Posty otagowane ‘lastinn

17
paź
07

Witam w Ponurych Krainach!

Szare niebo w Ponurych Krainach zasnuły ciężkie burzowe chmury. Wielkie, czarne kłębiaste obłoki zderzyły się z furią nad Wielkim i Okropnym Borem. Pierwszy zygzak błyskawicy rozbłysł i szybko zgasł, zostawiając nieprzyjemne powidoki skarłowaciałych, poskręcanych drzew, gęstych, kolczastych krzewów i czegoś nienazwanego, co czaiło się w mroku, oblizując paszczę długim, czerwonym jęzorem. Czekało na ofiarę.

Kolejny błysk ukazał na moment niewielką istotkę, która z mozołem przebijała się przez krzewy. Teraz istotka krzyknęła ze strachu i skuliła się pod drzewem, niepomna nauk szkolnych, iż piorun zawsze znajdzie drogę do żywego celu wzdłuż pnia. Mała dziewczynka, bo ona była ową istotką, bezskutecznie próbowała się okutać letnim paltem. Wiatr ciął przeraźliwie, a wielkie krople deszczu poczęły rozbijać się o miękką, ciemną ziemię. Dziecko wreszcie podjęło decyzję. Mozolnie ruszyło naprzód, nie zdając sobie sprawy, że przerażający okrutnik o zmierzwionej sierści stąpa ledwie kilkanaście kroków za nim. Szykuje się do ataku, obnaża kły w bezwiednym, strasznym uśmiechu, licząc na smaczny, świeży kąsek.

Dziewczynka szła wytrwale naprzód. Przemoczona, zmarznięta. Wreszcie dotarła do niewielkiej pieczary, której ciemne wejście przywodziło na myśl bezzębną paszczę jakiegoś potwora. Tak czy owak to jedyne tutaj schronienie. Zanurzyła się w ciemną czeluść. Wnętrze pachniało stęchlizną i czymś jeszcze… morką, zwierzęcą sierścią?

– Witaj, dziewczynko. – Niski, gardłowy głos przechodzący w warknięcie wydusił z małej okrzyk grozy. -Może się przedstawisz?

- Mi… – dziewczynce zaschło w ustach – Miiirela…

Wydukała wreszcie. Mroczna ciężka sylwetka przybliżyła się do dziewczynki. Stwór poruszał się groteskowo, ni to biegnąc ni to skacząc. W mroku dziecko dojrzało podłużny zarys pyska i lekko jarzące się ślepia. Zacisnęła oczy. Stwór mlasnął i Mirelę owionął smród zepsutego miejsca. A potem wszystko rozegrało się tak szybko. Pojawił się ktoś trzeci. Podbiegł do stwora cicho i zwinnie w absurdalnie białych, czystych tenisówkach i zamachnął się kijem do baseballa. Mirela była pewna, że kij rozśpiewał się znana melodyjką z amerykańskich stadionów a potem powiedział głosem komentatora sportowego:

- HOMERUN!

Koniec kija zatoczył krótki łuk i zderzył się z łbem stwora, który zawył, podkulił ogon i wyprysnął z jaskini niczym z procy. Chłopak z kijem, zdjął baseballową czapeczkę i spojrzał na Mirelę. Miał blond włosy i wielkie, niebiesko-zielone oczy:

- Uffff, nic ci nie jest? – Dziewczyna dostrzegła napis na koszulce “Szkolny Klub Sportowy Zawiercie”. – Ciebie też wciągnął wir? Nazywam się Michał.

Jaki wir? Mirela po prostu zasnęła w ławce szkolnej, schowawszy się wcześniej przed oprawcami ze starszej klasy w sali od geografii. Teraz tylko wolno pokiwała głową. już miała odpowiedzieć, gdy nagle rozdzwoniła się jej Nokia, którą dostała na urodziny od babci. Ostatnia pamiątka po babci…

Dziewczynka wyjęcła szybko telefon. Kto mógł się dodzwonić tutaj, w tej dziczy? Nieznany numer. Z wahaniem nacisnęła przycisk odebrania połączenia i przytknęła słuchawkę do ucha. Miły i ciepły kobiecy głos oznajmił:

- Tu Serwis Informacyjny Ponurych Krain. Po usłyszeniu sygnału zadaj pytanie. Beeeep!

