Służba Dróg i Mostów cz. IV – polityka

Kolejna część opracowania na temat wywiadu cesarskiego. Tym razem polityka Imperium i zaangażowanie w nią Służby.

godlo-empire

V.                    Polityka

Bale i polityka. Kielichy pełne zacnego wina i tajne porozumienia zwierane przez elektorów. A wokół szpiedzy Plauena: pokojowiec przy drzwiach, rosły gwardzista Gardekorps, a pewnie i ta śliczna służąca roznosząca tace z przekąskami. Pod ścianą Graf Volker, jeden z członków stronnictwa południowego, zawzięcie peroruje przeciw obecnej polityce wobec Kislevu. Jego towarzysz, Albrecht von Toppenheimer słucha uważnie i czasem rzuca kąśliwe uwagi na temat zdolności przywódczych Księcia Ostlandu Hassa von Gleivitz. A „Panzer Hasso” otoczony wianuszkiem młodych arystokratek opowiada marszałkowi von Genscherowi, jak to rozbił czambuł goblini, mając ledwie dwadzieścia kopii rycerstwa. Baron Johann von Mecklenberg stoi pod ścianą ścigany ostrymi spojrzeniami Albrechta von Toppenheimera. Niewiele sobie z nich czyni, uśmiecha się lekko, a w błękitnych, pogodnych oczach czai się coś dziwnego, obcego, by nie rzec nieludzkiego. Osiemnastoletni Elektor Stirlandu, Graf Alberich Haupt-Anderssen bezwiednie drapie kikut ręki – pamiątka po drugiej bitwie pod Wolfenburgiem, gdzie dowodził zgrupowaniem piechoty, w którym służył Klajan von Wolfenburg – były marszałek Ostermarku, wtedy ledwie sierżant piechoty. Teraz Haupt-Anderssen oczekiwał przybycia Cesarza, by po raz kolejny wstawić się za von Wolfenburgiem. I jak zwykle bezskutecznie.

            Ale oto i przybywa para cesarska. Olśniewająca Cesarzowa Imperium – Emmanuelle von Liebewitz, we wspaniałej sukni i naszyjnikiem wartym majątek na pięknym dekolcie wartym jeszcze więcej. A obok jej małżonek, Cesarz Imperium Heinrich X z rodu Todbringerów – Nosicieli Śmierci. Odziany w prosty mundur gwardyjski z epoletami pułku kawaleryjskiego. Mierzący ponad dwa metry wzrostu góruje ponad wszystkimi. Za plecami Cesarzowej trzyma się jej młodszy brat, Leos von Liebewitz, który zaledwie 3 lata temu wrócił z wojaży po Bretonii i Tilei. Ów młodzieniec jest znany z rycerskości i mistrzostwa, z jakim włada rapierem. I z furii, z jaką karze każdego śmiałka, który w jego mniemaniu obraził Cesarzową.

      Ot zwykły bal na cesarskim dworze.

Polityka Imperium nigdy nie należała do spraw, które można łatwo pojąć. Mnogość frakcji, autonomia poszczególnych książąt-elektorów, spory pomiędzy kultami czy wreszcie wieczne zagrożenie Chaosem czyniły dotychczas władztwo Sigmara organizmem dość niestabilnym, potencjalnie potężnym, lecz jakże często lokalnie słabym i nieefektywnym. Wojny Trzech Cesarzy, osłabienie państwowości w XX, XXI i XXII wieku czy uniezależnienie się Jałowej Krainy w 2429 roku tego dowodzą.  Choć historiografowie wywodzą dzieje Imperium od chwili, gdy połączone siły ludzko-krasnoludzkie rozgromiły armię goblinoidów na Przełęczy Czarnego Ognia,to przecież należy pamiętać, że Imperium jest spójnym państwem jedynie na mapie, gdzie z natury zaznacza się je jedną barwą. Tymczasem swoje barwy ma każda z prowincji, a ta pstrokacizna jest niejako metaforą wielonarodowości i wielokulturowości państwa położonego w dorzeczach Reiku i Talabeku.

