Horror w Orient Expressie – po raz przedostatni, znów…

Coś trudno nam skończyć kampanię. Albo zapanowała zapaść intelektualna na sesji (niski biorytm czy co?), albo tak nam fajnie razem. 

venice-simplon-orient-express

MG: Madzia

Postacie (przedstawienie pierwszych trzech w poprzednim wpisie):

Tyberiusz Wolfing 

Sebastian Schwartz

Angus McBride

 

Na tej sesji pojawili się także, nieobecni ostatnio:

pania Tamara – Rosjanka, kusicielka i poprzedniczka dzisiejszych call-girls , w skrócie dama do towarzystwa. Spokojna, zrównoważona, lecz niekiedy wredna niczym stado wściekłych bizonów.

pan Custer – Amerykanin, ale Teksańczyk, czyli taka mieszanina nowobogactwa, machoizmu i zwykłęgo redneckostwa :). Głośny, zadziorny pilot, bohater Wielkiej Wojny (bla bla bla…).

No i sprawdziły się moje podejrzenia. Im dalej pociąg jechał, tym bardziej Makryat był zaniepokojony naszą obecnością. On, a raczej jego poplecznicy, bo niestety nie był sam, uderzyli podczas tej sesji kilkukrotnie. Byli zawzięci i zdecydowani, ale niezbyt skuteczni. Dość rzec, ze owszem wokół nas zaczęli ginąć ludzie, lecz nam się jeszcze nic nie stało (póki co :)).

Po słownym starciu z kierownikiem pociągu i przechwyceniu przez Sebka treści telegramu, który kierownik wysłał, zdecydowaliśmy dokłądnie obserwować wsiadających na stacji w Svilengradzie pasażerów. Wedle telegramu, to właśnie tam miał się ktoś dosiąść do SOE, czyli naszego drogiego Simplon Orient Expressu. 

605a-06m

Niestety obserwacje niewiele przyniosły, mało tego zaginął sam kierownik pociągu. Szczególnie prawdopodobne wydały się dwie możliwości. Raz, że jednak był Bogu ducha winien i Makryat go sprzątnął. Albo… no właśnie ukrył się, by działać nadal na naszą szkodę. Krótko potem sytuacja zrobiła się krytyczna. Drugi pasażer, przedziału Tyberousza – tenor Luigi Martinelli został rankiem znaleziony martwy w swoim łóżku. Najprawdopodobniej uduszono go. Wszystko wskazywało na to, że Makryat zaczyna się denerwować. Czemu Martinelli? Dzień wcześniej Tyberiusz zamienił się z denatem łóżkami. Pytanie tylko, jakim cudem morderca pomylił Tyberiusza z Martinellim, który z pewnego dystansu i w nocy prędzej byłby pomyloy z wyrzuconym na brzeg wielorybem niż z chudym jak szczapa Tyberiuszkiem.

Dla mnie powód był jeden, Makruat uśmiercił Marinelliego na odległość, czarem, rytuałem, cholera wie czym i niestety doszło do fatalnej dla Włocha pomyłki.

Ale to nie koniec. Nasze nieporadne śledztwo co prawda nie wskazało nam, gdzie lub jako kto ukrywa się Makryat, lecz widać wystarczająco zaniepokoiło cholernego kebaba, by dalej próbował nam szkodzić. Dowodem tego mogła być interwencja policji, która przeszukała nasze bagaże, bowiem okazaliśmy się być „problematycznymi pasażerami” (no fakt, grzecznymi chłopcami po tylu przejściach to raczej nie jesteśmy).

Kolejnego dnia podróżowaliśmy już przez Jugosławię, która pozostała w naszych wspomnieniach jednymz wielu koszmarów. Jak się okazało koszmarów, które znów dały o sobie znać. Raz, że po raz kolejny dostrzegliśmy biegnącą daleko pod lasem chatkę na kurzych nóżkach (a raczej cholerny szałas na gigantycznych nogach zmutowanego drobiu!). Dwa, jej właścicielka wsiadła w Belgradzie do pociągu (w postaci dystyngowanej, starszej pani), wyraźnie się nami interesując. Tak, Baba Jaga ma do nas jakieś pretensje i chyba da nam jeszcze popalić. Widać nie lubi, jak jej obiad ucieka z pieca.

Jeśli dodamy do tego watahę wilków pędzącą przez kilka kilometrów wzdłuż pociągu, to wyjdzie, iż zaczyna się o nas upominać nasza bogata przeszłość.

205-02m

A przecież i to nie koniec. Oto Sebastian, śledząc pismaka,  z którym mieszkał w przedziale, dowiedział się o mającym się odbyć spotkaniu jednej z pięknych dam podróżujących w pociągu (La Donny del Gardy) z tymże właśnie dziennikarzyną, niejakim Gatlingiem. W czasie tegoż spoktania Gatling został ciężko raniony przez Donnę, a próbujący zatrzymać kobietę Sebastian mało nie zginął zagryziony przez jakąś małą bestyjkę na usługach kobiety.

Kiedy moja postać wpadłą do przedziału ujrzała już tylko, jak dziewczyna wyskakuje w sukni (!) przez okno i bardzo zwinnie wchodzi na dach pociągu. Kimże by był Angus, gdyby nie rzucił się w pościg. Podpity, ociężały wywlekł się na dach i ruszył za babą, która gnała niczym łania w kierunku lokomotywy. Chcąc ją zatrzymać Angus wystrzelił, trafiając kobietę z Colta .45. Potężny pocisk zaledwie zachwiał delikatną uciekinierką! Dopiero po czwartym trafieniu (bagatela, ok. 40 obrażeń!) spadła z pociągu martwa.

W tej chwili pragnę podziękować w imieniu Angusa Tyberiuszowi, który pociągnął za hamulec bezpieczeńśtwa, kiedy moja postać jeszcze byłą na dachu. Dzięki temu Angus mógł nauczyć się latać i w konsekwencji poważnie poobijać!!!

Oględziny zwłok Donny wykazały dość makabryczną rzecz, pod jej skórą (!) ukrywał się jakiś cholerny Turek, pewnikiem jeden z przydupasów Makryata!

W tym momencie skończyliśmy sesję nieco wcześniej na prośbę MG. Udajemy się właśnie do wagonów bagażowych, przypuszczając, iż tam może znajdziemy naszego Turka.

Ja na sesję nie narzekam. Bawiłem się jak zwykle dobrze. Offtopy poza grą jakby mniej obecne były, ale zdecydowanie przeszkadzało mi rozgrywanie przez niektóych (Tyberiusz i Custer) dziwacznych scen, które nic nie wnosiły do sesji (po cholerę Tyberiusz polazł do Gatlinga i groził mu bronią, nie wiem!), a tylko spowalniały bieg wydarzeń i utrudniały pracę nad głónym zadaniem. W ogóle współpraca i sklecenie wspólnej aklcji stało niemal niemożliwe. Jakby każdy grał na swoją stronę. Wieszczy to wyjątkowo widowiskowe zakończenie kampanii. I wyjątkowo bolesne dla nas.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s