Z dawien dawna nie pisałem. Lenistwo i tyle, bo na niwie RPG dzieję się co nieco. Oto fascynacji chtultystycznych ciąg dalszy. Od wakacji rozgrywamy kampanię Nocturnum (pierwotnie na klasyczne ZC, z czasem przerobione na D20 Call of Cthulhu. W zasadzie to nasza pierwsza rozgrywka na D20 Modern).
Kampania wydaje się interesująca. Ot gracze jak zwykle ratują świat. Jest XXI wiek, tajemnicza korporacja wprowadza swój nieodzownie bluźnierczy i tajemniczy plan w życie. W kierunku Ziemi zmierza gigantyczna kometa SH01, wciąż przyspieszając już wkrótce zmieni nasz świat w wypalony wrak. Gdzieś pośró tego wszystkiego są gracze. Osamotnieni, jak to bywa w tego typu historiach. Sami przeciw wszystkim. Z mojego punktu widzenia ta kampania w dużej mierze przypomina mi dawne nasze rozgrywki w CP2020. Gracze to w większości fajterzy, ich przeciwnikiem nie są kultyści (a raczej nie oni głównie
), lecz wykwalifikowany personel bojowy korporacji, na czele której stoi rasa dziwnych i złowieszczych istot. Sporo akcji, mniej klasycznego grzebania w foliałach i manuskryptach.
Obecnie BG skończyli scenariusz, który toczył się na pokładzie duńskiej platformy wiertniczej atakowanej przez setki Istot z Głębin z samym Dagonem na czele. Ludzie na całym świecie od kilku dni wiedzą, że w za jakiś czas ich cywilizacja przestanie istnieć. Napięcie rośnie, ludzkość wpada w spiralę nieopanowanej agresji i przemocy:
A co za parę miesięcy? Nadleci Zagłada
:
Być może będę miał okazję zniszczyć świat, jeśli BG nie spiszą się jak należy.