Należy pamiętać, że u podstaw Imperium nie leżało dobrowolne porozumienie pomiędzy poszczególnymi plemionami, lecz wyraźna supremacja jednego z nich, a konkretnie Unberogenów, którym przewodził właśnie Sigmar Młotodzierżca. Część plemion podporządkowała się mniej lub bardziej dobrowolnie Unberogenom, ale przynajmniej pokojowo. Jednak niektóre, w tym najsilniejsi Teutogeni, zostały przymuszone do hołdu po zaciętych wojnach. Summa summarum na władztwo Sigmara złożyły się ziemie Unberogenów, Teutogenów z Gór Środkowych, Kreubów z Drakwaldu, Jutonów z Jałowej Krainy, Talabeków, ale również Turynów z Lasu Cieni, Awermanów znad Aver i górnego Reiku, Fennonów z Wielkiego Lasu,  Semundurów znad Morza Szponów. Dziewięć różnych plemion, każde mówiące innym językiem, posiadające inną kulturę, tradycje, nawet wierzenia. Minęło ponad 25 wieków, a przecież różnice się nie zatarły. Ostlanczycy przez Reiklandczyków bywają uważani za dzikusów bliskich Kislewitom, Marienburczycy to w ogóle obca nacja, typowy jasnowłosy Stirlandczyk różni się wszystkim od typowego mieszkańca Sylwanii o ciemnych włosach. Mało tego, ustrój Imperium w niczym nie przypomina zwykłej monarchii czy cesarstwa, będąc imperium tylko z nazwy. Owszem, nominalnie państwem rządzi cesarz, ale de facto mamy do czynienia z rzeszą – konglomeratem państewek, które tylko z grubsza prowadzą podobną politykę zewnętrzną, nie mówiąc o wewnętrznej. Stąd tylko silny władca był w stanie tak kierować państwem, by poszczególni elektorzy realizowali jego politykę. Ostatnio takim był Magnus Pobożny, który owszem słynął z bogobojności, ale też braku miłosierdzia, gdy przychodziło rozliczać się ze sprzeciwem lub brakiem lojalności lennika.

Obecny cesarz Heinrich X Todbringer pod pewnymi względami przypomina zjednoczyciela Imperium. Też potrafi twardą ręką trzymać elektorów, rozgrywać ich przeciw sobie, a jak trzeba, karać. Choć opozycja względem władzy cesarskiej nie zniknęła kompletnie, to można rzec, że została bardzo osłabiona. Wciąż żywe są wspomnienia wojny domowej, do której doprowadziły spory religijne i polityczne, toteż nawet wśród arystokracji dość popularny jest pogląd, ze póki co Imperium potrzebuje silnej władzy centralnej. Ponadto narastające zagrożenia zewnętrzne są wodą na młyn przedstawicieli obozu procesarskiego, do którego można zaliczyć przynajmniej połowę elektorów (większość z nich zostało władcami prowincji z nadania Heinricha X, trudno się więc dziwić lojalności), generalicję Imperialswehry, kult Ulryka (wzmocniony po wojnie domowej) oraz przedstawicieli mieszczaństwa (gildie rzemieślnicze etc.) oraz tzw. młodą szlachtę.

Mimo to przeciwników nie brakuje, a i problemem są konflikty pomiędzy różnymi podmiotami, w których mediatorem musi być władza centralna a co za tym idzie Cesarz.

