Osobiste podsumowanie 2009

Nie silę się na omówienie, jaki dla RPGowców był rok 2009. Raz, że uczyniłem to już na blogu Borejki. Dwa, iż zwyczajnie nie czuję się na siłach. Mimo wszystko nie siedzę aż tak dokładnie w rynku wydawniczym .

Dlatego, jak to podałem w tytule, podsumowanie będzie osobiste, by nie rzec egocentryczne.

Blog prowadzę od czerwca 2007, jednak na poważnie dopiero od ok. lutego 2009, kiedy dzięki Borejce zaistniałem w blogosferze a konkretnie w jednej z bibliotek blogowych. I to chyba wyznacza cały bieg roku 2009.

Od lutego średnio 10 wpisów miesięcznie, w których konsekwentnie opisuję własne sesje, co jakiś czas wrzucając inne materiały. Trudno nie być zadowolonym.

Ponadto poznałem szereg blogów, których autorom serdecznie dziękuję za inspiracje i nabytą dzięki nim wiedzę:

Inspiracje Albino i Ojca Kanonika – nie tylko retro, ale po prostu zwyczajny w świecie rozsądek. I sandboxy… A może przede wszystkim sandboxy? Bez Ojca Kanonika, który na każdy mój kilku zdaniowy mail pisał całe elaboraty, nie powstałaby Sylvania.

Gry fabularne Borejki – zgryźliwe, złośliwe, lecz informujące nie tylko o samych RPGach, ale także tych zjawiskach nowomedialnych, które mnie ciekawią (ARG:)). Wielkie dzięki Borejko za merytoryczną pomoc przy artykule, za namiar na raport Technorati i kilka uwag dotyczących mikroblogów i przyszłości blogów.

Zwój ze Skelos Paladyna – faktycznie, nick pasuje jak ulał. Kindersztuba to drugie imię Paladyna :). Zwój i pozostałe blogi Paladyna to nie tylko świetne źródło wiedzy o WFRP, Dark Sunie etc., ale po prostu przyjemność czytania.

– blog Polterowy Staszka „Scobina” – takt, umiar, duża wiedza, ale i świadomość tego, że jeszcze wiele się nie wie. Rozmowy ze Staszkiem to sama przyjemność. To jest to, co nazywam dyskusją na poziomie z poszanowaniem rozmówcy. Wirtualny Staszek ustępuje tylko Staszkowi na żywo, czego doświadczyłem na konferencji PTBG w Poznaniu :).

– I szereg innych blogów, które czytam, poznając dzięki nim RPGi czy w ogóle kulturę popularną oraz czyjeś spojrzenie na nią. Tu pragnę podziękować – Encowi za ciekawe spojrzenie na mechanikę, Sejiemu, Deckardowi za możliwość zaznajomienia się z ich poglądami na k. popularną, poza tym Nimsarnowi, Jagminowi, Neurocide’owi, Omletowi i Behirowi.

Jeśli kogoś pominąłem, serdecznie przepraszam.

Ten rok upłynął pod znakiem „Mouse Guarda”. Niby tylko kilka sesji, ale niezapomniane. Czas powrócić do Myszek, Madziu :).

Poza tym Sylvania. Coś, co zaczynałem z ostrą tremą (dla mnie zupełnie inny styl grania ), rozwinęło się w ciekawy projekt, głównie za sprawą moich graczy. Podziękowania składam nieocenionej bandzie pyskaczy, złośliwców, mądrali i kabareciarzy, przez których zawsze jak wracam we wtorek z sesji boli mnie od śmiechu brzuch i szczęka :). Dziękuję też im za zaufanie co do moich dziwacznych pomysłów i projektów (może jednak skusicie się na Burning Empires, co?:))

Wspominając o MG, powinienem wymienić inne systemy, z którymi się zapoznałem. I cholera po krótkim podliczeniu wyszło, że zakupiłem 15 systemów i ok. 13 suplementów. Dziwne, że żona mnie z domu nie wyrzuciła.

Z zakupionych niewątpliwie najbardziej zadowolony jestem ze wspomnianej Mysiej Straży, ale w czołówce plasuje się także Conan, Solomon Kane na „sawidżach”, w ogóle SWEX, ale także: BRP (świetna mechanika dla mnie pod bardziej realistyczne rozgrywki :)), nowozakupione Eclipse Phase (wreszcie hard SF z gigantycznymi możliwościami) oraaaaz…. Wolsung. Paradoksem jest, że system, który kupiłem z zasady „polskie, więc wypada wesprzeć twórców”, chwycił mnie za serce. Nafaszerowany pomysłami, zadzierzysty z wyczuwalną miłością autorów do własnego dzieła. Kurcze, podoba mi się, choć mechanika trochę studzi mój zapał. Jednak może w praktyce wygląda ona przystępniej? Myślę, że w 2010 roku sprawdzimy to.

Pod względem popkulturowym to był fajny rok i dla RPG polskiego i dla światowego filmu SF. Scenarzyści wreszcie sobie przypomnieli, że statki kosmiczne są widowiskowe i fajnie je umieszczać w filmach. Chwała im za to.

I krótkie zestawienie (pomysł bezczelnie skopiowałem z blogu Lucka :)):

Najlepsza książka: podobnie jak u Lucka Droga McCarthy’ego – wstrząsa, boli, piecze, łzy wyciska. Ale także: Zadanie goblina Hinesa, Miecz i kwiaty Mortki, a już spoza SF/F: 1942. Poligon czerwonych generałów Bieszanowa, 23 czerwca, „Dzień M” Sołonina, Społeczeństwo sieci Castellsa oraz Wydarzenie medialne Katza i Dayana.

