Sylvania cz. I – AAR

MG: Ja

Gracze:
Madzia
– Maja, kotołak, zwiadowca, skrytobójczyni.
Grześ – porucznik von Usingen, dzielny dowódca.
Jaro – Kyllan Thaured, elfi weteran.
Pablo – Alfred von Haman, rycerz Białego Wilka, fanatyczny patriota imperialny.
Damian – Jorgul Waldbrol, kurier, jeździec i maruda z Ostlandu.

Konrad Teub – już czarodziej i do tego operator ognistej kuli 🙂

Ekipa miała niecały dzień na przygotowania do wyjazdu. Konrad pozbierał notatki do nauki nowego czaru (FAJERBOL! 🙂 a mógł wybrać „leczenie ran”) i zakupił u zaprzyjaźnionego złotnika srebrne kule i srebrny łańcuch. Przy okazji w Gildii Magów dowiedział się o zaginionym w Sylvanii Glammenie, potężnym czarodzieju, z którym gildia chętnie na nowo nawiązałaby kontakt. Maja poszukiwała informacji o łowcach wampirów (znalazłszy info, że istniało w Sylvanii niegdyś Bractwo Smoka) oraz wraz z Kyllanem uzupełniła ekwipunek. Jorgul podobnie, zebrał medykamenty, opatrunki, zioła etc. Oporządził zdobycznego (na elfach) araba. Usingen i Haman wdali się dość sporą kłótnię. Usingen prócz tego dowiedział się, że przynajmniej jeden spiskowiec intrygujący przeciw jego rodowi jest w Sylvani.

Rankiem 26 sigmarzeita bohaterowie wyruszyli konno do Delberz, by tam wsiąść z końmi na dużą kupiecką łódź, która dowiozła ich do Sylvanii. Dokładnie rankiem 8 sommerzeita 2518 bohaterowie wysiedli na brzeg w Siegfriedhof – miasteczku, którym zarządza kult Morra – boga śmierci.

Natychmiast Maja i Konrad udali się do górującej nad miastem cytadeli rycerzy Morra, a pozostali do pobliskiej karczmy „Cień Kruka”.

Maja i Konrad porozmawiali z Nicusorem – kapłanem Morra (odpowiadającym za klasztorną kuchnię:)), który przekazał im garść wieści z Sylvanii (ale słysząc pytanie o Glammena pożegnał się z nimi chłodno). Natomiast w karczmie Usingen wdał się w pogawędkę z dwoma knechtami zakonu rycerskiego Morra, dowiedziawszy się kilku rzeczy o służbie zakonnej. Poza tym karczmarz opowiedział bohaterom o potężnym druidzie zamieszkującym południowe gaje Lasu Łaknienia.

Ostatecznie niemal cała ekipa wylądowała u Mistrza Tanatiusa von Todta z zakonu rycerzy Morra. Wpierw Haman, któremu nie udało się przekonać kostycznego, oschłego rycerza do siebie i swojej ekipy. A potem pozostali. Przy okazji Maja usłyszała nieco więcej o Bractwie Smoka. Faktycznie niegdyś współpracowało z Zakonem rycerzy Morra, ale od 20 lat nie istnieje zniszczone od wewnątrz przez zdradę. (choć jest nadzieja, ciał dwu członków nie odnaleziono).

Kamil: Chodźmy wreszcie za miasto poexpić!

Wreszcie ekipa zdecydowała się wyruszyć wzdłuż Stiru do Waldenhof. Traktu tu jako takiego nie było, teren ciężki, a po drodze niesławny Las Łaknienia. Przed wyjazdem spotkali się (pomysł Kamila, będą pedeki :)) z kapłanem Morra, niejakim Aloysiusem, prosząc go o błogosławieństwo. Kapłan odkrył przed nimi, ze są przeklęci przez Taala:

Aloysius: Macie jakieś grzechy na sumieniu.

Ktoś z grupy: Mamy

Aloysius (ze zrozumieniem): Ale kto ich nie ma?

Po kilku milach ujrzeli gęsty matecznik, a krótko po tym zanurzyli się weń, by zaledwie kilkaset metrów dalej napotkać gigantyczne, splątane pajęczyny zwiasające z koron drzew. Kyllan z Mają poszli na zwiady i ujrzeli w pajęczynie wysuszonego trupa z charakterystyczną kurierską torbą na dokumenty. Rozkaz wydostania torby dostał Haman.