Jednak o niebo większym problemem jest sytuacja geopolityczna, w której obecnie znajduje się Imperium. Od zakończenia wojny domowej problemów zdecydowanie przybyło: alians bretońsko-marienburski wyraźnie skierowany przeciw Imperium, nagła wolta Kislewu, który z bliskiego sojusznika staje się kolejnym wrogiem,  niespodziewana inwazja zjednoczonych plemion zielonoskórych na Ostland, walki w Ostermarku, zagrożenie inwazją orków ze Złych Ziem, by wymienić tylko najważniejsze. W tej chwili nie ma spokojnej granicy w Imperium, są tylko mniej lub bardziej zagrożone. Armia choć zreformowana, skuteczniejsza, lepiej zarządzana, jest zbyt rozproszona. Coraz częściej można usłyszeć głosy, że to nie przypadek, że wszystko co się wokół dzieje, to element jakiegoś szerszego planu, który ma na celu zagładę państwa Heinricha X. Problemem stało się nie to, ile lat potrwa przekształcanie konglomeratu prowincji nad Reikiem, Talabekiem i Aver w jednolity organizm państwowy, ale czy w ogóle Imperium przetrwa. W tej rozgrywce szczególnie ważna rola przypadła Służbie Dróg i Mostów. Zawsze miała być jednym z głównych narzędzi, które pozwoli zreformować państwo, przekształcić je wedle planu Heinricha X. Teraz jednak pełni rolę swoistej, tajnej straży pożarnej, która jako pierwsza reaguje na mnożące się sytuacje kryzysowe. Siłą rzeczy SDIM angażuje się w konflikty, których źródeł należy upatrywać w polityce wewnętrznej i zewnętrznej Imperium. Wolfgang Plauen, cesarski sekretarz i zarazem szef SDIM jest z pewnością najbliższym doradcą Heinricha X, co już samo w sobie jest dowodem jak niedaleko wywiadowi jest do polityki. Perspektywicznie może to doprowadzić do powstania państwa w państwie, ale na dzień dzisiejszy SDIM pozostaje wiernym wykonawcą cesarskiej woli.

Poniższe zestawienie skupia się na głównych problemach związanych z polityką Heinricha X oraz skrótowo przedstawia zaangażowanie wywiadu w rozwiązanie danego problemu.

  1. Polityka zewnętrzna

Alians bretońsko-marienburski – Marienburg, będąc dawną prowincją Imperium od początku uważał Bretonię za gwaranta swej niezależności. Zachodni sąsiad Imperium od wieków był jednym z głównych rywali w handlu. Co prawda wedle niepisanej umowy oba wielkie państwa nie wchodziły w swoje strefy wpływów (Imperium głównie kierowało swoją uwagę w stronę Kislewu i Księstw Granicznych, a Bretonia wzmacniały wpływy w Tilei i Albionie), to trudno było nie wykorzystać okazji, jaką była secesja Marienburga od Imperium. Niewielkim kosztem królestwo bretońskie osłabiło finansowo Imperium oraz odcięło od oceanu, co w dobie odkryć geograficznych a co za tym idzie kolonizowania Nowego Świata i Południowych Krain postawiło władztwo Sigmara na straconej pozycji względem takich potęg morskich jak królestwa estalijskie czy Bretonia właśnie. Można więc rzec, że swoista zimna wojna trwa od 2429 roku, a Jałowa Kraina jest w tym konflikcie swoistym języczkiem u wagi. Choć jest pod względem obszaru i populacji niewielka, to przecież ekonomicznie oraz militarnie silna. Do pierwszego starcia militarnego doszło w 2515 roku z chwilą zaskakującego uderzenia korpusu bretońsko-marienburskiego pod dowództwem generała Guillaume’a de Poitiers na Middenland oraz wysadzenia desantu marienburskiego w Nordlandzie. W tym czasie Imperium targała krwawa wojna domowa, toteż początkowo doszło do kilku upokarzających porażek oraz utraty większości Middenlandu. Szybkie, wręcz cudowne zakończenie wojny domowej oraz przerzucenie armii na zachód pozwoliło zastopować postępy bretońskie i zlikwidować desant Marienburczyków. Pokój zawarty 16 kaldezeita 2515 przywrócił status quo.

            Pozornie sytuacja wróciła do normy, jednakże agenci cesarskiego wywiadu zaczęli donosić, ze król Charles de la Tete d’Or wzmacnia i modernizuje armię a Dyrektoriat Marienburga zaciąga kompanie najemne i woduje kolejne galeony wojenne. Na płaszczyznie dyplomatycznej Stadsraad i Dyrektoriat Marienburga podpisały z Królestwem Bretońskim oficjalny sojusz militarny oraz pakt o wspieraniu się na niwie międzynarodowej. Był to jednoznaczny sygnał dla Heinricha X: poprzednia wojna była zaledwie rekonesansem, sprawdzeniem kart w partii pokera, z której Imperium wyszło jako przegrany.

