Sylvania cz. III – rzeź w Eisigfurt

MG: Ja

Gracze:
Madzia
– Maja, kotołak, zwiadowca, skrytobójczyni.

Grześ – porucznik von Usingen, dzielny dowódca.

Jaro – Kyllan Thaured, elfi weteran.

Pablo – Alfred von Haman, rycerz Białego Wilka, fanatyczny patriota imperialny.

Damian – Jorgul Waldbrol, kurier, jeździec i maruda z Ostlandu.

Kamil – Konrad Teub, początkujący czarodziej, ale już z fajerbolem

oraz

Maro – jako snotling Bulgo, dawny towarzysz BG (niegdyś NPC).

Maro, jako wciąż mieszkaniec UK rozegrał z nami sesję przez łącze video.

Rozpoczęliśmy od spotkania części BG (Haman, Usingen i Teub) z Anniką von Kristallbach. Młoda, niezwykle urodziwa szlachcianka z przyjemnością przyjęła bohaterów. Samo spotkanie trwało bardzo długo i ostatecznie BG, mimo kilku śmiesznych i dwuznacznych wypowiedzi niektórych,  zostali na noc u hrabianki. Dowiedzieli się przy okazji kilku rzeczy:

– Hrabianka z jakiegoś powodu nie cierpi barona von Fennwarta z Mikalsdorfu. Ma go za okrutnika i złego człowieka. Przyczyną może być fakt, że baronowa von Walden jakiś czas temu przekazała należącą do Anniki wioskę Eisigfurt baronowi właśnie.

– Hrabianka nienawidzi dotyku innych ludzi, kiedy Konrad „przypadkiem” potknął się i wpadł na nią (chcąc sprawdzić, czy aby nie jest magiczną istotą), zareagowała gniewiem i opuściła komnatę w celu … umycia się.

Dwa cytaty z Hamana i jego krotochwilek z hrabianką:

Haman: Mam nadzieję pani, iż twój interes dobrze kwitnie?

Annika von Kristallbach (z pozorną powagą): Cóż, ja też mam nadzieję, że twój ma się dobrze.

Haman (posiadacz potężnego rumaka bojowego): Nie chciałaby się pani przejechać na mym koniu?

(skwitowane głośnym rechotem całej ekipy)

Tymczasem Maja, Kyllan i Jorgul rozkręcili imprezę w karczmie „Nad Strumieniem”, całonocną z dużą ilością napojów wyskokowych oraz uczestnictwem miejscowych. Dzięki temu zebrali garść plotek o hrabiance (wampirzyca ani chybi, miała romans z baronem von Fennwartem), Nawiedzonych Wzgórzach (nocą z kurhanów wychodzi tałatajstwo, a w dzień grasują wilki o czerwonych ślepiach) i hydrze grasującej w oklicy Eisigfurt.

No i wreszcie maleńki snotling Bulgo. Wylądował w Siegfriedhof i od dzieci wyciągnął informacje, dokąd ruszyła grupa z rycerzem. Przedarł się przez rzekę, omijając pajęczyny oraz dziwny, na wpół zatopiony posąg jakiegoś bóstwa i dotarł do Stirfahre wieczorem. Przedostał się przez palisadę i, słysząc odgłosy imprezy w karczmie, udał się tam, by zrobić swoje słynne ENTRE!

Po prostu wpadł przez okiennice z okrzykiem „TADAM!” czy jakoś tak, wywołując wpierw konsternację zebranych (Mai i Kyllana też), a potem ich żywiołową reakcję. Nim Maja zdołała powstrzymać miejscowych, Bulgo już zdołał dostać nożem od karczmarza i kilka innych kuksańców.

Rankiem już połączona ekipa opuściła miasto i ruszyła traktem (starym, niezadbany, strach pomyśleć, jakie są boczne drogi, skoro główny gościniec jest w takim stanie) w kierunku Eisigfurt, wioski, w której ponoć rządzi zły zarządca barona von Fennwarta.

