Na terytorium wroga – raport cz. 2

Gracze:
Madzia
– Maja, kotołak, zwiadowca, skrytobójczyni.
Jaro – Kyllan Thaured, elfi weteran.
Damian – Jorgul Waldbrol, kurier, jeździec i maruda z Ostlandu.
Kamil – Konrad Teub, uczeń czarodzieja i drugi syn jednego z najbogatszych patrycjuszów.

Maro (ponownie gościnnie)- Bulgo, niewyrośnięty, cuchnący, lecz cwany jak cholera snotling

Na sesji nie było Beaty oraz Grzesia (zapowiada się dłuższa nieobecność, toteż trza będzie wymyśleć coś dla obu postaci) oraz Pawła, który tego dnia miał popołudniówkę (jego postać została uNPeCowiona).

Rozpocząłem w momencie, gdy na trakcie stygły jeszcze trupy (koniecznie bluźniercze i ohydne) mutantów, a BG opatrywali rany. Problem był przede wszystkim z Jorgulem. Raniony krytycznie w rękę musiał otrzymać w ciągu doby pomoc medyczną, inaczej by sczezł.

Kyllan sprokurował kołyskę z derek i zawiesił pomiędzy dwoma końmi, umieszczono w niej Jorgula i powoli ruszono do pobliskiego Elsterweld. Do wioski, w której znajdował się klasztor Sigmara wraz z hospicjum dotarli w ciągu 2-3 h. W tym czasie uciekający szpiedzy mieli przewagę kilku godzin nad pościgiem.

Elsterweld, w którym spędzili kilka dni ostatniej zimy, przywitał ich brat Volkbert, który co prawda chłodno przyjął bohaterów, lecz ostatecznie pomógł Jorgulowi i pozostałym rannym. W tym czasie Konrad dowiedział się od miejscowych, że przez wioskę przejeżdżała trójka podejrzanych jeźdźców a kilka godzin wcześniej patrol Straży Dróg i Mostów.

Niestety za Elsterweld bohaterowie (spowalniani brakiem jednego konia) zgubili trop (a konkretnie Kyllan, kiepskie rzuty, oj kiepskie :). Mimo to nadal podążali traktem a jakiś czas później spotkali się ze wspomnianym wyżej patrolem Straży. Dowódca patrolu, sierżant jaki i BG, dał się przekonać, że ich zadanie jest dużo ważniejsze (okazanie glejtów i listu od samego grafa) i oddał im jednego konia. Dzięki temu nasi dzielni agenci wyraźnie przyspieszyli. Po drodze Jorgul wypatrzył ukrytego w krzakach trupa końskiego. Słusznie założyli, ze uciekinierzy zajeździli jednego z posiadanych wierzchowców.

W połowie dnia dotarli do krawędzi lasu (co przywitali z ulgą, wciąż im doskwiera klątwa:)). Dalej roztaczały się middenlandzkie bagna. Rozległe mokradła z rzadka jeno uczęszczane i niemal niezamieszkałe. Obszar ten przecinał na pół Stary Leśny Trakt biegnący po wysokiej grobli. Wspaniałe miejsce na zasadzkę, toteż Maja zdecydowała się wypuścić przodem małego Bulga, który, śmigając po bagnach, będzie przepatrywać teren przed pozostałymi bohaterami.

bagna middenlandzkie1

Bagna middenlandzkie

Bulga wskoczył w trzęsawisko, a że lekki był to bez trudu wynajdywał odpowiednią dla siebie drogę. Wił, się kręcił, utytłany w błocku zwinnie i zręcznie sprawdzał obszar. Pozostali ruszyli ostrożnie z przygotowaną bronią po grobli.

I wtedy Bulgo odnalazł trop. Na bagnach. Dwa elfy i łącznik bretoński zeszli z traktu i ruszyli na bagna. Oba konie pozostawili w niewielkim zagajniku położonym na mokradłach jakieś 300 metrów od traktu i zagłębili się w nieprzyjazny teren.

Ot zagwozdka,  co dalej robić? Po krótkiej naradzie Maja zdecydowała, by ruszyć za nieprzyjacielem przez bagna. Tym razem to Kyllan miał sprawdzać teren (jako podobnej wagi co reszta bohaterów miał znajdywać drogę odpowiednią dla wszystkich a nie tylko dla leciutkiego snotlinga).