Mirela przełknęła ślinę i zmartwiałymi ustami wyszeptała:

- Jak wrócić do domu?

Miły głos odpowiedział błyskawicznie i w pełni profesjonalnie:

-Odnajdź Babilon.

Witam, ponownie. Tak, to zapowiedź rekrutacji, która ukaże się już w weekend. W razie czego proszę o uwagi, komentarze i krytykę. zakładam, że gramy gówniarzami, pardon, dzieciaczkami w wieku 7-12 lat.

Pozdrowienia z Ponurych Krain

28
wrz
07

W służbie Trzeciej Rzeszy

Słowa pną się w nieświadomości, by wydostać się z głośnym wrzaskiem zagłuszającym terkot broni maszynowej, eksplozje pocisków moździerzowych i wycie silników stukasów:

- DOŚĆ! DOOOOOŚĆ!

Żar lejący się z nieba, palący skórę, gdy spędzał kolejną godzinę w płytkim okopie wyrytym w kamienistej ziemi na przedmieściach Iraklionu. I wszechobecny smród rozkładających się ciał. Po raz kolejny widzi twarz kolegi, leżącego w dziwacznej pozie kilka metrów od niego. Oberwał od jakiegoś narwanego Greka ledwie dzień temu, ale już spuchł i zsiniał. Kurt nawet we śnie czuje trupi odór. I kolejna nawała z dwudziestopięciofuntowek. Chowa twarz w piachu zalegającym dno dołka strzeleckiego. Kolejny pocisk eksploduje dwa metry obok. Od razu dociera do niego przeraźliwy ból nogi, zmienionej w krwawy ochłap.

I budzi się w zmiętej pościeli. Powoli podnosi się. Kikut znów boli. Sięga po szklankę z wodą i łapczywie wypija jej zawartość. Znowu. Znowu ten sen. Wstaje, ubiera się. I tak nie zaśnie. Jest trzecia w nocy. Za oknem znów wyją syreny. Pewnie górą leci wyprawa RAFu. Pierwsze głuche eksplozje dobiegają go gdzieś od strony Tempelhof. Kurt siada przy biurku, zapala światło. Delikatny ogieniek lampy naftowej rzuca migotliwy cień na stertę maszynopisów. Kikut rwie straszliwie, wręcz czuje nieistniejącą stopę, może nawet przebierać palcami. Dwa lata po Krecie.

 

Nie. Nie zostałem emo. To wstęp do historii mojej nowej postaci. Ale od początku.

Wśród wielu rozmaitych cech gier fabularnych jedna zdaje się mnie szczególnie fascynować. Owa paradoksalność, która sprawia, iż jeden człowiek może stać się dajmy na to czarodziejem i rycerzem, szaleńcem polującym na Cthulhu, lub potworem Cthulhu polującym na szaleńców (szacun Jaro :) ) .

Można też stać się hitlerowcem i antynazistą. A wszystko przez Greya, który z łaski swej rozpoczął rekrutacją pod pewnie znaczącą nazwą Der Spitzeljager (jako człek nieobyty w języku Goethego i chłopców z Tokio Hotel nie jestem w stanie rozszyfrować znaczenia). Dzięki temu jako porucznik Abwehry będę miał okazję przeszkodzić alianckim służbom wywiadowczym w przeprowadzeniu jakiejś brzydkiej akcji (Kto jeszcze pamięta Allo, Allo i porucznika Grubera, który o lotnictwie fajfokloków mawiał z charakterystyczną miękkością w głosie: “Ten brzydki RAF” :) ). I jakoś nie przeszkadza mi fakt, że równolegle jako sympatyzujący z powstańcami warszawskimi MG eksterminuję kolejne setki szkopów. Paradoks.

A kto zainteresowany jest historią Kurta Waenecke. Czytać i komentować.

22
wrz
07

Spółka kota z myszą

Gdzież za lasami, za górami. Żył sobie kot i żyła sobie mysz. Nie, w zasadzie kotołak i szczurołak, ale to przecież szczegół. Kot rosły był, wielki, pazurzyskami ostrymi u potężnych łap obdarzony. Mysz niewiele mniejsza, o paszczy pełnej zębisk i sękatych łapskach, którymi mogła utrzymać każdą ofiarę.

