Ill met by Morrslieb – cz. 2

Druga i ostatnia sesja  przygody, ze tak powiem”przejazdowej”. BG, wracając z Bergsburga, spotykają pewnego łowcę nagród i w raz z nim trafiają do dziwnej wioski.

MG: Ja

Gracze:
Madzia
– Maja, kotołak, zwiadowca, skrytobójczyni.
Beatka – Ah’qua, elfka z ostlandzkiego lasu, łuczniczka.
Grześ – kapitan von Usingen, dzielny dowódca.
Jaro – Kyllan Thaured, elfi weteran.
Pablo – Alfred von Haman, rycerz Białego Wilka.
Damian – Jorgul Waldbrol, kurier, jeździec i maruda z Ostlandu.
Kamil – Konrad Teub, uczeń czarodzieja i drugi syn jednego z najbogatszych patrycjuszów.

20080623193846_enchanted_forrest

Po starciu ze zwierzoludźmi BG wracają do zdrowia w chacie Burkardta, szalonego pustelnika Taala. Burkhardt  pomógł w leczeniu pozostałych bohaterów, podleczył Jorgula oraz stworzył dla bohaterów amulet, który wydawał się być zbieraniną śmieci z niesamowicie brudnej i cuchnącej chaty.

Z rozmowy z pustelnikiem BG wywnioskowali, że wójt Gustaw ochrania wioskę przed zwierzoludźmi (któych w okolicy jest w cholerę) dzięki jakiemuś „dziecku Taala”. Trudno powiedzieć, czymże to dziecko miałoby być. Pustelnik wymajaczył tylko, iż jest ogromne, zielone i ma wielką łapę.

BG spędzili w chacie cały dzień, nie ruszając się z niej poza akcją zacierania śladów, jaką przedsięwziął Kyllan i Haman.

Wieczorem Burkhardt wyruszył w las w poszukiwaniu ziół, w tym czasie bohaterowie nadal przebywali w pobliżu chaty. Rankiem, po odzyskaniu kolejnych punktów Żywotności zdecydowali się ruszyć w dalszą drogę i nie zajmować się tajemniczą wioską. Podczas przedzierania się do traktu przepatrujący przed grupą Kyllan znalazł trop kilku humanoidów: ludzkie ślady stóp obutych w wiejskie łapcie, ale wokół szereg dziwnych tropów. Ślady ogona uderzającego w nisko położone gałęzie, dziwne igiełki z chityny (niczym pająka, ale dużo większe). Jeden z tropów wyglądał jakby został odciśnięty przez ruchomy posąg, w innym tropie poszczególne ślady były położone od siebie przynajmniej 2 metry. Wniosek BG wyciągnęli jasny: mutanci, najprawdopodobniej mieszkańcy wioski.

Mimo to BG nadal nie zamierzali wracać do wioski. 2-3 godziny później Kyllan znalazł tropy Bukhardta, a jakiś czas potem, po wyjściu na trakt, tropy mutantów kierujących się do wioski, a pomiędzy nimi ślady Burkhardta.

Zgodnie z prawdą BG wywnioskowali, że pustelnik został porwany przez mutantów (być może mieszkańców wioski). Wybuchła dyskusja: Konrad, Maja i Haman byli skłonni powrócić do wiochy. Usingen, Ah’qua oraz Jorgul sprzeciwili się temu. Kyllan wstrzymał się od głosu (zwykłe tchórzostwo Jaro ;P). Ostatecznie to kapitan zdecydował, by porzucić pustelnika na pastwę losu i powrócić do Middenheim.

Jakiś czas później BG, maszerując traktem, wpadli na zwierzoludzi. Maja idąca przed ekipą wypatrzyła zagrożenie, lecz sama mało nie zginęła z łap bestii. Udało jej się uciec po przemianie w kota. Pozostali przygotowali się do walki, a Konrad „dźwiękami” przywołał zwierzoludzi. Walka z 5 bestyjkami nie była zbyt wymagająca. BG bez większych strat pokonali przeciwnika. Ranna została Maja, ale do ciężkich ran została sprowadzona dopiero po tym, jak Jorgul strzelił focha i nie opatrzył jej rany. Efekt: -1 Żw z upływu ran, spadek do statusu ciężko rannego.