Po drodze spotkali tajemniczego wojownika, mężczyznę po czterdziestce, łysiejącego, zwalistego najemnika z mieczem na plecach, przedstawił się jako Ottokar. Dalej ruszyli razem. Ottokar nie był zbyt dobrym kompanem do rozmowy. Coś tam wspomniał o diabłach mordujących ludzi w wioskach, o tym, że konia stracił w Thyrnau, gdzie diabły wymordowały kilkunastu ludzi. Sam też łypał ponuro na bohaterów, a szczególnie na Kyllana (to słynne Kyllanowe: „Tak, jestem mordercą!”).

Przed Eisigfurt bohaterowie dostrzegli ponury dowód okrutnych rządów von Fennwarta, wielkie drzewo obsypane wisielcami.

W samej wiosce udali się szybko do oberzy, małej wiejskiej dwuizbowej chaty, a Ottokar do potężnego sierżanta, który dowodził grupą żołnerzy (20stu!) barona w wiosce.

Kiedy BG przebywali w małej izbie wioskowej oberży, żołdacy barona otoczyli budynek, a Ottokar (który sprowadził wojaków), krzyknął:

– To wyjdź morderco!

Wyszedł jednak Alfred von Haman, w pełnej zbroi, z mieczej w jednej ręce a młotem w drugiej. Ottokar krzyknął, wsiadając na koń i odjeżdżając na zachód:

– To za Thyrnau, mordercy, za tamtych wieśniaków, których wyrżnęliście!

A potem nastąpił króciutki, ale jakże znaczący dialog pomiędzy sierżantem żołnierzy barona a rycerzem Białego Wilka:

Sierżant (pysk pobliźniony, znamionujący okrutnika): Rzucić broń, odrzucić zbroje!

Haman!: Wypierdalaj!

Sierżant (do kuszników): Pal!

Groty zagrzechotały o płytę Hamana, lekko go tylko raniąc. Rzgorzał bój. Zaskoczeni bohaterowie działali dość nie spójnie, a ich przeciwnicy postępowali zgodnie z planem. Dość rzec, ze króko potem karczma płonęła, Jorgul i Usingen toczyli nierówny bój przy drzwiach karczmy z sześcioma przeciwnikami, a Haman otoczony przez siedmiu (!) z trudem się bronił.

Innej drogi wyjścia nie było, Maja i Kyllan szyli przez dwa małe okienka z łuku, a Konrad kombinował jak ognistą kulą wybić dziurę w cienkiej powale z desek, ale by nie ranić nikogo (w tym karczmarza z rodziną).

Usingen dowodzący: Konrad zajmnij okno! Kyllan uratuj kogoś dla odmiany, wyprowadź karczmarza!

Bulgo zbiegł poza pierścień otaczający karczmę i dwoma szczęśliwymi strzałami (strzał na 6 %!) ranił sierżanta. Haman przywołał swego magicznego konia i przedarł się na nim przez przeciwników, po drodze podejmując Konrada, który po wybiciu dziury w dachu wyskoczył z płonącego poddasza.

Pozostali, wydostając się z karczmy zostali już solidnie poparzeni. Kyllan wyprowadził karczmarza z rodziną i sam uciekł. Maja również. Na koniec Jorgul i Usingen cofnęli się do płonącej oberży. Kyllan z zewnątrz jedyną bombą zrobił przejście w ścianie karczmy, płosząc przy tym napastników i pozwalając zwiać porucznikowi i Jorgulowi (ten drugi niestety stracił Punkt Przeznaczenia).

Grupa poraniona i poparzona zebrała się na skraju lasu, który graniczył z wioską. Wokół ruin oberży leżały trzy trupy żołnierzy barona.

BG zdecydowali się odnaleźć Ottokara i zemścić za jego zdradę. Niestety jedyny most znajdował się w Eisigfurt, toteż ruszyli w głab lasu i tam przyszykowali przeprawę przez rzekę, pozwalając Mai polować (prócz dzika znalazła ślady hydry, niestety reszta zdecydowała, że na upolowanie hdyry przyjdzie jeszcze czas).

Rankiem następnego dnia przeprawili się na drugi brzeg i wkroczyli do Ponurej Kniei, kierując się w stronę traktu. Las faktycznie ponury, niskie, karłowate, zeschłę drzewa i pozostałości po jakiejś bitwie między ludźmi a ożywieńcami. Resztki szkieletów, broni, pordzewiałe pancerze.

