Flash in the Pan – cz. 3

MG: Ja

Gracze:
Madzia
 – Maja, kotołak, zwiadowca, skrytobójczyni.
Beatka – Ah’qua, elfka z ostlandzkiego lasu, łuczniczka.
Grześ – kapitan von Usingen, dzielny dowódca.
Jaro – Kyllan Thaured, elfi weteran.
Pablo – Alfred von Haman, rycerz Białego Wilka.
Damian – Jorgul Waldbrol, kurier, jeździec i maruda z Ostlandu.
Kamil – Konrad Teub, uczeń czarodzieja i drugi syn jednego z najbogatszych patrycjuszów.

Sesja rozpoczęła się w momencie, na którym ostatnio skończyliśmy. Tym razem graliśmy bez gracza odgrywającego Hamana (rycerza Białego Wilka i zarazem najpotężniejszego wojownika w ekipie). Bohaterowie zebrali się w karczmie „Zielone Skrzypki”, z rekonesansu właśnie wróciły Ah’qua i Maja, toteż wszyscy dowiedzieli się o akcji wywiadu Księżnej Talabheim w gospodzie „Pod Bykiem”. Tutaj pozwolę sobie na dygresję. Po ostatniej karczemnej awanturze oraz dość niewielkich efektach działań BG, gracze dyskutowali na blogu. Jak się okazało jakiś efekt z tego było, skoro tym razem (mimo przynajmniej jednego błędu) udało im się solidnie napocząć przeciwnika jak i zbliżyć do wykonania zadania.

Dyskusja, tym razem dość krótka, zakończyła się konkretnymi decyzjami:

  1. Konrad Teub zdecydował się podążyć za karawaną Terbów, która właśnie wjechała do Bergsburga (to ta sama karawana, którą przygotował Konrad i która miała odwrócić uwagę „kreta” od BG) a następnie spotkać się ze swoim kontaktem w Bergsburgu, niziołkiem-paserem Guntherem Feuerbachem. Za Konradem miał ruszyć Kyllan, by eskortować nowicjusza (wciąż świeża postać, uczeń czarodzieja z trzema słabymi czarami i z jednym rozwinięciem). U pasera Konrad chciał opłacić alternatywną drogę ucieczki z miasta, jakby sytuacja stała się krytyczna.
  2. Ah’qua miała ruszyć na drugą stronę rzeki do manufaktury Gnuessinda i sprawdzić jej zabezpieczenie.
  3. To samo miała zrobić Maja, ale pod postacią kota i w manufakturze Trabenda.
  4. Jorgul wraz z Usingenem (który nadal nie zamierza dowodzić komórką i robi w ekipie za zgryźliwego krytyka :)) zdecydowali się ruszyć po karczmach i w każdej z nich wynająć pokój na wypadek, gdyby trzeba się było szybko ewakuować oraz przysporzyć roboty węszącym agentom hochlandzkim.
  5. Haman ueNPeCowiony pozostał w „Zielonych Skrzypkach”.

 

Ustalanie planu przeniesienia zakazanej, długiej broni palnej przez Bergsburg:

Jorgul (do maga): znasz jakiś czar pomniejszający?

Konrad (beznadziejnie niedouczony uczeń czarodzieja): Zimna woda?

 

W zasadzie prawie połowę sesji zajęło rozegranie powyższych pierwszych pięciu wątków.

Ad. 1 Konrad ruszył kilkanaście metrów za wozami karawany eskortowanymi przez kilku ochroniarzy Teubów, którymi dowodził znany Konradowi wojownik, niejaki Lothar „Czarny”. I teraz swoją wyższość okazała mechanika WFRP. Doskonale wyszkolonemu wywiadowcy, jakim jest Kyllan (wysoka I, kilka umiejętności związanych z obserwacją, inwigilacją i śledzeniem) najzwyczajniej w świecie nie wyszedł test. Tymczasem Konradowi, kompletnemu n00bowi (z I na poziomie bodaj 35, bez umiejętności) udało się dostrzec dziwną personę. Ot, niby zwykły mieszkaniec Bergsburga: ciżmy, kaptur z dołem wyciętym w zęby, kubrak itd., ale dziwnie skupiony na karawanie. Konrad zaczął mu się baczniej przyglądać, lecz z chwilą wjazdu na plac, zgubił go z oczu. Na szczęście Kyllan wtedy go wyłuskał z tłumu i już w jego stronę, przepychając się między straganami, gdy dostrzegł, że szpieg odchodzi w uliczkę i daję znak kilku innym podobnym typom. Ci natychmiast ruszyli w stronę karawany, a konkretnie samego Konrada. Konrada dostrzegł także Lothar, szef ochrony karawany (rzut szczęścia na K100 – 01). Co ciekawe podjechał do Konrada, przewrócił koniem i zrugał głośno, pokazując ukradkiem by młody Teub szybko spieprzał. Tymczasem Kyllan wykorzystał tłum, podszedł blisko jednego z agentów i załadował mu sztylet pod żebra. Pozostali go dostrzegli i rzucili się za nim w pościg. Na rynku po raz kolejny wybuchł tumult. Kyllan odciągnął pościg od Konrada, dzięki czemu ten bez problemu trafił do pasera.

            Feuerbach, cyniczny niziołek zajmujący się paserką, bez trudu dał się namówić Konradowi na zorganizowanie ucieczki dla ekipy. Miało to kosztować 190 ZK (co prawda pozostali BG wiedzą, że nizioł zażądał 800 ZK, ale to już machloja naszego Konradka, który sprzeniewierzył pieniążki pozostałych bohaterów :)). Po tym wszystkim Konrad wrócił do gospody, spotkawszy wcześniej Kyllana.