W ciągu następnych dwu dni BG udało się dotrzeć do Starej Leśnej Drogi, czyli traktu prowadzącego do Middenheim, gdzie spotkali patrol SDIM. Po niewielkich komplikacjach i rozstaniu się z Adlerem dotarli do Miasta Białego Wilka, gdzie po wyleczeniu przez magów (znaczy, że zostaną szybko wprowadzeni do akcji :)) spotkali się na naradzie z grafem Middenheim, kanclerzem Waldsteinem i już pułkownikiem Sigsauerem.

Kanclerz odebrał raport, poinformował ich o tym, że pochwycono szpiegów (konkretnie byli nimi jeden z pułkowników w sztabie SDIM oraz kochanka grafa :)), a następnie wprowadził w kolejne zadanie. Mają natychmiast zająć się eliminacją ocalałych agentów bretońskiej Czarnej Komnaty. Istnieje przypuszczenie, że szpiedzy Bretonii po dowiedzeniu się, że ich koordynator wpadł w łapy wywiadu cesarskiego przyspieszą własne plany. Zaatakują strategiczne cele, dokonają zamachów na kluczowe postacie w Imperium. To będzie sygnał do ataku dla bretońskiej armii.

Wniosek jasny. Jeśli BG zawiodą bretońskie i marienburskie pułki przekroczą granicę z Imperium.

Na tym zakończyłem sesję. Niestety nie byłem przygotowany do prowadzenia kolejnej przygody. Obowiązki zawodowe pochłonęły mnie bez reszty ostatnio. Ale już wkrótce wakacje :). Czasu będzie dosyć.

Uwagi:

1. Graliśmy dość krótko. Zaczęliśmy ok. 18.30, skończyliśmy o 21.30.

2. Sesja niezbyt udana z mojego punktu widzenia. Za dużo założyłem a priori. Gracze nie podjęli zahaczki, nauczka dla mnie. Świadomość, że pustelnik Taala, który im pomógł, jest w niebezpieczeństwie była za mało motywująca dla niektórych. Skończyło się to dość paskudną boską klątwą dla BG, która utrudni im działanie w lasach. Znamienna była reakcja Pabla:

Pół Imperium jest w lasach! Kurwa całe!

3. Naprawdę nie zamierzam na siłę wciągać Was w fabułę przygód. Nie daj bogowie poczujecie, że steruję Wami i przyjemność z gry zniknie. Nie tędy droga.

4. Nie czujecie, że jadę po Waszych kłótniach i wykorzystuję je przeciw Wam? Wczorajsze dogadywanie się w sprawie opatrywania ran Mai było kuriozalne.

5. W przygodzie miałem Was jeszcze skonfrontować z bandą Valerie. Zrezygnowałem z tego po tym, jak Damian stwierdził, ze starcie ze zwierzoludźmi to próba zmuszenia Was przeze mnie do powrotu do wioski. Obawiałem się, że walkę z doświadczonymi bandytami poczytacie jako swoistą wredotę MG, który chce Was ukarać za nie podjęcie fabułę przygody.

6. Raport z przesłuchania szpiegów postaram się do weekendu przygotować. Jeśli mi się nie uda, to na sesję przyniosę.

Reklamy

Komentarzy 21

  1. trzeciego razu nie będzie.

  2. Pytanko… o klątwie wiemy jako gracze a nie postacie? W końcu HWD-Tall nie objawił nam się i nie zrobił: „nuuu, nuuu” paluchem. Jeśli dobrze to rozumiem to po prostu zaczynamy dawać dupy w lesie i wiele mam nie wychodzi, tak to możemy spostrzegać jako postacie. A tak z innej beczki… było błogosławieństwo od HWDTalla za uratowanie pustelnika? Czego on się spodziewał? Ile było żywotności w całej ekipie? Dwóch ciężko rannych, reszta mocno wykrwawiona i ważny ładunek na karku z opcja przedzierania się przez zwierzoludzi i banitów.

    Podsumowując… pie…e, INWESTUJĘ W TARTAKI!!!

