Flash in the Pan – raport z sesji

blunder

Byłem pewien, że poprzednia przygoda i jej katastrofalne zakończenie jest za nami. No cóż, gracze zaskakują. Ekipa ta sama i do tego w komplecie a nawet nadkomplecie, o czym za chwilę:

MG: Ja

Gracze:
Madzia
– Maja, kotołak, zwiadowca, skrytobójczyni.
Beatka – Ah’qua, elfka z ostlandzkiego lasu, łuczniczka.
Grześ – kapitan von Usingen, dzielny dowódca.
Jaro – Kyllan Thaured, elfi weteran.
Pablo – Alfred von Haman, rycerz Białego Wilka.
Damian – Jorgul Waldbrol, kurier, jeździec i maruda z Ostlandu.
Kamil – krasnolud Grum, uczony, ale przy tym niezwykle honorowy.

I…
ponownie Kamil – Konrad Teub, uczeń czarodzieja i drugi syn jednego z najbogatszych patrycjuszów.

Ostatnia sesja zakończyła się wyjazdem z Dunkelbild krótko po spaleniu na stosie młodego dziedzica rodu Otterbaugh. BG stracili przy tym konie i ekwipunek po tym, jak zrozpaczeni chłopi podpalili stodołę z dobytkiem bohaterów. Po sesji Kamil zdecydował zmienić postać, a Grumem udać się z powrotem do wioski, sprawdzić czy łowca czarownic stał się wilkołakiem, a potem umrzeć wraz z nim.

Plany planami, ale jak zwykle coś stanęło na przeszkodzie. A raczej ktoś. Kapitan Usingen, który w żaden sposób nie zamierzał pozwolić Grumowi na powrót do Dunkelbild. To, co miało być krótkim epizodem, potrwało połowę naszej sesji.
Grumowi, pilnowanemu przez Hamana i Usingena udało się zbiec dopiero wieczorem i od razu ruszył do wioski. Ah’qua pozornie wykonała rozkaz pościgu. Mimo że jest elfem wychowanym w dziczy, umie się szybko i cicho poruszać, to dogoniła krasnoluda dopiero przed samą wioską, a tam w zasadzie zezwoliła mu na to, co miało okazać się samobójstwem.

Takoż Grum wszedł do wioski i przyczaił nieopodal chaty, gdzie przebywał łowca. W tym czasie reszta grupy przybyła pod wioskę, ale Usingen zabronił ingerencji w to, co miało się przydarzyć. Maja zdążyła jeszcze w kociej postaci odnaleźć Gruma, pożegnać się z nim i wrócić do swoich.

A tymczasem nadeszła pełnia i zaczęło się robić nieciekawie. Dwudziestu pokąsanych przez Nigela wieśniaków zaczęło doświadczać pierwszej przemiany w wilczą bestię. W niebo ponad chaty Dunkelbild poniosły się wrzaski mordowanych kobiet, dzieci, mężczyzn. Łowca po prostu wyszedł na rynek, a Grum do niego dołączył. Przygotowani do ostatniej walki. Łowca z pistoletem i ciężkim pałaszem w dłoni, Grum z toporem z dwoma improwizowanymi bombami z prochu, ołowianych kul i odłamków żelaza.

Wilkołaki zaczęły opuszczać chaty, zostawiając za sobą trupy swoich ziomków. Grupa Usingena przyglądała się temu bezczynnie, bo takie były rozkazy kapitana. Wtem Jorgul wskoczył na konia i mimo sprzeciwów Usingena ruszył w kierunku łowcy i Gruma. Haman dobył pistoletu i wystrzelił swojemu towarzyszowi w plecy. Z drugiego pistoletu już nie trafił (Maja podbiła mu rękę).

Mimo rany dotarł do łowcy i Gruma, zsiadł z konia i stanął wraz z nimi do nierównej walki z wilkołakami. A trwała ona dość długo. Początkowo bogowie losu i kości trzymali stronę bohaterów. Z około 20stu wilkołaków zginęło sześciu, choć bohaterowie byli dość poranieni. Ale potem najpierw odpadł Jorgul (ostatni punkt przeznaczenia), a wreszcie łowca został ciężko ranny. Grum odczekał chwilę i zdetonował proch. Potężna eksplozja rozerwała go i łowcę na strzępy a bardzo ciężko raniła przywalonego ciałami wilków Jorgula. Wtedy Usingen kazał zabrać rannych i czym prędzej uciec z wioski.

Przygoda ostatecznie się skończyła. Grum zginął, Jorgul prawie. Powrót do Middenheim stał się o tyle nieprzyjemny, że grupa podzieliła się na dwie strony. Prodowódczą (Usingen, Haman i Kyllan) oraz rebeliancką (Ah’qua, Maja oraz Jorgul), która szczególny żal miała do Hamana za ów strzał w plecy Jorgula. Zaufanie w ekipie jakoś stało się przeszłością, zastąpione przez niechęć, wzajemne pretensje i złość.

W Middenheim po raporcie złożonym kanclerzowi Jorgulowi wymierzono karę 30stu batów za niesubordynację, przed frontem garnizonu. A potem nasi dzielni agenci dostali kilka dni wolnego.

Wraz z końcem pflugzeita komórka została zebrana u kanclerza. Wpierw kanclerz wprowadził do komóki nowego agenta, początkującego czarodzieja Konrada Teuba, drugiego syna jednego z najbogatszych kupców Middenheim. A następnie przydzielił zadanie – dotrzeć do Bergsburga, odnaleźć dwu słynnych rusznikarzy z Hochlandu (Trabenda i Gnuessinda), porwać i doprowadzić do Middenheim. Dodatkową komplikacją był fakt, że zaginęły już dwie komórki operacyjne SDIM, próbując wykonać to zadanie, a siatka informacyjna wywiadu Cesarza w Hochlandzie po prostu przestała istnieć.

Bohaterowie po przyjęciu zadania i zebraniu podstawowych informacji duali się do „Bezsenności” (knajpy Mai i zarazem nieoficjalnej kantyny żołnierzy middenheimskich), gdzie zaczęli układać plan realizacji zadania. Teub m.in. podjął się wysłać karawanę z gmerkami własnego rodu, która miałaby stanowić kamuflaż ekipy.