Ad. 2 Ah’qua ruszyła opłotkami i uliczkami, wiedząc, że agenci hochlandzcy znają ich rysopisy i szukają elfów. Przekroczyła most, ominęła kilka czujek i patroli, wreszcie dotarła w pobliże manufaktury Gnuessinda. Okazało się, że manufakturę otacza kilka posterunków i patroli żołnierzy Księżnej. Mało tego wytrawna snajperka dostrzegła na dachu strzelców z muszkietami. Mimo to zdecydowała się podejść pod samą manufakturę. Niestety została rozpoznana przez jeden z patroli i ciężko raniona w bark przez strzelca z ciężkim muszkietem. Uciekła pościgowi (choć ranna, to przecież szybka, zwinna, lekko ubrana elfka VS kilku opancerzonych i objuczonych ciężką bronią żołnierzy) i skryła się na południu miasta (dzielnica slumsowa) w jednym z opuszczonych domów. Opatrzyła z grubsza ranę i powróciła do gospody.

Ad. 3 Maja pozostawiła swój ekwipunek w gospodzie, a potem zmieniła się w burego sierściucha i w tej postaci ruszyła w stronę manufaktury Trabenda. Maja liczyła na to co zwykle, że kot, zwierzę z natury niepozorne, parszywe, by nie rzec kompletnie bezproduktywne i nierzucające się w oczy (PROPAGANDA ANTYKOCIA mode off), spokojnie sprawdzi zabezpieczenia wokół manufaktury. Tymczasem ledwie podeszła do jej ściany, wokół zaroiło się od żołnierzy, strażników, ale i zwykłych służących z workami i sieciami. Stworzyli tyralierę i zaczęli przeczesywać teren, nad podziw często wpadając na trop drużynowej koci. Kocia szybko wydedukowała, że któryś z przeciwników jest magiem z umiejętnością wykrywania istot magicznych, a to tylko potwierdziło, że wywiad Księżnej wie bardzo dużo o BG. Maja otrzymała dwa postrzały… z procy (chcieli żywcem ją złapać), ale mimo to, kuśtykając, udało jej się znaleźć (kolejny z serii szczęśliwych rzutów BG) wejście do jakiegoś zapomnianego kanału i uciec pościgowi. Kilka godzin później obolała, cuchnąca, wróciła do karczmy.

Ad. 4 Jorgul z Usingenem bez perturbacji wynajęli pokoje w kilku karczmach bergsburskich i wrócili do karczmy.

            Po powrocie zebrano razem zdobyte informacje i zaczęto debatować co dalej. Dyskusję przerwał gość. Sam Theodore Mannsohn przybył do BG po raz kolejny namówić ich do współdziałania przeciw rusznikarzom. Rozmowę przerwał Usingene, który dość zapytał dość obcesowo towarzyszy: „Może jeszcze laskę mu zrobicie?” Mannsohn opuścił pokój (pozornie obraziwszy się), ale na koniec Maja zdążyła jeszcze użyć „wykrywania istot magicznych” i faktycznie, pan M. okazał się posiadać potencjał magiczny a do tego mocno płynny, o zmiennej sile.

            Krótko potem i BG przezornie opuścili po kryjomu karczmę i przenieśli się do kolejnej o nazwie „Antałek” (jak na razie to przygoda upływająca pod znakiem pielgrzymki szlakiem gospód begsburskich). Po drodze Usingen, idący daleko za grupą, dostrzegł śledzącego ich anioła-stróża i choć nie dostrzegł jego twarzy, to zamienił z nim kilka słów. Tajemniczy facet po raz kolejny ostrzegł BG i za powiedział, że następnego dnia miasto zostanie oplakatowane ich listami gończymi.

 W „Antałku” Maja znająca sztukę charakteryzacji, zmieniła wygląd BG (Kyllan stał się poważną matroną w czarnej sukni z woalką :)), potem ustalono kolejność działań. Oto BG zdecydowali się zadziałać przeciw wywiadowi Księżnej. Napisano dwa listy. W pierwszym skierowanym do Gnuessinda, zaproponowano młodszemu rusznikarzowi pomoc w mającym nadejść pojedynku. W drugim skierowanym do Trabenda, BG napisali, że są zadowoleni ze współpracy Trabenda z wywiadem cesarskim i liczą na dalszą pomoc. Ta oczywista podpucha miała na celu oszukanie wywiadowców hochlandzkich oraz skierowanie podejrzeń na starszego rusznikarza.

 

Maja przebiera Kyllana za stateczną kobietę w czarnej sukni z woalką (próba ukrycia „elfowatości” towarzysza), Kyllan marudzi:

Kyllan: Hej, fajnie, gdzie ja schowam miecz?

Maja: Do pochwy. Wreszcie możesz, jesteś kobietą. 

 

            BG opłacili chłopców czeladnych (od rzeźnika i bodaj piekarza) i kazali im przekazać listy. Pierwszy dotarł do Gnuessinda, który na spotkanie przysłał jednego ze swoich asystentów. Rusznikarz okazał się być zainteresowany pomocą ze strony BG w pojedynku, w zamian BG chcą jakiejś nietypowej sztuki broni palnej od niego (w przyszłości zamierzają ją gdzieś  chyba podrzucić, jako MG nie rozgryzłem jeszcze ich planów).