  3. mnie też jako rycerza zakonnego

  4. Eeeej, czyżbym wyczuwał negatywne emocje? To jakaśtam konsekwencja działań ekipy. przyjęliście pomoc pustelnika, sami jej nie zaofiarowaliście. I tyle. Nawet gdybyście mieli po 1 Żw (a mieliście ich sporo więcej), klątwa by też była. Co do błogosławieństwa, tak się składa, że było. W formie amuletów, które by Wam pomogły w walce z zagrożeniem w wiosce. I zwróć uwagę, że chyba po raz pierwszy w historii w tak pokazowy sposób wpieprzyliście na minę kogoś, kto Wam pomógł, pozwolił się poleczyć, dał spokojną przystań (zauważyłeś może, że przez 2 dni pobytu u pustelnika nikt Was nie niepokoił?)

    Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Wręcz przeciwnie.

    O klątwie wiedzą gracze, postacie nie, choć mogą coś przeczuwać (np. Kyllan zaczął się domyślać, że ma do czynienia z klątwą, kiedy pod amuletami pojawiły się liszaje). W lesie nie tylko dajecie dupy, ale widzicie, że jakby mniej zwierząt wokół Was jest etc. Albo, ze np. ktoś lub coś niby przypadkiem zdradza Waszą pozycję (upierdliwy dzięcioł stuka Wam podczas zasadzki nad głową, dziki przebiegają przez Wasze miejsce ukrycia etc.) Taal się nie objawi i nie zrobi paluchem „nuu nuu”. Nie w moim stylu. Nawet w przygodzie, gdzie Haman miał sny-wizje od Ulryka, nie widział boga osobiście, neh?

    Pablo nie rozumiem żadnego z Twoich wpisów. O co Ci chodzi? Swoją droga, raz zawiodła Twoja postać Ulryka, teraz Taala. Kurde weź się przerzuć jednak na Tzeentcha :).

  5. 1 wioska z wilkołakami
    2 wioska z mutantami
    3 trzeciego zdarzenie nie będzie.
    co raz częściej o tym myślę

  6. CytaT: Co do błogosławieństwa, tak się składa, że było. W formie amuletów, które by Wam pomogły w walce z zagrożeniem w wiosce.

    Acha, czyli tylko narzędzia, nóż, który ewentualnie naostrzę, a że przy cięciu się stępi, wykruszy lub złamie… To bóstwo więc go nie oceniam, ani tym bardziej ciebie, z takimi HWDbytami (potęźnymi) nie wszystko musi być jasne.

    Każdy ma swoje priorytety, naszym było dotarcie do Midenheim z rusznikarzem i tyle. Sądzę, że takich sytuacji będzie więcej, ja osobiście mam w dupie poboczne wątki w postaci zapadłej wiochy o ile nie są one związane z wykonaniem zadania. Podobnie było z łowca czarownic i przygodą z teatrem. Imperium jest na skraju wojny i jej odwleczenie jest dla mnie ważne a nie jednostki. Jeśli następną wiochę trzeba będzie spalić, lub wypruć z pustelnika flaki aby zatrzymać szpiegów to jaki w tym problem? Brudne ręce i tyle… A zysk? Wiele wiosek i pustelników ochronionych od przemocy wojny i bretońskiej okupacji.

    Co do negatywnych emocji to i owszem, mam wrażenie że odbieramy klątwę jako efekt jednego potknięcia (z punktu widzenia scenariusza, nie dyskutuję o efektach) a nie całości działań. Sądzę, ze po 5 min zastanowienia, każdy z graczy jest w stanie podać kilkanaście przykładów działań, które były na rękę Talowi i żadnego które jasno wskazywałoby na jego przychylność.

    Z innej beczki> Jak wyjaśnić śmierć rusznikarza i części ekipy, dodatkowe opóźnienie w dotarciu do miasta przełożonym? takie mogły być konsekwencje.

    CytaT2 kogoś, kto Wam pomógł, pozwolił się poleczyć, dał spokojną przystań (zauważyłeś może, że przez 2 dni pobytu u pustelnika nikt Was nie niepokoił?

    No zauważyłem, pewnie był pod opieką Tala, i chyba zrobił coś złego skoro Tal pozwolił go dorwać na własnym podwórku (lesie). No ale ten komentarz to złośliwość i nie będę się jej wypierał 😛 Zostaje przy tartakach i dorzucam turnieje drwali!!!

