La Citta che Muore – Miasto, które umiera

Że serfowanie po przypadkowych stronach WWW może być pożyteczne, to wiem od dawna. Zwykle jednak jest marnowaniem czasu, toteż z rzadka zdarza mi się skakać ze strony na stronę. Ot tak, bez celu. Ale tym razem trafiła mi się chyba prawdziwa perełka. I to perełka miejska, która w cudowny sposób daje się zaadaptować do celów stricte RPGowych.

Ileż razy w systemach fantasy grupa Waszych poszukiwaczy przygód przybywała do egzotycznych miejsc? Zapomnianych świątyń, ruin zamków położonych na skalnych klifach obmywanych falami oceanu, białych jak kość słoniowa piramid, czy omszałych gruzowisk miast pozostałych po zaginionych cywilizacjach? Ot, jeden z klasycznych toposów literatury awanturniczej, a co za tym idzie wszelkich odmian science fiction i fantasy.

Włoskie miasteczko Civita di Bagnoregio leży na szczycie skalistego wzgórza otoczonego gęstym lasem doliny Tybru. Prawdziwie malownicza mieścina. Nie tylko w tym jednak kryje się jej niepowtarzalność. Średniowieczne i renesansowe zabudowania wyrastają niemal zaraz na skraju płaskowyżu, a do miasta prowadzi droga biegnąca przez most na białych kolumnach. A nad tym wszystkim roztacza się błękitne, włoskie niebo.

W samym Bagnoregio nie świadczysz samochodów, ani reklam. Tu czas zatrzymał się w miejscu. Chociaż nie, stałe działanie wiatru etc. sprawia, że ściany pękają, a domy niebezpiecznie chylą się ku ziemi. Raj turystyczny. Bo gdzie indziej możesz obejrzeć średniowieczne uliczki, domy, renesansowe pałacyki, bramy wjazdowe… i kompletną pustkę na ulicach. Ponoć w Bagnoregio mieszka w tej chwili ledwie osiem rodzin. W większości to starzy ludzie. A kiedy i ci odejdą… Nie na darmo Włosi nazywają tę miejscowość La Citta che Muore, czyli Umierającym Miastem. Myśleliście, że tylko Wenecja (ech, ta Wenecja w „Horrorze w Orient Expressie”! – o dzięki Ci nasza Mistress of Game :)) umiera. Że tylko w niej przeważają turyści, a tubylcy to tylko mniejszościowy koloryt lokalny? Wenecjańskie lochy są fascynujące, kanały?


A co rzec o Bagnoregio? Cudowne miejsce do osadzenia akcji przygody do „Zew Cthulhu”, no bo dlaczego tak mało tu mieszkańców? Dlaczego miasteczko się nie zmienia? A może pociąga Cię „Ars MAgica”? Czemu nie? Dlaczego koteria magów, nie może mieć tu swej siedziby? A może wolisz epickość? Podróż przez wieki? W średniowieczu Bagnoregio kipiało życiem. Miały tu miejsce nawet przewroty, czego symbolem są posągi ponad Bramą Świętej Marii – dwa lwy trzymające ludzką głowę. Tak upamiętniono obalenie przez mieszkańców Bagnoregio władzy rodziny Monaldeschi. Może niech przygoda traktuje o tym wydarzeniu., Dorzucić do tego kilka wątków fantastycznych. Może z tego wyjść wspaniały horror, albo fresk historyczny. A może wolisz lżejszy kaliber przygody? W Bagnoregio podobnie jak w Sienie odbywa się miejski wyścig jeźdźców. W Palio di Siena ścigają się jeźdźcy-reprezentanci poszczególnych dzielnic na koniach. Wyścig biegnie przez wąskie uliczki i jest niebezpieczny. W Bagnoregio ma miejsce Palio di Tonna, w którym jeźdźcy ścigają się na osiołkach. Czegóż chcieć więcej. Nasz dzielny heros, piękne miasteczko i uparty, azaliż wierny kłapouchy, który nie tyle nie chce się ścigać, co nawet nie zamierza wystartować?

I chyba to by było na tyle. Wszelkie zdjęcia pochodzą ze strony Ashka Travel Pictures . Mam nadzieję, że jej twórczyni nie urwie mi głowy, bom w dobrej wierze je wykorzystał.

Warto również odwiedzić stronę miasteczka .

Reklamy

Komentarze 3

  1. Ha! Kiedyś miałam niezwykle erpegowy sen traktujący o takim właśnie umarłym miasteczku, w którym mieszkało (już) ledwie parę osób, a ja musiałam się dowiedzieć dlaczego tak jest. Rzecz działa się w teraźniejszości, ale samo miasteczko było jakby wyjęte z poprzednich epok. Sen niezwykle barwny – nie zapomnę chyba nigdy mroku ulicy i bijącej od jedynej gospody/pubu poświaty płonących pochodni. Ach, niektóre sny warte są wszystkiego 🙂

    Ale szczerze mówiąc wolałabym w takim miasteczku mieszkać naprawdę, niż prowadzić w nim przygodę. Zdjęcia są cudowne! Ja to w ogóle mam takie zapędy bardziej outsiderowskie – mieć gdzieś na końcu świata mały kawałek ziemi, mieszkać tam z lubym i mieć cały świat w głębokim poszanowaniu. Echm, żeby to było takie proste… 😐

    Kits – a dlaczego ludzie nie chcą tam mieszkać? Wiesz coś na ten temat, czy to po prostu pęd do cywilizacji, wielkiego miasta i takich tam niepotrzebnych rzeczy?

  2. Hmmmm, po prostu młodzi wyjeżdżają. Miasto bez perspektyw. Zostają tylko starsi, przywiązani do swego miejsca. Poza tym miasteczko się sypie. Chyba nie bardzo jest jak je remontować.

    To trochę jak z Wenecją. Dla turystów atrakcja, dla miejscowych tragedia, jeśli chodzi o warunki mieszkalne.

    Tu jest trochę o powodach upadku.

    http://fakty.interia.pl/ciekawostki/news/miasto-ktore-umiera,955604,18

  3. Piekne te fotki. Szkoda ze tak daleko, bo marzylby mi sie tam LARP fantasy. A tak musza starczac ruiny zameczkow w Krakowsko-Czestochowskim.

    Ale mam nadzieje zapamietac to miejsce i jesli kiedys sie znajde we Wloszech, to odwiedzic to miejsce. Duzo fotek i material na wszelakie sesje na dluugie lata 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s