Śmierć długimi krokami zmierza do Mörlenfurtu – cz. II

(pisane przy Dropkick Murphys i Flogging Molly, więc proszę wybaczyć pewne „narwaństwo”, sesja była iście spokojna i mHrooooczna ;))


Sławetny symbol Rogatego Szczura. Pierwotnie miał to być zwykły trójkąt równoboczny, ale rysownikowi zadrżały pazurki i wyjechał za daleko.

Na czym skończyliśmy? Na nadchodzącym gambicie. Kim więc miał być ów pionek, który miał polec na początku partii szachów między wywiadem cesarskim a kultem Rogatego Szczura? Dojdziemy i do tego, choć gambit ów miał być dość kosztowny, bo i pionków kilka.

Po posiłku w knajpie „Pod Nikczemnym Wieszczem” zapadły decyzje. Grum, jako krasnolud uczony, uda się wraz z Mają w roli obstawy do drukarni rozpytać o wydrukowaną wieszczbę. Pozostali odnajdą Kanalarzy (przebywających ponoć w knajpie „Klęska Grafa”). Pozostali poza Jorgulem, który przeczuwawszy nieszczęścia zbliżające się do miasta, nie opuszczał wciąż łodzi.

Wizyta w drukarni Bachmana była zaiste interesująca i wcale nie chodziło o to, że pan Bachman potwierdził fakt wydrukowania wieszczby u siebie. Dziwniejsze było, iż Bachman zachowywał się zaiste podejrzanie. Pocił się, denerwował, w pewnym momencie zaczął się trząść niczym gówno w przerębli. Dlaczego? Grum jak i Maja rozejrzeli się po pomieszczeniu i dostrzegli, że imć Bachman drukuje nową ulotkę, której początkowe słowa głosiły:

Sigma, który gości w naszych sercach, nie jest tym Młotodzierżcą, którego wyznają kapłani spod znaku komety o dwu ogonach. Nie daj się omamić, spójrz na bogactwa, w które opływają…

Więcej nie udało im się odczytać, gdyż przerażony Bachman wyprosił ich z drukarni i spanikowany spalił cały nakład ulotek. Doskonale wiedział, że za ów wydruk grozi nawet nie stryczek, lecz stos. Zastanawiające, dlaczego nasi agenci nie zagrali ostrzej, nie użyli siły, lecz nie ma co deliberować. Grum pognał przez miasto w stronę Kanalarzy, gdzie liczył na spotkanie z kompanami, a Maja została w ukryciu przed drukarnią. Przecież ktoś zamówił ulotki u Bachamna i ten ktoś przyjdzie, i będzie niezadowolony, że cały nakład uleciał z komina w niebo…


Skaveni słyną z doskonałego sprzętu optycznego. Oto skaveński obserwator z urządzeniem inwigilującym zamontowanym na drewnianym kiju 🙂

Tymczasem w „Klęsce Grafa”Usingen wraz z Hamanem, Kyllanem oraz Ah’quą dość szybko porozumieli się z Kanalarzami. Wulf, Uthor, Sibelt i Lothar z przewodzącym im Nestorem okazali się doskonałymi towarzyszami. Choć pierwsze spotkanie było dośc dziwne. Oto agenci cesarscy ujrzeli pięciu ponurych, odzianych w skórzane pancerze nabijane metalowymi guzami facetów otaczających leżącego na ławie trupka niewielkiego kundla. Na nieogolonych gębach mężczyzn odbijał się smutek i żałość, jeden nawet siorbał nosem i mrugał załzawionymi oczyma. Wreszcie największy z nich, o skroniach zdobionych siwizną uniósł szklanic gorzałki w powietrze i wykrzyknął:

– Za Raffa, towarzysze!

– Za Raffa!!!!