  7. Wiesz. Bóg bogiem, ale jako MG nie pozwolę na akcje typu: „wybijam wioskę, bo to mi na rękę”. Co innego brudna wojna, co innego zezwierzęcenie. W pewnej chwili może się nagle okazać, ze już nie stoicie po stronie Imperium, ale tej mrocznej złej strony.

    A z punktu graczy (nie postaci) nie pozwolę na to, bo to rozpieprzanie rozgrywki, a moim zadaniem jest trzymanie tego w kupie. Pamiętaj, eskalacje z Waszej strony, to tak naprawdę przekształcenie świata gry na bardziej okrutny, wredny etc. Te same rzeczy mogą się wtedy zacząć Wam przytrafiać, bo skoro akceptujecie brud, mordowanie i inne podobne zachowania, to siłą rzeczy akceptujecie je w stosunku do siebie.
    Oczywiście, możesz powiedzieć, ze to sterowanie graczami, narzucanie im woli. Ale tu sytuację trochę widzę, jak niesfornego gracza, który dla jaj wyciąga miecz i rąbie nim np. grafa lub kanclerza albo dla żartu włazi do karczmy i zabija barmana. Wtedy pewnie ktoś taki utraciłby postać. A jeśli mówiłby, że to wyżywanie się i sterowanie czyjąś postacią. Trudno, niech tak myśli. Gra ma być przyjemnością, dla mnie nie będzie, jeśli mi gracze co sesję będą robić krwawy festyn.

    „Acha, czyli tylko narzędzia, nóż, który ewentualnie naostrzę, a że przy cięciu się stępi, wykruszy lub złamie… To bóstwo więc go nie oceniam, ani tym bardziej ciebie, z takimi HWDbytami (potęźnymi) nie wszystko musi być jasne.”

    Przyznaję, że nie rozumiem. Błogosławieństwo to błogosławieństwo. Ten amulet miał moc odstraszania pewnych istot. A samo błogosławieństwo zostało przez Was olane. Poza dwiema lub trzema postaciami, które wspomniały, że chcą je, ale potem do tego nie wróciły. Uznałem, że Burkhardt sam się narzucać nie będzie. Poza tym jesteś trochę niesprawiedliwy. Ile miałeś boskich klątw? Jedną w tej chwili. Ile pozytywnych działań ze strony bogów? Przynajmniej kilka. Z ostatnich przypomnę, wizje Hamana od Ulryka, które pozwoliły mu przeżyć. Błogosławieństwo Shallyi w jednej ze wczesnych przygó tej kampanii (Ty chyba jeszcze nie grałeś wtedy) etc. Natomiast po jednej klątwie od razu marudzisz. Tak, to odbijanie piłeczki ;), ale trochę w Twoim stylu. Co do jednego potknięcia. Możliwe, ale z punktu widzenia scenariusza niezbyt to się zgadza. Nie za bardzo mogę powiedzieć dlaczego, bo bym musiał wyjawić fabułę, a nie zamierzam. Natomiast mogę powiedzieć tyle, że śmierć pustelnika nie była przypadkowa i spowodowała w regionie wiele złego. Stąd kara Taala.

    Co do przygód pobocznych. Ok, akceptuję, w takim razie odpuszczam je sobie. Komunikat jasny. Trzymam się tylko głównej linii kampanii.

    A co do wyjaśniania śmierci rusznikarza. Nie wiem, nie ja bym wyjaśniał :). Tak samo jak nie ja będę opisywał w raporcie przebieg poprzedniej misji. Czekam na raport i przyznaję, że jestem go niezmiernie ciekaw. Jak napiszesz wcześniej wrzucę na blog :). Ale pamiętaj, konsekwencje wyciągam wedle tego, co napisałeś. Do utraty postaci przez niektórych włącznie, tak jak się umawialiśmy jakiś czas temu. 🙂

    @ PAblo
    Czy będzie, czy nie to Wasz wybór. Ja na to nie mam takiego wpływu jak Wy.

