Niemi obserwatorzy

Fascynują mnie katedry średniowieczne. W zasadzie w ogóle fascynuje mnie budownictwo sakralne. Paradoksalnie raczej zaliczam siebie do osób cynicznych, wątpiących i, mówiąc w skrócie, do bólu przyziemnych i racjonalnych. Wszelkie teorie mieszczące się w ramach teodycei nijak do mnie nie trafiają, wręcz przeciwnie, działają na mnie jak płachta na byka. No bo jeśli bóg zezwala na zło, by sprawdzić dajmy na to,. czy ludzie… Dobra, ja nie o tym miałem. Kontrowersyjny pobędę kiedy indziej.

Gargoyla z katedry Notre-Dame.

A wracając, fascynują mnie katedry. Jako miejsce sacrum, jako fenomen budownictwa średniowiecznego, jako arcydzieło architektoniczne etc. Mógłbym tak długo. O diabłach rytych nad bramą wejściową, które sugerowały, iż zło nie ma wstępu do katedry, o monstrualnych przyporach i łukach. I gargulcach. zawsze mnie zastanawia, jak bardzo ówcześni ludzie różnili sie od nas. Zwykła rynna stawała się dziełem sztuki, sugerowała, iż twórca wierzył w świat fantastyczny. W smoki, gigantyczne węże i potwory. I w gargoyle.

Każdy kto wspomni jeszcze pierwszą edycję Warhammera, pewnie pamięta narysowane postacie demonów w bestiariuszu. Żadnych udziwnień a la Wielki Żółty Ptak (demon Tzeentcha), zgniła kanapka z szynką (demon Nurgle’a) czy mokry sen fetyszysty-masochisty (demon Slaanesha). Po prostu sataniczna bestia, zapewne wzorowana na średniowiecznych wyobrażeniach biesa. A przecież identycznie wyglądają gargoyle. Owi niemi obserwatorzy, którzy dniem i nocą spoglądają kamiennymi oczyma na ludzi. Skuleni, wykrzywieni w przerażającym grymasie.

Śliczna, nieprawdaż?

A co gdyby ożyli. tej jednej nocy rytuał przeklętego maga powoła gargoyle do życia. Pozostawi im kamienne, niewrażliwe na ciosy ciała, lecz da umiejętność lotu, poruszania się, zabijania. Nastąpi noc szekspirowska. Mieszkańcy, nie rozumiejąc, co się dzieje, będą ginąć dziesiątkami, pod kamiennymi cielskami spadającymi z przestworzy. Niektórzy, porwani pazurami w górę, skończą nawleczeni na ostre turnie wież katedralnych i świątynnych. Ci z ludzi, którzy przeżyją pierwszy atak, zabarykadują się w domach.

A co jeśli właśnie tego wieczoru do miasta przybędzie grupa poszukiwaczy przygód? A co jeśli w mieście przebywa ich śmiertelny wróg z bandą gotowych na wszystko najemników? Czy bohaterowie, nie bacząc na dziwne i potężne bestie szybujące pośród chmur, doprowadzą do konfrontacji z wrogiem? A może połącza z nim siły, starając się przetrwać do ranka. Tu wyobraźnia podpowiada mi liczne, widowiskowe sceny walk w katedrze; karkołomnych ucieczek po dachach kamienic; starć z niewidzialnym wrogiem. Jak wyglądałaby rozmowa bohatera z wiekową gargoylą, która na te jedną noc poczuła, czym jest życie? Czy ta przygoda przypominałaby trawestację drugiej części „Obcego” („Za tobą! Za tobą! Ma Magnusa!! Strzelaaaaj!!!”) czy też byłaby przeniesionym w średniowieczny neverland „Bladerunnerem” (Gargoyla mówiąca: „Widziałam rzeczy, w które WY, ludzie nigdy byście nie uwierzyli. Atakujące w ogniu demony Khorne’a. Oglądałam rozświetlające mrok błyski dział w pobliżu wrót miejskich Altdorfu. To wszystko przepadnie bezpowrotnie w czasie, jak łzy pośród deszczu.”)?

Gargoyle to w mojej wyobraźni osobliwie piękne i groźne stworzenie. Niemy obserwator.

One do dziś na nas patrzą ze szczytów kościołów i katedr.

Gargulec (rzygacz) i gargoyla na wrocławskim ratuszu.

Advertisements

komentarzy 9

  1. Czasem warto być tym kamiennym potworem.

  2. Ha, ja też mam słabość do gargulców i średniowiecznych katedr. Nie wiem czy jest ktoś, kto potrafi się oprzeć ich mistycyzmowi i magii. Począwszy od bajki „Dzwonnik z Notre Damme”, którą oglądałam jako dziecko – ja się oprzeć nie mogę 🙂

    Mnie fascynują ich wyrazy twarzy. Niektóre są złe (a może przestraszone?), inne smutne, jeszcze inne lekko rozmarzone. Zupełnie tak, jakby jakaś magiczna siła zaklęła prawdziwe stworzenia w kamień w jednym ułamku sekundy i utrwaliła na zawsze ich wygląd w tamtym momencie. Niesamowite!

