Sobota – ja
Niedziela – nieodmiennie ja
Poniedziałek – a jak myślicie? Nadal ja!
Zaczynam pisanie, wyflaczanie się w Internecie, gdzie każdy będzie mógł zajrzeć we mnie? Czyli jednak ekshibicjonizm? A może kreacja? Ale dlaczego w takim razie udaję szczerość, zarazem przyznając, że nie zamierzam być szczery? Czy mnie też zmęczy nieszczera szczerość tego dziennika? Już sama forma tej notki jest zabawą samą w sobie, pokracznym intertekstem z gościa, którego nawet w MENie nie chcą.
Toteż na przekór piszę ów pastisz i na przekór wykopuję Lisią Norę, wyjątkową, bo czystą i schludną, lecz miejmy nadzieję, iż bogatą. W wątki, pomysły, historie. Wszak na tym świecie wszystko jest możliwe. Nawet to, że polski student z Wrocławia może wygrać konkurs na graficzny projekt tarczy strzelniczej dla Ku-Klux-Klanu (sic!).
Ostatnimi dniami przeżywam na nowo fascynację weird fiction, z twórczością Samotnika z Providence na czele. Co prawa gumowe macki wespół zespół z bluźnierczymi jęzorami i przerażającymi kłami bywają częściej śmieszne niż straszne, to sam nastrój, stwarzany przez te historie wart jest wszystkiego – nawet mszy. Gdyby to wszystko jednak odziać w garnitur codzienności?
Ponoć Czechy żyją ostatnio historią Aniczki (Historia Aniczki). Facet instalujący kamery w domkach jednorodzinnych przypadkowo namierza związanego, łkającego ze strachu siedmiolatka. Mówiąc w skrócie (kto chce, ten przeczyta), mamy pełen scenariusz pełen charakterystycznych dla weird fiction motywów:
1. Torturowane dziecko
2. Szalone siostry
3. Milczącą, tajemniczą jedenastolatkę (nowego Kaspara Hausera?), …
4. … która być może jest 34-letnią wychowawczynią z domu dziecka?
5. W całą sprawę zaangażowany jest zblazowany przedstawiciel elit.
6. Zarazem założyciel i działacz enigmatycznej sekty.
7. Dziewczynka ledwie się odnalazła, to już zniknęła.
8. A jeden z nielicznych świadków prawdopodobnie tez zaginął.
W zasadzie brakuje tylko Cthulhu wyłaniającego się z fal Wełtawy. Ale to już dorzuci Mistrz Gry. Powodzenia!
Ps. Ta cudowna grafika liska została opublikowana za zgodą jej autora. UziBoy ogromne dzięki!!!
Zamieszczony w: Lisie życie, RPG





Jestem.
Czytam.
Mam nadzieję, że będę w stanie dalej być.
Pozdrowienia od Milly…
“Będę w stanie dalej być”. Brzmi złowieszczo. Spróbuj nie być, to się zezłościmy.
No tak. Lis prowadzi bloga. Czy tam wordpressa. I chociaż do “Swobodnego Kutaczenia” brak mu stylu, to może być ciekawie…
Lisie, kiedy notki w kategorii “Pamiętniki Męskiej Mamy”?
“Kutak był niemiły, śmiał się z Maćka, Ala i dzieciaki w szkole też. Jest mi teraz tak smutno, że chyba pójdę wciąć szarlotkę z ogórkiem i karmelem”?
Powodzenia w dalszym tego, no. Blogaskowaniu.
Papusie.
Mój Maciek i tak mniejszy od Twojego Kutaczku
. Dzięki za doping, może dorównam borsuczeniu
.
Pozdr
Hehehe, a co wy się tak na tego wordpressa rzuciliście?
Ja też poczytam lisie, oj żebyś wiedział że poczytam
Czynników kilka. Raz, że na zajęciach ze studentami omawiam blogi, a sam żadnego nie prowadziłem, taki mały eksperyment więc robię. Dwa, że wordpress prosty w obsłudze, a jest szansa, że uda mi się tu zrobić coś w rodzaju “opracowacza ” pomysłów do RPG i trzy wreszcie… No właśnie, jakieś trzy jest, tylko jakie?
A tak w ogóle witam w progach śliczną (k)Redkę
Pozdr
Jest, jest. Nasz lis po prostu bardzo chciał dołączyć do elitarnego bractwa wordpressowców. Zobaczymy, czy mu się to uda- póki co nie oddaje komciów, buc jeden, ale zobaczymy- może coś z niego jeszcze wyjdzie…
Jak nie oddaje? Napisz wreszcie coś nowego, to oddam
Pozdr
I Ty Brutusie…
Ech, ta mania blogowania mnie przeraża, bo chyba postrzegam to tak, jak sam opisywałeś – jako rodzaj emocjonalnego ekshibizjonizmu. Z drugiej jednak strony… No właśnie, zauważam, że pojawiają się wyjątki od tej reguły. A co za tym idzie, im więcej blogów, którym przyświeca jakaś myśl przewodnia lub chociaż zdziebko inteligencji osoby prowadzącej, tym bardziej zatraca się stereotyp: “Siemka! jstem szalona 15stolatką, wżuciłam tu moje fotki z urozin. Oceniacie miśki, buziaczki :* :* :*” (nie, wbrew pozorom, to nie jest fragment z blogu Kutaka).
No nic, poczekam, popatrzę, zrozumiem więcej…
Powodzenia Lisie
P.S. Twój nowy Avek jest przeuroczy ^_^
W tym rzecz, iż badania raczej nie potwierdzają wątki ekshibicjonistycznego. Raczej chodzi tu o kreację, ale mniejsza… Miło powitać kolejnego komentatora. Naprawdę Mirutko, znaczy milutko
Pozdr