Sylvania cz. V – Komu grobową zgniliznę?

Gracze:
Madzia – Maja, kotołak, zwiadowca, skrytobójczyni.

Grześ – porucznik von Usingen, dzielny dowódca.

Jaro – Kyllan Thaured, elfi weteran.

Pablo – Alfred von Haman, rycerz Białego Wilka, fanatyczny patriota imperialny.

Kamil – Konrad Teub, początkujący czarodziej, ale już z fajerbolem

Maro – jako snotling Bulgo (łącze video).

Z powodów, które można określić jako CHGW, nie był obecny Damian.

Sesja rozpoczęła się ogólnym opatrywanie ran i przygotowaniem do obowiązkowej uczty w Tempelhof. Bulgo przeszukał hydrę (yuck!), znajdując w jej trzewiach dziwny nefrytowy posążek  ukazujący wojownika (niebywała precyzja wykonania).

Uczta przebiegła w pokojowej i miłęj atmosferze. Bohaterowie zebrali szereg informacji o okoicznych terenach i zdecydowali się zostać z dwa dni w wiosce i wyleczyć rany.

W tym czasie Ionariu wraz z Usingenem i Bulgiem chodzili na polowania.  Pozostali w wiosce byli świadkiem, jak kilku wilczych jeźdźców z gobliniego szczepu Złego Księżyca podjechali pod wioskę, ale kiedy Haman próbował z nimi nawiązać kontakt bojowy, niegodnie czmychnęli.

Dwa dni później ekipa zdecydowałą się ruszyć do Lasu Łaknienia, odnaleźć leże hydry. Prowadził Ionariu – wioskowy myśliwy. Po dni marszu odkryli leże potwora w jarze, a w okół tegoż resztki (bo trudno to było nazwać zwłokami) kilku elfów. Prawdopodobnie pozostałość po wyprawie ostrouchych przeciw hydrze. Trupy pochowano a ekwipunek (świetnej jakości lekka kolczuga, elfi łuk, a’iellt – dwuręczny miecz Tancerzy Wojny, kołczan doskonałych strzał) rozdzielono w grupie.

Nocleg w lesie okazał się być bardziej dramatyczny niż samo rpzeszukiwanie legowiska. Nad ranem wartownik (Usingen) usłyszałe dziwne odgłosy turlających się kamieni. Obudził Kyllana i Maję i ruszyli sprawdzić, źródło zamieszania. Podejrzewano, iż dzikie zwierzę próbuje odkopać ciała elfów. I faktycznie,  były to ghoule. Dwa tuziny ghouli, które w furii zaatakowały trójkę bohaterów. Porucznik wypalił z garłacza, budząc pozostałych.

Po kilku rundach walki tylko Usingen stał o własnych nogach, a Maja i Kyllan sparaliżowani jadem ghouli właśnie byli podgryzani przez kilka bestii.  Ghoule choć kawałkowane, szlachtowane wciąż atakowały. Pojedyncze kończyny czołgały się w stronę bohaterów, odcięte łby kłapały paszczękami.

Szczęśliwie nadeszłą odsiecz. Bulgo rozbił przed ghoulami dzban z mieszanką zapalającą pobraną z cielska hydry, a Konrad podpalił to niezwykle precyzyjnym strzałem z ognistej kuli. Część bestii szczezła ogniu, część uciekł, resztę bohaterowie porąbali na kawałki.

Cóż z tego skoro Maja i Kyllan, pokąsani (a Maja nawet nadjedzona:)) przez ghoule zostali zarażeni grobową zgnilizną. Kolejne dwa dni zajęła kuracja. M.in. poproszono o pomoc kapłankę Taala z Eisigfurt – Nicoletę. A gdy się okazało, że to nie gwarantuje sukcesu, Usingen i Haman ruszyli do lasu, w poszukiwaniu znajomego druida.

Druid odpowiedział na ich zew, ale udał się od razu do Tempelhof, gdzie znajdowała się reszta ekipy i uleczył dwoje chorych. Tymczasem Haman i Usingen, nie wiedząc o tym, nadal wędrowali po lesie. Mało tego, nie znając się na nawigowaiu , tropieniu etc., najzwyczajniej w świecie się zgubili. Ponadto wleźli prosto na obozowisko banitów. Tylko dzięki pancerzom i ulewnemu deszczowi udało im się udskoczyć od bandytów, którzy zasypali ich strzałami z łuków.

Pozostali za radą druida wyruszyli do lasu na poszukiwanie rycerza i porucznika. Po dniu odnaleźli ich (była już póna noc) siedzących na skraju Lasu Łaknienia przy ognisku i oglądających błędne ogniki igrające na szczytach Nawiedzonych Wzgórz.

Następnego dnia ekipa wróciła do Tempelhof, znajdując w lesie po drodze kaplicę dziwnego bóstwa, którego podobizna wyrzeźbiona w drewnie lipowym przedstawiała rycerza zrośniętego ze swoim wierzchowcem. Przy okazji BG dostrzegli mieszkańców wioski szykujących się właśnie do oddania czci dziwnemu bogu. Po dordze również z dystansu obejrzano ruiny zamku Vanhalden i niewielką placówkę (kilka namiotów rycerskich) zakonu Morra pod ruinami.

Już w wiosce wójt Andreas, niechętnie, opowiedział im o dawnych bogach Sylvanii: Derzelasie, Gebeleizisie, Bendis i Zamolxisie. Przy okazji wyszło ,ze Gebeleizis, mściwy bóg, może ukarać (zwyczajowa kara: piorun z nieba:)) Bulga (sprawa posągu znalezionego przez snotlinga kilka dni wcześniej w Stirze).

Maja za młodu

Maja za młodu

Rankiem po pożegnaniu z mieszkańcami Tempelhof bohaterowie wyruszyli Starym Gościńcem w stronę Vanhaldenschlosse. Już pod ruinami spotkali się z przywócą niewielkiej grupy rycerzy Zakonu Zasłużonego Odpoczynku. Niestety podczas rozmowy drobne kłamstewko Hamana się wydało i brat Lanzo nabrał wyraźnego dystansu do naszych gierojów.

Po krótkiej rozmowie i wymianie informacji grupa przekroczyła bród. Co dalej? Nawiedzone Wzgórza? Waldenhof?

Otwarcie listów baronowej znalezionych 20 dni wcześniej dało bohaterom nowe tropy i informacje.

UWAGI:

1. Niby nie zrobiliście wiele, ale działo się jednak trochę, przynajmniej tak to odbieram.

2. Zapomniałem dać pedeki. Dla każdego 50 pd.

3. Sylvania Wiki zaktualizowana.

4. Szczerze mówiąc, żadnego tekstu z sesji nei zapamiętałem.

Reklamy

Komentarzy 6

  1. Było super, ubawiłem się setnie. „I ja tam byłem, miód i wino piłem”. Pozdrawiam dream-team 😉

  2. Powiem wam, że to jeden z niewielu AP, przy czytaniu którego żałuję, że nie uczestniczyłem w sesji. Gracie naprawdę fajne przygody i fox ciekawie je opisuje. Pozazdrościć 🙂

  3. Ogromne dzięki :). Równie miło mi się czyta Wasze peregrynacje po Hyborii :). Zresztą one były jednym z głónych powodów zakupu Conana 🙂

  4. haman w nowej płytówce, a to gapa znów tyłem do przodu ubrał!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s