Haman i Jorgul mieli zostać w lesie przy trakcie (przed bagnami) wraz z końmi (w tym dwoma dobrej jakości wierzchowcami szpiegów bretońskich). Haman, bo w pełnej zbroi płytowej zakonu Białego Wilka raczej nie poruszałby się dobrze po bagnach (poza tym nie było gracza prowadzącego postać), Jorgul ze względu na wciąż niesprawną rękę i niską żywotność.

Jorgul oczywiście oponował. Ba! Chciał nawet iść powoli z końmi i Hamanem dalej traktem, ale pozostali go uciszyli i przekonali, by siedział w lesie.

Jorgul: Pójdę dalej groblą, będę zostawiał wam wyraźne ślady, byście mnie znaleźli!

Kyllan: Na przykład swojego trupa?

Jorgul: Nie, będę powoli szedł i co 10 metrów zostawię…

Maja [wchodząc mu w słowo]: … kupę?

Toteż za szpiegami przez bagna ruszyli Maja, Kyllan, Konrad oraz Bulgo. Po kilku godzinach czołganiny bagiennej (oddalili się kilkanaście kilometrów od traktu) znaleźli bazę operacyjną dywersantów bretońskich (położenie zgodne z raportem z przesłuchania szpiegów).  Zapadł wieczór, widoczność ograniczały podnoszące się mgły. BG widzieli tylko blask ogniska. Bulgo podkradł się bliżej (sesja Mara, szereg rzutów na skradanie, tropienie i strzelania w okolicy 05 czy 06 na K100) i poprzez pewien czas obserwował wrogów. nie umiejąc dobrze liczyć za każdego namierzonego wroga robił nacięcie na patyku (po powrocie Maja naliczyła 21 nacięć).

Na bazę składała się solidna ziemianka z zaopatrzeniem, mały szałas. Dywersanci wyglądali na sprawnych żołnierzy, nawykłych do życia w trudnych warunkach. Wśród nich dostrzegł snotling dwu elfów (jeden był właśnie opatrywany) i łącznika. Po około godzinie elfy pożegnały się z łącznikiem i ruszyły na południowy zachód (z powrotem w głąb imperium) a łącznik w obstawie około dwudziestu dywersantów na północny zachód w stronę lasu, gdzie przebywał Haman i Jorgul z końmi.

Bulgo powrócił z meldunkiem do Mai, a ta zdecydowała, by  wyprzedził łącznika z dywersantami i ostrzegł Jorgula z Hamanem. W tym momencie grupa się podzieliła.

Pościg za łącznikiem

W znanym i wygodnym dla siebie środowisku Bulgo wyprzedził dywersantów, znalazł ukryte konie Bretończyków (trzymali je w lesie z dla od swojej bazy, pod nadzorem dwóch swoich kompanów) i zdołał ostrzec swoich. Szczęśliwie Jorgul zabrał konie na północną stronę drogi.

Chwilę potem na trakt wylegli Bretończycy opatrzyli teren i chwilę potem łącznik wraz z pięcioosobową obstawą (kilku wybranych dywersantów) ruszył galopem po grobli w stronę granicy z Jałową Krainą. Pozostali żołnierze bretońscy zawrócili w kierunku swojej bazy.

Krótko za nimi ruszyli Bulgo, Haman oraz Jorgul. Niestety Damian musiał opuścić sesję (sprawy osobiste). Powstałą paradoksalna sytuacja. Z trzech postaci graczy dwie były enpecami, pozostał Maro kierujący Bulgiem, czyli nieznaczącym snotlingiem. Pozwoliłem mu dowodzić ekipą (jako gracz nie postać rzecz jasna), by nie utrudniać dodatkowo rozgrywki.

Trzyosobowa ekipa: pancerny rycerz Ulryka na swoim ogromnym rumaku, ranny Jorgul na zdobycznym koniu oraz Bulgo za plecami Hamana, ruszyli w pościg po grobli. Był świt.