Tymczasem pojawiła się pierwsza modyfikacja planu. Oto incognito, w alkierzy, spotkał się z BG sam graf Middenheim, który przestrzegł ich przed Waldsteinem, sugerując im, że jest „kretem” bretońskiej Czarnej Komnaty w SDIM.

Po spotkaniu z grafem Usingen zdecydował się natychmiast opuścić Middenheim, by zmylić ewentualnego szpiega. NAtomiast karawana ze znakami rodziny Teubów miała ruszyć dzień później jako podpucha.

Sesję skończyliśmy na tym, jak BG opuszczają Middenheim i ruszają traktem w kierunku stolicy Hochlandu.

Aha, gramy w jedną z przygód, które swego czasu ściągnąłem ze strony bodaj Black Industries, ale przerobiłem ją w bardzo dużym stopniu.

 

Ps. Sourcebook o Bergsburgu to kopalnia informacji i pomysłów. Było nie było ponad 400 stron.

Reklamy

Komentarzy 55

  1. stanie i patrzenie jak wilkolaki zzeraja wioche: EPIC FAIL
    zwlaszcza ze patrzyla komorka do walki z wrogiem wewnterznym 😀 w tym rycerz elitarnego zakonu!
    Jeżeli to jakiś zły czar to mam nadzieję że szybko pryśnie..
    P.S
    Proszę o wczytanie sejwa!

  2. Ej, odejdź z godnością, a nie jęcząc o litość ;).

    A co do decyzji o niewłączanie się do walki, uwagi kieruj do właściwej osoby. 🙂

  3. Nie o pomoc dla postaci Gruma mi chodzi lecz dla wieśniaków. Poniekąd też mógł coś zrobić choć na tym etapie już z jego głową było nieciekawie.Może z rusznikarzami pójdzie nam lepiej ,tylko żebym znowu nie zrobił czegoś podobnego do oddania naszyjnika niewłaściwej osobie! 😀

  4. A ja do Ameriliasa z pretensjami. Najpierw ogłasza, że zmienia postać (więc nikt się nie przykłada do jego ratowania) a później, już po wszystkim stwierdza, że mogliśmy go jeszcze uratować. To zupełnie jak z instrukcją rozbrajania bomby „przetnij ten kabel ale najpierw przetnij tamten”. Tak się nie robi. ;p
    A w Bergsburgu i tak już na Nas czekają więc rewelacji nie ma się co spodziewać. Zresztą jedziemy tam nie tyle wykonać zadanie co znaleźć kto zakablował. Rusznikarze będą tylko miłym dodatkiem.
    Na zakończenie dodam, że zejście Grumma odbiło się echem w historii np. tutaj 🙂

  5. No proszę flash się wstawił :). Dodałeś jakieś nowe pluginy? 🙂

  6. 1.Dodam że chociaż raz udało mi się zawrzeć jape i skupić na odgrywaniu postaci krasnoluda.Próbowałem sobie wyobrazić jak to jest odgrywać nie-człowieka i zrobić to w miarę uczciwie .Co różni krasnoluda od innych ? strój ? broda? topór czy inne breloki? Z jednej strony potrafią budować i tworzyć wspaniałe rzeczy ,pracować tak ciężko aż zginą ,są rozsądni ,racjonalni i lojalni.Ideał? Wady nie licząć niezbyt pięknego języka i pijaństwa przecież jednak też są! Właściwie nawet to nie wady , to cechy natury właściwie prawie fizyczne.Ta sama siła która popycha ich do tworzenia ,budowania ta sama niezywkła energia ukierunkowana w przeciwną stronę popycha ich do samozniszczenia , do wściekłej połączonej z rozpaczą furii.Ta niezwykła siła która ma dwa aspekty właśnie dla mnie odróżnia ich od całej reszty. Kiedy odwiedzimy w naszych przygodach wielkie, potrzaskane podziemne krasnoludzkie miasto czy kopalnię ,obraz zniszczenia i jednocześnie rozumne piękno pozostałych budowli ,pomników zaświadczy o tej właśnie dwoistości.Czemu coś takiego upadło?Bo przecież mieli kiedyś wspaniałe ,piękne imperium którego resztki próboją teraz bronić.Owszem były czynniki zewnętrzne -gobliny ,trzęsienia ziemi i takie tam .Tyle że może nie dostrzegają że państwo upadło właśnie od wewnątrz?Bo sposób myślenia był i jest taki jak dawniej za co płacą do dziś (vide Grum). Wspomniałeś Tomku na sesji o wojnach domowych ,że w warhammerze w zasadzie opisane jest iż dotyczą tylko ludzi . Otóż wyobrażam sobie że w przypadku takiej rasy jak krasnoludy pewnie było ich mało, ba nawet prawie wcale 😉 Dlaczego? Bo kiedy już się taka wojna zaczęła to biorąc pod uwagę ich mentalność skutki były pewnie straszliwe.
    2. Drugim moim celem w tej przygodzie ,tym razem już jako gracza było ponowne napisanie do niej zakończenia.Przy czym należy to rozumieć jako stworzenie sceny z rekwizytami niż gotowego scenariusza ,stworzenie możliwości . Warunkiem żeby to zagrało była pewna uczciwość przez co rozumiem stworzenie wiarygodnego , w 100% zrozumiałego powodu – miałem krasnoluda który popełnił błąd (zginęli ludzie) więc.. trzeba było poprostu robić swoje ,bez sugerowania komukolwiek rozwiązań i podpowiadania.Mogło zdarzyć się wszystko. Udało się ,wróciliśmy do wioski. Udało się zrehabilitować w części Jorgulowi który stanął po mojej stronie,co było bardzo ważne bo nawet w takiej zabawie nie jest moim zdaniem dobre dla samopoczucia godzenie się na role dzieciobójcy , na moment udało się nawet sprzymierzyć z Łowcą czarownic w słusznym celu walki ze złem , przy okazji pokazując nieco bardziej skomplikowany charakter tej postaci . I to jest nasz jakiś wspólny sukces ponieważ stało się to nie dzięki scenariuszowi a dzięki spontanicznym reakcjom graczy. I tu dochodzimy do następnego punktu.
    3. Klimat zakończenia. Był zajebisty 😀
    Bardzo ciężki ,mroczny ,właściwie z jakąś formą kaca moralnego .Taki jaki właśnie jest świat przedstawiony w Warhammerze.Nie chodzi o demony , o jakieś żywe trupy czy diabły .One są ale to tylko takie rekwizyty.Sami ustawiliśmy sobie setting do tej historii ,bardzo mało było to ustawiane ,bez nastrojowych opisów ,muzyki.Liczyły się reakcje ludzi i ich emocje ( a emocji przygoda była pod koniec pełna )i ciężkie wybory.Naprawdę nie było nam łatwo,postaci znały się już długo i z dobrej strony.Żeby wyszło z klimatem trzeba było tylko coś dać prawdziwego .Bardzo się starałem żeby Grum był prawdziwy i moim zdaniem wyszedł Stary Świat w pełnej krasie , trochę jak „nie ma złota w szarych górach”. Miałem też okazję zobaczyć jak naprawdę przechodzi się na „profesje” Zabójca Trolli – nie jak to wygląda w podręczniku czy napisanej w podniosłym stylu historii do postaci przy jej tworzeniu, nie przez tatuaże czy czerwony czub- ale w „rzeczywistości” co mieliśmy okazję zobaczyć (i poczuć) .Bardzo gorzki to miało smak.Wszystko to wyszło nie dzięki historii ale dzięki wszystkim graczom (chyba każdy miał swój dylemat do rozstrzygnięcia) , ich wyborom i prowadzącemu.Uważam te sesję za jedną z najciekawszych w które miałem okazję grać.
    Proszę o więcej takich przygód ale w rozsądnych odstępach czasu bo dostanę zawału 😀 😀

