Sylvania cz. XII – Baronowa, smok i malarz

Gracze:

Madzia – Maja, kotołak, zwiadowca, skrytobójczyni.

Jaro – Kyllan Thaured, elfi weteran.

Grześ – porucznik von Usingen, dzielny dowódca.

Kamil – Konrad Teub, początkujący czarodziej, ale już z fajerbolem

Damian – dzielny lecz marudny Jorgul, medyk, woj i jeździec.

Maro – jako snotling Bulgo (łącze video).

 

Paweł był niestety nieobecny, czyli rycerz von Haman nie znalazł tym razem roli dla siebie.

Wraz z nadejściem ranka, krótko po spotkaniu z kapłanami Morra BG rozdzielili się i poczęli realizować własne cele. Niektórzy ruszyli na zakupy, wszak następnego dnia miała się odbyć audiencja u baronowej Sophie von Walden, a ciuchy większości postaci po ponadmiesięcznej wędrówce przez Sylvanię prezentowały się nader żałośnie. Inni zostali w karczmie, lecząc rany z nocnej eskapady.

Po południu cała drużyna ruszyła poszwendać się po karczmach miejskich i wsłuchać się w plotki. W mieście mówiono o czarnych upiorach, o chorobie córki baronowej – Adeli von Walden. Wspominano o goblinach, dzielono się wieściami dotyczącymi jeszcze kilku innych spraw. M.in. BG usłyszeli, iż najbogatszy kupiec z Waldenhof – Virgiliu Taunescu, poszukuje śmiałków, którzy odnaleźliby jego zaginioną córkę. Dowiedziano się także, że Sigisoarę spaliły czarne upiory a wszystkich mieszkańców wymordowano.

Swoją eskapadę BG zakończyli karczemną bójką, z której BG wyszli zwycięsko. Przynajmniej do momentu przybycia straży miejskiej. Co prawda Kyllan dorobił się rozległego siniaka pod okiem, a Mai spuchł policzek, co rzutowało na jej możliwości werbalnego wyrażania emocji, lecz w ogólnym rozrachunku „tamci” wyglądali jeszcze gorzej.

 

lindwurm

Lindwurm

 

 

W kolei innej karczmie zabłysnął Usingen, który rzucił w  towarzystwie naprędce wymyśloną (a raczej wyssaną z palca) plotką, iż choroba młodej, trzynastoletniej córki baronowej, to tak naprawdę syf złapany podczas upojnej nocy z baronem von Fennwartem (taaaa, jednym z wrogów BG). Rzecz jasna słuchacze zaczęli traktować BG jak trędowatych.

Konrad (do Usingena w reakcji na jego „rewelacje” dotyczące choroby córki baronowej): Rzadko się odzywasz, ale jak już coś pierdolniesz…

Pod wieczór nasza dzielna ekipa się rozdzieliła. Usingen (mając w pamięci swój „wybryk” w karczmie) zdecydował się zmienić nieco wygląd, czyli ogolić łeb i resztę zarostu u golibrody. Jorgul i Konrad udali się od świątyni Morra, rozpytać o nekromantę. Maja, Kyllan i Bulgo poszwendali się jeszcze po mieście, a potem ruszyli w kierunku Wiatracznego Wzgórza, skąd chcieli poobserwować tonące w ciemnościach miasto.

Usingen do golibrody, owszem, trafił, lecz o tej porze znalazł takowego tylko w zamtuzie. Mimo to skorzystał z jego usług (heh! „Goli pan na łyso czy w irokezika?” ;)), a potem udał się kierunku karczmy. Pech chciał, że trafił prosto na znajomego nekromantę, który na pobliskim cmentarzu dokonywał jakiegoś rytuału (błyskało zewsząd, a zygzaki wyładowań uderzały z grobów w jego ciało). Skończyło się na ucieczce dzielnego porucznika przed hordą przywołanych ożywieńców.

Konrad (poklepując po ramieniu Maję): Wiesz, co robię?

Maja: Nie.

Konrad (z wrednym uśmiechem): Klepię biedę.

Pozostali bez większych przygód powrócili do karczmy. Konradowi przy tym udało  się przekonać kapłanów Morra do ewentualnej pomocy, jeśli bohaterom uda się odnaleźć kryjówkę nekromanty.

Następny dzień upłynął pod znakiem przygotowań do audiencji. BG spotkali się z Ulfem von Nordenem, który wyłożył im zasady funkcjonowania dworu baronowej. Przybliżył postać samej władczyni oraz zarysował z grubsza realia pałacowe. Dyskusja przy tym nieraz zbaczała w kierunku interesujących BG problemów: wojny w Górach, problemów z krasnoludami etc. BG otrzymali przy tym glejt, który uprawnia ich do podróży prosto do krasnoludzkiego Zhufbaru.