Najlepszy film: trudno jednoznacznie wskazać, ale w czołówce będzie Moon, Ink, Pandorum (ale to chyba kwestia, że nie dawno je obejrzałem i wciąż jestem pod ich wpływem), poza tym Odlot (oglądanie filmu w kinie z córką dodaje do oceny filmu przynajmniej +K3 :)). Nadal absolutnym numerem 1 jest Blade Runner, tym razem obejrzany w kolekcjonerskiej, remasterowanej wersji wraz z kilkoma wyciętymi scenami i różnymi wariantami narracji.

Najlepszy serial: Dexter i (zabijcie mnie:)) Czas honoru

Odkrycia muzyczne: God is an Astronaut, Boards of Canada, Folk Stone, Irfan, Schelmish, Stellamara, Trobar de Morte, Ghosts of Breslau, Triarii, Von Thronstahl

Najlepsza płyta: Depress Myśmy rebelianci, Dropkick Murphys Blackout, Lao Che Powstanie Warszawskie (wciąż:)), John Muprhy Sunshine OST, Nick Cave and Warren Ellis White Lunar, Yat-Kha Tuva Rock, Bloody Irish Boys Drunk Rock, Barry Adamson Soul Murder

Videogame: Dziwny rok, mniej spędzony na graniu, niewiele tytułów mnie faktycznie zachwyciło, jeśli już musiałbym wymienić, to w czołówce będą: Dragon Age, Mount & Blade (choć już Ogniem i mieczem raczej rozczarowuje), Total War: Empire. Zabrakło mi po prostu gry z dobrą fabułą.

Audiobook: zdecydowanie Narrenturm, w zasadzie świetnie nagrane i zagrane słuchowisko.

Sprzęt: czytnik ebooków, już przestarzały Sony PRS-505, rzecz, z którą praktycznie się nie rozstaję. Wzrok się nie męczy, a możliwości zebrania księgozbioru z mojego punktu widzenia niemal nieograniczone.

I tyle.

Advertisements

komentarze 4

  1. Dzięki Smartfox – w imieniu swoim, Ala i Key’a (choć on dopiero u nas zaczyna 🙂 ). Twoje komcie też mnie i Ala nakręcały do pisania różnych rzeczy i fajnie było widzieć dziesiątki maili o sandboxie -oł je 😉

    Przejrzałem też Twój referat, bardzo fajny – trochu mnie Cywińska wybiła, ale wiesz jaki mam stosunek do psycho”logii”. 😉 Natomiast fajnie znaleźć się koło Eliadego – hyh. 😀

    • Nie wiem, czy traciłeś czas na wczytywanie się w komentarze, ale cytowanie Eliadego jest passe ;). No nic, niepotrzebnie marudzę :).

      Czekam na Wasze kolejne artykuły (Anaborii koniec? Kurcze, to co nowego?). Zwłaszcza sandboxowe. Po settingu o powstaniu warszawskim biorę się za inny moduł, choć waham się co pierwsze:
      1. W miarę realistyczne postapo, odbudowa świata po nuklearnej katastrofie – na BRP, mam nawet ciekawy pomysł, bezczelnie skopiowany m.in. z Morrowinda, jak gracze tworzyliby postacie.
      2. Eksploracja obcego świata – chyba też na BRP

      Chyba że mi się Metamorphosis wkręci. 🙂

      Taaa, wiem, jaki masz stosunek do psychologii :), ja jednak traktuję to jako naukę. żona jest psychologiem. JEst tam sporo chrzanienia, ale i sporo ważnych teorii. Cywińska, hmmmmm to żaden wielki tekst IMO, ale w chwili obecnej jeden z nielicznych w Polsce na temat blogów (od strony psychologicznej).

      Pozdr

  2. Anaboria. Nie wiem, ja na razie kompletnie gdzie indziej jestem (RPGowo), może Al coś poprowadzi, to pewnie mu materiału dojdzie. Sandboxy, etc. Dałem wolną rękę Key’owi, niech pisze o old schoolu co tam zechce – zobaczymy. Ja planuję od roku opisać Points of Light i od miesiąca Supp. IV: Wilderlands (Roba), ale nie mam jakoś weny i czasu.

    BRP. A nie chce Ci się skrobnąć jakiegoś review tego systemu, Twoje wrażenia, itp.? Wiem, że to tylko cegła z zasadami, ale jest fajnie napisana, no i każdy buduje swoje BRP z innych klocków. 🙂

    Metamorphosis Alfa – smaczna gra. 🙂

    Ad psychologia. Spoko, rozumiem – po prostu są tacy, którzy traktują to jako pseudo-science (wyłączywszy kliniczną i bez łączenia z psychiatrią czy neurologią) i ja do nich należę. Psychoanaliza jest nawet w tej kategorii i zdaje się z niej nie wyszła – jak astrologia i inne takie „inspiracje”. 😉

    Pozdro
    J

    • Żona jest z klinicznej właśnie, psychoanaliza. Mam mieszane wrażenia, ale to i tak lepiej niż kilka lat temu, gdy wyrzucałem do kosza ją.

      Nowa psychoanaliza ma solidniejsze podstawy naukowe, ale fachowcem nie jestem. Ktoś inny by się musiał wypowiedzieć.

      BRP? Pomyślę, jak coś przygotuję to dam znać.

      Pozdr

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s