Jak każde Boże stworzenia i kot i mysz jeść musieli, a zima w Ponurych Ziemiach ciężka. Królowa Śniegu uwięziona przez złego Kaja w Lodowym Pałacu mściła się, wysyłając w świat zimne i gniewne śnieżyce. Toteż kot i mysz podjęli decyzję. Zawiążą spółkę, by przetrwać. Po Ponurych Krainach co i rusz szwendają się dzieci. O tak dziateczki miłe, takie jak wy, co były niegrzeczne i trafiły do królestwa Humpty-Dumpty’ego. To czemuż i nie porwać kilkorga i nie przetopić na garniec pyszniutkiego smalczyku? Tak też uczynili. Trójka dzieci wpadła wprost w sidła kota i myszy. I całą trójkę uwięzili w starym, ponurym gotyckim zamczysku, który stał opuszczony, odkąd hrabia Vlad Tepes przeniósł się do bajki dla dorosłych. Tam też kot w klatce dzieci trzymał, a mysz je co jakiś czas doglądała, przynosząc jadło i wodę. Z chwilą, gdy dzieci zostaną utuczone, trzask-prask trafią do kotła, gdzie tłuszcz im się wytopi, przyprawiwszy potem czosnkiem i ziołami.

nie powinno więc dziwić, iż mysz wściekła się, gdy przybywszy na zamek ujrzała, że tylko dwoje dziateczek zostało. Wnet oskarżyła kota o przedwczesną i samolubną komsupcję. Kot zarzekał się, że nie pożarł dziecka i wreszcie przyznał skruszony:

- wybacz, faktycznie to ma wina, lecz dziecka nie zjadłem. Ono same uciekło. Przeszło po wierzchu klatki i uciekło z zamku.

Mysz westchnęła nad nieporadnością kocią, lecz pogodziła się z myślą, iż smalczyku mniej będzie. Ale cóż to?! Dzień później kolejne dziecko zniknęło i ponownie mysz zarzuciła kotu, że zjadł owo dziecię. kot jednakże rzewnie zapłakał i powiedział:

- Ot, klatki żem nie zamknął. Drzwi otwarte były do połowy, toteż dziecię uciekło.

Mysz wybaczyła kotu i tym razem, ale kiedy następnego dnia ostatnie dziecko uciekło, zezłościła się nie na żarty. nie chciała słuchać tłumaczeń kocich, że i to dziecię czmychnęło, że wyskoczyło z murów zamkowych do jeziora u podnóża góry, że popłynęło do dna, by kto go nie widział. Puściła tłumaczenia mimo uszu i pognała na zamek, a kot wraz z nią.

Można rzec, iż to Opatrzność kazała zejść myszy do najgłębszej z komnat, gdzie straszliwa prawda wyszła na jaw. Bo dzieci nie uciekły, o nie! Kot, straszny i okrutny pierwsze przeciągnął swymi pazurami po wierzchu, zrywając skórę i ciało. Drugie zeżarł do połowy, a trzecie wrzucił do zamkowej studni, by wpadło aż do dna, a truchło wydobył i zaniósł do komnaty. Wielki gniew ogarnął mysz na tę kocią niegodziwość, bo przecież to były dzieci. Ich dzieci, z których mieli zrobić smalec!

Widzisz, tak to na świecie bywa.

***

Czy tak będzie w krainach Grimm RPG? Ja to tak przynajmniej widzę. Potraktujcie to jako zapowiedź rekrutacji. Aha, a tu macie oryginał bajki braci Grimm. Enjoy!




O mnie

Na co dzień belfer (yuck!), wykładowca (mniejsze yuck) no i erpegowiec. Miłośnik kultury popularnej we wszelkim wydaniu, domorosły badacz nowych mediów oraz zjawisk kulturowych z nimi związanych. Tutaj uwidzisz głównie moje rolplejowe wcielenie. Enjoy. GG 1823828

 

listopad 2009
P W Ś C P S N
« paź    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Archiwa

Kategorie

free counters