            Drugi list również dotarł do celu, ale czy do Trabenda? Prawdopodobnie stało się tak, jak przewidywał Kyllan. List przechwycili opiekunowie rusznikarza z wywiadu. Doszło do jedynej walki na tej sesji.

            Maja czekała w wybranym przez BG zaułku na przyjście kogoś od Trabenda. Pozostali BG ukryli się wokół niej. Minęła godzina i wtedy Maja po raz kolejny wykorzystawszy „wykrywanie istot magicznych”. Wykryła maga od strony zachodniej, potem kolejnego od północy, a potem jeszcze dwu innych. Inni BG, obserwując wokół teren, dostrzegli a to żołnierza, a to pojedynczego zwiadowcę, tudzież agenta. Wyglądało na to, że wywiad Księżnej otoczył ich i teraz zaczął zaciskać pętlę. W tym momencie BG mogli jeszcze spokojnie uciec, wydostać się z pełnej dziur sieci. I cholera wie, czemu nie uciekli. Konrad namawiał i Usingena i Kyllana, ale reakcji nie było. Pozostali byli zbyt daleko, zabrakło efektywnej komunikacji. Ale nie działania. Kyllan zauważył jak na jeden z budynków wspina się strzelec hochlandzki, po cichu dostał się na dach i zlikwidował wroga. A potem rozległy się gwizdki i rozpoczął się atak.

atak Hochlandczyków

            Od północy mag złożył Jorgula jednym zaklęciem („kradzież rozumu”), od południa 10 wrogów uderzyło na Usingena i Konrada (Kyllan wciąż był na dachu). Od zachodu wyjście z zaułka zatarasował wyładowany sianem wóz, a za nim skryło się trzech strzelców hochlandzkich z muszkietami. Trzeba jednak przyznać, ze bohaterowie zadziałali efektywnie, a kości po raz kolejny im sprzyjały.

            Na południu Usingen dostał dwa postrzały z pistoletów, sam strzelił z garłacza, lecz spudłował. Mimo to na trochę przystopował Hochlandczyków. Konrad wtedy rzucił czar „dźwięki” (eksplozja bomby), co sprawiło, ze szturmujący rzucili się na ziemię w poszukiwaniu osłony. Młody mag rzucił się do ucieczki pod osłoną budynków, i choć ostrzelany przez snajperów na dachach udało mu się wydostać. To wykorzystał Kyllan na dachu i rzucił wyżebraną jeszcze w magazynie SDIM w Middenheim ręczną bombą. Rzut 99! Niewypał. Bomba potoczyła się pomiędzy hochlandzkimi żołnierzami, dzwoniąc po bruku. W tym czasie na dach, gdzie był Kyllan wspięła się Maja, podniosła muszkiet i wypaliła z niego w bombę, którą właśnie podniósł jeden z Hochlandczyków, chcąc odrzucić. Eksplozja. Przynajmniej jeden trup, kilku ciężko rannych (taka staroświatowa Magdalenka wyszła :)). Na północy postępy wroga starała się stopować Ah’qua, ale wrogowie już prawie dopadli śliniącego się Jorgula. Wtedy Haman (w roli NPCa), podbiegł do niego, otrzymawszy postrzał z muszkietu od strzelców przy wozie i podniósł kompana.

            Na południu Usingen przebiegł za budynkiem (grupa szturmująca z południa została bombą wyłączona z akcji) i od flanki uderzył na strzelców ukrytych za wozem. Uzyskał zaskoczenie (dobry rzut) i w ciągu jednej rundy zabił wszystkich strzelców (trzy cholerne rzuty). Kyllan na dachu nie miał czasu, by cieszyć się sukcesem, bo namierzył go mag i omiótł dach ognistą kulą. Elf i Maja zostali ranni, ale Kyllan wykorzystał kolejny ze zdobycznych muszkietów walających się na ziemi i celnym strzałem (ponownie dobry rzut, trafienie w głowę) sprzątnął maga.

            Następnie BG wykorzystali lukę, którą stworzył dla nich w pozycjach hochlandzkich Usingen i wydostali się z zasadzki. Niestey podczas ucieczki postrzelona została jeszcze dość ciężko Ah;qua (utrata PP).

            BG po raz kolejny skryli się na cmentarzu, gdzie kilka godzin upłynęło im na leczeniu się i prowizorycznych operacjach przeprowadzonych przez Jorgula. To już tradycja w tej przygodzie, że BG kończą sesję na cmentarzu.

Uwagi:

  1. Mi się fajnie prowadziło, jakoś tak poczułem klimat starcia grupy elitarnych agentów kontra dość sprawna służba wrogiego wywiadu.
  2. Gracze współpracowali, trudno wskazać jednoznacznie przywódcę, ale chyba najczęściej decydował o tym, co się dzieje Kyllan (tak, tak Jaro, jednak robi się z Ciebie dowódca :)).
  3. BG mieli fajne pomysły i kilka razy, debatując, trafili w przysłowiową dziesiątkę (próba przeniknięcia planów przeciwnika, ustalenie faktycznego celu wysłania ich do Bergsburga i kilka innych spraw, o których tu nie powiem).
  4. Usingen dalej fochuje, co działa na nerwy Ah’quie.
  5. Kyllan zrzucający w zaułku przebranie matrony, odrzucający sztuczne cycki i wchodzący do akcji… Miodzio :).
  6. Choć z zasadzki wyszli cało, wyeliminowali na stałe przynajmniej sześciu wrogów, a przynajmniej 10ciu ranili, to przynajmniej połowa z nich ma bardzo niską Żw. Następnym razem taki numer im nie wyjdzie.
  7. Wróg doskonale zna potencjał BG. Wie, że jeden z nich zmienia się w kota, a dwójka jest elfami.
  8. BG nadal pomaga tajemniczy anioł-stróż. Bohaterowie przynajmniej dwukrotnie go zobaczyli.
Advertisements