W połowie dnia udało im się dotrzeć do traktu, gdzie spotkali grupę kilkunastu pielgrzymów Sigmara („Kiedy ranne wstają zorze, nawet Ulryk nie pomoże!”) podążających do opactwa św. Heleny.  Razem z nimi dotarli do Mikalsdorf, siedziby barona von Fennwarta.

Pod sam koniec sesji zdołali porozmawiać z miejscowym kapłanem Sigmara – Engelbertem, który nie okazał się zbyt pomocny (konformista lub tchórz), a następnie uzyskali audiencję u barona von Fennwarta (von Haman pozostał na dziedzińcu przy koniach, nie chcąc zostawić broni), gdzie złożyli skargę na zachowanie jego żołnierzy w Eisigfurt, żądając zwrotu pozostawionych w wiosce koni. Baron obiecał wyjaśnić sprawę, a następnie zgodził się przenocować BG (bezczelność Usingena nie zna granic!:))

Sesja z mojego punktu widzenia średnio udana. Chyba zabrakło mi trochę pazura na sesji, przynudzałem z deko. Poprzednio było lepiej.

Uwagi:

1. Protestuję wciąż przed obwinianiem Hamana za zadymę w Eisigfurt. Tak jak mówił Jaro, sierżant szukał pretekstu, by Wam wklepać. Co prawda szarża Hamana wzdłuż oberży nie była zbyt przemyślana, ale zaszkodził tylko sobie. Natomiast wezwanie konia i ucieczka na nim – świetne!

2. Tekst jednego z anglosaskich MG i zarazem twórców materiałów do WFRP: „Dajcie mi snotlinga ze 100 Int, a zabiję całą drużynę” potwierdza się. Zablokowani w oberży niewiele mogliści ezrobić. I tak nieźle, że tylko jeden pepanc poleciał.

3. Aż się boję co by było, gdyby tamci byli skuteczniejsi, foch leciałby za fochem. Na razie się dowiedziałem na sesji (pardon za złośliwość):

– jak ktoś siedzi na dachu to strzela w tych na dole, ci na dole nie strzelają do niego, bo go nie widzą,

– to skandal, że duży stół normalnie w ułamku sekundy nie przechodzi przez maleńkie drzwi w oberży,

– to,  że BG dobiegnie do przeciwników jest w porządku, ale że przeciwnicy dobiegają do kolesia, który szturmuje równoległe do ich pozycji na ich kompanów – to nie fair,

– mała drewniana chatka, kryta słomą po kilku dniach upału pali się bardzo długo, na pewno dłużej niż trwa walka w tej chatce a dym to tylko idzie w górę i nikomu nie przeszkadza.

4. Dziś zacznę aktualizować Wiki. Nowe hasła i aktualizacje starych do jutra pewnie się pojawią.

5. Dziękuję za przedstawienie się u barona pełnym imieniem, nazwiskiem i pochodzeniem Grzegorzu. To nowe wątki, nowe przygody, nowe wyzwania :).

Advertisements

komentarze 23

  1. Dalej będę bronił Hammana, że zachował się jak na rycerza (którym w końcu jest) przystało. Może tylko niepotrzebnie pobiegł w tłum :). Co do reszty to faktycznie niewiele osiągnęliśmy na tej sesji ale to głównie przez bijatykę która zajęła większość sesji.

    P.S. Przez ten czas co baron „sprawdza” zajście szukam wszelkich dróg ucieczki z zamku 🙂

  2. Jaro, przecież bronię Pabla. Co do walki, trwałą ok. 40 minut, może 30m nie tak długo. Połowa sesji to Stirfare i wizyta u hrabianki oraz impra w karczmie. Przynajmniej tak pamiętam. Tam powinienem ostro akcję przyspieszyć.

    Heh dróg ucieczki, Lepiej obmyślaj spójny plan wyrąbania się przez tłum wojaków barona :).

    Pozdr

  3. Ja jestem dumny z Hamana! „Wypierdalaj” w jego ustach 🙂 – twardziel! Moim zdaniem zareagowal tak jak chcial, i tak jak powinien zareagowac! To nie byle pisior ale Rycerz Bialego Wilka stojacy w prawie i tyle!