Drużyna odwiedziła też bogatego kupca, Virgiliu Taunescu i zdecydowała się przyjąć zlecenie odnalezienia córki – kilkuletniej Daciany. Taunescu nie wierzył co prawda w to, że Daciana żyje, ale nawet jeśli, to zażądał głowy mordercy. Okoliczości porwania dziewczynki, rany służby (dziewczynkę porwano w mieście, z powozu) ewidentnie wskazywały, iż za zaginięciem  dziecka stoi znany już BG nekromanta.

Kiedy nadeszła pora, całą ekipa wraz z Nordenem ruszyła do zamku baronowej. Bogato odziani, z paradną bronią (co okaże się później niezwykle ważne) weszli do Wielkiego Hallu zaanonsowani przez herolda. Tam też posadzono ich przy długim stole, przy którym ucztowało kilkudziesięciu przedstawicieli miejscowej arystokracji. Nie obyło się bez problemów niektórych z etykietą dworską, facecji, anegdot. Największym dziwem okazał się być Bulgo, który odziany w białą perukę, szamerowany złotem szustokor, obcisłe spodnie do kolan i pończoszki prezentował się niczym ropucha z bajek La Fontaine’a. Bogato, widowiskowo i kompletnie żałośnie :). Oliwy do ognia dodał Konrad, który dla zwykłych, plebejskich i ordynarnych jaj zasugerował naiwnej, niedouczonej i pewnej siebie arystokracji, iż mały Bulgo to synek Kyllana.

Ja (jako jedna z głupiutkich arystokratek, patrząc na Bulga): To on jest małym elfiątkiem?

Konrad (wśród salw śmiechu): Tak, potem jeszcze urośnie.

Kyllan (do Konrada): W końcu będziesz musiał wyjść z tego balu, a wtedy…

Po posiłku przyszedł czas na dworskie tańce, muzykę i przechadzki. A sami BG zostali zaprowadzeni przed oblicze Sophie von Walden, ok. 40letniej kobiety, obcesowej i zimnej władczyni, która wyniosłością i pewnością siebie nadrabiała brak umiejętności rządzenia. niezobowiązująca rozmowa zakończyła się, bohaterowie rozpełzli się po sali i pewnie na tym by się skończyło, gdyby nie Konrad. Raz jeszcze poprosił baronową o rozmowę, a kiedy przedstawił się jako mag usłyszał propozycję, by przyjrzał się chorej córce. Konrad ochoczo na to przystał i wraz z pozostałymi BG udał się za baronową w kierunku komnaty chorej, leżącej w śpiączce Adeli von Walden.

Oględziny córki nic nie dały, lecz część bohaterów (z pewnością Maję) zainteresowały przepiękne obrazy ukazujące mityczne i magiczne istoty. Maja spoglądnęła na nie przez zdobyte niegdyś magiczne szkiełko, które ma tę moc, że pozwala przejrzeć iluzje i okazało się, że płótna tak naprawdę były całkiem zwyczajne, jeno ktoś lub coś tchnęło w nie magię. Co ciekawe Maja wcześniej, jeszcze na sali balowej wyczuła magię bijącą od jednego z gości, którym okazał się być nadworny malarz baronowej – Reynard Caravaggia.

Teraz Maja połączyła oba fakty i po krótkiej naradzie bohaterowie zdecydowali się wynieść wszystkie obrazy do innego pomieszczenia. Jeden z nich, przedstawiający minotaura Kyllan wyniósł do stajni, co zauważył Caravaggia i opuścił pospiesznie zamek baronowej. Kyllan i Maja widząc to, ruszyli za nim. Malarz gnał jak szaleniec na swoim rumaku, toteż z ledwością za nim nadążali. Wreszcie podejrzany dotarł do swojego domu w centrum miasta. Domek był co prawda niewysoki, ale kamienny i zbudowany z gustem. Co ciekawe każdą z jego ścian pokrywał skomplikowany malunek przedstawiający sploty wielkiego smoka.

Tymczasem pozostali w zamku zajmowali się wynoszeniem płócien z pokoju dziecka.

Krótko po wejściu malarza do domu zaczęło się dziać coś dziwnego… i przerażającego. Smok pokrywający elewację zaczął się poruszać a następnie zszedł ze ściany i już jako w pełni materialna, trzydziestometrowa bestia zaatakował Maję i Kyllana.

W zamku również ożyły bestie na płótnach. Usingenowi udało się uniknąć ataku utopca, który wylazł z niesionego obrazu. Mało tego, porucznik sprawnie zmylił stwora i wepchnął go do komnaty, w której znajdowało się już kilka wyniesionych magicznych dzieł Caravaggiego. W komnacie dziewczynki Jorgul, Konrad i Bulgo stanęli do rozpaczliwej walki o przetrwanie swoje, baronowej i jej córki. Z wiszących jeszcze płócien wyłoniła się wielka mantikora i rzuciła na młodego czarodzieja. Bulga zaatakował lindwurm, a na baronową rzucił się wielki, masywny demon żywcem wyjęty z kitajskiej bajki. Cudem tylko Jorgul zasłonił władczynię, wiążąc walką nieludzkiego przeciwnika. Przypomnę, że wszyscy mieli tylko paradną broń – sztylety, delikatne szpady etc. Kluczem okazała się improwizacja.