komentarzy 47

  1. Nie było źle. Mówiłam, że potrafimy (chociaż ktoś wmawiał w czasie dyskusji pod ostatnim wpisem, że dupa bo straciliśmy 24 godziny, mamy 48 …a zginiemy za 4)!! Zwyczajnie trzeba trzymać nerwy na wodzy, jak na zawodowców przystało a to, że się komuś powie, że jest buc bo Foszy jak Elfka z miesiączka to już inna bajka :).

  2. Byly pomysly ktore wczesniej sie napisalo na forum ,kazdy wiedzial mniej wiecej co ma robic a swiadomosc wczesniejszych porazek dyscyplinowala graczy.Wiedzieliśmy też już dużo więcej. Demokracja niech będzie ale podczas planowania np na blogu czy w przerwie przed pizza ale potem każdy działał dla dobra zespołu realizując pomysły z uwzględnieniem własnych specjalizacji nie działając na pałe,niektórym sprytnym udało się nawet nie oberwać i zarobić trochę (chociaż ja nazwał bym to inwestowaniem w wyjątkowo obiecujący element drużyny 😉 ) Byla tez improwizacja i nie najszczesliwsza decyzja Kylana o pozostaniu na spalonej pozycji ale sie wykaraskalismy i z tego szarpiac troche wraże siły. Fox zapomniał dopisać że użyłem dźwięków 2 razy osłaniając odwrót Maji i Kyllana.Trzeba wymyśleć co z pojedynkiem . I co robimy po pojedynku wieczorem kiedy odbierzemy nagrodę. Czy też może wchodzimy wcześniej na pałe po młodego rusznikarza? Ja bym optował za wymyśleniem czegoś na pojedynek , potem bym przycisnął czeladnika bądź oszukał by nas wprowadził i wszedł do manufucktury, niech fox mnie poprawi ale embargo trwa tylko do rozstzygniecia pojedynku a potem mozna juz wesjc , to jest dla mnie argument za zeby najpierw rozstrzygnac pojedynek i potem wejsc pozniej . Trzeba też znowu się przebrać jeżeli tylko Maji starczy środków i wyobraźni 😉 Wydaje mi się że po zadymie powinna zelżeć ochrona wokół młodego.

  3. Embargo trwa do pojedynku, racja. Po pojedynku przegrany traci wszystko, a wygrany przejmuje jego majątek.

    Fakt, dwa razy użyłeś. Przyznaję, te „dźwięki” to kreatywny czar:).

    Aaaa, nie zainwestowałeś. Obrobiłeś ekipę na 600 ZK , które wydałeś u pasera na pierścionek i eliksir leczenia ran. Swołocz Wam wyrasta pod bokiem :).

  4. hymm jeszcze jedna ale raczej ważna rzecz.

    Zabijmy Masona . Zatłuczmy go przy najbliższej okazji. Zanim to coś przejmie inicjatywe kiedy np.będziemy opuszczać miasto .

    Mamy obowiązek dostarczyć choć jednego rusznikarza a sądze że on chce ich zabić.Jego cele są sprzeczne z naszą misją. Zaryzykujmy i przejmijmy inicjatywę w jego przypadku.Zniszczmy go bo narobi szkód .

  5. Kiedy pojawi się nasz tajemniczy opiekun -morderca dzieci rzekomo z SDIM spytajmy o Masona. Lub wprost poprosmy o sprawdzenie go ,moze sie zgodzi .

  6. Maja przebiera Kyllana za stateczną kobietę w czarnej sukni z woalką (próba ukrycia „elfowatości” towarzysza), Kyllan marudzi:

    Kyllan: Hej, fajnie, gdzie ja schowam miecz?

    Maja: Do pochwy. Wreszcie możesz, jesteś kobietą.

    Maja szacum ::D

  7. Tak wracając do rozkazów i dyscypliny. W ostatnią sobotę na wykładach mieliśmy zajęcia z facetem z organizacji pozarządowych który spędził jakiś czas w Afganistanie. Opowiedział ciekawą historię. Grupa matek z dziećmi szła do szkoły , przechodząc przez ulicę którą jechał amerykański konwój. Konwój ma rozkaz nie zatrzymywania się. Rozkaz wykonano.

  8. świetny przykład.

  9. Rozkaz wykonano z prostego powodu, używano cywili do zatrzymywania konwoii i zasadzek, odpowiedzialność spada na dowodzącego.

  10. Tak ale mi boli się o dupę.I czegoś na uczyli.

  11. Pieprzenie tam uczyli. Grześ ma rację. Na początku tak nie było, ale po kilku zamachach z wykorzystaniem dzieci i kobiet, teraz nie ma litości. Mongolski snajper uratował prawdopodobni e polskich żolnierzy w bazie, w Iraku. Odstrzelił kierowcę ciężarówki wyladowanej mat.wyb., który chcial staranować bramę (atak w dwa samochody, pierwszy rozwala bramę, drugi detonuje w bazie).
    Kierowca przed śmiercią wysadził ciężarówkę. Zginęło kilkudziesięciu cywilów, ale bazę uratowano.

