Druga i ostatnia sesja przygody, ze tak powiem”przejazdowej”. BG, wracając z Bergsburga, spotykają pewnego łowcę nagród i w raz z nim trafiają do dziwnej wioski.
MG: Ja
Gracze:
Madzia – Maja, kotołak, zwiadowca, skrytobójczyni.
Beatka - Ah’qua, elfka z ostlandzkiego lasu, łuczniczka.
Grześ - kapitan von Usingen, dzielny dowódca.
Jaro - Kyllan Thaured, elfi weteran.
Pablo - Alfred von Haman, rycerz Białego Wilka.
Damian - Jorgul Waldbrol, kurier, jeździec i maruda z Ostlandu.
Kamil – Konrad Teub, uczeń czarodzieja i drugi syn jednego z najbogatszych patrycjuszów.
Po starciu ze zwierzoludźmi BG wracają do zdrowia w chacie Burkardta, szalonego pustelnika Taala. Burkhardt pomógł w leczeniu pozostałych bohaterów, podleczył Jorgula oraz stworzył dla bohaterów amulet, który wydawał się być zbieraniną śmieci z niesamowicie brudnej i cuchnącej chaty.
Z rozmowy z pustelnikiem BG wywnioskowali, że wójt Gustaw ochrania wioskę przed zwierzoludźmi (któych w okolicy jest w cholerę) dzięki jakiemuś “dziecku Taala”. Trudno powiedzieć, czymże to dziecko miałoby być. Pustelnik wymajaczył tylko, iż jest ogromne, zielone i ma wielką łapę.
BG spędzili w chacie cały dzień, nie ruszając się z niej poza akcją zacierania śladów, jaką przedsięwziął Kyllan i Haman.
Wieczorem Burkhardt wyruszył w las w poszukiwaniu ziół, w tym czasie bohaterowie nadal przebywali w pobliżu chaty. Rankiem, po odzyskaniu kolejnych punktów Żywotności zdecydowali się ruszyć w dalszą drogę i nie zajmować się tajemniczą wioską. Podczas przedzierania się do traktu przepatrujący przed grupą Kyllan znalazł trop kilku humanoidów: ludzkie ślady stóp obutych w wiejskie łapcie, ale wokół szereg dziwnych tropów. Ślady ogona uderzającego w nisko położone gałęzie, dziwne igiełki z chityny (niczym pająka, ale dużo większe). Jeden z tropów wyglądał jakby został odciśnięty przez ruchomy posąg, w innym tropie poszczególne ślady były położone od siebie przynajmniej 2 metry. Wniosek BG wyciągnęli jasny: mutanci, najprawdopodobniej mieszkańcy wioski.
Mimo to BG nadal nie zamierzali wracać do wioski. 2-3 godziny później Kyllan znalazł tropy Bukhardta, a jakiś czas potem, po wyjściu na trakt, tropy mutantów kierujących się do wioski, a pomiędzy nimi ślady Burkhardta.
Zgodnie z prawdą BG wywnioskowali, że pustelnik został porwany przez mutantów (być może mieszkańców wioski). Wybuchła dyskusja: Konrad, Maja i Haman byli skłonni powrócić do wiochy. Usingen, Ah’qua oraz Jorgul sprzeciwili się temu. Kyllan wstrzymał się od głosu (zwykłe tchórzostwo Jaro ;P). Ostatecznie to kapitan zdecydował, by porzucić pustelnika na pastwę losu i powrócić do Middenheim.
Jakiś czas później BG, maszerując traktem, wpadli na zwierzoludzi. Maja idąca przed ekipą wypatrzyła zagrożenie, lecz sama mało nie zginęła z łap bestii. Udało jej się uciec po przemianie w kota. Pozostali przygotowali się do walki, a Konrad “dźwiękami” przywołał zwierzoludzi. Walka z 5 bestyjkami nie była zbyt wymagająca. BG bez większych strat pokonali przeciwnika. Ranna została Maja, ale do ciężkich ran została sprowadzona dopiero po tym, jak Jorgul strzelił focha i nie opatrzył jej rany. Efekt: -1 Żw z upływu ran, spadek do statusu ciężko rannego.
W ciągu następnych dwu dni BG udało się dotrzeć do Starej Leśnej Drogi, czyli traktu prowadzącego do Middenheim, gdzie spotkali patrol SDIM. Po niewielkich komplikacjach i rozstaniu się z Adlerem dotarli do Miasta Białego Wilka, gdzie po wyleczeniu przez magów (znaczy, że zostaną szybko wprowadzeni do akcji
) spotkali się na naradzie z grafem Middenheim, kanclerzem Waldsteinem i już pułkownikiem Sigsauerem.
Kanclerz odebrał raport, poinformował ich o tym, że pochwycono szpiegów (konkretnie byli nimi jeden z pułkowników w sztabie SDIM oraz kochanka grafa
), a następnie wprowadził w kolejne zadanie. Mają natychmiast zająć się eliminacją ocalałych agentów bretońskiej Czarnej Komnaty. Istnieje przypuszczenie, że szpiedzy Bretonii po dowiedzeniu się, że ich koordynator wpadł w łapy wywiadu cesarskiego przyspieszą własne plany. Zaatakują strategiczne cele, dokonają zamachów na kluczowe postacie w Imperium. To będzie sygnał do ataku dla bretońskiej armii.
Wniosek jasny. Jeśli BG zawiodą bretońskie i marienburskie pułki przekroczą granicę z Imperium.
Na tym zakończyłem sesję. Niestety nie byłem przygotowany do prowadzenia kolejnej przygody. Obowiązki zawodowe pochłonęły mnie bez reszty ostatnio. Ale już wkrótce wakacje
. Czasu będzie dosyć.
Uwagi:
1. Graliśmy dość krótko. Zaczęliśmy ok. 18.30, skończyliśmy o 21.30.
2. Sesja niezbyt udana z mojego punktu widzenia. Za dużo założyłem a priori. Gracze nie podjęli zahaczki, nauczka dla mnie. Świadomość, że pustelnik Taala, który im pomógł, jest w niebezpieczeństwie była za mało motywująca dla niektórych. Skończyło się to dość paskudną boską klątwą dla BG, która utrudni im działanie w lasach. Znamienna była reakcja Pabla:
Pół Imperium jest w lasach! Kurwa całe!
3. Naprawdę nie zamierzam na siłę wciągać Was w fabułę przygód. Nie daj bogowie poczujecie, że steruję Wami i przyjemność z gry zniknie. Nie tędy droga.
4. Nie czujecie, że jadę po Waszych kłótniach i wykorzystuję je przeciw Wam? Wczorajsze dogadywanie się w sprawie opatrywania ran Mai było kuriozalne.
5. W przygodzie miałem Was jeszcze skonfrontować z bandą Valerie. Zrezygnowałem z tego po tym, jak Damian stwierdził, ze starcie ze zwierzoludźmi to próba zmuszenia Was przeze mnie do powrotu do wioski. Obawiałem się, że walkę z doświadczonymi bandytami poczytacie jako swoistą wredotę MG, który chce Was ukarać za nie podjęcie fabułę przygody.
6. Raport z przesłuchania szpiegów postaram się do weekendu przygotować. Jeśli mi się nie uda, to na sesję przyniosę.