Bulgo postawił na zwinność, co i rusz myląc pokracznego lindwurma i uniemożliwiając mu zabicie śpiącej dziewczynki. Konrad oślepił mantikorę posiadanym srebrnym proszkiem. Jorgul konwencjonalnie walczył wręcz (taaa, na pięści :)) z demonem i, cholera, miał nawet szczęście w kostkach.

Natomiast w centrum miasta Kyllan rzucił się w stronę domu malarza, licząc, że Maja odciągnie magiczną bestię. Smok zaatakował, ział ogniem, podpalając okoliczne domy, miotał pancernym ogonem. raz nawet trafił elfa, poważnie go raniąc. Mimo to Kyllanowi udało się dostać do pracowni Caravaggia, głównie dzięki temu, ze Mai udało się odwrócić uwagę smoka od Kyllana. Skacząc i kryjąc się na dachach kamienic, unikała ataków gada. Elf tymczasem uzbroił się w to, co znalazł pod ręką (wszedł do domu przez kuchnię) i ruszył na poszukiwanie malarza:

Ja: Rzuć K100, im więcej, tym większa szansa, że znalazłeś w kuchni coś na kształt przydatnej broni

Jaro: 05

Ja: Srebrna łyżeczka!

W zamku zrobiło się nieciekawie. Jorgul został poważnie ranny, demon prawie zabił baronową. Co prawda Usingen nadbiegł z pomocą, ale tylko cud mógł uratować BG.

I nastąpił. Za szóstym razem. Ile razy może nie wyjść test, przy którym jest ok. 65 % szans powodzenia (tyle wynosi WW Kyllana)? Pięć razy! Dopiero za szóstym razem Kyllan trafił niemal bezbronnego malarza (niemal, bo nim Kyllan wszedł Caravaggiemu udało się ożywić namalowanego trolla) cholerną, złamaną  srebrną łyżeczką! Jaro zmień kości!

W tej samej chwili wszystkie istoty, zarówno te w zamku, jak i troll w pracowni, czy smok na zewnątrz budynku, rozwiały się, zniknęły bez śladu. Baronowa była uratowana, jej córka błyskawicznie ozdrowiała, przebudziwszy się ze śpiączki. Kilka domów spłonęło, kilka koni padło (minotaur w stajni:)), ale mimo to był to kolejny, wielki sukces wspaniałych Pogromców Zła ;).

Sesje zakończyliśmy w tym momencie.

Kamil (już po sesji): Ale teraz to jesteśmy VIPy w Waldenhof, nie?

Uwagi:

1. No tak, VIPami jesteście. Iluż arystokratów was znienawidzi :).

2. Pedeki za uleczenie małej dałem?

3. Dzięki za sesję. Obśmiałem się setnie (zwłaszcza bal był pełen wdzięcznych scen).

4. Nie odwiedziliście w końcu lektora Sigmara. A fe! 🙂

5. Motyw z córeczką i malarzem inspirowana jedną z historii z Usagim Yojimbo. Sam malarz… wiadomo, skąd nazwisko.

 

Advertisements

komentarzy 6

  1. http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Poradnik:Jak_zabi%C4%87_cz%C5%82owieka_%C5%82y%C5%BCeczk%C4%85

    i wszystko jasne.
    A kości zmieniałem już ze 3 razy i ciągle mam pecha. Przypomnę że w Madzi jednosesjówce wyszły mi AŻ 2 testy na bodajże 8. Z czego jeden na trafienie w momencie jak boss właśnie umarł.

    Ale jak byśmy zmienili system na taki w którym trzeba rzucać dużo to wszystkie wyniki miałbym od 1 do 10 🙂

  2. 1 tak z nów ja bebe to nic sienie będzie działa 😀
    2 epirska maja i epicka łyżka

  3. …odziany w białą perukę, szamerowany złotem szustokor, obcisłe spodnie do kolan i pończoszki prezentował się niczym ropucha z bajek La Fontaine’a… ech, ZWADZCA kurna tak??!!! ;D. Moze VIP’y to za duzo ale znizka w knajpie chybe bedzie 😀 😀 😀 Bal – KLAAAASYK! Brakowalo jeszcze tanca w parach buuuhahahahaahaaa. Male elfiatko, to dopiero mroczny klimat!

  4. W takiego właśnie Warhammera chętnie bym zagrał 🙂

  5. @ Bulgo
    Zwadźca, kurde żesz mać :). Mały, wredny, upierdliwy pokurcz :). A taniec w parach, z elfem, sam na sam :). Wy mi tu wprowadzacie wątki od Biedronia:)

    @ Robert
    A dziękować:)

  6. pedeki nie rozdane, tak kwoli przypomnienia.
    przypomne, ze dziewczyna ocknela sie na moich silnych ramionach jak juz ja wynosilem po morderczej walce z demonem. dzieki Grzegorzu za uratowanie tylka. po raz kolejny niestety. kiedys Ci sie odwdziecze.
    jak sytuacja pokazala impera i na demona daje rade.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s