    Pozdr

  12. Może któraś z naszych gerlsów zahipnotyzuje rusznikarza w trakcie pojedynku? 😀
    http://www.joemonster.org/filmy/16475/Hipnotyczny_taniec

  13. Sam zahipnotyzuj… mogę Cię zrobić na babkę z naprawdę dużym… eee… tym czymś do hipnotyzowania. ;D

    Ja bym Manhsohna jeszcze, puki co, nie zabijała. Nie wiemy nawet, kto to jest. I czego tak na prawdę chce, bo ściemnia, jak może, ale jednocześnie jeszcze nie zrobił niczego przeciwko nam. W sumie… tak na prawdę on może być nawet tym samym facetem, który tak okrutnie udowodnił nam już dwa razy, jak beznadziejni jesteśmy, i dał dobre rady… A biorąc pod uwagę, że jest magiczny i być może nawet ukrywa prawdziwą twarz pod jakąś iluzją (może, dowodów nie mam, tylko domysły)to tak na prawdę możemy się w ten sposób pozbyć sojusznika. Oczywiście, o ile w ogóle by nam się udało go ruszyć. A coś mi się widzi, że jakby tak na prawdę chciał załatwić rusznikarzy, już dawno by to zrobił. Jakby nam chciał zaszkodzić – tym bardziej.

    Co do przebrań – pomysłów mam co nie miara… np. jest szansa że np. jakiegoś kapłana (czy tam nawet nowicjusza) strażnicy sobie odpuszczą (tylko ubranko trzeba skombinować). Możemy też przebrać Hamana za elfa… 😉 A Usingena za kobietę w ciąży, będzie miał gdzie schować garłacz… ;D

    Co do pojedynku, to niestety jak na razie jedynie i niezbyt w sumie mądre mi rozwiązanie do głowy przychodzi – Młody strzela ślepakami, a przeciwnika zdejmuje jakiś fachowiec… Chociaż w sumie jakby starego POstrzelić, a nie ZAstrzelic, można by go później spróbować zawinąć ze szpitala, czy gdzie go będą kurować… ale wiadomo, z tym „uwiarygadnianiem” różnie bywa.

  14. Ja uważam, że trzeba zadziałać przed pojedynkiem. Godzina policyjna to pikuś, pamiętajcie, że oni na nas i tak polują i wiedzą o nas naprawdę dużo. Każda godzina w mieście to ryzyko w końcu pętla się zaciśnie.
    Zresztą zakładając najgorszy scenariusz- czyli jeden rusznikarz ginie w pojedynku – ułatwimy im polowanie na nas. Całe dostępne siły skierują do pilnowania ocalałego to raz. Dwa ja na ich miejscu po pojedynku zmiejszyłabym patrole na ulicach a skupiła się na manufakturach. W tej chwili na plus dla nas działa fakt, ze szukają nas po zakamarach.

    Co do hipnotyzowania, Elfka może by sie i poświęciła ale MG i pewien świętej pamięci krasnolud wmówili jej, że zdecydowanie nie ma czym :D:D.

  15. E tam, MG z ex-krasnoludem się poświęcą i obejrzą :).

    W ustalaniu różnych za i przeciw co do następnych działań nie zapominajcie o wszystkich graczach i elementach układanki:
    1. Wywiad Księżnej
    2. Czarna Komnata
    3. Theodore Mannsohn
    4. Tajemniczy nieznajomy
    5. Rusznikarze

    Trochę tego jest, a kto wie, może jeszcze więcej.

  16. Niewiadome należy eliminować 🙂 choćby przy pomocy ich źródła … więc

    Księżną i jej wywiad do klatki i do rzeki
    Czarną komnatę OSRAM, tzn zamontujemy oświetlenie
    Mansona Hamanem i do kominka
    Z nieznajomym randka w ciemno
    A rusznikarzom … ich chyba trzeba zabrać…

  17. fajne biodra .
    nie wiem nie było. znam sytuacji

  18. Ja chciałbym żebyś mi napisał co to znaczy posiada potencjał magiczny o zmiennej sile – czy w powiedzmy w nauce jest to jakos sklasyfikowane. Czy takim potencjalem cechuja sie np czarodzieje ,czy dotyczy on istot magicznych ,avatarów itp .Chce konkretnie zebys mi podal przyklady istot lub osob „o zmiennym potencjale” ,może wiedza Konrada pozwoli mi się do czegoś odnieść,wyciągnąc wnioski.

  19. Tak jeszcze z innej strony ,może Mason pracuje dla Bretonii ? Myślę sobie że jeśli udałoby mu się zwalić na wywiad imperialny zabójstwo bądź zniszczenie tak ważnych zakładów (zakładam że wie kim jesteśmy), Hochland nie miałby po czymś takim za bardzo możliwości negocjacji z imperium , taka wpadka niewątpliwie wzmocniła by więzy między tymi dwoma państwami,może doprowadziła do jakiegoś sojuszu/gwarancji i zawęziła pole manewru księżnej. Nie pamiętam czy relacje Bretonia/Hochland są w jakiś sposób sformalizowane, po czymś takim – kto wie…

  20. Pomysl do dupy , cofam co napisalem – wylapali juz paru imperialnych ,nie potrzebuja zadnych dodatkowych „dowodow” . Moze jednak to pracuje kaozu 😀
    P.S
    Szkoda że nie można edytować postów 😉

  21. Magdaleno, troche trudno mi uwierzyc że mason i ten tajemniczy osobnik to ta sama persona ? Po co mialby sie przebierac w nocy a w dzien spotykac sie z nami i nas oklamywac co do swojej tozsamosci ? To mi jakos nie pasuje , chyba ze ty potrafisz to jakos wytlumaczyc to ok, może sie wieczorem przebiera za batmana.