Tak żegnano bohaterskiego psiura, który zapuścił się w pościgu za przerośniętym szczurem w kanały i został zagryziony przez coś dużo większego. Po tym nabożeństwie Kanalarze chętnie opowiedzieli o swoich spotkaniach z Armantero i za pewną opłatą zdecydowali się zaprowadzić tam naszych bohaterów. Przywódca Kanalarzy, Nestor, zasugerował, iż Armantero znalazł coś ciekawego pod ziemią, lecz na nagabywania co, nie zamierzał odpowiadać. Rzekł tylko: „Zobaczycie” i zaczął przygotowywać się do wkroczenia do smrodliwej krainy w pod brukiem Morlenfurtu. Co prawda Kanalarze twierdzili, iż w kanałach nie widziano od dawna skavenów, lecz mimo to poza latarniami przytroczyli ciężkie sztylety i krótkie, masywne miecze o szerokich głowniach. Doskonała broń do walki w ścisku, mało finezyjna, lecz zabójcza. Nestor rzucił kilka zdawkowych uwag o ekwipunku BG („Jeśli panie bierzecie kolczugę, to weźcie też szydło. Spytacie po co? By po wyjściu z kółek gówno powypychać, hehe!”). Nim jednak zeszli pod ziemię Usingen wysłał Ah’quę i Kyllana do parku miejskiego na spotkanie z Tashalares Wintermoon – elfią wieszczką, a sam wraz z Grumem (który przybiegł spod drukarni) poszedł do portu po Jorgula i ekwipunek (czyt. pancerze) pozostałych agentów.

Pierwszy szok dla drużynowych elfów to fakt, że w parku rośnie mallorn, święty elfi dąb o grubym, masywnym pniu i delikatnych srebrzystych liściach. Drugim szokiem było coś, co żyło w koronie drzewa. Amranzor, czarno-żółta, długa na dwie dłonie żmijka. Jedno z nielicznych zwierząt, którego jad jest prawdziwie zabójczy dla elfów (taaak, tego wężyka mogłyby elfy nazwać „Trzy kroki”, bo tyle wykona ukąszony elf, nim zejdzie z tego świata). Elf, który przeżyje ukąszenie wpada w kilkudniowy paraliż, a jego umysł wówczas błąka się po nieznanych krainach. Kiedy elf ozywa, jego ciało jest silniejsze, a on sam nabywa zdolności profetycznych. Jak ukąszona przezeń Tashalares, która w enigmatycznych słowach przekazała Ah’quie i Kyllanowi ostrzeżenie o nadchodzącej zagładzie, ale i o spotkaniach jakie dziwne stowarzyszenie Ordo Triangularis odbywa w parku miejskim. Członkowie stowarzyszenia noszą szczurze maski (jak ta znaleziona „Pod Nikczemnym Wieszczem”) , ale wśród nich elfka rozpoznała kilku wysokopostawionych obywateli Morlenfurtu.

Po owym spotkaniu cała drużyna (wraz z Mają, która była świadkiem jak jeden z kupców grozi Bachmanowi i zmusza go do wydrukowania na nowo na następny dzień ulotek atakujących kult Sigmara) zeszła wraz z ekipą Nestora do kanałów miejskich.

W kanałach jak to w kanałach. Cuchnie ekskrementami, środkiem płynie gówno, po ścianach ściekają odchody itd. (na ile sposobów można powiedzieć „ekskrementy”?) Nestor i jego kompani umilili kilkoma opowieściami przemarsz przez kanały. Wreszcie wszyscy stanęli miejscem, które odnalazł Armantero. Niewielka komnata, d ktorej prowadził wąski korytarzyk od głównego kanału, a w środku…?

Prawie całą podłogę pokrywał trójkąt Rogatego Szczura wyryty w kamieniu. Podłogo połyskiwała rdzawo w świetle latarni. Zakrzepła krew ofiar tu uśmierconych.Po ścianą gnijące szczątki tych, którzy skonali tutaj pod zębatymi nożami ludzkich szaleńców służących skaveńskiemu bogu. Wydaje się, iż to, co kapitan ujrzał stało się przyczyną późniejszych okrucieństw, których się dopuścił, lecz nie uprzedzajmy faktów. W stosie odpadków Usingen i Grum znaleźli rozsypane monety. Wyglądały na świeżo wybite złote korony. Tylko wyglądały. Dziwna zielonkawa poświata bijąca od krążków złota zaniepokoiła agentów. Grum, najbardziej uczony z nich wszystkich ocenił, iż to prawdopodobnie domieszka spaczenia dawała ów blask i zarazem czyniły monety niezwykle mutagennym obiektem.