            Obecnie granice sojuszu z Imperium są zablokowane, ruch jest sporadyczny, wymiana handlowa praktycznie ustała po tym, jak w 2516 wybuchła wojna celna, który uczyniła handel nieopłacalnym (natomiast uczyniła przemyt intratnym interesem). Handel na Reiku również osłabł, ograniczając się do lokalnych rynków, czego powodem jest objęcie zaporowymi cłami w Marienburgu statków o armatorów z Imperium. W 2517 roku Bretonia odwołała swojego ambasadora, za nią Marienburg, w odpowiedzi Imperium uczyniło to samo. W tej chwili kontakty dyplomatyczne utrzymywane są co najwyżej przez posłów.

            Na pograniczu dochodzi do ciągłych starć patroli, a na pograniczu Marienburga z autonomicznym Wolnym Państwem Elfów trwa partyzancka wojna. Na Przełęczy Uderzającego Topora obie strony wciąż wzmacniają swe siły, na pograniczu z Middenlandem Bretonia zgromadziła już ponad 5000 żołnierzy. Wojna jest bliska, za pół roku, rok granica rozgorzeje. Większość działań SDIM ma na celu przeciwdziałanie operacjom Bretonii i Marienburga oraz opóźnienie inwazji. Niestety ograniczone środki sprawiają, że niewiele komórek operacyjnych działa na terytorium wrogiego sojuszu. Większość uwikłana jest w działania kontrwywiadowcze.

Kislev – Jeszcze w 2515 Kislev był wiernym sojusznikiem Imperium, a potem car Radii Bokha zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach, a na tron wstąpiła jego córka, Katerina II Bokha. W krótkim czasie Kislew wycofał się ze współpracy militarnej i wywiadowczej z Imperium pod pretekstem zaangażowania Kislewu  w wojnę z plemionami ungolskimi i goblińskimi spoza Gór Krańca Świata a co za tym idzie niemożność wywiązania się ze zobowiązań. Jednakże dwa wydarzenia rzuciły się cieniem na długoletnią przyjaźń między oboma państwami. Po pierwsze w 2516 roku rozpoczęła się inwazja zielonoskórych na północny Ostland. W przeciwieństwie do poprzednich najazdów tym razem nie była to rejza, lecz wędrówka ludów. Kilkudziesięciotysięczne hordy goblinów, orków z kilkudziesięciu różnych plemion przemaszerowało przez północne pustkowia Kislewu i wbiło się w Imperium, budując forty i osady! Kislew nie poinformował sojusznika o nadchodzącym zagrożeniu, mało tego caryca osobiście wydała rozkaz, by wojska kislewskie nie niepokoiły hord goblińskich. Powstał korytarz, który prowadził od przełęczy Gór Krańca Świata aż po granice Imperium. Oficjalnie dyplomaci kislewscy tłumaczyli, iż armia Kislewu jest zbyt słaba, by zatrzymać marsz hord goblinoidów.

Drugie wydarzenie to bunt chłopski w guberniach rakowskiej, riazańskiej i połockiej. Głód i skrajna nędza popchnęły całe rzesze czerni do ataków na lokalne władze. W chwili obecnej poza głównymi miastami caryca nie kontroluje niczego w wymienionych guberniach. Co dziwne, wysiłki mające na celu zdławienie buntu są nikłe, wręcz żadne. A czerń głównie atakuje pogranicze Imperium, przeprawia się przez Talabek i łupi wioski, a  ostatnio nawet atakuje większe osady. Póki Ostermarkiem rządził bohater wojny domowej, marszałek Klajan von Wolfenburg, czerń była od biedy trzymana w ryzach. Jednakże marszałek kilkukrotnie dokonał retorsyjnych uderzeń na gubernię rakowską i połocką. Spalił kilka wsi, wyrżnąwszy uprzednio ich mieszkańców, co doprowadziło do protestów dyplomatycznych ze strony Kislewu oraz mobilizacji części sił wschodniego sąsiada. Co ciekawe nie przystąpiły one do tłumienia buntów, a zbuntowana czerń (od pół roku lepiej uzbrojona i wyszkolona) uderza coraz częściej przez Talabek. Wedle obecnych analiz Kislew może przystąpić do sojuszu bretońsko-marienburskiego (Plauen wciąż ostrzega przed powstaniem osi Gisoreux-Marienburg-Kislev) lub przynajmniej blokować część sił Imperium. W chwili obecnej SDIM praktycznie nie posiada agentów na dworze carycy. Natomiast ledwie dwa miesiące temu (początek 2518 roku) wyruszyła do Kislewu oficjalna misja dyplomatyczna, której celem jest ocieplenie relacji z dawnym sojusznikiem.