Pajęczynka

Pajęczynka

Jak się okazało nie byli wóczas sami. Leśny elf, myśliwy czy zwiadowca, idealnie zamaskowany na tle drzew nagle odezwał się do rycerza w swoim dziwnym, śpiewnym języku odezwał się rycerza. Szczęśliwie Maja zna elfi. Intruz ich ostrzegł, a następnie zniknął w lesie tak samo jak się pojawił.

Znów pajęczynka

Znów pajęczynka

Rzecz jasna BG nie posłuchali ostrzeżenia. Haman sięgnął po torbę, poruszył sieć. Gigantyczny pająk pojawił się niemal znikąd. Otrzymał kilka postrzałów od tych, któzy się go nie przelękli. Niestety Maja i Konrad wpadli w panikę, a Jorgul został sparaliżowany trucizną.

Kamil (opisując paniczną ucieczkę przed pająkiem): Uciekam jak zając, co kic to kloc.

Chwilę potem dwa kolejne pająki zaatakowały, od tyłu, jakby starając się ich zagonić do sieci. Jeden pognał za Mają, drugi od tyłu uderzył Kyllana, którego odepchnął Usingen, samemu zbierając razy. Trucizna sparaliżowała porucznika. Kyllan straceńczo rzucił się na pająka, wbił mu w ślepia miecz, ale chwilę później sam padł od trucizny. Ciężko ranny pająk zaczął nieporadnie pełznąć w stronę zarośli.

Niektórzy mogli się poczuć jak Sam na randce z Szelobą

Niektórzy mogli się poczuć jak Sam na randce z Szelobą

A przy sieci Haman ubił pająka i ruszył na pomoc kompanom.

A w lesie spanikowana Maja wpakowała się wprost na sieć i zawisła na niej o pół metra od kokonu, z którego zaczęło się wykluwać półmetrowa dzidzia pajęcza. Ścigający Maję pająk uniósł się nad ofiarą, ale jej nie zaatakował. Czekał aż jego dzieci zasiedlą nowego nieszczęśnika. Snajperka opanowała strach i jednym ciosem sztyletu zabiła maleństwo (heh, jak niegdyś małego goblinka w obozie zielonoskórych).

Paweł: To twoje kolejne dziecko do kolekcji!

Tymczasem z lasu powrócił Konrad (opanowawszy pierwej strach) i ciepnął ognistą kulą. Dobił rannego pajęczaka, a potem podpalił sieć. To uratowało Maję. Pająki –  duży i małe – odbiegły, a dziewczyna uwolniła się z sieci, chwilę wcześniej nim ogień ją poparzył.

Ranni bohaterowie wycofali się z lasu, unosząc trzech sparaliżowanych kompanów i torbę kuriera. W niej znaleźli list zapieczętowany herbem baronowej von Walden. Zdecydowano się odnieść go do niej, a więc kierunek Waldenhof!

Choć nie całkiem. Spotkanie z przyjaznym, bezimiennym („Imię daje władzę nad człowiekiem, nie chcę znać waszych, swojego nie powiem) druidem -klasycznym Panoramixem 🙂 zmieniło priorytety.

Druid porozmawiał z bohaterami, opatrzył rannych, a w końcu uleczył magicznie. Jednocześnie  zauważył, że tkwi na nich klątwa boga natury:

Druid: Macie grzechy na sumieniu!

Maja: Ale kto ich nie ma?

Kamil (poza grą): Patrz kurde, jak to się szybko uczą!

Ostatecznie druid ujęty urokiem osobistym bohaterów 🙂 i ich głęboką potrzebą odpłacenia za pomoc, stwierdził, że faktycznie w lesie dzieją się złe i dziwne rzeczy. Pająki przybyły tutaj niecały rok wcześniej, są dziwne, jakby przez magię stworzone: inteligentne, złę, przebiegłe. Wydaje się, że celowo zastawiły pułapkę na kuriera. W głębi lasu święte miejsca są plugawione przez COŚ. Może nawet Chaos?

W tej chwili druid pozostawił BG. Za dzień, dwa wróci i może pozwoli im się odwdzięczyć? Tak czy inaczej jest nadzieja na zdjęcie klątwy.

Na tym sesja się skończyła.

