Śmierć długimi krokami zmierza do Mörlenfurtu – cz. III

Taaak, zostawiliśmy naszych bohaterów w kanale. Sytuacja gówniana, jacyś szczurzy gówniarze prażą w nich z muszkietów, czarów i ogroszczurów, a do tego są zanurzeni po pas w gównie. W skrócie – Ekskrement Stulecia. Haman dał pierwszy odpór ogroszczurowi, lecz sam został ostro pokiereszowany (jak się dalej okaże, to nie jest jego szczęśliwa przygoda). Z tyłu snajperki tłuką z broni palnej do niewidzialnego maga szczurów, ale jednocześnie są atakowane przez jego czary. Połowa ekipy ranna, mimo to działa agresywnie, zażarcie. Kyllan i Nestor (szef kanalarzy) wspierają słabnącego Hamana. Z drugiej strony kapitan von Usingen, wynurzywszy ponad ściek jeno oczy i nos, przekrada się w pobliże maga skavenów. Jest kilka metrów od stworów, widzi jak Szary Prorok przygotowuje kolejny czar i… To nie może być przypadek. maja strzela i trafia w plecy nie kogo innego jak Usingena. Który toprzypadek, gdy Maja lub Ah’qua ranią swojego dowódcę? Czwarty? Piąty? Szczęśliwie rana jest powierzchowna. Usingen już ma zaatakować, gdy szczury nagle się wycofują. Z obu stron! Kilka chwil i nasi bohaterowie są już sami. Czym prędzej sprawdzili stan rannych i w kilkanaście minut wydostali z podmiejskiego labiryntu, by już w tawernie kanalarzy („Klęska Grafa”) opatrzyć potrzebujących i dalej działać. Teraz mają już pewność, ze w mieście działa kult Rogatego Szczura.

Kilka godzin na powierzchni Jorgul miał niezwykle pracowitych. musiał połatać swoich kompanów jak i zaprzyjaźnionych Kanalarzy, którzy oprócz tego musieli dojść do siebie po walce z zagrożenie, którego nigdy na oczy nie widzieli (poza Nestorem rzecz jasna). Noc upłynęła im w spokoju, a wczesnym rankiem ruszyli do drukarza Bachmanna, którego miał odwiedzić człowiek z kultu (sprawa zamówionych pamfletów oczerniających kapłanów Sigmara).

I odwiedził, kupiec tekstylny Grafenstein wpadł do drukanri Bachmanna, a za nim Usingen i pozostali agenci. Znać było, iż kapitan był nie tylko zdeterminowany, ale i zdecydowany na wszystko. Na oczach Grafensteina Usingen zabił z zimną krwią drukarza, wbijając mu gwóźdź w czoło. Kupiec pękł. W kilka chwil wyśpiewał, iż:

– Szefem kultu Ordo Triangularis jest najbogatszy kupiec w mieście, Karl Rottmeister – właściciel huty szkła. Rajcowie i wielu pozostałych kupców również służy sprawie Rogatego Szczura

– Spaczeń otrzymany od skavenów posłużył do wybicia skażonych złotych koron, które najprawdopodobniej mają być rozprowadzone w większych miastach Imperium wraz z ulotkami oczerniającymi kapłanów Sigmara.

– Wszystko najprawwdopodbniej wydarzy się w Święto Marionetek (Marionettenfest), czyli już następnego dnia.

Po tym wszystkim kapitan podjął decyzję, która mogla się wydawać dość dyskusyjna i kontrowersyjna. Zdecydował się, że agenci SDIM będą udawać nowych ochroniarzy Grafensteina, by móc być w pobliżu kultu. Ah’qua zwróciła uwagę, iż paranoicy, jakimi niewątpliwie są kultyści nie dadzą się na to nabrać, jednak befehl ist befehl. Agenci opuścili drukarnię, którą na koniec podpalił Kyllan (wspominałem, ze to piroman?) Agenci SDIM – Ordo Triangularis 1:0

Skaveński Szary Prorok, magiczna maszyna zagłady

Ciąg dalszy był dość smutny. Agenci (tylko Usingen, Ah’qua, Kyllan, Jorgul i Grum, bowiem Maja i Haman rozdzieliwszy się ruszyli szperać po mieście) zadekowali się w posiadłości Grefensteina. Jej właściciel wraz ze służbą oraz żoną i kilkuletnim synem zostali związani i zamknięci w piwnicy. A kult nie próżnował. W tak małym mieście jak Morlenfurt trudno coś ukryć. Nikt z Ordo Triangularis nie dał się nabrać na intrygę szytą tak grubymi nićmi. Wydano wyrok. Pod wieczór kilku zamaskowanych napastników podbiegło do posiadłości Grafensteina i wrzuciło przez okna kilkanaście butelek zapalających. Pożar, który wybuchł był przerażający. Agenci z ledwością się wydostali z płonącej pułapki. Jedna Ah’qua rzuciła się do piwnicy ratować małego syna kupca Grafensteina. Pozostali w piwnicy spłonęli żywcem. Wydostawszy się cudem z piekła, zostawiła chłopca i uciekła wraz z pozostałymi kompanami. Chłopiec kilka godzin później został znaleziony na trawniku przed pogorzeliskiem. Miał poderżnięte gardło. Kultyści i jego znaleźli. Agenci SDIM : Ordo Triangularis 1:1. To dość ponura chwila w dziejach cesarskiego wywiadu, który oficjalnie kieruje się szlachetnymi pobudkami, lecz realnie nie szanuje życia tych,których ma chronić!