  7. Jaro – stwierdziłem że zamknę gębę i będę patrzył co wyjdzie odgrywając swoją postać.Taki eksperyment RPGowy ,klimat mnie wciągnął – autentycznie.

    Absolutnie proszę nie brać tego jako formę wyrzutów do kogolwiek było by to poprostu nie w porządku! Opowiedzieliśmy zajebistą ,prawdziwą historię. Jeżeli tak teraz odbierasz moje komentarze to naprawdę nie jest to moim celem.

  8. Co z klątwą Grungniego ? 😀
    P.S
    Dziadek Gruma był takim hardkorem że musiał wysadzać się dwa razy!

  9. JAro, trochę niesprawiedliwy jesteś. Kamil mi to napisał na kartce, po wszystkim nie mówił o tym, ale ja go podpuściłem i wtedy wytłumaczył. Mimo wszystko postąpił fair. Po sesji ja mogę dodać, że sam rozumiem zachowanie Kamila, choć postąpiłbym inaczej. Nie rozumiem ponownie zachowania Damiana, ale szanuję to wejście do walki na stracenie. Nie chciałem go zabić, bo to była scena Kamila. Natomiast to zagranie z niesubordynacją było paskudne. To już jaśniejsze jest dla mnie zachowania Pawła, choć na pewno głupie w konsekwencji.

    Klątwa będzie. Usingen w piwnicy odnajdzie swoje nemezis – Zmutowanego Kartofla Tzeentcha!

  10. A ja się będę upierał. Skoro Kamil wyraźnie mówił, że zmienia postać to dla graczy normalnym jest że ją zmienia a nie zastanawia się. Dlatego stwierdzenie „Mogliście mnie uratować jakbyście zaatakowali wszyscy” (niezależnie czy podpuszczone czy nie) jest trochę nie fair. Nawet jakby zostało tylko na kartce. Co innego jakby nie deklarował zmiany postaci a po prostu tak zdecydował.

  11. Jarek ,Zaraz ,zaraz oprocz tego ze zginie Grum to chcialem jeszcze cos sobie pograć na sesji – stad powstał Konrad Teub 😀 I to nie było takie tam sobie „zmieniam postać” bo cholera ja lubie swoje postaci,poza tym zmienianie od tak jest troche nie w porządku .Po drugie był taki moment że pierwotny plan się zmienił ,zaraz po tym jak dołączył Jorgul że stwierdziłem „fuck, oni zaraz wszyscy wbiegną na plac i rzeczywiście go uratują” Jak wtedy mam się zachować? W takiej sytuacji nie zamierzałem nie wiem ,zacząć tłuc głową Gruma o mur czy popełnić harakiri,czy też wysadzić się w powietrze i pozabijać npcow czy postaci graczy -stąd zapis na kartce który zachowałem dla siebie .Tyle że tak się nie stało .Powtarzam to nie miało mieć pejoratywnego wydźwięku żeście się nie dołączyli ze względu na krasnoluda i że on na to liczy – nieprawda! Uratował honor krasnoludzki który był dla niego ważniejszy.
    Mam nadzieję że to wytłumaczenie jest wystarczające.

  12. Ja wiem, że rozwleczenie motywu to nie Twoja wina tylko „sztywnego palu Azji” ale gdyby nie zakończenie zakończenia to grałbyś inną postacią szybciej. Więc tak czy owak byś grał.
    Tomek: A z Jorgulem co się odwlecze to nie uciecze. I tak już mało brakowało żeby sam zrezygnował z postaci. Problem tylko w, jak to określiłeś „Zaufanie w ekipie jakoś stało się przeszłością, zastąpione przez niechęć, wzajemne pretensje i złość.”. Wiem, że to Warhammer i ma być mrocznie (i bluźnierczo) ale mimo wszystko RPG to zabawa. Dlatego zgrana ekipa to podstawa a u nas ani zgrania ani zaufania 🙂
    Zresztą podział na prodowódczą i rebeliancką też jest trochę krzywdzący. Problem nie dotyczył dowódcy tylko Hammana (von ?? :)).
    Jak się stosunki jakoś nie unormują to ja widzę tylko wymianę ekipy.

    Ale to tylko moje zdanie 😀

  13. To może napisze też o innych wątpliwościach i dylematach które miała moja postać : Zachowanie łowcy – dalej go uśmiercić za wszelką cenę? Przecież się pomyliłem,nie został ugryziony czy to już usprawiedliwiona nienawiść czy tylko własna urażona krasnoludzka duma która nie jest w stanie zdzierżyć porażki?To zły człowiek ale czy mam prawo być sędzia i katem?

