Powrót na stare graty? – trailerek do następnej sesji WFRP

wheellock-pistols

Wiosna niepodzielnie zapanowała na północy Imperium. Wieczna puszcza Drak Wald zazieleniła się, krzewy rozkwitły bogactwem kolorów. W koronach wybujałych drzew dokazywały gromady ptasie. Dziki zwierz wyległ z gawr, nor i jam. Miasto Białego Wilka nie zmieniło się. Huk młotów w manufakturach zagłuszał zgiełk miejski, dymy biły w niebo z wielkich kominów. Smród spalonego węgla, sadzy, przetapianych metali można było odczuć nawet w ogrodach grafa, ale i tutaj można czuło się wiosnę.

Ulice były gwarne, rojne i wesołe. Na targach sprzedawano towary z wszystkich miast Imperium. Wielorasowy tłum wyległ na ulice, z których wreszcie znikł brudnoszary śnieg. Wydawało się, że po niebezpiecznej jesieni i trudnej zimie wszystko wróciło do normy. Wojska było mniej, choć patrole kawaleryjskie i rycerskie jak dawniej wyruszały w puszczę, polować na zwierzoludzi i mutantów. Straż miejska pilnowała porządku, nawet gangi z Altquartier i Ostwaldu były dużo spokojniejsze, z rzadka opuszczając swoje rewiry. O tym, że gdzieś nad granicami toczyły się walki lub trwał niepewny pokój świadczyły jedynie dużo wyższe ceny towarów spoza Imperium.

            W Służbie pracy nie brakowało. Analitycy z Departamentu Wiedzy Ogólnej zbierali i interpretowali informacje dotyczące ześrodkowania wojsk bretońskich i marienburskich, rozpisywali diagramy zależności na dworze bretońskim, analizowali ceny na rynkach staroświatowych, doszukując się prawidłowości, które mogłyby świadczyć, że wojna jest bliska. Nowi agenci byli szkoleni, by uzupełnić straty w Departamencie Operacyjnym. Sztab z ustalał szczegóły kolejnych operacji. W tej właśnie chwili kanclerz Wilhelm von Waldstein nachylił się nad mapą:

– Majorze, to już ilu będzie? – rzucił zdawkowo.

Major Franz Sigsauer obrzucił krótkim spojrzeniem szefa Zgromadzenia Północ:

– Sześciu agentów panie kanclerzu i przynajmniej czterech informatorów. Ale część może żyje…

Von Waldstein nie zareagował, wciąż intensywnie wpatrywał się w mapę leżącą na stole sztabowym. Wreszcie wyprostował się i rzucił:

– Musimy coś z nim zrobić. Musimy działać, nim skurwiel całkiem nas sparaliżuje. Wysyłamy kolejnych.

Major nie zaprzeczył, nie odezwał się, nawet nie pokręcił głową, jak to miał w zwyczaju, ale jego spojrzenie mówiło wszystko. Von Waldstein zmrużył lekko oczy:

– Wiem. Wiem, że straciliśmy już w ten sposób dwie komórki. Wysyłamy jedynkę.

Major wyszedł z komnaty, zostawiając kanclerza wpatrującego się w mapę Hochlandu.

Advertisements

komentarze 2

  1. Jedynkę? Tą firmę kurierską? A po co?? 🙂

  2. Taaa, bo do dupy jest. Wilkołakowi się daje, łowcy ubić nie umie. Dlatego się tylko do kurierowania nadaje:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s