  22. Koniec koncow stawiam ze ten osobnik pracuje dla sily ktora chce sklocic do konca hochland z imperium i sprzymierzyc z bretonia co doprowadzi pewnie do zniszczenia miasta badz zablokowania go i oslabienia. Wychodzi mi ze kaoz .Dawno M moglby sam zrobic sabotaz ale chodzi mu o to zeby zalatwic to rekoma naszego wywiadu i zaognic sytuacje jeszcze bardziej. Nie zdziwilbym sie jak przy wychodzeniu z miasta pojawi sie znikad i zalatwi nam rusznikarza lub cos w tym stylu.

    P.S
    A potem sie okaze ze rzeczywiscie facet mial jakas siostre 😀

  23. mnie sie wydaje, ze powinnismy napewno zadzialac prZed pojedynkiem. pamietajcie, ze naszym zadaniem jest dostarczenie obu rusznikarzy do naszej centrali. znamy tajemne wejscie do manufaktury mlodszego. jestem ze tym, zeby tam wejsc i go najzwyczajniej porwac. znamy przeciez jego rysopis, zreszta juz go widzielismy, ktos moze sie przebrac za jakiegos rzemieslnika, w razie jakby go ktos nakryl. wiekszy problem jest ze starym, ale i jego jakos trzeba wyprowadzic.
    a tak wogole to mi sie wydaje, ze ta misja jest na podkopanie cesarskiej pozycji w hohlandzie. zaostrzy tylko stosunki miedzy nimi a nami. na reke bedzie to bretonii. jak porwiemy rusznikarzy, to napewno mamy jeszcze jedno miejsce gdzie cesarz bedzie musial wyslac wojska. mnie to smierdzi. czuc, ze ktos wewnatrz cesarstwa dziala przeciw niemu. i to w dadatku w wyzszych sferach dowodczych.

  24. Zaczynam na swoj sposob troche wspolczuc tej ksieznej , to juz chyba 3 namierzona ekipa z imperium. Zachowuje sie jednak mimo tego chyba tak jakby za wszelka cene starala sie uniknac wojny z Cesarstwem.Nie wysłała nawet żadnej noty.Nie widzieliśmy pośpiesznych przygotowań do wojny , sciąganych rekrutów czy zapasów. Mówimy tu nie o obrzucaniu ambasady jajkami czy pobiciu ambasadora ale o ataku na kluczowy zaklad zbrojeniowy w tym panstwie a przecież mamy rozjem! Nie jestesmy tu szpiegami czy tajniakami ale sabotażystami (pan w kapeluszu bardzo by tego chcial) mowimy o czyms co w kategorii bezczelnej prowokacji plasuje sie wyzej chyba niz atak na radiostacje w Gliwicach 😉 Nie rozumiem Cesarza, panstwo ma biedne ,sojuszy coraz mniej a pręży muskuły tak jak Sun Tzu pisał że kiedy jesteś słaby to graj silną kartą. Problem że chyba nas na to nie stać i wszyscy o tym wiedzą? Tym bardziej nie podoba mi się nasza rola w tym wszystkim ,krew którą przelewamy doprowadzić może w krótkiej perspektywie do wybuchu wojny . Baby i dzieci które widzimy na ulicach łażąc po tym mieście mogą być „pośrednimi” ofiarami sukcesu naszej misji.
    To tyle z przemyśleń Konradka .

  25. @ Amer
    I to jest właśnie Twój problem. Współczujesz zawsze nie tym, co trzeba ;). Przedtem współczułeś ludziom opanowanym wilkołaczą klątwą mieszkańcom wiochy i stanąłeś przeciw łowcy.
    Teraz zaczynasz współczuć Księżnej. To zastanawiające, takie… chaotyczne. A kogo to Konradek wyznaje? Może Pana Zmian? 🙂

  26. Jorgul- nie znamy żadnego tajnego wejścia a jedynie „boczne” i tak strzeżone. Z wyprowadzeniem starego to już jak na mój gust kompletna porażka. Po liście zawierającym w podtekście, że z nami współpracuje jest pewnie chroniony równie dobrze jak sama księżna. Jeśli mamy porwać młodego to w nocy przed pojedynkiem..a ewakuację mamy przygotowaną na noc po, co oznacza 24 godziny …w ulu pełnym wściekłych os ( dodałabym jeszcze niewiadome takie jak Pan M. czy Bretończycy).

    Amerilias- częścią rozkazu było nie prowokowanie Hochlandu. Jak na mój gust dopóki nas nie złapią ok ale…właśnie, jest „ale” nasze facjaty na listach gończych. Oznacza to po prostu, że jeśli cokolwiek dupnie i tak będzie na nas. Porwanie to jedno, zatrzymanie kluczowej dla prowincji gałęzi przemysłu ojjj…na miejscu księżnej wkur…, znaczy bardzo bym się zdenerwowała i tyle.Rusznikarze są celem ale pobocznym, poświęcono nas aby nakryć kreta. Takie jest moje odczucie, A księżna pręży muskuły bo może słabość to gra pozorów. Nie należy wszak po nich oceniać przeciwnika.