    Co mam zrobić żeby nie narazić drużyny? Przecież mogłobyć tak że ktoś by zginął albo został pogryziony , wtedy to już nie wiem jak miałbym odegrać doła ,autentycznie 😀

    Jak mam się zachować kiedy nasi wejdą do walki? Odganiać ich?Może się wypiąć na udzieloną pomoc?Wzgardzić ich ofiarą?Tutaj inspiracją była „Dzika banda” Peckinpaha o czym pisałem Tomkowi na gg i wspominałem przed sesją.Kiedy wszedł Jorgul zacząłem się na serio zastanaiwać co dalej robić jeśli Grum przeżyje STARCIE Jarek powtarzam STARCIE. Stwierdziłem że w przypadku reszty jeśli dołączy zachowam się tak jak w przypadku Jorgula, stąd zapis do mistrza gry.

    Dodam że wszystko toczyło się naprawde bardzo szybko !

  14. Jaro, będę dalej bronił Kamila. Postać i tak by zmienił, bo faktycznie się uparł, więc nawet jeśli by Grum przeżył, wziąłbym go na NPCa (tak to zrozumiałem). Sama możliwość uratowania wynikła na sesji. Sam Kamil przed sesją opisał, co robi postać, zakładając, że nic się nie wydarzy. Ja wiedziałem, że będzie inaczej, bo widziałem wcześniej reakcji Grzesia na samą możliwość, że Grum wróci do wioski.

    Co do „sztywnego palu Azji”, nie dziwi mnie to. Nie żebym popierał, ale znam Grzesia.Uparta menda z niego:). Nawet na sesji szeptałem Kamilowi, że nie przekona Usingena, bo gracz uparty jak cholera :). A podział może krzywdzący, ale wyraźny. Jedna frakcja prorebeliancka, bo przecież mi nie powiesz, że to był pierwszy przypadek, w którym dziewczyny olały ewentualnie po swojemu zinterpretowały rozkaz Grzesia, wiedząc, że tak naprawdę chodzi mu o co innego. Prawda? Sam to zauważałeś. Te przypadkowe postrzały, fochy etc. Tym razem poszło o Hamana, innym razem może pójść o coś zupełnie innego. Nie oceniam broń Boże, stwierdzam fakty. Tak samo jak faktem jest, że kiedy ostatnio Beatka powiedziała, że żołnierz ma słuchać a nie improwizować, to mało się nie udławiłem, przypomniawszy sobie, kto najczęściej albo zmieniał rozkazy Usingena, albo ostro krytykował :). Prosty przykład, Ah’qua została wysłana po Gruma. Wykonała rozkaz, czy zmieniła?
    Do tego Jorgul, który robi co chce, jak chce, kiedy chce, a jeśli coś mu nie pasuje to olewa Usingena.

    Masz rację, to tyko zabawa, ale zabawa to ma być po obu stronach. Mojej też. Dlatego skończyłem z pouczaniem, wskazywaniem błędów. Za ot będę teraz je wykorzystywał, starając się jak najlepiej wczuć w Waszych przeciwników, bądź co bądź cwanych skurwieli. Jeśli to się nie podoba komuś z Was, to lepiej by było WPROST mi to powiedzieć. Swoją drogą nie miałeś czasem wrażenia w poprzednich przygodach, że prowadzę Was za często za rączkę?

    A Haman… Nieprzewidywalny? Paweł nieprzewidywalny? No pierdzielisz, serio?! A kiedy to odkryliście? Na ostatniej sesji? rotfl Tu IMO akurat postąpił głupio, ale do przewidzenia (czyli typowo dla Pawła :)).Natomiast zaskoczył mnie Grześ, że do samego końca nie wkroczył, pozwalając wymordować wioskę. Powiem tak, dowództwo zrozumiało jego argumentację, ale raczej oczekiwało rzutkości, elastyczności. Awansu nie będzie :).

    Co do wymiany ekipy. Czekam na jasny komunikat, może być wymieniona ekipa. To Wasze postacie i Wasz wybór, ale wydaje mi się, że chyba wtedy skończymy kampanię, bo nowymi postaciami to raczej trudno. A wiesz, po skończeniu kampanii zmieniamy system (chyba że ktoś inny bierze się za WFRP, bo ja chcę spasować). Ergo, zmiana ekipy, to w zasadzie zmiana w ogóle gry. Nie straszę i nie grożę, tylko informuję. A jasne komunikaty lubię i wolę je otrzymać prosto na twarz, a nie jakoś pokątnie, z drugiej ręki lub z opóźnieniem, jeśli mnie rozumiesz.

    @ Kamil
    Się rozpisałeś, więc w skrócie odpowiem:
    1. o do wojen domowych, czuję się przekonany. Coś jest w Twojej argumentacji. Faktycznie ów honor i zawziętość to coś więcej niż odpowiednik u ludzi.
    2. Zakończenie i klimat. Cieszę się, ale schłodzę trochę. Ten klimat dotyczył chyba tylko uczestników. Ciebie, może trochę Damiana i Grzesia.
    3. Najbardziej podobała mi się współpraca Twoja z łowcą, człowiekiem o całkiem odmiennej, obcej Ci ideologii. Ciekawie to wyszło.

  15. Aha Jaro, nie dodałem pluginów. Samo się wstawia. 🙂

  16. 1. Tak to ja oddałem szczał żałuje że nie powiedziałam tuj bo zaszczele za dezercje. Połowa ludzi nie zrozumiało coś się stała a po tam wielki lamet że ktoś szczela w postać. Czasem nie wiem ze nie które postacie nie wiedzą gdzie są .Ja za nie wykonywanie rozkazów straciłem 2pp i opoła postać i nikt nie lamentował. Wiec miałem krzyczeć stój wiedział jakie są konsekwencje tego czyny. My z Grzegorzem jesteśmy oficerami wiec musimy dbać o dyscyplinę, a na sesjach do anarchii widziałem ze Grzegorz z panienkami. Nie rozumiem postapowania gregorza nawel kiedy postać kamila dała słowa krasnoludzkiego to już mnie zabiło. Co to nie wchodzenia do wioski jak (mg mówił że ekipa było ciężko rana) wiec w takim przypadku to rozumiem. Może były możliwości natarcia.
    2. chętnie bym poszedł do wsi ale był rozkaz. Na pewno by było inne rozmowa kiedy być my nie jechali pod przykrywką. żałuje że nie poszłam z tobą o honor walczyć.:(

