Archiwum dla styczeń, 2008

24
sty
08

A w Trieście wietrznie i cthultystycznie…

Stało się. Po dłuższym oczekiwaniu (zła Mistrzyni, niedobra) kolejna odsłona Orient Expressu. Nasza dzielna czwórka, zawitawszy do pogranicznego Triestu (“Zawsze tu tak piździ?”), poszukuje kolejnego podzespołu wspaniałej figury niejakiego Sedefkara. Strzelam, że tym razem to druga ręka. Włochy są dość monotonne. W zasadzie każde miasto oferuje naszym dzielnym Badaczom Tajemnic to samo. W Mediolanie śledztwo, topienie kultystów i zadyma, zakończona odwiedzinami w psychiatryku. W Wenecji, zadyma, zamieszki i ucieczka (ile razy można siedzieć w pierdlu lub psychiatryku?). No i teraz Triest.

A w Trieście zimno, wietrzyście, jakby cały batalion samobójców tu się powiesił. No i Turcy. Tacy specyficzni. Bo czy zwykłym jest człowiek, który otrzymuje w klatkę piersiową i ramię 8 postrzałów z Colta .45 , a potem raźno sobie odmaszerowuje w ciemność? W dodatku biedny Badacz Tajemnic musi umykać w noc, chować się przed ludźmi gotowymi go oskarżyć o napaść i morderstwo w piwnicy pod stertą węgla?

Nie powinniśmy sie więc dziwić frustracji poszkodowanego, który dzień później niemal pobił Bogu ducha winnego biznesmena narodowości tureckiej? Niestety z tego powodu od pierdla się nie wywinąłem tym razem.

Ogólnie pobyt w Trieście jest dość frustrujący. Po angielsku mało kto mówi. Dogadanie się z woźnym w muzeum przekracza możliwości dwu miłych i sympatycznych Amerykanów

(Woźny do Angusa i Sebastiana: Ju… mast… baj… tu… tikets

Angus do Sebastiana: Te, o co chodzi temu pajacowi? Po co mam kupować dwie kocie herbaty?)

A jak już ktoś mówi (w domyśle atrakcyjna przewodniczka w muzeum), to nie za bardzo chce współpracować (nadal nie rozumiem, dlaczego nie zgodziła się na sesję zdjęciową :( ).

A oto garść zdjęć z epoki:

Ready to go! Paszport jest, podstawka jest, kości załadowane!

Mistress (Keeperess?) of Secrets wciąż knuje swe bluźniercze i heretyckie plany, jednakże grupa śmiałych, młodych, przystojnych i mądrych Badaczy Tajemnic pokrzyżuje je!

Sebastian Schwartz i Gabriel Deeds po kolejnej wspaniałej akcji. Zadowoleni, wyluzowani. Nie straszny i Chthulhu, Hastur x 3, czy Czołgający się Między Światami! To oni bronią ludzkości!

Tyberiusz Wolf tłumaczy kolejny mroczny i bluźnierczy (nieodmiennie) manuskrypt. Nauka na froncie walk z mackami!

Termos – jest! Keczup – jest! Pizza – zjedzona :( . Apogeum sesji… Mistress of Game robi to, co umie najlepiej (knuju knuju knuju knuju…). Na twarzach Tyberiusza Wolfinga i Gabriela Deedsa widoczny wysiłek i skupienie. Walka z Cthulhu to nie przelewki, o nie!

18
sty
08

Welcome back in the school! – czyli nie dajmy się zwariować!

Jasne, nie dajmy. Tylko jak. uprzedzam, że jako klasyczny humanista i człek o wyjątkowej wręcz cierpliwości, sympatii dla małoletnich oraz ogólnie zrozumienia dla błędów, nie jestem w stanie zarówno zrozumieć jak i zdzierżyć tego, co moje kochane dziateczki sprokurowały mi w zadanych wypracowankach.

No zgoda. Może z tą cierpliwością przesadziłem, ale myślę, że nawet głaz by nie wytrzymał. Tym razem jako dowód tezy, iż polska szkoła “ma się bardzo dobrze i w ogóle jest w niej cudownie” przedstawiam cytaty w prac drugoklasistów. Prace dotyczące “Kamieni na szaniec”, w większości przypadków charakterystyki głównych bohaterów. Cytaty zgodne z oryginałem, ale po poprawieniu błędów ortograficznych i językowych:

Uroda “Rudego” była nieco rudawa. (Nie każcie mi tego tłumaczyć!)

Rudy” był odważny, nawet kiedy trząsł się ze strachu. (To świadczy o skomplikowaniu psychiki bohatera, te ambiwalencje, sprzeczności, konflikty cech charakteru!)

Pierwsze odbicie kolegi nie przyniosło skutku (Odbicie w sensie wyrwanie z łap gestapowców. Rozumiem, że kumple odbili “Rudego”, lecz ten widać nie był zadowolony z … no właśnie, z czego? Metody odbicia? Organizacji akcji? Tak czy inaczej wrócił na Pawiak, by dać się po raz drugim odbić. Tym razem poprawnie.)

Jednak okazuje się, że nawet szybka pomoc “Alkowi” nie pomogła. (Prawdziwy pech. Pomogli mu, ale mu to nie pomogło. Chce mi się wyć!)

Tak naprawdę “Rudy” miał na imię Jan Bytnar. (Wiekopomne odkrycie. hip hip hurra!)

“Rudy” jak sam przydomek znaczy, to był rudy chłopak. (Zdanie godne Einsteina! Logiczne, zgrabne, merytorycznie olśniewające.)

Ktoś ma jakieś uwagi? Propozycje? Wy się dziwicie, że nauczyciele chcą strajkować?

01
sty
08

Hepi Niu Jer

Samo przejście to chwila. Wybija zegar, leje się alkohol i tyle. Niewiele więcej. Ale zawsze kilka godzin później zamyślam się nad czymś innym, że to nowe połączenie cyferek ma posmak wyjątkowej świeżości, że obowiązujące ledwie od pół doby zestawienie jest rażące, obce, no po prostu nieoswojone.

A od nowego roku trudniej tylko kobietę oswoić, o czym wie każdy facet. Z tych “każdych facetów” przynajmniej połowa nie oswoiło i nie oswoi żadne, co nie dziwi nikogo w stałym związku. Ale to tylko dygresja i w dodatku nieuprzejma.

Tak czy inaczej jak wielu powinienem poczynić jakieś zobowiązania na nowy rok. Problem w tym, że pławienie się w samozadowoleniu jest na tyle przyjemnie i zdrowo, iż jakakolwiek próba zmieniania samego siebie źle by wpłynęła na moją stabilność psychosomatyczną. Dlatego żadnych postanowień i żadnych zobowiązań (no może poza dojściem do setki w wadze, ale to pewnie za miesiąc lub dwa, bo ledwie czterech kilo brakuje :) ).




O mnie

Na co dzień belfer (yuck!), wykładowca (mniejsze yuck) no i erpegowiec. Miłośnik kultury popularnej we wszelkim wydaniu, domorosły badacz nowych mediów oraz zjawisk kulturowych z nimi związanych. Tutaj uwidzisz głównie moje rolplejowe wcielenie. Enjoy. GG 1823828

 

styczeń 2008
P W Ś C P S N
« gru   lut »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Archiwa

Kategorie

free counters