1-2 godziny później Jorgul wypatrzył strzelca bretońskiego, chwilę później padł strzał. Oberwał Haman, ale został lekko raniony (do końca sesji jego rycerz dostał 6 postrzałów z muszkietów, dzięki niskim rzutom na obrażenia oraz wysokiej Wt przetrwał wszystko, drednot w tyłek trącany :)). BG błyskawicznie zeskoczyli z koni, kolejni strzelcy (dwóch) wywaliło z muszkietów w konie, raniąc jednego poważnie.  Rozpoczął się strzelecki pojedynek. BG byli na wysokiej grobli doskonałym celem dla ukrytych po obu stronach  na mokradłach strzelców, toteż BG schowali się po stronie gdzie był tylko jeden strzelec. Bulgo zaczął z nim toczyć pojedynek strzelecki, Haman się przyczaił (bo do niego głównie strzelano) a Jorgul skrycie obserwował pozostałą dwójkę strzelców, którzy zaczęli się zbliżać do grobli.

bagna middenlandzkie4

Bagna middenlandzkie

Kiedy na nią weszli wychylił się Haman ze swoimi pistoletami. Bretończycy też strzelili, ranni po obu stronach, a potem krótka szarża na broń białą rycerza. Efekt: dwa trupy dywersantów. Tymczasem Bulgo zdołał spłoszyć Bretończyka ranił, go kilkukrotnie. Dywersant wreszcie nie wytrzymał i ciężko ranny zbiegł na bagna.

BG dosiedli koni i kontynuowali pościg. Późnym popołudniem kilkanaście kilometrów przed granicą BG napotkali silny kawaleryjski patrol z middenlandzkiego 7 Pułku Lansjerów Landwehry. Szybko uzyskali od nich informacje o posterunku middenlandzki blokującym granicę oraz o sytuacji nadgranicznej (liczne starcia ze zwiadowcami, przewaga wroga etc.)

Na kolejnym posterunku obsadzonym przez drugorzutową piechotę z 17 Regimentu Landwehry (kiepsko opancerzenie i niedoszkoleni pikinierzy) dowiedzieli się, że jeden z patroli dostrzegł jakichś tam zwiadowców wroga. Trójka bohaterów, nie tracąc czasu, weszła w las chcąc odnaleźć patrol landwehry. I znalazła cały martwy, a krótko potem zwiadowców middenlandzkich tzw. „Leśnych”, z którymi ruszyła tropem zabójców.

To wszystko działo się ledwie 2-3 km od granicy. Tam też wpadli w pułapkę dwóch pozostałych dywersantów z obstawy łącznika, którzy starali się opóźnić pościg. Kiedy Haman i Jorgul wraz ze zwiadowcami walczyli z dywersantami (skutecznie, raniąc ich w końcu mimo otrzymania drobnych ran), Bulgo przemknął przez granicę, gdzie  w dystansie może 100-200 metrów zobaczył łącznika.

Jałowa Kraina 3

Wrzosowiska Jałowej Krainy

Tu ciekawa sprawa. Mały snotling (z niezłymi faktycznie cechami jak na tego typu istotkę) a po drugiej stronie nieźle wyszkolony agent. W bezpośrednim starciu snot by poległ w pierwszej rundzie. Tutaj to snot miał łuk walący na 200 metrów, a agent tylko dwa pistolety. Kiedy był daleko, Bulgo do niego strzelał, kiedy próbował się zbliżyć snot uciekał (Sz 6 + „ucieczka”). Ostatecznie agent rzucił się zakosami, przebiegł przez rzadki młodniak i wypadł na wrzosowiska typowe dla Jałowej Krainy. Łagodne wzgórza, niska trawa, żadnych drzew. Idealne miejsce dla strzelca.

Ale być może i Bretończyk by uciekł, obóz jego wojsk był ledwie kilometr dalej, już było widać setki namiotów, a jeden z patroli lekkiej, bretońskiej kawalerii już jechał na odsiecz. Jednakże Haman wyłonił się z lasu, przywołał swojego rumaka i zaszarżował. Łącznik zginął a dodatkowo rycerz drugim ciosem zmasakrował trupowi twarz (decyzja Mai, dobre posunięcie).

Jałowa Kraina 1

Jałowa Kraina

Chwilę potem starł się patrolem bretońskim. Lekka kawaleria w kolczugach, z lekkimi tarczami i mieczami nie miała większych szans z rycerzem Ulryka okrytym pełną zbroją płytową. Po walce wszyscy wycofali się na włąsną stronę granicy, choć były propozycje by zostawić Hamana:

Maro: Zostawmy tam Hamana, on sam tę granicę przesunie

Pościg za elfami

Decyzja, by ścigać elfy była słuszna. Podobnie jak łącznik wiedzieli oni o wpadce „Morra” i mogli przekazać te informacje na zachód, a to nie mogło się wydarzyć.