  17. Sluchajcie ,Magda wpadła na taki pomysł: Mamy dwóch najprawdopodobnie ostro skonfliktowanych ze sobą rusznikarzy i dwóch naszych świetnych strzelców których Ci dwaj mogliby wynająć żeby wzajemnie się wyeliminować. Możemy przez umiejętną grę wywiadowczą podsycać ten konflikt, posuwając się (w przenośni 😛 ,elf nie patrz tak na mnie) do sfingowanych prób zamachu. W końcowej fazie możemy zaproponować dwóm wystraszonym rusznikarzom ucieczkę z miasta ,wystąpimy w roli ich dobroczyńców zapewniając transport. Elf będzie „wynajmnie się” jako asasyn dla jednego a Człowiek – kot dla ucznia . Podkręcimy umiejętnie tak atmosferę że będą sami chcieli uciekać,zapłacą nam a my im w tym pomożemy!
    Teub ma jeszcze pare kontaktów w mieście żeby pomóc w tym zbożnym dziele 🙂
    Co myślicie o takim pomyśle ?Burza mózgów panowie 😀

  18. Pomysł niegłupi, serio, ale widzę jeden problem. Dlaczego rusznikarze mogąc wynająć róznych typów, zdecydują się na przybłędy? W Hochlandzie nie ufają obcym

  19. Kilka sprostowań i trochę oliwy do ognia… :
    1) Ta ekipa to nie grupka przyjaciół lecz oddział, oczywiście nie wyklucza to zaufania i przyjaźni, ale smród idzie w górę a gówno spływa w dół
    2) Starałem się nie zdradzić naszej tożsamości i nie dopuścić do konfliktu pomiędzy SDiM a kultem Sigmara, przy pierwszym wyjeździe z wioski sądziłem, że to mi się udało
    3) Cięgła niesubordynacja Jorgula, wielokrotna dziewczyn, i złamanie bezpośredniego rozkazu Gruma nie dawała Jurgenowi (z mojego punktu widzenia, subiektywnego oczywiście) dużego wyboru, tzn: albo całkowicie tracę kontrole nad drużyną albo w końcu wyciągam konsekwencje.
    4) W przypadku utraty kontroli jak powinien zachować się oficer SDiM wychowany w rodzinie która od pokoleń służy w armii? Widziałem dwa wyjścia: prośba o przeniesienie lub śmierć w czasie walki (pierwsza pewnie zostałaby odrzucona, a do grobu mi się nie śpieszy)
    5) Nie wchodzenie do wioski? Proste… ja dowodzę, wydanie tego rozkazu pozwoliło mi sprawdzić na kogo mogę liczyć, nawet pomimo wypowiadanych jasno sprzeciwów, drugi powód… i tu was zaskoczę, uderzamy Grum przeżywa i z Jorgulem po powrocie do MIddenheimu stają przed sądem wojskowym = dwie postacie mniej.
    🙂 chyba ograniczyłem straty 😛

  20. No dobra. TAK przyznaje się często miewam inne zdanie niż nasz dowódca, często kieruje się własnymi odczuciami, taki urok tej postaci był czas przywyknąć.
    „1) Ta ekipa to nie grupka przyjaciół lecz oddział, oczywiście nie wyklucza to zaufania i przyjaźni, ale smród idzie w górę a gówno spływa w dół.” cytat z Pana Kapitana. Na ten temat też mam inne zdanie. Może i oddział ale specyficzny.Ja czułam się w tym oddziale bezpiecznie i pewnie. Oddałabym życie za każde z Was, za Kapitana też choćby dlatego, że ratował mój tyłek nie raz. Jeśli dla Usingena to tylko obowiązek to nic dziwnego, że jest jak jest. Teraz ma to co chciał ale jakim kosztem?? To co powiedziałam będąc wezwaną na dywanik radzę traktować poważnie, możne to armia, a nie koncert życzeń, ale mimo wszystko .
    „Tak samo jak faktem jest, że kiedy ostatnio Beatka powiedziała, że żołnierz ma słuchać a nie improwizować, to mało się nie udławiłem, przypomniawszy sobie, kto najczęściej albo zmieniał rozkazy Usingena, albo ostro krytykował”- szanowny Mg nie pamiętam kontekstu, ale i tak nie czujesz lekkiej niezgodności?? Z jednej strony mamy być skuteczni, trafiamy w rożne miejsca bywało, że decyzje należało podejmować spontanicznie… z drugiej a ” stój żołdaku rozkaz był inny”. Elfka nie ma rozdwojenia jaźni, jest jaka jest, a Krasnolud dał słowo honoru do jasnej ciasnej- SŁOWO HONORU- Panowie herbowi i do was nie dotarło?? Nie powinniście oceniać go własną miarą. Pokazał, że do pięt mu nie dorastacie. Jeden stoi i czeka aż sprawa sama się wyrznie a drugi zamiast dać Jorgulowi zwyczajnie w mordę strzela w plecy. HONOR to wielki z wami służyć Panowie szlachta ehhh… Z innej beczki kochany MG- postrzał raz był celowy reszta, to kostkologia czysta.
    Teraz znów wysyłają nas w ” szambo” a zaufania w drużynie tyle co kot napłakał. Na pewno nam świetnie pójdzie ..tjaa.

    Pomysł Madzi świetny i na pewno da się coś z nim zrobić 🙂 o ile rozkaz nie powie inaczej … bo kto wie czego powinnam się teraz bać bardziej. Zdrady czy kuli w plecy bo nie daj boże schylę się nie regulaminowo.

  21. Ech, nie tyle niepokorna co „na-nie-elfka” :D. Niezgodności, a w czym? Po prostu zauważyłem naginanie argumentów do swoich racji, uwagę rzuciłem luźno, bo nie jestem stroną w konflikcie wewnątrz grupy. Mnie tam zwisa. Jak się porżniecie, to tamci dobiją resztki :). Natomiast swierdzam fakty, Twoja postać najczęściej wchodzi w konflikt z Usingenem i tyle. Przyczyny pozostawiam obok, bo mnie osobiście średnio interesują, to wewnętrzna sprawa postaci. Natomiast rozumiem Grzesia i jego dylematy. Skoro pół ekipy go olewa, a postać Damiana co sesję, dosłownie, co sesję, robi sobie, co chce, no to ja wiem skąd frustracja pana kapitana :).

    Co do dawania w ryj Jorgulowi, uwaga czysto techniczna, nie zdążyłby. J. startował na koniu, H. był pieszo. Nierealne. A reszta to już kwestia osobistego osądu, Ty masz taki, oni inny. Ty się odwołujesz do emocji, oni do zimnych ustaleń, faktów etc.

