
Stało się. Po dłuższym oczekiwaniu (zła Mistrzyni, niedobra) kolejna odsłona Orient Expressu. Nasza dzielna czwórka, zawitawszy do pogranicznego Triestu (“Zawsze tu tak piździ?”), poszukuje kolejnego podzespołu wspaniałej figury niejakiego Sedefkara. Strzelam, że tym razem to druga ręka. Włochy są dość monotonne. W zasadzie każde miasto oferuje naszym dzielnym Badaczom Tajemnic to samo. W Mediolanie śledztwo, topienie kultystów i zadyma, zakończona odwiedzinami w psychiatryku. W Wenecji, zadyma, zamieszki i ucieczka (ile razy można siedzieć w pierdlu lub psychiatryku?). No i teraz Triest.
A w Trieście zimno, wietrzyście, jakby cały batalion samobójców tu się powiesił. No i Turcy. Tacy specyficzni. Bo czy zwykłym jest człowiek, który otrzymuje w klatkę piersiową i ramię 8 postrzałów z Colta .45 , a potem raźno sobie odmaszerowuje w ciemność? W dodatku biedny Badacz Tajemnic musi umykać w noc, chować się przed ludźmi gotowymi go oskarżyć o napaść i morderstwo w piwnicy pod stertą węgla?
Nie powinniśmy sie więc dziwić frustracji poszkodowanego, który dzień później niemal pobił Bogu ducha winnego biznesmena narodowości tureckiej? Niestety z tego powodu od pierdla się nie wywinąłem tym razem.
Ogólnie pobyt w Trieście jest dość frustrujący. Po angielsku mało kto mówi. Dogadanie się z woźnym w muzeum przekracza możliwości dwu miłych i sympatycznych Amerykanów
(Woźny do Angusa i Sebastiana: Ju… mast… baj… tu… tikets
Angus do Sebastiana: Te, o co chodzi temu pajacowi? Po co mam kupować dwie kocie herbaty?)
A jak już ktoś mówi (w domyśle atrakcyjna przewodniczka w muzeum), to nie za bardzo chce współpracować (nadal nie rozumiem, dlaczego nie zgodziła się na sesję zdjęciową
).
A oto garść zdjęć z epoki:

Ready to go! Paszport jest, podstawka jest, kości załadowane!

Mistress (Keeperess?) of Secrets wciąż knuje swe bluźniercze i heretyckie plany, jednakże grupa śmiałych, młodych, przystojnych i mądrych Badaczy Tajemnic pokrzyżuje je!

Sebastian Schwartz i Gabriel Deeds po kolejnej wspaniałej akcji. Zadowoleni, wyluzowani. Nie straszny i Chthulhu, Hastur x 3, czy Czołgający się Między Światami! To oni bronią ludzkości!

Tyberiusz Wolf tłumaczy kolejny mroczny i bluźnierczy (nieodmiennie) manuskrypt. Nauka na froncie walk z mackami!

Termos – jest! Keczup – jest! Pizza – zjedzona
. Apogeum sesji… Mistress of Game robi to, co umie najlepiej (knuju knuju knuju knuju…). Na twarzach Tyberiusza Wolfinga i Gabriela Deedsa widoczny wysiłek i skupienie. Walka z Cthulhu to nie przelewki, o nie!
Jasne, nie dajmy. Tylko jak. uprzedzam, że jako klasyczny humanista i człek o wyjątkowej wręcz cierpliwości, sympatii dla małoletnich oraz ogólnie zrozumienia dla błędów, nie jestem w stanie zarówno zrozumieć jak i zdzierżyć tego, co moje kochane dziateczki sprokurowały mi w zadanych wypracowankach.





