Mikalsdorf – gniazdo barona von Fennwarta

Donżon w Mikalsdorf

Donżon w Mikalsdorf

Mikalsdorf, obecnie niewielkie miasteczko liczące może 250ciu stałych mieszkańców plus załoga donżonu barona. Mimo to może budzić respekt swoimi niemal dziesięciometrowymi murami i sześcioma solidnymi basztami, z których dwie wyrastają po obu stronach dwu bram miejskich, jednej prowadzącej do Eisigfurt i drugiej w kierunku Egling i Waldenhof.

W obrębie murów miejskich kryje się kilkadziesiąt domów, z czego część murowana oraz duży, zajmujący niemal trzecią część miasta donżon – siedzibę barona Karla von Fennwarta.

Od razu widać, iż pierwotnie Mikalsdorf było jedną z pogranicznych fortec kontrolujących trakt w Sylvanii. Wciśnięta pomiędzy dwa kompleksy bagienne była niezwykle trudna do oblegania. Ewentualny napastnik musiałby rozbić obozowisko na niezdrowym obszarze, na któym dodatkowo niemal niemożliwe było rozwinięcie taboru oblężniczego.

2535652219_1b1aa5bbf6

Czasy wojen dynastycznych w Imperium przeminęły a Mikalsdorf stracił na swoim znaczeniu. Nadania ziemskie lokalnej szlachty sprawiły, iż z urzędników cesarskich arystokraci przekształcili się w miejscowych władyków. Zaczęli prowadzić własną politykę lokacyjną i osiedleńczą. Mialsdorf przekształciło się w stolicę jednej z kilku sylvańskich baronii.

Miasto jest zadbane i dobrze strzeżone, bramy są otwierane o świcie a zamykane o zmierzchu.

Sam donżon barona jest masywną, trzypiętrową budowlą obronną, która jest doskonale przygotowana do obrony.

Na parterze znajdują się głównie pomieszczenia gospodarcze oraz Wielki Hall, na piętrze koszary załogi donożonu (czyli drużyny barona), a na najwyższym piętrze gościnne oraz niewielka kapliczka Sigmara. Okna są wąskie, mury grube, a przejścia wewnątrz budynku szerokie ledwie na jednego człowieka. Obronną proweniencję budowli wywieść można niemal z każdego jego elementu. Baron mieszka zapewne w pokojach w stołpie – obronnej baszcie wyrastającej z donżonu. Dostać się tu bez pozwolenia niełatwo, a wydostać z pewnością jeszcze trudniej.

Nie bardzo jest wiadome, co znajduje się w kazamatach zamkowych i może lepiej niech tak pozostanie, zwłaszcza dla gości, którzy wnętrze lochów poznać mogą raczej tylko w niemiłych okolicznościach.

Centralnym miejscem donżony jest uroczy, choć dość mroczny wirydarz.

ts069

Dlatego prośba o nocleg u barona, to z pewnością czyn odważny, ale czy rozsądny? Szwendanie się po donżonie nie jest miło widziane, straży jest sporo, a i zwykła służba podejrzliwie przygląda się gościom. Zimno bije tu większe od mieszkańców niźli od murów zamkowych.

Jak widać po powyższym, stosunkowo krótkim opisie, donżon barona jest miejscem trudno dostępnym, dobrze chronionym i co gorsza stosunkowo niemiłym. O ileż lepiej jest nocować w miejscowej karczmie.

Advertisements

komentarze 3

  1. „Okna są wąskie, mury grube, a przejścia wewnątrz budynku szerokie ledwie na jednego człowieka.”

    Rycerzu von Haman racz Waść zdjąć blachy bo mi barami tynki rysujesz :D:D:D:D:D !!!

  2. przykro mi u barana nie nocuje .

  3. Donżon jak donżon… ale jakie ma kominy 🙂 aaa to łącze lustrzane, szkoda że nas wyQ#$@#$ to znaczy wyprosili 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s