    A postrzał. Wiesz, Ty raz celowo postrzeliłaś swojego w tył, on też raz. Jesteś ex aequo :). Natomiast czy to były plecy czy tyłek, to obrażenia się liczy tak samo.

  22. Eee… Mistrzowi Gry zwisa drużyna… Ech… Ja tam byłam z Wami emocjonalnie związana, i się przejmowałam jak Wam idzie i w ogóle, i byłam ciekawa, skąd poszczególne Wasze reakcje, ale może po prostu za krótki mam staż jako MG? Albo zwykły babski sentyment to był? Cóż, mam nadzieję, że nie przeszkadzał. 😀 Ale trochę przykro mi to czytać.

    W dyskusji brać udziału nie będę, bo chyba nie ma sensu, w końcu wyszło że każdy ma swoją d… (patrz: racje). Ale co do postrzału Kapitana w tyłek – Elfka nie strzelała, żeby zabić, a Hamman tak. To spora różnica.

    Może więc się skupmy na pomysłach…? Bo jeden (w/w) już z Kamilem obgadaliśmy.

    Po pierwsze, jakieś tam atuty mamy, nasze umiejętności strzeleckie są, śmiem twierdzić, nieco lepsze niż jakiś „różnych typów”. Można je zaprezentować. Można, np. nająć się jako tester, a potem jakoś tak ich myślenie „ukierunkować”. Wiem, trudne i w ogóle nie ufają obcym, ale może da się zrobić. W końcu jesteśmy szkolonymi wywiadowcami, nie?
    Po drugie, pewnie i tak de facto ważniejsze okaże się znalezienie kreta, ale wykonując swoje zadanie przynajmniej nie damy mu poznać, że coś podejrzewamy, może będzie więc mniej ostrożny?
    Po trzecie, wymyśliliśmy, że może w ten sposób uda się upozorować śmierć jednego z nich (za jego zgodą – jeśli plan zadziała i będzie bał się zamachu, lub bez), przez co zniknie, a nie będzie „incydentu dyplomatycznego”, że niby Hochlandowi naukowców podbieramy.
    Po trzecie: oczywiście najpierw Kamil musiałby wybadać teren i „okoliczności”, bo przecież każdy plan trzeba będzie zmodyfikować na miejscu – wszystkiego nie przewidzimy. Ale zarys dobrze jest mieć.
    Po któreśtam – nawet jak plan z „zabójcami” nie wyjdzie, zawsze dobrze jest mieć ich na oku, pracując u jednego z nich…
    Poza tym ciekawa mogła by być sytuacja, kiedy z Ah’quą musiałybyśmy się „uwiarygodnić” nawzajem. ;D Chyba czas wynaleźć ślepaki… 😀

  23. Ad. 17
    Trzeba by zaaranżować sytuację która by zbliżyła nas do któregoś z panów,to można wymyśleć ,proszę o pomysły.Można np sfingować zamach, potem wprowadzić dziewczyny które podjęły by się „ochrony” Mam pewne możliwości zbierania informacji w tym mieście poprzez własne kontakty i ludzi ojca. W związku z powyższem ,możemy poświęcić trochę czasu wyłącznie na obserwację wywiadowczą a dopiero poźniej zaplanować akcję. W związku z tym :
    1).Żadnych skoków w bok
    2).Dyscyplina
    3).Odgrywanie fałszywych ról
    4).Żadnych akcji na własną rękę, zbieranie info i następnie wspólna konsultacja z dowódcą grupy w cichym miejscu gdzie nie będzie słychać naszych wrzasków i będzie można związać jorgula.

    W związku z tym pytanie : wjeżdżamy do miasta razem jeśli pamiętam. Konrad występuje incognito ,może nie jest celebrity ale na pewno można go skojarzyć.Jak się do siebie wzajemnie zwracamy?Przecież nie będę mówił sir do kapitana.Mogę poprosić znajomego pasera żeby znalazł nam norę na zadupiu w kiepskiej dzielnicy i uczynić z niej naszą bazę.Będę potrzebował pieniedzy.
    Konrad może też zabrać ze sobą gołębie pocztowe aby mieć kontakt z centralą lub z ludźmi ojca.Można ich użyć żeby znaleźć kreta podając fałszywe informacje następnie obserwując skąd wyciekną/co się stanie.

    Jest też problem którego nie wiem jak ugryźć ,koledzy pewnie mają nad sobą parasol kontrwywiadu i to chyba jakichś nielichych fachowców.
    Proszę dawać dalsze pomysły ,idee – chyba zasadą takich narad jest że każdy pomysł jest dobry,więc piszcie,nie stresujcie się

  24. Nie czytasz uważnie. Nie zwisa mi drużyna, ale Wasze z mojego punktu widzenia niemądre spory. To Wasz wybór, dlatego nie będę w nie ingerował. Wierzę, że przejmowałaś się i byłaś ciekawa o reakcje, choć nie pamiętam byś o to pytała :). Ja tam tego sentymentu nie dostrzegłem.

    A co do strzelania, masz rację, ale i tak kostki decydują o obrażeniach i mi dokładnie o to chodziło. Może nie strzelała, by zabić, ale przy przerzutce mogła zabić, w taki sam sposób jak Haman Jorgula.

    A Wasz plan, jak mówiłem, ciekawy. Ma szanse powodzenia, choć nie całkiem mnie przekonuje powód, dla którego rusznikarze wrogo nastawieni do obcych spoza Hochlandu mieliby zaufać Wam. Owszem, jesteście dobrymi strzelcami, ale to wszystkiego nie rozwiązuje. Jako tester się nająć można, ale pojawia się ten sam problem. Dlaczego obcy mieliby testować broń, która w większości idzie dla hochlandzkiej armii? To są w końcu szefowie dwu manufaktur, które w dużej mierze pracują dla baronowej Hochlandu (a co za tym idzie Księżnej Talabheim). Nie mówię nie, ale zwracam uwagę na podstawowy problem – ZAUFANIE DO LUDZI ZNIKĄD.

  25. @ Amer

    No to polegliście!:) Dyscyplina? Żadnych fałszywych ról? 😀 Mam was 🙂

    Aha, Konrad już niczego nie zabierze, jesteście poza miastem, na tym skończyliśmy. Chyba że się wrócicie.

    A co do parasolu kontrwywiadu… Milczę, niczego nie potwierdzam :).