    Zastanawiam się jak bardzo oddziaływały takie gargulce na wyobraźnię średniowiecznego człowieka. To musiało być dla nich coś mocnego. Gdzieś czytałam, że to w ogóle było mistyczne przeżycie, ogromne dla zwykłego człowieka, znaleźć się w tej katedrze i brać udział w średniowiecznej mszy. Odprawiane o danej godzinie, aby natężenie światła było odpowiednie, powietrze przesycone wonią kadzidła, mrok panujący dookoła, msza odprawiana po łacinie, z odpowiednią modulacją głosu – i wtedy nagle wstające światło słoneczne pada na witraże, w mroku pojawia się trójwymiarowa, kolorowa postać, wyglądająca jak duch, oto właśnie Ciało Chrystusa! Prawdziwy Duch zstąpił na dłonie kapłana! Myślę, że to na zwykłych, szarych ludzi działało strasznie. Bardziej, niż na nas zapierające dech w piersi efekty specjalne w filmie. Oni byli tam, stali obok i widzieli to wszystko! Chciałabym kiedyś to przeżyć, być częścią takiego misterium, dać się temu porwać. To musi być niesamowite, a przeżyć coś takiego – mistyczna ekstaza 🙂 Że już nie wspomnę o dance macabre ukazywaniu ludziom śmierci. I jak tu się dziwić ich religijności i oddaniu Bogu?

  3. Dokładnie, przemyślność przy budowie katedr jest zaiste godna szacunku. Gra światła i gra głosu. Katedra (jak i każdy kościół) była wyspą wiary, sanktuarium, w którym każdy mógł sie schować. Dla mnie niesamowita jest ta sprzeczność, z jednej strony święte miejsce, z innej ozdabiane diabłami, maszkaronami etc.

  4. Zastanawiam się czy w tym wywodzie Lisku chodzi Ci bardziej o własną fascynację, czy o pomysł na sesję, bo to o tych poszukiwaczach przygód wyraźnie wskazuje na 2 aspekt. Tymczasem dla mnie wciągnięcie tych kamiennych istot do sesji, to spłycenie ich – chyba tylko w solówce możnaby oddać ich… no właśnie, co?

    Dla mnie są to demony – istoty chaosu, których miejsce jest w innym świecie. Zwierzęce, a jednoczesnie diabelnie inteligentne… Obcowanie z nimi, to konakt z żywiołem, z obcą formą, innym systemem wartości – a może całkowitym jego brakiem?

    Zreszta chyba nie ma sensu się rozpisywać, bo zaraz kolejnych 10 osób napisze, że gargulce są dla nich wyjątkowe i fascynujace – tym samym wkroczymy w obszar popularyzacji, a tego wolałabym uniknąć.

  5. Proszę, jaka ambitna. Popularyzacja jej się nie podoba i pewnie się z pu(l)pą kojarzy :). A tak na serio. i to, i to. Pomysł na sesję swoją drogą, ale to kiedyś… być może…

    Demony… ja już mam dość demonów. Jak się gra w WFRP, to się ma ich dość. Zresztą postacie graczy mi mutują w demony. Z wolna łapią syndrom Blade’a. Kojarzysz pierwszą część? Jak wampiry wołały do Blade’a: „Ty potworze!” 🙂

    Skądinąd prawda absolutna, nie ma większych potworów od ludzi.

  6. „Skądinąd prawda absolutna, nie ma większych potworów od ludzi.” – ooo to byś mógł rozwinąć! Nie mówiąc o temacie pupy – od razu poczytalność by wzrosła 😀

    A wracając do demonów, rozumiem Cię, ale uważam, że nie mają sie one prawa znudzić (czy jakiekolwiek inne istoty), jeśli masz ich własny obraz. Tylko, że wtedy tacy gracze Warmłotka czy D&D mogą się przyczepić, że te Twoje gargulce to takie… wybrakowane i grac nie umiesz. 😉

  7. O pupach nie piszę, to nie ten profil bloga. Mój drugi, ukryty i supertajny blog w klimatach BDSM porusza tematykę pupy :).

    A co do reszty. obraz to ja mam, a mimo wszystko nużąco czasem potrafi się zrobić. niestety. Dlatego pewne systemy (o ściśle określonej tematyce) dość szybko się nudzą. W moim przypadku tak było z L5K. O ile świat jest naprawdę fajny, to po jakimś czasie gry człowiek odczuwa, że jest więziony w pewnej konwencji.

    Ale to pewnie kwestia odbioru.

  8. Świetny text, smartfox! Dzięki za inspirację i roztoczenie odpowiedniego klimatu. Smaczku dodało nawiązanie do Blade Runnera – filmu, który uważam za najgenialniejsze dzieło kinematografii wszechczasów. Wiesz, do każdego filmu można się przyczepić, że to dialogi do dupy, że scenariusz płytki, że efekty do bani. Blade Runner za to jest perfekcyjny.

    A gargoyle są wspaniałe same w sobie. Jaki aspekt ich natury najbardziej porusza Czytelnika/Gracza/MG – to zawsze jest kwestia jednostkowego, subiektywnego podejścia.

    Czy potraktujesz je jako symbol? (czego?) Czy jako materiał na potwora?

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: http://malleusbellum.wordpress.com

  9. Komentarz od (chyba ) nieznajomego, który ma tak podobne przemyślenia do moich? Nie może być :).

    Blade Runner to mój ukochany film. Niezwykle mądry i wieloznaczny. Ten jeden z nielicznych przypadków, gdy ekranizacja przyćmiewa oryginał. A przyćmić PKD o nie w kij dmuchał.

    Gargoyle z pewnością jako symbol, ale czy to wyszłoby na sesji? Sam nie wiem. Gracze raczej widzieliby w nich wroga. Jeśli coś stwarza zagrożenie, to trzeba to usunąć. Po co myśleć o motywach wroga?

    A sama symbolika? Skupiłbym się raczej na odmiennej mentalności, a jeśli bym wprowadził motyw z tym ożywieniem stworów na jeden dzień, to na BladeRunnerze właśnie i wspaniałym monologu Roya Batty’ego.

    Pozdr

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s