Podsumowując:

3 h efektywnej gry (od wysiadki w Siegfriedhof)

Ok. 7 zahaczek fabularnych)

Dwa questy dla grupy

Trzy questy indywidualne

Czekam na uwagi a propos gry, krytyczne też. Ten styl grania również jest dla mnie nowością.

Aha, sprawa pedeków. Chyba na bieżąco będę przyznawać. Albo po każdej sesji, albo po zakończeniu każdego z „questów”. Jak sądzicie?

Kolejna sprawa, czy jest sens umieszczania informacji o spotkanych NPCach, miejscach? Można np. założyć wiki z Sylvanią.

Advertisements

komentarzy 49

  1. bardzo fajnie do je dużo możliwości jest ciekawe.

  2. Za questy, za questy! ;D Mnie osobiście się podobało – już zakupiłam markera na sesję, żeby po mapce malować (szkoda, że nie pomyślałam wcześniej). I jest się o co zaczepić, i już widać, że nudzić się nie będziemy, i każdy może znaleźć coś dla siebie. No i w końcu nie ma tej presji, żeby gdzieś tam „w bok” nie móc skoczyć z ciekawości choćby jakąś poboczną przygódkę strzelić, bo nam się główne zadanie nie uda. ja tam się dobrze bawiłam…
    Sens umieszczania informacji o NPCach, miejscach i zdarzeniach jest zawsze, a wiki to świetny pomysł, jestem ZA. Wszystkim pewnie się przyda, bo jak się wymyśla na bieżąco, to mimo wszystko można się pogubić, mimowolnie się tego więcej mnoży niż w liniowych, opracowanych od początku do końca przygodach. SYLVwiki wskazana.
    P. S> To nie ja powiedziałam, że każdy ma grzechy, tylko chyba Jaro… a szkoda ;D

  3. Aha, no już tak sobie wkręciłem, że to byłaś Ty 🙂

    To wezmę się za Sylvwiki (fajna nazwa:)). Dam dostęp do edycji wszystkim z ekipy.

    Pozdr

  4. Ty nam lepiej Karnawał rozpocznij!

  5. Do piątku rozpocznę, tak jak mówiłem :).

  6. nie ja pierwszy padlem od jadu lecz Usingen (ja bylem drugi), a o grzechach ja wspomnialem jak i o checi odwdzieczenia sie za okazana pomoc. hi hi hi. (wiem wiem, czepiam sie)
    a tak powaznie, mnie sie podoba. mnostwo mozliwosci kreacji. tylko moga byc problemy z ograniczeniami. jak ja bede zbieral ziola, skoro obiecalem sie nie szwendac? 🙂
    co do PDekow, tak na dobra sprawe to mnie jest wszystko jedno. mniej liczenia, dodawania i potegowania bedzie po kuestach.

  7. Kurde, jak to mi z głowy wylatuje, co kto mówi, ech.

    A z ziołami po prostu poświęcasz czas i szukasz. Może z tego jakiś inny quest wyniknie?:)

  8. Tak myślałem. Może się na Dawną wiarę nawrócę? W końcu charakter mam neutralny 🙂

  9. Co myślałeś? A na Dawna Wiarę, a proszę Cię bardzo 😛

  10. 1.Mam nadzieje ze pion dowódczy pozwoli na realizowanie indywidualnych zadań graczy.Pytanie do Usingena czy będzie konieczna ich oficjalna autoryzacja itp.

    2.Czy kwestie dyscyplinarne (dotyczące wykonania kar) mogą być załatwiane na blogu? (będzie więcej czasu na granie)

    Sesja była niezła ,fajnie się grało . Powoli przychylam się do zdania innych ze może nie warto otwierać tubusów z listami na siłe, w końcu gdyby baronowa była zła to czemu zablokowano jej gońców przy użyciu sił nieczystych ?

  11. Kamil psuje mi zabawę, jest logiczny znowu :).

    A może to dobry mag zablokował ino nietypowo, bo pająkami? Przypominam, ze ktoś tu chce zostać dobrym nekromantą 🙂

  12. dobrym a nie kiepskim .

  13. warto otwierać widzę że zachowawcza i dać Baronowej i powiesz ja jestem tylko awanturnikiem i do waliłeś pająkom sam jeden .A tam mogą być ważne informacje.