  4. Napisałem o bronieniu głównie ze względu na mające nastąpić ataki pana porucznika :).

    A jak nie bijatyka to nie wiem co nam tyle czasu zajęło 🙂

  5. 1. w rekach brani nie wiałem. przy sobie tak.
    reszta to milczenie

  6. Eee broń Pablo to szczegół. Chwilę potem ją miałeś, więc założyłem, że z nią wylazłeś. Fakt bez znaczenia, a wizualnie jak w filmiku Mara z Lindą :).

    Jaro, flame bait? 🙂
    A co do zajmowania czasu, no napisałem, więcej czasu poszło w miasteczku niż w walce. Walka jakieś 30-40 minut, a i z tego 10 minut to jakieś kłótnie o wynoszone stoły, płonące strzechy etc.

  7. Noo.. miasteczko zdecydowanie zaważyło.. ja mam propozycję, jak np. ktoś chce z kogoś coś wyciągać (tak jak ja z tego ciecia, gdzie w sumie nie ważny był przebieg rozmowy, ale to, co się wyciągnęło) to po prostu ograniczyć się na rzut na Ogładę czy CP i koniec. Bo my całą noc mogliśmy tak bredzić. ;D

  8. Hmmm to jest myśl Madziu, choć czasem żal tych rozmów, bo to fajnie nawet wychodzi (sceny z hrabianką były fajne z mojego punktu widzenia:))
    Za miasteczko żal mam do siebie, bo ja tam powinienem zadziałać, ale na obronę powiem, że wciąż kminiłem jak szybko dołączyć Bulga. Miałem wrażenie, że nie zależy mu na samotnych przygodach (vide nie zainteresował się posągiem), ale na jak najszybszym dotarciu do kompanów.

    Ale zgoda, w mniej ważnych sprawach niech ta Ogd czy CP się przydaje, w razie czego proszę o wyraźne ponaglenie mnie czy popchnięcie akcji.

  9. – to, że BG dobiegnie do przeciwników jest w porządku, ale że przeciwnicy dobiegają do kolesia, który szturmuje równoległe do ich pozycji na ich kompanów – to nie fair,

    Szczekali i biegi to tych z przodu nie z tyłu

  10. No właśnie Hrabianki nie miałam na myśli, bo i dyskusja była fajna i potknięcie Konrada wiele dało, a tak pewnie i tego by nie było… Ale raczej takie zwykłe zdobywanie informacji, wypytywanie o kogośtam – w skrócie relacje z ENPecami, których i tak już pewnie się nie zobaczy, więc relacji z nimi nie ma co budować.
    Poza tym aż tak strasznie w tym miasteczku nie było – przynajmniej ja nic strasznego nie pamiętam. W ogóle nic nie pamiętam… 😀

  11. eee zainteresowal sie, ale ze wazniejsza bylo kompanija to pozostawil to na pozniej 🙂

  12. Oh Crap.Teraz dopiero sie zacznie.Jak zauwazyl Bulgo, dziury w kamiennym murze nie zrobie.Może poprostu niehonorowo zwiejmy?Albo taki pomysl: Snotling (zlekcewaza go) lub Elf dostarczy w tym czasie listy do Baronowej i poprosi o protekcje, niech ona pchnie poslanca coby nas wyciagnal z zamku w ramach wdziecznosci,trzeba by bylo zagrac na zwloke-nie wiem jak daleko jest od stolicy ale w ten sposob wladczyni moglaby nas legalnie wyciagnac z tego stroiku ze snotlińskich perfum…

  13. W ostatecznosci mozna go tez postraszyc ze wieziemy tajne dokumenty Baronowej, (co prawda nie w ta strone :D) ktore sie spodziewa odebrac od nas (wlasnie od nas,tajnych kurierow) i spieszymy sie by jak najszybciej dotrzec do niej . Taki blef coby sie stamtad ewakuowac. A jak nie bedzie chcial dalej puscic to powiemy ze puscilismy kogos przodem (moze snota) ktory przekaze ze nas wstrzymal Baronowej,moze nawet przekazemy je snotowi ktory po okazaniu ich/powiedzeniu o nich przez nas ksieciu „zniknie” z nimi na wszelki wypadek. Ja wiem ze ten plan ma wady ale to chyba lepsze niz kolejny wygrzew…Chyba nie skrzywdzi poslancow ksieznej lub sie wstrzyma na jakis czas.