  26. Szkoda że nie mogę pożyczyć dziewczynom książki o snajperach którą dałem foxowi,mogłaby się przydać 😀 jeden strzał ,zapasowe pozycje,strzelanie z wnętrza pokoju itp 🙂

  27. A ja proponuję porwać rodziny i zaszantażować rusznikarzy. A przynajmniej jednego. A jak się będą stawiać to przesłać im rękę księżniczki, znaczy się żony 🙂
    Później zniknąć ich i podrzucić jakieś truchła coby przez chwilę myśleli że zginęli. Sprintem do domu i już.
    A wogóle to mnie Ci rusznikarze obchodzą jak dziura w moście. Znajdźmy kreta to do reszty się nie przyczepią.

  28. Zadanie macie inne Jaro. Przyczepią się, gwarantuję Ci to jako MG :). Ale pomysł z ręką żony przemawia do mojej wyobraźni :).

  29. Żadnych skoków w bok a nie żadnych fałszywych ról bucu 😛 Nie wiem jak w tym momencie wymyśleć żeby zdobyć ich zaufanie .Może którychś z kontaktów mogłby nas polecić.

  30. A wytłumaczysz Jorgulowi brak tych skoków? 🙂
    Kontakt, polecić? Hmmm, nie wiem, czekam na te Twoje kontakty (te proponowane elastyczne kontakty, o których gadaliśmy na GG miały dotyczyć tylko Middenheim, czyli Twojego rodzinnego miasta).

  31. Czy wiem że ci sławni producenci mają wogóle jakieś rodziny ? Może jest na nich jakiś inny hak tylko trza sie poprzyglądać. Wywieźć ich możemy w tych skrzyniach po towarze które wjadą pełne z moją karawaną .
    Coś mi się wydaje że ten elf to jakiś sadysta

  32. Co do porwania to obawiam się wnosząc po losie poprzednich komórek że jak wpadniemy tam na pałe to w chałupie wlecimy wprost na SAS ,SWAT i nawet może krasnoludzkich spadochroniarzy zrzucanych z żyrokopterów , a rzeczona księzniczka nagle przemówi basem i wogóle będzie mieć zarost 3 dniowy i na nazwisko Skorzeny.

  33. Dobra ,podsumujmy na chwile obecna sa dwa pomysly:
    1).Porwanie
    2). Zdobycie zaufania rusznikarzy i nastepnie poszczucie ich przeciwko sobie.
    Kto daje jakiś następny?

  34. elo ,kombinujemy coś dalej?

  35. Powiem tak kobiety nawet nie przyjmują do wiadomości że od złamał rozkaz a za dezercja kara się śmiercią. A co wie kurzyła wypowiedź elfki ja nie przyjmuje twoich rozkazów …….
    Co do przygody nie wiemy o co poszło im i jakie tam podłoże i kontrwywiad na karku wiec nie nastawiam się prostą misje i brak podpowiedzi mg 😀

  36. najpierw zabierzmy informacje o całym tym zamieszaniu. Aha i się nie rozdzielamy bo dostanie ktoś w czapę(wrogi wywiad)

  37. Ja to tak widzę…

    1) Dyskrecja i rozpoznanie
    2) Dyskrecja i rozpoznanie…

    Co do dyskrecji to raczej może być ciężko, kret ryje a jeśli to marszałek, to i może my mamy kreta, więc z zaufaniem do nowego ostrożnie.

    Fajnie, że są jakieś pomysły, ale do puki nie wiemy jak wygląda sytuacja to niewiele możemy zrobić.

    Więc… 3) Szukamy słabych stron „przesyłek” i kombinujemy jak je wykorzystać.
    4) Hochelki po cywilu wyłuskujemy i wyciągamy z nich informacje
    5) Hochelki w mundurach są dla nas nietykalne, nie ruszamy.
    6) Smród idzie w górę a gówno spływa w dół, jak narobimy smrodu zatrzymuję to gówno, które jest wynikiem moich rozkazów, cała reszta leci dalej.

  38. wyłuskają nas jak młodych jak się rozproszymy do wyłuskają jak młodych 2 komórki poszły piach. To daj do myślenia

  39. Sorki Paweł ale… tak miało być. Pisze to co czuje moja postać i mówię to co chcę powiedzieć.
    BTW w takim razie skoro niewykonany rozkaz = dezercja ..chłopie załaduj kilka sztuk palnej …będą ci potrzebne jak znam życie i to bardzo. Tyle na ten temat.

    Ja jestem za zdobyciem zaufania. Jest kilka możliwości jak na mój gust. Pomysł z porwaniem rodzin może nastręczyć naprawdę więcej trudności niż nam się wydaje bo pewnie wszyscy są pilnowani jak jasna cholera – w końcu Amba zjadła już dwie komórki. Kret siedzi wysoko więc z buta będziemy spaleni.
    Dyskrecja i rozpoznanie jak najbardziej.
    Trzymanie się razem – to na pewno. Samowolka lub samodzielne działanie i tak na pewno się pojawi bo to nie ” w dwuszeregu zbiórka”, tylko akcja na wrogim terenie gdzie elastyczność możne nam dupcie uratować. Obawiam się tylko, że my niestety charakterystyczni jesteśmy… i to do tego stopnia, że ich kontrwywiad zanotuje już nie tylko nasze wejście do miasta co przekroczenie granicy :0.

  40. Samowolka się pojawi? You’re doomed! Heh jak Damian zacznie być elastyczny, to Wam sztywne lufy hochlandzkich sztucerów rozwalą okrężnicę i dojdą do wątroby! Powodzenia! 🙂 Hamana z rusznicami nie będzie trzeba :).

    Pozdr

  41. Masz racja co do działania w mieście. Ja będę opanował ze cała akcja skończyć w 24 godzin.

  42. Jorgula zwiąże się za pomocą łańcucha dowodzenia za który będzie ciągnał Haman a wykona nasz przemyślny dowódca 😉 Haman , a czemu nie 25 godzin albo 22? 🙂 No to kto pójdzie na kamikaze eee tj zeby sie kręcić koło ofiar?

  43. bo tak przewiduje działanie ich kontrwywiadu 24 h to bezpieczny czas działania. nikogo na łańcuchu nie będę targał i tak będziemy w killzone .