  8. No i szkoda, skoki w bok nam odpadły ;(
    Ja tam nie jestem zła o klątwę, Bóg to Bóg i jeśli uznał, że nam się należała, to nam się należała… I pewnie się należała. Osobiście uważam, że powinni byliśmy zawrócić i chociaż obadać sytuację. Zastanawiałam się też, czy by nie zrobić tego wrednego numeru i nie wrócić tam sama, ale nie chciałam wszczynać kolejnej awantury, ani powielać schematu… I trochę teraz żałuję. I to bynajmniej nie z powodu klątwy.
    A tak przy okazji co do wciągania w fabułę: jakoś to trzeba robić. Przy podejściu takim jak nasze ostatnio to większość przygód w ogóle by się nie rozgrywała, bo po co jechać za facetem, którego ledwie znamy, a to, ze nas raz przenocował, no cóż? Po co łapać po lesie psy, które ktoś i tak w sumie specjalnie wypuścił? Po co eskortować kogoś, bronić, dostarczyć itd…? Sama wiem, jak ciężko jest wciągnąć gracza w przygodę. Przecież to nie Wiedźmin, gdzie jest tablica ogłoszeń i się questy wybiera. Z takim podejściem to faktycznie najlepiej założyć tartak, usiąść na zadzie, obwarować się i nie wychylać nosa za drzwi. Echhh.. gdzie ta dusza awanturników? Ale wiecie co, tak to się kończy, jak się dostaje stałą pensję. ;D
    EE.. Misiu Gry… no weź się nie zniechęcaj i dawaj jakieś poboczne zadanka. Obiecuję, ze tym razem pójdę za ciosem, bo mnie sumienie żre… :}

  9. a ja powiem że dobrze jest chociaż jest źle. Nareszcie od biedy zaczęliśmy działać razem :
    1) Po pierwsze w przypadku walki ze zwierzoludzmi ,udalo sie opanowac Jorgula- zostac na dupie i przygotowac zasadzke ,obylo sie bez wciagania pojedynczo do walki kolejnych postaci.
    2) Zadecydowalismy wspolnie po glosowaniu ze opuszczamy to miejsce ,przeslanki byly racjonalne – bylismy mocno poranieni ,jednak spokojnie i razem podjelismy decyzje (głosowanie chyba było,wow!), tak trzymac , tylko czemu akurat teraz nie wyszlo ?

    Dojrzale odgrywanie postaci polega na wyborach ,troche jak w tej grze wiedzmin na ktora sie ktos powolal 😉 Czasem nie ma dobrych a na ogol dowodca to ta osoba ktora podejmuje racjonalne ryzyko w oparciu o niepelne dane. My podjelismy wlasne podejmujac decyzje o opuszczeniu wioski bedac poranionymi , nie moglismy przewidziec konsekwencji w postaci klatwy.

    Tomaszu:
    Z drugiej strony nastepuje zmiana w sposobie prowadzenia gry. Z jednej strony wymaga sie od nas zebysmy mysleli na poziomie strategicznym (kret,imperium ,wywiad) a z drugiej strony wymaga się żebyśmy działali też na poziomie powiedzmy kurde taktycznym jak drużyna rpg starego typu ,robią bohaterszczyznę i misje poboczne. Stąd masz mistrzu zamieszanie .
    Bo z jednej strony gracze starają się myśleć kilka sesji na przód ,wciągają się w opis świata i twe machinacje demiurga a z drugiej strony próbują być zwykłą drużyną jak za starych czasów.
    Na ostatniej sesji zwyciężyli agenci.
    Nie durnie, nie osoby bez serca ale jacyś tam „funkcjonariusze” . Masz tu Tomaszu pewną dwoistość czy jak tam to nazwać – konflikt etyczny a raczej pewne zamieszanie .Trudno nam wypośrodkować co czynić ,np podczas sesji w mieście nie mogliśmy ufać prawie nikomu , nawet nasz anioł stróż zabił jakiegoś Bogu ducha winnego gońca ,popalismy pol miasta,teraz nagle lądujemy w klasycznej przygodzie w starym stylu .Wcześniej było mrocznie ,politycznie i szpiegowsko a teraz wrzucają nas w klasyka. Stąd zamieszanie ,przeszedłeś gwałtownie od jednego rodzaju rozgrywki w drugi podczas gdy my jeszcze nie wytraciliśmy dystansu do poprzedniej .Gracze , te małe proste tamagochi uczą się pewnych schematów 🙂
    Kazda z tych rodzajów rozgrywek ,powiedzmy przygodowa czy szpiegowska ma swoje zalety- gdyby bylo nam dane odpoczac to pewnie daloby sie to rozegrac i byloby zajebiscie lubie takie klimaty nie chce z nich rezygnowac-daja wytchnienie od kombinowania a tak – misja ,imperium ,szpiedzy,wojna – jak jeden zwykly szpion moze uniesc na swych barkach ciezar calego panstwa ? O czym czesto nam przypominasz ostatnio 😉

