Posty otagowane ‘kursk

02
mar
08

Horror w torpedowni…

"Virginia" odpala torpedę

Jedno z podstawowych prawideł horroru głosi, iż nie ma strachu bez klaustrofobii. No może przesadziłem, ale niemal aksjomatem jest stwierdzenie, że dobry horror dzieje się na bardzo ograniczonej przestrzeni. Wystarczy sprawdzić klasykę. “Incredible Shrinking Man” – face, który z dnia na dzień zmniejsza się, w końcu jako liliput musi toczyć śmiertelną walkę z pająkiem w swej piwnicy, z której nie potrafi znaleźć wyjścia. “Aliens”? Z LV-412 nie ma łatwej ucieczki. Zresztą z Nostromo też. W “Lśnieniu” wszystko toczy się w starym hotelu. “Evil Dead” w leśnej chatce, a jedyna droga ucieczki jest zablokowana, bo ktoś zerwał most pozwalający spieprzyć przed zagrożeniem (pewnie biedni bohaterowie pojechali na wyspę :) )Wszelkie filmy o zombiech każą bohaterom zamykać się w chałupkach, hipermarketach, dworkach czy odseparowanych częściach miasta. No poza “28 dni później”, gdzie w połowie filmu protagoniści zwiali z Londynu i urządzili sobie piknik w przepięknych okolicznościach przyrody. To, że spierniczyło to zupełnie klimat horroru, to już inna śpiewka (co ciekawe w drugiej części filmu już tego błędu nie popełniono). Nie mógłbym zapomnieć o świetnym “Ukrytym Wymiarze”. Statek kosmiczny niczym mroczna katedra (motyw chyba z “Nostromo” wzięty) sunie przez przestrzeń kosmiczną, a w jego wnętrzu samo piekło. Co prawda akcja tego filmu równie dobrze mogłaby się toczyć na pokładzie frachtowca oceanicznego czy samolotu rejsowego, bo właśnie kluczem do niesamowitego klimatu staje się ograniczona przestrzeń, która sprawia, że bohaterowie muszą się zmierzyć z zagrożeniem lub zginąć.

i chyba dlatego okręt podwodny jest jednym najciekawszych miejsc, w których mogłaby się toczyć akcja horroru. Chciałbym być pierwszym, który na to wpadł. Niestety najprawdopodobniej był nim nie kto inny, lecz Lovecrafta (przynajmniej o wcześniejszych próbach niczego nie wiem). Wydrukowane dawno temu w Fantastyce (gdzieś jeszcze w pierwszej połowie lat 80tych) opowiadanie “Świątynia“w typowy dla samotnika z Providence wprowadza czytelnika w oniryczny świat koszmaru. Tym razem na pokładzie niemieckiego U-boota z okresu I wojny światowej. Jest obsesja kapitana i stopniowe schodzenie coraz głębiej. Jest zapomniana świątynia i szaleństwo. I ta duszna atmosfera wnętrza ciasne blaszanej puszki.

Nie dość, że ciasno i straszno, to jeszcze wokół tyle lodu. No i Ithaqua.

Podobny pomysł można odnaleźć jeszcze w kilku dziełach kultury popularnej. W nienajgorszym filmie “Ciśnienie”, grze “Prisoner of Ice” czy komiksie “Sanctum”. Więcej w tej chwili nie pomnę. Dziś mamy XXI wiek, a okręty podwodne nadal toną z przygnębiającą regularnością. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że te stalowe rekiny częściej od innych pływających maszyn boga wojny stają się stalowymi trumnami. Amerykanie stracili przynajmniej pięć podwodniaków 1945. Rosjanie? Wiadomo przynajmniej o sześciu, o ilu nie wiadomo? Mało tego tonęły z całym inwentarzem na pokładzie. Reaktorami atomowymi, torpedami, pociskami rakietowymi, rakietotorpedami i z głowicami jądrowymi do tych zabawek. tonęły w dziwacznych okolicznościach. K-141 znany jako”Kursk” najprawdopodobniej zatonął w wyniku eksplozji torpedy w wyrzutni, ale są i inne tezy. K-159, który zatonął ze szkieletową załogą na Morzu Barentsa; USS “Scorpon” na M. Śródziemnym- również wypadek z torpedą. Pytanie tylko czy z amerykańską w torpedowni, czy sowiecką trafiającą w kadłub. Jest też K-129. A raczej był. Zatonął nieopodal Hawajów. Różne teorie mówią dlaczego: wybuch wodoru produkowanego przez baterie ołowiane, eksplozja wadliwego pocisku czy wreszcie zatopienie przez US Navy, bowiem K-129 próbował odpalić pociski nuklearne na Pearl Harbor.

"Kursk" na morzu.

Co czują ludzie zamknięci w martwych okrętach osiadłych już na dnie, wiedząc, ze tlenu starczy im na 20 godzin. Światło gaśnie, gdy baterie się wyczerpują. Jest kompletna ciemność, duszne powietrze, strach. Takie były ostatnie godziny ocalałych z pierwszych eksplozji marynarzu na “Kursku”. Zgromadzeni w dziewiątym przedziale czekali. Prądu szybko zabrakło, przedział był częściowo zalany. Jeden z nich, oficer Kolesnikow napisał na kartce w kompletnych ciemnościach swe ostatnie słowa. Kartkę umieścił w butelce po wodzie mineralnej:

Jest zbyt ciemno, ale spróbuję pisać po omacku. Chyba nie ma szans, 10-20 procent. Mamy nadzieję, że ktoś to jednak przeczyta. Poniżej jest lista ludzi z załogi innych przedziałów, którzy zgromadzili się w dziewiątym i będą próbowali wyjść. Pozdrowienia dla wszystkich, nie trzeba rozpaczać. Kolesnikow.”

Zginęli, gdy jeden z zestawów do oczyszczania powietrza zamókł i w ten sposób spowodował pożar.

Cthulhu wyrzucony na brzeg po trafieniu torpedą.

Horror w okręcie podwodnym. Mało tego. “Zew Cthulhu”, którego akcja toczy się na pokładzie nowoczesnego “Antieja”, “Akuły” czy nowych amerykańskich cacek “Seawolf” czy “Virginia”. Potężne uzbrojenie, najnowsze sensory, potężne komputery kontra Istoty z Mitów. “Antiej” potrafi zejść i na 750 metrów, stareńka sowiecka “Alfa” z kadłubem tytanowym potrafiła na ponad 1000. Tak, tam już może być R’lyeh :) . Jak zachowa się Cthulhu trafiony rakietotorpedą “Szkwał” czy salwą torped Mk48 ADCAP? No wiemy jak. Marny los podwodniaków. A może jednak zdołaliby przetrwać furię Przedwiecznego i szaleństwo, które niewątpliwie zaatakuje od środka, mamiąc załogantów koniecznie bluźnierczymi wizjami?

Przekonamy się.




O mnie

Na co dzień belfer (yuck!), wykładowca (mniejsze yuck) no i erpegowiec. Miłośnik kultury popularnej we wszelkim wydaniu, domorosły badacz nowych mediów oraz zjawisk kulturowych z nimi związanych. Tutaj uwidzisz głównie moje rolplejowe wcielenie. Enjoy. GG 1823828

 

listopad 2009
P W Ś C P S N
« paź    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Archiwa

Kategorie

free counters