W ciągu następnych godzin spłonęła jeszcze łódź rzeczna agentów i karczma, w której zostawili część dobytku. Szczęśliwie broń przechowywali u Kanalarzy. Agenci SDIM – Ordo Triangularis 1:3.

Tymczasem von Haman ruszył tropem dziwnej szczurzej maski, jaką agenci znaleźli w zajeździe „Pod Nikczemnym Wieszczem”. Szybko dowiedział się, iż jej twórcą był Jago Stamm – utalentowany marionetkarz i brzuchomówca. Człek dość dziwny. Rycerz odwiedził go w jego warsztacie. Sam Jago faktycznie okazał się być dziwną personą. Na jednym jego ramieniu siedziała laleczka dziewczynki o blond włosach, na drugim groteskowy pajacyk. Dziwczynka wciąż chichotała i powtarzał „Frieda, Frieda…”. Pajacyk śmiał się jak szaleniec i mówił o śmierci. Jak widać marionetkarz może i był utalentowany (animował na raz dwie lalki!), ale i mocno potrącony rydwanem szaleństwa. Von Haman, człek z gruntu wybuchowy i nerwowy, nie był najlepszą osobą do negocjacji z taką trójką. Po którymś z tekstów pajacyka, a może laleczki uderzył z furią lalkę dziewczynki. Ostatnie co zarejestrował, to przerażenie w oczach Jago. Ostatnie, bo potem poczuł potężne uderzenie i stracił przytomność…

 Jago Stamm - dziwny marionetkarz.

Za dwa a może trzy dni ostatnia odsłona starcia agentów cesarskiego wywiadu z kultem i skavenami. Będzie mrocznie, wybuchowo i katastrofalnie. Maja skonfrontuję się ze swą kocią naturą, Hamanowi ktoś poszerzy uśmiech, a Kyllan dokona rekordowego szczurobójstwa… Jeden biedny Grum będzie dbał o cywilów…

Reklamy

Komentarzy 16

  1. I znowu wyjdę na marudę ale to nie ja podpaliłem drukarza wraz z dobytkiem tylko Grumm :P. A poza tym najlepsze dopiero przed nami.

    P.S. Oszczędzałem się na finał ;]

  2. Eeee tam, szczegółowe szczegóły. Ale chciałeś i było widać, że chcesz :

    A najlepsze oczywiście przed Wami 🙂

  3. Pięknie podsumowałeś ten pożar, pięknie.. :]
    Zupełnie się zgadzam… Chwila zaiste ponura i jeszcze długo będziemy siedzieć w cieniu tego wydarzenia. No, a przynajmniej Ci, których to ruszyło. ;D

  4. Wiem że blizny to są w liczone w mój zawód , ale to blizna to już bez szczelność ani fajna i ciekawe . I już nici z spaniałego portretu w kołowej obranie . Ciekawe co tam było 🙂

  5. E tam, w Cieniu. twardo jest Madziu, i po męsku. W następnym odcinku wspomnę o kolczyku, którego się dorobisz jako kot:)

    Hanzo, blizna spoko, męską i przerażająca. Pomyśl, będziesz wyglądać jak Otto Skorzenny 🙂

    Pozdr

  6. Nie no ja się z Mają zgadzam, cień padł na mnie ponury i niemiły.Jakoś nie mam zamiaru zostać bezrozumnie chichoczącym mordercą niewinnych.Mam swoje zasady a Pan Kapitan może i ma co chciał…tylko czy to komukolwiek wyjdzie na dobre???

  7. Lisku się naprawiłeś już mnie do kosza nie wrzucasz odruchowo:):).

  8. eeeee tam, kobiety som mientkie. Agent wywiadu musi wiedzieć , co to jest małe zło (Bulgo), większe zło (Usingen) i megawielkie zło (von Haman) 🙂 i nie marudzić, gdy trzeba z któregoś usług skorzystać.

    Samo się naprawiło :).

  9. Może i kobiety są miękkie… A co do zła, jest wrodzone (Bulgo), przemyślane (von Usingen, a nie Usingen) i nieprzewidywalne (von Haman)

  10. Pfff, na VON trzeba zasłużyć :D. No dobra, niech i von Usingen będzie.

    Można tez powiedzieć, że zło jest szalone (Kyllan-piroman), wredne (Błogosławiona Ah’qua Od Przypadkowych Postrzałów) oraz marudne (Jorgul?:))

    Pozdr

  11. Kto to jest Otto Skorzenny :). I dlaczego ja jestem megawielkie zło (von Haman) 🙂 ? głupie pytanie , i jak maje będzie wiedziała co ma zrobić.:P

  12. Dobrze, że jest jeszcze chodząca dobroć pośród Was. ;D

  13. Skorzenny? Taki jeden:).

    A ta dobroć to niby kto? Taka jedna snajperka, które goblinie dziecko od niechcenia zabiła?:)

    Pozdr

  14. Zabawne sa te nasze Elfy.Przypominaja mi rannego jelonka ktorego przyniosl mi wujek zebym sie nim opiekowal.Niestety zdechl.

  15. Dobre… 😉
    A w obecnej sytuacji wypominanie jednego gobliniego dziecka to nietakt. ;D

  16. No właśnie, dlaczego, tylko jedne goblinie dziecko?? Powinny być ich tysiące …. :P:P:P:P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s