  44. ooo booozio!! ale emoooocje 🙂 🙂 🙂 no kurna na bank pizza nie dotarła 🙂 🙂 🙂 Ja tam niewiem ale w wojsku sprawy sa proste! Zony sa w domu a k#$%@ znaczy sie bladzie za płotem! a sztuka jest sztuka! 🙂 POZDROWIONKA

  45. Dodał swoje, halfling-zabójca ! 🙂

  46. oooo pamietasz tego kofanego cherubinka…? Halfling – rozumiem, ale zabojca??? 😉

  47. Odnośnie wykonywania rozkazów.Tak z ciekawości – czy kiedykolwiek ktokolwiek z nas przysięgał na wierność cesarzowi czy wywiadowi ?Podpisywaliśmy się pod czymś?Była jakaś wojskowa przysięga? Podpisywaliśmy jakąś lojalke , kto niby zarządził że za nieposłuszeństwo jest czapa?
    Dodam że żyjemy jeszcze w czasach raczej przednarodowych i nie sądze żeby łączyło nas nawet wspólne genetyczne pokrewieństwo nie mówiąc o kulturze czy kodeksie etycznym.

  48. Drążysz i kombinujesz. Przysięga była, ale nie rozegrałem je na sesji, bo to nie zebranie masonów. Właśnie wojskowa, przypominam, ze otrzymaliście za to patenty (oficerskie, podoficerskie). Chcesz debatować nad moralnością zachowań enpeców? Droga wolna, ale jaki to ma sens? Że macie rację, jak zdradzicie, a oni jej nie mają. Ja na ten temat nawet dyskutować nie będę, bo i po co. Zdrada to zdrada, konsekwencje są znane i nie będzie to sąd :).

  49. spoko , nie kombinuje tylko przygotowuje się do odgrywania postaci o nieco innym „profilu” huehuehe 😀

  50. To ja może napiszę o co bardziej mi chodzi z tymi rozkazami i konsekwencjami – opiszę za pomocą przykładu. Otóż moja postać zorganizowała karawanę z towarami która ma stanowić dla nas przykrywkę. Pomysł był mój ,rozkaz wydał Usingen. Teraz zamierzałem wykonać pewien ruch za plecami kapitana (bez zbereźnych myśli proszę) . Zamierzałem dołożyć dodatkową ochronę do karawany i poinformować kogoś w miarę myślącego że w razie problemów mają natychmiast porzucać wozy (najlepiej z byle czym) żeby ograniczyć straty w ludziach i materiale (to w końcu własność papy do cholery) . Jakby dojechali bez problemów to wiadomo ,nic się nie dzieje , nie muszę się tłumaczyć ,natomiast jeśli musieli by się bronić czy uciekać mógłbym zostać za swoją samowolę decyzyjną zostać ukarany . Z drugiej strony jeśli zniszczą karawanę i pomordują ludzi nie zamierzam narażać swojego rodu na dalsze straty,nic i nikt mnie do tego nie zmusi,kłamać też umiem.Jestem w stanie zaryzykować następny raz jeżeli będę miał prawo do pewnych modyfikacji i elastyczności w wykonywaniu rozkazów .Teraz pytanie do Kapitana czy mam prawo do takiej elastyczności ? To przykład ,w tej chwili już nie moge zrobić z karawaną,polecenia zostały wydane ale myslałem o tym ,stąd post powyżej.
    To jak z tym dowcipem – na temat litery i ducha prawa . Na drzwiach restauracji widać napis „psów wprowadzać nie wolno ” Tyle litera prawa ,natomiast nie oznacza to przecież że mogę wprowadzać świnię .. (duch prawa)
    Takie tam sobie dywagacje ( i 50 rekordowy post w poj.wątku)

  51. Dostałeś rozkaz zrobić karawanę a w jaki sposób to już twoje sporawa zrealizujesz ten rozkaz masz pełne pole do popisu.To jest rozkaz zadaniowy.

  52. W tym wypadku nie mam do czego się przyczepić, rozkaz wykonany, jeśli chciałbym uzyskać jakić dodatkowy atut wiedziałbyś o nim. Tu karawana miała odwrócić uwagę i cel w pełni osiągnięty, ucieczka ochrony mogłaby zadziałać na naszą korzyść, Bardziej wkurza mnie jak mówię nie a i tak robione jest wszystko przeciw rozkazowi, z naginaniem pewnych realiów, łącznie z próbą uzasadniania, że i tak nie mama prawa (to do ciebie Paweł)… a pamiętacie tę scenę jak Azja Tuchajbejowicz dostaje oddział tatarów pod dowództwo?? Co on tam mówi???

  53. ja czekam na następny opis sesji z wczoraj :d
    juz widze ten trailer :”historia, pasja ,miłość , nienawiść i zdrada – burzliwy związek wysokich szarż – 1234543 odcinek ”
    Czy buntowniczy elf przejmie władze? Czy ktoś znowu zwyzywa nas od głupich h.. ? 😀 GDZIE DO @##%^ Nędzy ZNOWU PÓJDZIE JORGUL ?

  54. Tak ja jestem winy ja jestem nie wysłucham rozkazu to ja ten dewastator. Ale ja działem starem się prze inicjatywę ale sam z jarem nie dam rady nie tłumacze ale coś robię. Ale nie zamykam się w pokoju i nie dyskutuje na tym co było. Na szkoleniach uczona mnie żeby zawsze przejmować inicjatywne ja najszybciej.I zastaliśmy wykryci.
    ps historia, pasja ,miłość , nienawiść i zdrada – burzliwy związek wysokich szarż – 1234543 odcinek ” mnie nie będzie w następnym odcinku

  55. Nie stój nad mym grobem, i nie szlochaj,
    Nie ma mnie tam i nie śpię.

    Jestem tysiącem podmuchów wiatru,
    Jestem diamentowym skrzeniem się śniegu,
    Jestem światłem słońca na dojrzałym zbożu,
    Jestem delikatnym, jesiennym deszczem

    Kiedy tyś w porannej ciszy zbudzony,
    Jestem ruchem – szybkim, wznoszonym,
    Ptaków cichych w locie krążących.
    Jestem łagodnym gwiazd blaskiem nocnym.

    Nie stój nad mym grobem i nie roń łez.
    Nie ma mnie tam; nie zasnęłem też.
    Nie stój nad mym grobem i nie płacz na darmo.
    Nie ma mnie tam. Ja nie umarłem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s