Trzyosobowa ekipa: Maja, Kyllan i Konrad najszybciej jak mogli podążali tropem elfów. Ci jednak, doskonale wyszkoleni zwiadowcy, byli szybsi. Mało tego wzięli dwa konie od Bretończyków i po wyjściu z bagien przemknęli przez Kammendun w stronę traktu altdorfsko-middenheimskiego. Za nimi ubrudzeni, przemoczeni i wykończeni BG. W Kammendun zdobyli kiepskie konie, ale już w bogatym Pritztsock znanym z winorośli wymienili je na niezłe wierzchowce u miejscowego władyki. Do Delberz dotarli kilka godzin po elfach. Tam też powiadomili SDIM (linia semaforowa Middenheim-Altdorf) o nadjeżdżających elfach.

Nie bardzo wiedzieli, jaki jest cel tej nagłej zmiany kierunku przez elfy. Włączenie miejscowych strażników rzecznych zaowocowało informacją, iż elfy opuściły miasto na (zapewne dostarczonej przez agentów z miejscowej bazy operacyjnej) łodzi rzecznej „Łaska Taala” :).

BG przekazali linią semaforową informacje o łodzi do Altdorfu i ruszyli za nią barką Straży Rzecznej. Po ponad dniu żeglugi dopłynęli niemal do Altdorfu, tam też dowiedzieli się od miejscowej Straży Rzecznej, iż namierzono łódź szpiegów. Choć zdobyto ją, to zabójcy wyskoczyli za burtę i skryli się w gęstym lesie na północnym brzegu Talabeku.

Nie znając celu elfów, bohaterom trudno było uznać, gdzie teraz się udadzą:

Kyllan: Pomyśl, co byśmy zrobili na ich miejscu?

Maja: Pokłócili się?

Maja raz jeszcze przeczytała raport z przesłuchania szpiegów i wynalazła, że w przypadku wybuchu wojny jednymz  celów ma być spalenie głównego spichlerza w Carroburgu, gdzie przechowywana jest żywność na wypadek oblężenia:

Maja [protekcjonalnie do Kyllana, nawiązując do wydarzeń w Bergsburgu]: Oni chcą spalić spichlerz, pokażą ci chłopaku jak to się robi!

Pierwszy plan BG zakładał, ze elfy nie ruszą przez las, bowiem ta droga zajęłaby im za wiele czasu. Raczej zdobędą jakąś łódź. Toteż zdobyli w Altdorfie 9kontakty w wywiadzie) cywilną, niewielką łódź rzeczną i próbowali zrobić z niej przynętę na Talabeku (za Altdorfem). Czy to pułapka była nieudana czy też z innych powodów, lecz minął dzień, a elfów ani widu ani słychu.

Po kolejnej zmianie planów BG popłynęli do Carroburga. W stolicy Middenlandu skorzystali z glejtów i listu, doprowadzając do spotkania z Wielkim Księciem Leopoldem von Bildhofenem, którego zamek położony był kilkaset metrów za miastem na wysokiej skale. Pięćdziesięcioletni elektor, słynący z zamiłowania do kochanek, balów, ale i wojaczki okazał się rzeczowym rozmówcą. Przedstawił im swoją trudną sytuację (w mieście miał tylko 200-300 żołnierzy, w większości krasnoludy z najemnego regimentu, poza tym liczne zamieszki i tumulty), ale i zaoferował przewodnika (tropiciela), który przeprowadziłby BG przez las w stronę granicy z Jałową Krainę. Zaoferował też łódź. Poinformował też, że elfy Talabekiem na zachód nie popłyną, bo od dwu miesięcy w stronę granicy pływa tylko Straż Rzeczna ( z powodu wojny celnej handel z Marienburgiem nie istnieje). Wiedząc od bohaterów, że celem elfów może być spichlerz przeniósł zapasy do kilkunastu różnych magazynów. Mało tego większość żołnierzy wystawił na bramach i murach, chcąc elfom uniemożliwić dostanie się do miasta.