  14. Tako rzecze rycerz Białego Wilka – ostoja praworządności: „Otwórzmy niezaadresowany do nas list, a nadany przez władczynię prowincji Imperium”:)

  15. jeżeli polityka jest praworządna to ja jestem nie potrzebny. Działamy w warunkach trudny wiec trzeba być elastycznym. tak go bym posłał do stolicy.

  16. Informacja ma juz pare miesiecy ,wiec istnieje prawdopodobienstwo ze sie zdezaktualizowala natomiast oddanie go wladcy moze stworzyc mozliwosci .Napewno bedzie sie latwiej z nia rozmawialo niz z Mistrzem . Dodam ze wlasnie od Tomka dowiedzialem sie ze kurier lezy na kierunku – baronowa – stirland. Stirlandowi podlega prowincja i do niego teoretycznie miejscowi mogli zwrocic sie o pomoc lub pozwolenie na jakas wazniejsza decyzje ?

  17. jeśli z są 3 m-c opóźnieniem to już coś. a po co chce to dać? łachę wejść baronowej:D
    Już wole rozmawiać z Mistrzami bo to coś :D. choś jedna rozmowa będzie straszna .

  18. No racja z tym „napewno bedzie latwiej” to troche przesadzilem . Cholera wie ,niech ktos zadecyduje …

  19. dawanie listu baronowej jest błędem bo to nic nie zmieni to ma być jak najszybciej do stolicy, a nie wrócić do nadawczy, ponoć te pająki po coś tu były.

  20. Ja uważam, że o tym, czy robimy przygody poboczne, czy nie, to jak raz powinniśmy decydować wspólnie, nie tylko porucznik. W końcu tu chodzi o wspólną zabawę.

  21. tak

  22. Potrzeba decyzji w kilku sprawach ,gdzie jest dowódca ?

  23. ma ważne zadanie :d

  24. Powiem tak, wy nie wiecie, czy np. wątek Madzi jest tylko Madzi. A może on jest związany z głównym wątkiem? A plotka o Einsamkeit mogła prowadzić do innych poszlak. Powiem więcej, ja też na chwilę obecną tego nie wiem.

    Może po prostu grajcie, bawcie się, starajcie kierować motywacją własnej postaci?

  25. No ja się staram.

    A mamy jakiś główny watek? ;D

    Dlatego właśnie uważam, że te decyzje powinniśmy podejmować wspólnie. W końcu prędzej czy później każdy dostanie jakiś swój fajniusi, wypasiony wątek, i każdy będzie chciał go zrealizować. I dobrze się przy tym bawić. I nie denerwować, ze ktoś mu „nie pozwoli”. 😀
    Jak powiedział Tomek, to zabawa… nie podchodźmy do tego tak poważnie, kasy i tak za to więcej nie dostaniemy :D. Polatajmy po Sylwanii jak wiewiórki po kawie, na pewno czegoś nowego się dowiemy, a im więcej źródeł się sprawdzi, tym więcej z tego wyniknie, i tym więcej możliwości będzie. W końcu jak mamy „uspokajać sytuacje” to musimy się najpierw czymś wykazać, zawrzeć znajomości, zdobyć czyjąś wdzięczność i zdjąć w końcu z siebie tę cholerną klątwę!
    Ja tam zamierzam się pobawić w tropiciela zagadek i ruszyć szlakiem fascynującego mnie, mama nadzieję, że nie do końca nieistniejącego Bractwa. ;D

  26. Co do listów: trafiają do baronowej.

    Uzasadnienie:
    1) otwieramy listy, znamy ich treść i mamy informacje ale nie mamy dojścia do baronowej a same informacje mogą okazać się bezużyteczne lub ich wykorzystanie może zdradzać naszą znajomość treści listów, czyli wskazywać na nas jako osoby, które zabiły kuriera.

    2) oddajemy listy baronowej, nie mamy informacji, zyskujemy zaufanie, wszak robimy to bezinteresownie

    Opcja 2) jest korzystniejsza. Nie ma możliwości przekazania listów do stolicy i otrzymania informacji zwrotnej. Nawet jeśli byłaby to zajęłoby to z miesiąc, o ile kurier dotrze do nas i nas znajdzie.
    Mamy uspokajać sytuację, a nie zmieniać władze prowincji, więc jak już trafimy do stolicy to do baronowej. Jeśli po drodze będziemy mieli WYRAŹNE PRZESŁANKI podważające lojalność baronowej listy zawsze zdążymy otworzyć.