  10. Na koniec jak mawia nasz mistrz gledzenia w pracy – Rrradca :
    jest wielu ludzi biednych ktorzy nie poniesli zadnej porazki finansowej i nie ma wielu ludzi bogatych ktorzy by jej przynajmniej raz nie poniesli.

    Ci ktorzy czuja ze sumienie ich gryzie niech nastepnym razem nie czekaja bo beda czekac az sie zestarzeja i umra 😉

  11. @ Madzia
    Madziu, nie zniechęcam się, serio,. Po prostu Grześ u Was decyduje i jeśli mówi, że nie bardzo się będzie angażować w poboczne przygody, to kiedy je spróbuję poprowadzić, Wy je ominiecie. Dlatego nie bardzo widzę sens. Dla mnie to jasny komunikat, by jechać równo z kampanią i chyba trochę rozumiem Grzesia.

    W fabułę nie będę Was wciagał, nie dlatego, że nie wiem jak. Tak jak powiedzialem ostatnio Damianowi. W pół godziny moglem Was zmusić, byście wrócili do wiochy, bo mam ku temu narzędzia. Ale przecież nei na tym gra polega, bym Wami miotał jak sobie wymyślę. Macie mieć wolność wyboru.

    Co do wioski, jesli byś tam miała wrócić, to tylko w przygodzie solowej. Nie chcę powtórki z wioski wilkołaków.

    @ Amer
    Kamilu, nigdzie nie wymagam od Was byście myśleli strategicznie. NAwet w przygodzie z rusznikarzami, to Wy domyśleliście się, ze tu chodzi o wystawienie kreta, za to ja ciągle podkreślałem, ze macie jasne zadanie: porwać rusznikarzy. Nie wymagam myślenia strategicznego. Nie wymagam nawet, byście czytali materiały o polityce i historii Imperium, które gdzieś tam tworzę. Moją kampanię możecie skonczyć bez problemu nie myśląc o wielkiej polityce. Wszak jesteście agentami i macie wykonywać zadania. A że na barkach tyle nosicie: cóż jesteście bohaterami :). Ale nikt nie każe Wam prozmyślać o polityce Talabheim , Bretonii etc. To Wy się sami w to bawicie, dyskutując nad wynikami pewnych Waszych działań.

    Co do przygód awanturniczych. Zwróć uwagę, że nie mam pretensji, a klątwa to nie próba dowalenia Wam za jakieś tam grzechy wobec MG. Klątwa jest prostym efektem podjętych przez Was decyzji oraz wyników działań strony przeciwnej.

    A co do tamagochi i schematów. Jak bym nie zmieniał czasem konwencji, to byście się zanudzili na śmierć. Tu nie chodziło o ratowanie wioski wbrew pozorom. A co do obudzenia się w Was funkcjonariuszy. W niektórych być może, ale w przypadku np. Damiana mam takie przeczucie, ze to była po prostu powtórka z wioski wilkołąków, gdzie miło się tratowało dzieci :).

  12. Tomaszu czy dałoby radę żebyś zrobił trailera na następną sesję z np: opisem osób które mamy odnaleźć ,jakichś podstawowych danych w oparciu o które można zacząć ich szukać ? Jak najwięcej info żeby móc zacząc kombinowac….