    Pod uwagę należy wziąć także inna kwestię : skoro kret znalazł drogę do wywiadu cesarstwa to czy u księżnej nie siedzi drugi. To, że wyłapano ekipy, nie znaczy jeszcze, że księżna wie dla kogo pracowały…grubymi nićmi to szyte ale całe to zamieszanie jest komuś na rękę. Kwestia tylko komu , jak szerokie ma plecy i jak długie ręce. Ludzi mozna pojmać a potem są wypadki w trakcie przesłuchań, samobójstwa w celi ewentualnie dobrze ukryta trucizna…
    Jeeeesssu chyba mnie paranoja trafiła jakaś :D.

  27. |Kamil jeszcze jedna uwaga z mojej strony. Hochland i Talabheim nie są samodzielnym państwem. To część Imperium i to Księżna stara się oderwać obie prowincje, więc trudno tu mówić o tym, że to wy prowokujecie wojnę. Was nie mogą ścigać oficjalnie jako agentów SDIM, bo jako właśni ci agenci macie pełne prawo przebywać w Bergsburgu i działać na korzyść Cesarza. To Księżna musi kombinować, by sprawa się nie wydała, bo wyjdzie, że traktuje swoje ziemie jak w pełni niezależne państwo, a póki co Księżnej nie stać na samodzielne działanie przeciw Cesarzowi. Pamiętaj, z punktu widzenia prawa, to ona działa nielegalnie, nie wy. Natomiast musicie działać skrycie, bo prawo prawem, ale sam widzisz jak jest. Ktoś przecież rozbił całą siatkę SDIM w Hochlandzie i Talabheim i ci, co rozbili, skądś musieli mieć informacje, prawda? A skąd, jak myślisz?

  28. a to zmienia postac rzeczy – do tej pory sadzilem ze po ostatniej zawierusze jest to juz odrebny twor ,chroniacy swoja niezaleznosc przez nieformalne porozumienie z bretonia. Mam nadzieje ze wywiadowi uda sie „zastapic” ksiezna kims bardziej ugodowym bez niepotrzebnego pustoszenia naszej prowincji 😉 Moze człowiek na czarno z brzydkim językiem to jakiś pomysł Waldsteina ktory wlasnie wtapia 3 ekipe coby w koncu znalezc wyjscie z tego problemu albo kanal informacyjny dla Cesarza. Ha ha ha poniekad musimy byc dobrzy skoro wyslali nas do kasacji taki kawal drogi .

  29. nie co piszecie i nie rozumiem tych niuansów 😦

  30. no dobra niech to bedzie boczne wejscie, ale tamtedy mozemy wejsci jesli sie nam uda tez wyjsc. jesli jestesmy zdecydowani na pomyslne wykonanie misji, to musimy ich obu wywiezc.
    a z zupelnie innej beczki, to ja nawet nie wiem czy ksiezna cokolwiek wie co tu sie dzieje. Drogi MG przypomnij nam kto zarzadza miastem z ramienia ksieznej. cos mnie sie wydaje, ze to wlasnie on chce sklucic obu rusznikarzy. to on tu chyba dziala na niekorzysc dla wszystkich. czyzby chcial jeszcze wiekszej wladzy? a moze ma inne pobodki? moze to wlasnie on sie uklada z bretonczykami. cholera jak tu strasznie smierdzi. chyba wyjade z tego miasta jak najszybciej, coby mi ciuchu nie przesiakly smrodem.

    tak czy inaczej musimy przedsiewziac jakies kroki zblizajace nas do rozwiazania problemu. mysle ze najlatwiej byloby spalic cale miasto. dla niepoznaki zaczalbym od slamsow. tam latwo zapruszyc obien. sprawy same sie rozwiaza. a moze w tym calym rozgardiaszu uda nam sie misje wykonac. w koncu kto pojdzie gasic palace moznych tego miasta, skoro pospolstwo bedzie gasic swoje lepianki. wojsko i straz miejska. historia zna przeciez wielkie pozary. a chocby i swiebodzice. kiedys splonely praktycznie doszczetnie. a jesli chodzi o bergsburg, to ksiezna zamiast o konszachtach z bretonia i myslach o odlaczeniu sie od cesarstwa, bedzie odbudowywala miasto. ludziom sie poprawi, bo zamiast pieniadze na zbrojenia, beda szly na oplacenie pracownikow odbuduwujacych miasto. a moze i cesarz zdobyl by kilka plusow i przychylnosc ksieznej ofiarujac swoja pomoc, troszke zlota, a w podziece zyskalby moze zwolennika.

    ehhh, taka moja mala teoria spiskowa. gdyby to bylo mozliwe, jak by sie lepiej nam zylo.

  31. Nie z ramienia Księżnej. Księżna Krieglitz-Untermensch to władczyni Talabheim. Baronowa Hochen-Tuchen to władczyni Hochlandu. Hochland jest prowincją, ale nieelektoralną i jako taka jest zależna od innej prowincji, w tym przypadku Talabheim.

    Bergsburgiem z ramienia Baronowej zarządza graf Dieter von Kessel.

    Oficjalnie Księżna nie rządzi Hochlandem, lecz Baronowa. Nieoficjalnie nie wiadomo jak jest:D

  32. No jak wystarczy coś podpalić żeby było lepiej to ja mam kilka budynków na liście w rzeczywistości… kurna, cicho bo mnie za terroryzm zamkną…

  33. możemy przejąć Hochland. to jest możliwe w czasie pojedynku :d

  34. zaraz w dupe bo juz mi sie zaczyna pier.. von kessel to ten z ktorym gadalismy na briefingu przed misja ? On zarzadza bergsburgiem?