Inwazja goblinoidów – Jedno z dziwniejszych i bardziej nieprzewidywalnych wydarzeń ostatnich lat. Nawet dla weteranów odwiecznych w Ostlandzie starć z orkami i goblinami wizja zielonoskórych zasiedlających ziemie Ostlandu są czymś niepojętym. Zazwyczaj rejzy goblińskie i orcze wpadały, paliły, rabowały i uprowadzały niewolników. Wedle danych zdobytych przez jeden z patroli (nota bene agentów SDIM) zielonoskórzy zostali wygnani ze swoich ziem. Natura zagrożenia, które zmusiło do ucieczki plemiona orków i goblinów, nie jest znana ze względu na kulturowe i religijne tabu. Nawet jeńcy poddani torturom nie mówili, co jest przyczyną migracji plemion, które zamieszkiwały uprzednio stepy na przestrzeni 2000 kilometrów poza Górami Krańca Świata. Niektórzy sugerują inwazję Chaosu, która uderzyła w kierunku stepów.

 Tej chwili nadal część północnego Ostlandu znajduje się w łapach dziwacznego sojuszu orków i goblinów. Minęły dwa lata na Rada Thanów nie rozpadła się a poszczególne klany ze sobą współpracują, coraz skuteczniej walcząc z Imperialwehrą i wojskami Ostlandu. Niektórzy ze sztabowców zaczynają przebąkiwać o oddaniu północnego Ostlandu zielonym.

Imperium Krasnoludzkie – pod tą szumną nazwą kryją się odseparowane od siebie twierdze krasnoludzkie w Górach Krańca Świat i Czarnych Górach. To w tej chwili najbardziej lojalny sojusznik Imperium. Współpraca kwitnie, to krasnoludy sfinansowały część reform Heinricha. W zamian cesarz wspiera ludzkimi żołnierzami (przynajmniej 3-4 regimenty są skoszarowane na terenie twierdz) armię krasnoludzką w odwiecznej wojnie ze skavenami i szczepami goblinimi. Pozytywnym aspektem współpracy jest także transfer niektórych technologii krasnoludzkich do Imperium, dzięki czemu Imperialswehra utrzymuje przewagę technologiczną nad armiami Bretonii czy Marienburga, nie wspominając o Kislewie. Problemem staje się wzrastający napór goblinów i skavenów na fortece. Zimą 2517/2518 roku sojusz goblinów i szczuroludzi doprowadził na pewien czas do odebrania krasnoludom przełęczy przez Góry Krańca Świata prowadzącym w głąb Imperium.

W chwili obecnej SDIM bardzo blisko współpracuje z odpowiednimi służbami krasnoludzkimi.

Norska – Norska to nie jedno państwo, lecz kilka królestw. Jedno z nich – Taaketskoog, to w tej chwili coraz bliższy sojusznik Imperium. Jarlowie Taaketskoog, a głównie z Ulfheimu wysyłają swoich wojowników jako wsparcie dla Imperialswehry. To dość przestarzałe wojska, lecz w starciu z goblinami i orkami doskonale się sprawdzają, toteż w Ostlandzie walczą już trzy grupy norsemeńskich wojów, a dwie kolejne zostały wysłane jako wsparcie krasnoludom. Nie wiedzieć czemu jedna z grup stanowi część garnizonu na Przełęczy Uderzającego Topora, stojąc naprzeciw bretońskim pułkom muszkieterskim.