  14. nie ksieznej tylko baronowej ,czy jaki ta cholera miala tytul ,eh

  15. Pablo strzelili i dopiero pobiegłeś. Część (trzech bodaj rzuciło się za Tobą), pozostali załadowali broń. Nie biegłeś, kiedy strzelali, tak? Stałeś, tak? No to nie opóźniło to ich w ogóle. Kiedy zacząłeś biec, w tym samym czasie zaatakowali. Ty wpadłeś na czwórkę z boku oberży, trzech z tyłu chwilę później dopadł Ciebie. Gdzie tu widzisz nielogiczność?

    Mam to rozliczyć wedle mechaniki? Madzia ma rację, walka żetonami i na mapie, najlepiej z polami. Nadal nie kapuję, co miało niby ich spowolnić? Byłeś 8 metrów od klientów z przodu i jakieś 12 od tych z boku, do których dobiegłeś. Chyba Ci z tyłu spokojnie mogli Cię dogonić, w czasie kiedy się napierdzielałeś z tymi z przodu? Nie udało Ci się przedrzeć w rundzie, więc Cię otoczyli. Też normalne. Ruszyłeś do ataku sam, bez wsparcia, więc byłeś łatwiutkim celem dla przeważających liczebnie wrogów.

  16. oki.
    ale nie nie mogę szczelać i szarżować (chodzi mi o przodu) a ty do mnie oni są w żarzy o to ma się kłócę. a co do tyłu oki obskoczyli mnie

  17. masz racje .

  18. Do Hamana pretensji nie mam, jeśli mam szukać ich na siłę to za nieskuteczność w walce, ale to samo mogłoby dotyczyć Jorgula, w końcu przy 4 przeciwnikach po 2 ataki jak ich nie zaczniesz eliminować to sam padniesz. W trakcie walki było kilka sytuacji, które mogliśmy rozegrać inaczej a tym samym zadać większe straty przeciwnikowi, ale czy ilość trupów jest na naszą korzyść?

    Co do obecnej sytuacji to zbieramy informacje io czekamy na decyzje barona, więc nie pakować się w żadne łajno, bo już możemy być w nim po uszy a jeszcze trochę i toniemy.

    Tak czy inaczej, gość trzęsie całą okolicą i wszyscy drżą przed nim. Nawet jeśli dostaniemy od niego po łapach i uda nam się zbiec mogą ujawnić się jego wrogowie.

    Ze względu na zadanie (rozpoznanie sytuacji, ewentualne jej uspokojenie i ewentualna rozbudowa struktur SDiM w Sylvanii) położenie ziem barona i jego charakter oraz działania mogą kolidować z naszym (Imperium) interesem. Tak więc nawet położenie kurników w mieście może mieć znaczenie na przyszłe kroki, o ile nie nasze to innych komórek.

    To moja ocena obecnej sytuacji…

    Jakieś uwagi??

  19. @ Pablo
    Aha Tobie chodziło teraz o szarżę tych z przodu, hmmmm no fakt,masz rację, ale ja chyba tych +10 WW przy teście nie dałem im.

    @ Usingen
    Zacna analiza 🙂

  20. Trzeba pamiętać, żeby u Barona na kolacji się nie przejeść, bo potem się możemy nie obudzić 😀 😀
    Ale pójdziemy na hydrę…? jej brak też może mieć znaczenie na przyszłe kroki.

  21. Słusznie Madziu, Ty jedna masz jaja. No i Bulgo, a nie reszta: „Na hydrem panocku to nie, bo hydra mocna, a my sie moim”:D

  22. Łooo na łyydre! A potem na smoka!!!! A kacpitan tylko siatki i siatki.. moze łon rybak czy cus….

  23. […] – Thyrnau zaatakowali też jacyś awanturnicy (najemnicy), co być może tłumaczy, dlaczego swego czasu BG zostali oskarżeni o rzeź w Thyrnau. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s