Pierwszym sygnałem sugerującym nadejście ogroszczura jest z pewnością basowe popiskiwanie. Tutaj ogroszczur-kucharz. Specjalność – gulasz z ludziny.

W podziemnej kapliczce Ordo Triangularis agenci zabradziażyli na tyle długo, iż ktoś miał sporo czasu na przygotowanie zamachu. Gdy wszyscy opuścili pomieszczenie z głębi kanału gruchnęły strzały. Zielony błysk, huk i ból. Pierwsi ranni z broni spaczeniowej! Oberwał Haman, oberwał jeden z kanalarzy. Rycerz Ulryka pognał do ataku wraz z Grumem. Haman wiedział, że zaraz ich wystrzelają, lecz skaveni nie czekali. Cofali się, strzelając. Haman i Grum zniknęli w ciemnościach, próbując dopaść prześladowcó. Na swe nieszczęście. Usłyszeli nagle głęboki, potworny ryk. Ogroszczur! Haman zwarł się z bestią, unikając potężnych razów, zdołał utoczyć krwi bluźnierczej hybrydzie. Mimo to cofał się pdo razami, oczekując odsieczy, po którą z powrotem pognał Grum.

W tym samym czasie pułapka zamknęła od drugiej strony szczurzy zabójcy ostrzelali z kusz Maję, Usingena i Ah’quę. Oberwał też jeden z kanalarzy i upuścił ostatnią latarnię do brudnej i cuchnącej cieczy. Zapadły ciemności, które nagle rozproszyła kula zielonej energii. Maja ranna, Ah’qua strzela na oślep, kapitan próbuje wydobyć rannego kanalarza z brei, do której wpadł. Padają kolejne strzały. Maja kogoś rani, a może zabija. Usingen wydobywszy rannego, wystawia tylko czubek głowy i przedziera przez ekskrement w stronę skavenów, wśród których z pewnością jest mag… Po drugiej stronie haman słabnie, oberwał od ogroszczura. Krwawi. Obaj krwawią. Nestor wraz z Kyllanem próbują mu pomóc. Z głębi korytarza strzelają z muszkietów skaveni, szczęśliwie dla Hamana trafiają swego ogroszczura. Mimo to sytuacja robi się krytyczna…

Zainteresowanych strukturą społeczeństwa skaveńskiego odsyłam do wspaniałego opracowania naukowego 🙂

Reklamy

komentarzy 5

  1. A rzeczywistość była jeszcze bardziej chaotyczna. Ale kulminacja nieskoordynowanych działań ekipy dopiero nastąpi. Oczekujcie kolejnego raportu w którym może ktoś zacznie słuchać poleceń dowódcy. 🙂

    P.S. Od rządów silnej ręki gorszy jest tylko brak ręki 🙂

  2. Snajper jest świetny 😉

  3. Heh, Ty to powiedziałeś. No ale racja, kilka wydarzeń, w których obrywaliście to ewidentnie moja jazda po Waszych błędach lub wykorzystywanie braku zdecydowania. W tajemnicy powiem, że gdybyście nie wyciągnęli Jorgula z łodzi, to już by stracił pepanca :).

    A tekst o ręce miażdży :).

  4. Dobra będę słuchać rozkazów.Ogłaszam to publicznie.Będę lazła tam gdzie mnie poślą, w tym co uznają za stosowne i tak jak dowódca sobie będzie chciał .Słowo daję hmmm ciekawe czy można działać niezgodnie z własna naturą i jakie będą tego reperkusje).

  5. Fajni są ci skaveni a zwłaszcza warploock jezzails. Tak Jaro na wodza .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s