Drakkary Taaketskoog napadają na Morzu Szponów jednostki handlowe z Marienburga.

  1. Polityka wewnętrzna

Talabheim – Wolne Miasto Talabheim wraz terytorium lennym Baronią Hochlandu podczas wojny domowej pozostało neutralne. Księżna Elise Krieglitz-Untermensch, widząc, iż starcia frakcji proulrykańskiej i prosigmaryckiej wyraźnie osłabiają Imperium ogłosiła akt secesji. Jednakże szybkie zakończenie wojny i wstąpienie na tron Heinricha X kompletnie zaskoczyło władczynię Talabheim. Ledwie miesiąc po secesji wycofała swój edykt, mimo to Talabheim i Hochland to prowincje, które w bardzo ograniczonym stopniu współpracują z Cesarzem. Księżna utrzymuje silną armię, a położenie Talabheim czyni miasto niezwykle trudnym do zdobycia, co w przypadku konfliktu zaowocowałoby długim i kosztownym oblężeniem. Talabheim więc pozostaje swoistym cierniem Imperium. W obecnej, trudnej sytuacji Heinrich X nie chce eskalować konfliktu, lecz z chwilą, gdy upora się z zagrożeniem w Ostlandzie oraz na zachodniej granicy z pewnością zdecyduje się wymusić uległość na nieposłusznej elektorce próbującej realizować samodzielną politykę. Niestety możliwe jest także, że księżna spróbuje nawiązać współpracę z Bretończykami i właśnie dlatego SDIM wciąż stara się inwigilować dwór książęcy i przeciwdziałać wszelkim próbom porozumienia Talabheim z Bretonią. Północne Zgrupowanie utrzymuje przynajmniej kilku agentów w samym mieście i kilkunastu na terenie obu prowincji. Oczywiście nie ma mowy o oficjalnej współpracy z władzami prowincji czy służbami księżnej. Obecnie agenci zbierają informacje na temat uzbrojenia i stanu sił zbrojnych oraz ewentualnej opozycji niechętnej rządom księżnej.

Kulty Ulryka i Sigmara – Jawny konflikt należy do przeszłości, choć rezerwa pozostała. Na najwyższych szczeblach arcylektorzy kultu Sigmara i wysocy kapłani Ulryka współpracują ze sobą i Cesarzem, ale lokalnie wciąż zdarzają się spory, które niekiedy prowadzą do starć czy nawet zabójstw na tle religijnym. Największym problemem są dwie fanatyczne organizacje religijne: ulrykański „Wilkołak” (Werwolf) oraz sigmarycka „Ręka Sigmara”. SDIM w niewielkim stopniu inwigiluje obie organizacje, będąc zaangażowanymi w poważniejsze przedsięwzięcia. Obie organizacje głównie słyną z inicjowania starć i pogromów na tle religijnym. Tutaj jednak Cesarz a co za tym idzie jego urzędnicy są stanowczy – winnych karze się bardzo surowo, zwykle śmiercią.

Uspokojeniu sytuacji religijnej służyła także decyzja Heinricha X, który krótko po wojnie domowej usunął jednego elektora z kultu Sigmara, a dodała jednego z kultu Ulryka, toteż oba kulty dysponują teraz podobną ilością głosów w Radzie Elektoralnej.

Suddenland – obecna władczyni tej prowincji, Etelka von Toppenheimer jest poważnie chora, prawdopodobnie śmiertelnie i nie posiada bezpośredniego spadkobiercy. Jej siostrzeniec, hrabia Albrecht z jednej z bocznych linii Toppenheimerów był więc pewien, że to on zasiądzie na tronie suddenlandzkim. Tymczasem ze swej wyprawy na Pustkowia Chaosu powrócił Johann von Mecklenberg, syn poprzedniego władcy Suddenlandu. Johann nim wyruszył na Pustkowia zrzekł się tronu na rzecz właśnie Etelki. Wszystko byłoby jasne, jednakże każdy wie, iż Albrecht podobnie jak jego ciotka byli przeciwni rządom Heinricha X. Kto wie, może Cesarz zdecyduje się zaingerować i na podstawie jakiegoś casusu prawnego odda tron z powrotem Mecklenbergowi (choć ten póki co nie ukazuje tym zainteresowania) i pozbędzie się wrogich sobie Toppenheimerów. W przypadku takiej operacji rolę wykonawcy przypadłaby pewnie komórce operacyjnej SDIM.

