Noc w Diabelskim Ogniu

Zdecydowałem się co jakiś czas wrzucać na bloga scenariusze własnego autorstwa (w zamierzeniu do różnych systemów, ale tu się jeszcze zobaczy). Na pierwszy rzut przygoda, którą prowadziłem ok. 10 lat temu swojej grupie, a dwa lata temu wysłałem na konkurs Gwiezdnego Pirata. Niestety GP wziął i upadł, przygoda co prawda otrzymała wyróżnienie, ale na publikację chyba trudno w tej chwili liczyć (wersja elektroniczna ukazuje się z rzadka niestety).

Scenariusz toczy się odczas Geheimnisnacht w zamku o malowniczej nazwie Teufelfeuer. Do pobrania tutaj lub z bocznej listwy. Jeśli ktoś poprowadzi go kiedyś, z przyjemnością wysłuchałbym uwag (malutki AAR?)

Reklamy

komentarzy 15

  1. O, pamiętam tą przygodę! :] Gościnnie dostałam role Abigail… i prawie mi się udało uśmiercić kilka osób, i już prawie, prawie mi się udało kogoś omotać, a jak już było wiadomo, że mi się nie uda, to prawie udało by mi się unicestwić graczy, gdyby MG nie zapomniał o takim drobnym szczególe – takiej małej, wrednej klątwie rzuconej przez Abigale. ;]
    Ale przygoda ciężka. Ciężka dla mnie, grającej jednym NPCem, a prowadzenie kilku na raz to dopiero sztuka, żeby się z tego „Dynastia” nie zrobiła… Ale bawiłam się nieźle. :]

  2. Faktycznie, teraz kojarzę, że coś tam umoczyłem jako master. Zdaje się, rzuciłaś klątwę, że ktoś nie mógł wyjść z zamku, a traf chciał, ze to właśnie ta osoba się z niego wydostała i uratowała pozostałych? Postać Jara to była, prawda? Dżizaz, malutko z tego pamiętam, a raczej pamiętam inne sekwencje. M.in. minę Saszy, kiedy opisywałem mu jak podczas seksu z którąś z babek Teufelfeuerów ta zmienia się w ogromną pajęczycę :).

    Pozdr

  3. Ja tego bęcwała wypuściłem na wolność. lustro było fajne i głuchy kislawita.:)
    Moim zdaniem świetnie o daje koniunkcje zachodzące głównymi wyznawcami bóstw chaosu to było doskonałe
    świetna przygoda.

  4. Rany, kolejny, który przypomina rzeczy, o których zapomniałem. O co chodziło z lustrem i jaki Kislevita? Mam naprawdę amnezję 🙂

  5. hehe.. ;] Jaro (jak zwykle zresztą) był ostatnią nadzieją, bo nikt inny nie mógł wyjść z zamku i wleźć na to drzewo (teraz z kolei ja nie pamiętam, dlaczego). Wredna Abigale rzuciła na niego paniczny strach przed drzewami… Pamiętam jeszcze zapadnię, gdzie kogoś raczyłam wrzucić do śpiącego… smoka chyba… ;] Lustra nie pamiętam…

  6. Taaa, wciepłaś tam Ivana i biedny Sasza musiał swoją postacią walczyć samodzielnie z Dżabersmokiem (bo to dżaber był hehe). A tylko Jaro mógł wyjść, bo był przecież cyrkowcem z umiejętnością człowiek-guma. Tylko on mógł przeleźć przez strzelnicę :). taaa, teraz pamiętam, normalnie ekipa by w piach poszła :). W zasadzie Madziu jesteś potworem. Jeśli w jakiejkolwiek przygodzie grasz NPCem, który jest wrogiem graczy, to graczy zazwyczaj cierpią niemożebnie :).

    A Jaro fakt. 90 % sesji marudzi, nabija się z innych, tworzy jednoosobową lożę szyderców, a potem dopiero działa. Choć jak grał kapłanem Shallyi był dużo wredniejszy, niż teraz kiedy gra elfią ciotą 🙂

    Pozdr

  7. Sam chciał i wydarł sam przeciwnika. Ale ja trzymałem się bo nie wiedziałem że cała przygada miała zabarwianie farpa.:P

  8. Cóż, wcielam się w postać i robię co mogę. Co to by była za frajda, gdyby sobie mogli myśleć: „A, to Madzia gra NPCem, to ona nas nie zabije, za miękka jest…” Przestali by się starać, a tak, jak NPC żyje własnym życiem, i konsekwentnie dąży do celu, to wyzwanie większe, i satysfakcja potem też… Z resztą, mnie się granie „gościnne” nieczęsto zdarza, a nie chcę przypomnieć takiego jednego, co pół drużyny w ZC wybił… Jakoś nikt nie ma pretensji, a sesję dość często się wspomina. 😉 Sama żałuje, że wtedy nie grałam.
    Co do tej przygody, byłaby, podejrzewam, idealna, gdyby NPC-ów grali inni gracze. Taki swoisty pojedynek. Tyle że podejrzewam, że wtedy taka średnio „rozwinięta” drużyna nie miałaby szans…

  9. No racja, mało kto tak myśli. Raczej: „To Madzia, delikatna, ale i tak nas zapierdzieli :)”
    A fakt, Jaro wtedy pokazowo nas rozgrywał, choć trzeba przyznać, ze sam bym chciał grać Starszą Istotą 🙂

    A co do pojedynku, nie bardzo, bo niestety za dużo szans na to, że ekipa grająca Teufelfeuerów by się sprzymierzyła, a założenie przecież jest takie, ze się nawzajem nienawidzą i przeszkadzają sobie.

  10. Zależy od warunków ale to miała małe szanse. w tej przygodzie nie wiedziałem o co chodzi a co już mówić o układach w tej rodzinie to było dla mnie wielka tajemnica.

  11. Geheimnisnacht nieodłącznie kojarzy mi się z Gotrekiem 😉
    Z pewnością poprowadzę tą przygodę 🙂

  12. A to super. Czekam na jakiś raporcik po sesji :).

    Pozdr

  13. Ja tylko dodam od siebie, że osobnik który tam wszystkich wyrolował teraz prowadzi Orient Express i właśnie wy$%*^ał graczy 🙂

  14. I jeszcze w temacie Cthulhu:

  15. Oj wyruchał nas jak nic :). Chłopaki to coś, co wbija nam się między pośladki, to nie siodełko od roweru:)

    Dwa razy złapani podczas sesji, obłęd czasowy, załapanie alkoholizmu. Jak dorwę tego kebaba we własne ręce… Ech!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s