Leopold von Bildhofen

Wielki Książę Middenlandu Lepold von Bildhofen

W tym samym czasie do BG dotarłą informacja od Strażników Rzecznych, ze kilometr lub dwa przez Carroburgiem znaleziono na brzegu spaloną łódź i czterech zamordowanych załogantów. Najprawdopodobniej elfy zajęły kupiecką łódź, sterroryzowały załogę, a po przybyciu do celu zlikwidowały świadków.

Zastanawiające było, że nie wpłynęli do miasta.

Tutaj BG zakałapućkali się solidnie. Kompletnie wyprani z pomysłów wypłynęli za Carroburg, gdzie próbowali wypatrzeć poszukiwanych, potem obserwowali spichlerz, wreszcie bliscy byli wyruszenia do lasu, by choćby przypadkiem znaleźć zabójców z wywiadu wroga.

Wreszcie przeszukali spaloną łódź, Kyllan znalazł ślady, które zaprowadziły go do miejsca, gdzie elfy spędziły cały dzień, jakby na coś czekały. Nie zamierzały się dostać do miasta ani zniknąć w lesie.

Dopiero tutaj olśniło graczy. Celem elfów był książę, dlatego nie chcieli dostać się do miasta. Zamek księcia był poza miastem, a że zapadł już zmierzch, to ruszyli w jego kierunku.

zamek Księcia2

Zamek Wielkiego Księcia

Co jak co, ale pojawił sięodpowiedni dramatyzm. BG wpadli na most biegnący nad suchą fosą, powiadomili szybko strzegących bramy krasnoludów, że elfy prawdopodobnie chcą zabić księcia. W zamku podniesiono alarm, na murach znaleziono dwu strażników z poderżniętymi gardłami. Kyllan i Maja, korzystając z umiejętności nabytych w wywiadzie (stadlauf) popędzili w stronę komnat księcia. Konrad nieco wolniej za nimi. Po drodze jeszcze rzucił czar „dźwięki”, imitując krzyk Księcia w zupełnie innym rejonie niż on przebywał, celem odciągnięcia uwagi zamachowców (zyskał rundę bądź dwie).

W zamkowym wielkim hallu całą trójka została ostrzelana przez jednego z elfów (snajper z łukiem elfickim), Maja została ranna, Kyllan wyskoczył przez okno i wspiął się po ścianie donżonu do okna komnaty księcia. W ostatniej chwili, bowiem elf właśnie uśmiercił strażnika i wpadł do komnaty. Doszło do pojedynku pomiędzy elfim szermierzem z wywiadu marienburskiego a Kyllanem. Choć ten pierwszy był dużo lepszy, Kyllanowi początkowo dopisywało szczęście. Jednym ciosem, nie bawiąc się jak elf w żadne manewry szermiercze, sprowadził go do 1 Żw. A potem Jarkowi kości odmówiły posłuszeństwa. Po dwu-trzech rundach został krytycznie ranny (strzaskana goleń), z podłogi jeszcze ranił elfa (krytyk, powalenie na ziemi).

W tej samej chwili do komnaty wpadła Maja z Konradem (wcześniej , po różnych perypetiach poradzili sobie ze strzelcem w hallu) i wspólnie zasiekano elfa.

Książę był uratowany.

przebieg przygody

Trasa BG podczas przygody - Tour de Middenland

Uwagi:

1. Przygoda prosta jak budowa cepa. Chciałem dać odpocząć od tych zawikłanych intryg (jak w Bergsburgu). Scenariusz zapisany na 4-5 stronach A4, oparty na scenach (szybkie przejścia pomiędzy scenami, nie skupiałem się na podróży, przyspieszałem na czas, stawiałem na akcję).

2. Wydaje się, że dość dynamicznie wyszło (mimo tego spowolnienia w Carroburgu).

3. BG świetnie współpracowali, podzieleni na małe, trzyosobowe grupy nie kłócili się, nie mieli zresztą na to czasu, musieli działać.

4. Haman w pełnej zbroi płytowej to potęga.

5. Bulgo dobrze wykorzystany przez gracza jest zajebistym zwiadowcą i nienajgorszym strzelcem. Może trzymać się na dystans i być zagrożeniem dla nawet silnego wroga.

6. Nie ma sensu wystawiać BG ogromnych band mutantów. Lepiej stworzyć fajterów na wzór elfów z tej przygody i umiejętnie wykorzystywać ich możliwości. BG od razu przestają iść na żywioł i zaczynają planować.