Konflikty stare vs nowe – Tu zebrać można to wszystko, co cechuje państwa podlegające szybkim przemianom, czyli w chwili obecnej Imperium. Cesarz wyraźnie wspiera mieszczaństwo, gildie rzemieślnicze, chcąc na nich oprzeć swoją przyszłą władzę, na co stara arystokracja reaguje bardzo nerwowo. Liczne nadania zasłużonym w ciągu dwu lat stworzyło liczną grupą tzw. młodej szlachty, która stoi murem za Cesarzem, wiedząc, że jemu zawdzięczają swoje wyniesienie. To właśnie ich  kieruje przeciw arystokracji Heinrich X,  kierując się starą, lecz jakże mądrą zasadą: Divide et Impera.

Eithne Aep Laurelorn Freihatie – 4 Sigmarzeita 2517 KI Cesarz powołał do życia Eithne Aep Laurelorn Freihatie, czyli Wolne Państwo Leśnego Ludu Laurelorn – kadłubowe państewko elfów pod cesarską egidą. W zamian Królowa Tamuríl Elanessë szachuje siły marienburskie na północno-zachodniej granicy Cesarstwa. Elfy z Imperium otrzymały autonomię, szereg własnych praw i przywilejów, w zamian zobowiązały się wspomagać politykę Imperium oraz bronić granic. Póki co była to decyzja Heinricha X, która wywołała najwięcej oporu nawet wśród tej części arystokracji i elektorów, którzy dotychczas wspierali działania Cesarza. Sytuacja póki co jest rozwojowa. Elfy wywiązują się ze zobowiązań doskonale, współpraca kwitnie, ale czy przenikniesz elfie zamysły? A co z Nordlandczykami, którzy oficjalnie musieli wyzbyć się części swoich ziem (co z tego, że w większości nieużytków, połaci puszczy, do której i tak nie mieli wstępu)? 

Reklamy

Komentarzy 6

  1. świetne opisane i daje klarowny pogląd na sprawy imperium. Później co napisze.

  2. Did you think about translating your articles?You could have a lot more visitors from english speaking countries.

    W przypadku kryzysu finansowego mozna by dac prawo glosu mieszczanstwu , za opodatkowanie dac im prawo decydowania w niektorych sprawach,zorganizowac cos na zasadzie zwolania 3 stanów :)Tilea to jakieś państwo? Mamy z nim sojusz ?Są w czymś dobrzy?
    Ciezka sprawa z tym Suddenlandem. Wypadałoby zrobić Albrechtowi jakieś grubsze świństwo,wypadek na polowaniu albo oskarżenie o herezje.Z drugiej strony Norsmeni. Zamiast posylac ich na piechote z muszkietami moja postac gdyby nie byla walczenym krasnoludem poszla by z nimi na okrety. Marienburg najemnikami stoi i handlem morskim z ktorego ich oplaca:D Oczywiscie piraci to apartydzi 😛

  3. Ten jeden oddział Norsemenów stojący naprzeciw muszkietom to właśnie coś dziwnego, przypominam, ze tym oddziałem dowodzi brat naszego Usingena. Ani chybi to jakaś intryga :).

    Z Albrechtem Cesarz sobie poradzi.

    Tilea to odpowiednik państw-miast włoskich. Handel, technologie od biedy też, broń palna, pancerze etc.

    Pozdr

  4. Cała prawda o Hajnrysiu X 🙂

  5. no tak świetne 😀

  6. Powiem tak ludzie co politykę wewnątrz imperium w 2ed Warhammmer, powinni no to być mieć to jako test źródłowy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s