    Jakieś uwagi?

  27. to jest od baronowej dla cesarza nie dla baronowej ona je napisała. Ja miałem na myśli stolice imperium nie prowincji. jest możliwość na barce z pieczeniowymi zakonu i imperialnych, zawsze jest możliwość.ale ty chcesz ugrać polityczne żeby wejść na salony jak awanturnik.

  28. Paweł wie więcej ode mnie, pytajcie Pawła.

  29. chodzi mi że tę przesyłką sadzimy w torbę i damy własne pieczecie tak żeby nie było widać pieczęci baronowej .

  30. Pieczęć baronowej to przywieszka z laku, na sznurku opasującym list. Nie bardzo się da to zrobić. A mój poprzedni komentarz odnosił się do tego, że znów sam ustalasz prawdy niepodważalne z przesłanek nieodgadnionych nawet dla mnie – Mistrza Gry.

  31. nie ustalałem prawdy tylko źle się wyraziłem. te listy dać do torby i zapieczętować innymi

  32. Listy nie są zaadresowane. O to chodziło z wyciąganiem nieistniejących informacji, przesłanek. Nie ma ŻADNYCH przesłanek o tym, że listy są do cesarza. Równie dobrze mogą być do baby Jagny z Baraniej Wólki z pytaniem o przepis na keks.

  33. Dokładnie. Do baby, do dziada borowego, grafa Stirlandu lub króla Bretonii, a nawet cara Kislevu tyl;ko szlak przerzutowy dla zmylenia zrobiono na zachód.

  34. w tedy listy nie były adresowane były tylko znakami nadawcy.

  35. Rany, Ty masz rozdwojenie jaźni? Przecież sam Ci to mówię i zastanawiam się, skąd wiesz, że list skierowany jest do Cesarza?

  36. w tym samy czasie to napisaliśmy.

  37. Z Grześkiem też? Po raz setny powiem: nie baw się w zakładanie a priori. Albo inaczej, baw, ale potem nie mów, że to ja powiedziałem.

  38. rozkaz

  39. To był do mnie list! A ja się zastanawiałam, gdzie on przepadł… ;D

  40. jakby byl do Ciebie to byla dolaczona puszka z whiskas

  41. Cesarz je whiskas?? Kurde… od kiedy???

  42. Jestem Cesarzem?? Kurde… od kiedy??? ;D

  43. Halo!? Proszę nie konfabulować, bo Wam zawiążemy rękawki na plecach i wzmocnimy dawkę leków!

  44. Skoro o cysorzu mowa…

  45. Dobrze, dobrze być cysorzem, choć to świnia i krwiopijca – Najlepsze przesłanie z możliwych :D:D:D

  46. Cysorz to klawe życie
    i ma klawą cycorzową,
    która niosą mu w lektyce,
    całą mokrą i gotową 😛

  47. to moze ja cos powiem.

    przylaczam sie do slow Tomka. do jasnej cholery BAWMY SIE.

    po drugie, listow Pawle nie powinnismy otwierac. Grzesiek dobrze pisal, a ja wyjasnie to bardziej po chlopsku. jesli oddamy list w nienaruszonym stanie (nawet jesli w srodku sa informacje dla kislevu lub bretoni) to baronowa moze sobie pomyslec, ze jestesmy Ci dobrzy awanturnicy, co to nie lasza sie na cudze listy a po prostu za zwrot cudzej wlasnosci chca zarobic. a skoro nie otworzylismy ich to moze nawet w koncu nam zaufa, UFF UFFF. nie wprowadzi nas to na salony Pawle jak sugerujesz, ale pozwoli na krecenia sie po okolicy bez niepotrzebnych nam obserwcji i kontroli ze strony wojsk baronowej. a to pozwoli nam moze po prostu zorientowac sie w sytuacji w sylwanii i pomyslne wykonanie powierzonego nam zadania, czyli jak wiesz uspokojenie i zbadanie sytuacji na tym terenie.

  48. „Kapralu Jorgul. Wskazaliście mi argumenty, na które nie zwróciłem uwagi. Dobra robota”

    Z drugiej strony możemy zwrócić na siebie uwagę „pana pająków” a jego likwidacja może dać mam dodatkową swobodę i zaufanie.

  49. Otworzylem list,sorrry Grzesiu. Sprawa wyglada na poważną. Tu jest link do zeskanowej wersji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s