  35. Może notuj sobie, hę? 🙂 Ten z którym gadaliście, szef zgrupowania Północnego SDIM to kanclerz baron Wilhelm von Waldstein

  36. no to jak? palimy ta zabida dechami miescine czy nie? bo nie wiem czy hubki i krzesiwa szukac w ekwipunku. 🙂

  37. Nie możesz , tam w środku będzie Twój koń. Z drugiej strony jeśli zapalić ci choć kawałek płaszcza to mamy pewność że ogień rozniesie się po całym mieście..

  38. ha ha ha
    ale zabawne.
    o konia Ty sie nie martw. poradzimy sobie. i w tym mam cel. nikt nie bedzie pilnopwal konia jak miasto goreje.

  39. Koń pewnie jest na zamku. Proponuję poczytać o Bergsburgu ( http://bergsburg.ovh.org/index.htm ) a w szczególności, gdzie w tym mieście zamek się znajduje :). Wystarczy kurde rzucić gałką oczną na mapę.

    Koń to historia Damianie, pogódź się z tym :). Bo jeśli się nie pogodzisz, to jak sądzę, Ty będziesz historią 🙂

  40. Fox,masz tu bucu trybut dla Twojego ukochanego łowcy czarownic , aż chce się kupić wysoką czapke i pistolce.

  41. czy ja juz mowilem cos o zmianie broni? czy nie sadzisz Drogi MG ze moglbym miec taka kusze?

  42. Damian czy „podpalanie” nie stoi w sprzeczności z ” nie wywołać konfliktu z Hochlandem”???

  43. nie. przeciez to biedacy zaprusza ogien w swoich slamsach. to nie my przeciez podpalimy to miasto. przeciez my sadzimy sie na rusznikarzy, nie mamy czasu na grilla. 🙂

  44. Jorgul- coprawda ten pomysl jest szalony ale … cos w nim jest . Proponowalbym jednak zamiast palenia miasta (wiem wiem Jorgi, z dziecmi to jak z ziemniakami – od tłuczonych lepsze są pieczone) podpalic puste domy lub składy koło siedziby starego rusznikarza i/lub sama manufakture.
    1). Zagrożenie przeniesienia ognia na budynki manufaktury i jego życia spowoduje koniecznosc szybkiego przeniesienia Trabenda w inne miejsce.
    2). W trakcie przerzucania go w inne miejsce np na zamek bedzie nieco bardziej narazony np. na probe porwania
    3). Osiagniemy cel o ktory mowi jorgul czyli odciagniemy czesc sil od mlodego rusznikarza przynajmniej na czas opanowania przez nich sytuacji .
    4).Da nam to nieco wieksza szanse na akcje siłową w środku i porwanie młodego rusznikarza.

    To samo teortycznie mozna zrobic mlodemu ,kiedy wyjdzie kierowac akcja pozarnicza lub bedzie przenoszony w inne miejsce mozna go porwac.

  45. Dodam że pożar sąsiednich budynków obok manufaktury nie musi byc totalnie niszczący ale groźny , z mnóstwem dymu co ograniczy straty materialne i wyeliminuje wśród cywili jeśli domy będą puste lub jeśli będzie to jakiś sąsiadujący magazyn.Niemniej jeśli chodzi o kwestie techniczne to mamy przecież „eksperta” dla którego jest to pasją życiową….

  46. „Niemniej jeśli chodzi o kwestie techniczne to mamy przecież “eksperta” dla którego jest to pasją życiową….”
    ;p
    I dlaczego mają być puste, z zawartością lepiej się palą ;p
    Ale widzę że dyskusja w końcu ma właściwy kierunek 🙂
    A co do podpalenia koło Trabenda to jest jeden problem (właściwie 2)
    1) jeśli go przeniosą a my nie zdołamy go odbić to trafi do miejsca z którego już go nie wyciągniemy
    2) jak właściwie mamy coś podpalić jak nie możemy się nawet zbliżyc do manufaktur.
    Ponadto przypominam że niektóre osobniki są ranne a nawet ciężko ranne. A i plakaty na mieście nam nie pomogą. Z drugiej strony jakby kogoś ucharakteryzować na któregoś z nas i wysłać do odciągnięcia uwagi…
    Możemy się zabrać też za to z drugiej strony. Jak zaczniemy się zabawiać w eliminowanie agentów to w końcu zrobią coś głupiego i zaczną nas ganiać. A wtedy trzeba ich tylko odciągnąć i manufaktury (nawet obie) są nasze. 😀

  47. Jarek
    1)Zawsze to jakis sposob zeby wyciagnac go z budynku gdzie ma wieksze mozliwosci obrony.Poza tym mozemy wykorzystac to jako zaslone dymna dla faktycznej akcji u mlodego gdzie bedziemy sie bili.To prawda ,moga przeniesc go na zamek ale zawsze to jakas szansa no moze uda sie porwac chociaz jednego .
    2)Do samych manufaktur nie musimy sie az tak zblizac ,wydaje mi sie – ze wystarczy podpalic dom lub domy obok – tak zeby wywolac realne niebezpieczenstwo ze pozar przeniesie sie na sama manufakture.Biorac pod uwage jakosc owczesncych sluzb ppoz i fakt ze owczesna zabudowa jest gęsta i ma w sobie sporo drewna wywolamy nielicha panike ,beda musieli wyjsc i wtedy ich capniemy.

    zawsze mozemy poczekac do pojedynku ,pamietajcie ze zwyciezca bierze wszystko a przegrany… hmm z checia poszukalby nowego pracodawcy ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s