7. Czekam na uwagi pozostałych. Wkrótce wrzucę konkretną (wybiegającą kilkanaście dni w przyszłość) zapowiedź kolejnej przygody. Tym razem będziecie mieli wpływ na to, jaka przygoda będzie następna.

Advertisements

komentarzy 13

  1. Bulgo ruleeeesss! przygoda zejefajoooowa a ekipa zadzialala na 140 procentuffffffff!
    i kto powiedzial ze najada imperium???!!!! To My se najedziemy co NAM sie bedzie chcialo!!! Bo te no, Bretanczykowie to som kacze sromy!!!!! PS: dostane koze???

  2. No i gitara :).
    Nie, kozy nie dostaniesz. Nie będziesz wyonaczał kozy, koza to dobro Imperium :).

    Pozdr

  3. maja na dowódcę

  4. Wszystko szło płynnie – koniec był bardzo niebezpieczny bo te Elfy były za więcej niż 8 zł i nas zaskoczyły swoją decyzją o ataku na księcia- trudno czasem przewidzieć ruchy przeciwnika który ma ultra ważne zadanie a potem realizuje cel poboczny (choć ważny to nie aż tak), na szczęście po totalnym zamocie i różnych wariacjach na pomysły z podstawioną łodzią (mój błąd) cofnęliśmy się z Gajowym do spalonej łodzi elfów i znaleźliśmy tropy, pod sam koniec sesji byliśmy bardzo blisko klęski ale sie wybroniliśmy, przynajmniej pod koniec sesji coś pograłem rzucając dźwięki.Bulgo i zdalnie sterowany haman wymiatali.

  5. Haman faktycznie wymiata. :] Zaczynam trochę (TROCHĘ!) Pabla rozumieć, jak odpala swój czołg i sobie tak sunie, i nikt go nie zatrzyma, a on sobie na spokojnie dogania i.. trrraaach!! – nie ma przeciwnika, a potem jeszcze go konikiem wkomponować w ziemię, nich zwierzak też ma radochę… 😀 Bezcenne.. :] Przesunąć tak od niechcenia granicę i wrócić sobie gwiżdżąc wesoło…
    Poza tym faktycznie nieźle nam poszło, ale i tak mi głupio, ze nie skojarzyłam, że ten Diuk z raportu, to ten Arcyksiążę… ale już późno było, tryb myślenia wyłączony. Ale i tak się udało. ;D

  6. Hamman, a niech Maje bedzie dowódcą, okazała sie lepszym niż rycerz białego wilka, a baba 😛

  7. bo jest lepsze od Hamana

  8. O znowu, konkurs wacków 🙂

    @ Amer
    Racja, elfy miały być niebezpieczne. Racja też, że zaskoczyli tym zadaniem. Zasadniczo to nie oni mieli donieść info wpadce „Morra”, a łącznik. Założyli , ze w obstawie dywersantów dojedzie do JAłowej Krainy.
    Sami mieli swoje rozkazy (zabicie Księcia), to miał być jeden z szeroko zakrojonej operacji sparaliżowania Imperium.

    Nikt nie mówi, że wrogowie nie popełniają błędów.

    Pozdr

  9. No nie mogę… już myślałam, ze zaprowadziłam spokój, a tutaj dalej konkursy tych, no… wacków. :]
    Pozwolicie, że nie wezmę w nim udziału…?
    BTW, z mojego ostatniego snu… Śniło mi się, że pisałam raport w jakiejś melinie, gdzie na scenie jacyś goście napierdzielali się krzesłami.. ;] A ja kupiłam flachę, siadłam w kącie i zaczęłam pisać:
    „Droga Komórko SDIM.
    W pierwszych słowach mojego raportu pozdrawiam Was serdecznie, ściskam i całuję, i z góry przepraszam, ale nie umiem pisać raportów…” :]

  10. Maja… no to się naucz. oczekuję na piśmie natychmiast :P:P:P:P

  11. Madzia ,tu masz krotki instruktaż jak być dobrym dowódcą,podstawowe odzywki , zachowanie , wyrabianie autorytetu u ludzi oraz podstawowa komenda do ataku, z takim kapitanem kazdy facet by walczyl.

  12. dobry kapitan ZAWSZE umie improwizowac i wydaje proste,zrozumiale polecenia w jezyku swoich ludzi

  13. Kapitan nigdy nie moze dac sie podejsc!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s