  13. Tak jak rzekłem we wpisie, jak zdążę, to umieszczę na blogu raporty z przesłuchania szpiegów.

    Kombinowanie jest dobre 🙂

  14. Powiem tak- mnie jako postać klątwa boli. Jestem elfem z lasu 😀 i byłam tam u siebie. Przynajmniej tak to odczuwałam. W tej chwili cóż trzeba będzie zmienić profil, bo zwiadowca ze mnie jak z koziej dupy trąba.Nie zamierzam marudzić, że to wredne, niesprawiedliwe itp. MG postanowił i koniec. Byłam przeciw powrotowi, przyczyna ?? Może taka, że jako postać zdawałam sobie jakoś, chociaż cząstkowo z powagi sytuacji. Zbyt dużo poświęciliśmy w mieście, żeby ginąć w leśnej głuszy. Zresztą jak pisałam po przygodzie z wilkołakami, właściwie po strzale w plecy ( Paweł ja się nie czepiam) Elfka się zmieniła, nie będę już wyciągać dzieci z płonących domów. Pustelnik w moim wypadku padł ofiarą wyboru między „mniejszym a większym złem”, w takich wypadkach żaden wybór nie jest dobry.
    Uważam, że rezygnacja z wątków pobocznych to przesada- są fajnym urozmaiceniem. Kochany MG ty zmieniłeś swoje podejście a to ma wpływ na nas :D. Nasze postacie też się zmieniają. Czujemy na plecach ciężar odpowiedzialności i oddech bretońskich wojsk. No przynajmniej ja. Mam niewyparzony jęzor, bywam wredna dla Sztywniaka ale, do cholery muszę „chcieć” służyć imperium bo jeśli nie to po co narażam soją chudą pupę?? Za kasę ?? Dla syna ok, jasne, jak najbardziej ale… od dawna nie wiem co gówniarz robi, gdzie jest, może sam już walczy za to co uznał za słuszne. Tak jak w życiu, żeby działać, marzyć, do czegoś dążyć trzeba czuć, że warto i chociaż pewnie ciężko wam w to uwierzyć Elfka wie za co nadstawia kark( za kawałek lasu 😀 i to właśnie jest ironia ).

  15. Beata, przesada? Ty tak uważasz. Grześ uważa inaczej. Siłą rzeczy on ma decydujący (jak było widać na sesji) wpływ na grupę. Teraz popatrz, przygotowuję przygodę poboczną. Ty się tym razem zechcesz w nią zaangażować, ale Grzegorz nie, jak Usingen wyda rozkaz i po sprawie.

  16. Ale ja nie powiedziałam, że nie wiesz jak wciągać w przygodę (bo wiesz), to było tylko do tych autorów tekstów, że chcesz ich zmusić na siłę do powrotu do wioski…

  17. jeśli Dębe takie decyzje to nie widzę działalności misyjnej mego rycerze.
    Ma żel do Jorgul Waldbro prosił go o pomoc o później krzyczała ze to w dupie.
    jak samo dziwie się że przez kapitan von Usingen i Kyllan Thaured marginalizowanie agenta chaosu ale on rozdawał karty w tym mieście.

    kapitan von Usingen zaczyny grac ostro

  18. PAblo, błagam o dopilnowania poprawności w swoich tekstach. Większość zrozumiałem, ale nie wszystko. Działalność misyjną musisz omówić z Grzegorzem jak już.

    Madzia, wychodzi niedoskonałość internetu. Nie twierdziłem, że Ty twierdzisz, ze ja nie potrafię (ufff, wygibas językowy). Po prostu się asekurowałem.

  19. Kapitan Usingen się nie wypowiadał na temat powrotu do wioski- 3 głosy przeciw, 2 głosy za, jeden sie wstrzymał. Wróciliśmy. Paweł sorki ale czy ten agent miał to wydziarane na czole ?? To raz a dwa to ty mi powiedz jedno jakie pretensje?? O wilkołakach wiedziałeś i co ?? Mogłeś twardo stanąć przy wejściu do wioski, argument, że twoja wiara tego od Ciebie wymaga miał moc. Zresztą gdybanie po fakcie. Było strzelić go w łeb i finisz.

  20. Becia. 3 za powrotem, 3 przeciw. Był remis, bo się Kyllan wstrzymał (typowe dla Jara).

  21. 1.nie czepiam się przygody chodzi mi o raport z akcji totalne go powiniecie go.
    2.moja postać pogrąża się w herezji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s