Sylvania cz. XX – Olimpiada w Zhufbarze

Gracze:

Madzia – Maja, kotołak, zwiadowca, skrytobójczyni.

Jaro – Volker Tillmans, nowicjusz Morra, który już przekwalifikował się na członka morryckiej straży świątynnej

Kamil – Konrad Teub, czarodziej-kombinator,

Maro – Bulgo, snotling, mały szwendacz, notoryczny łupozdzierca

Damian – Anton Bykow, kislevicki kozak abstynent

Graliśmy bez Grzegorza i Pabla.

Gościnnie wystąpił

Toho – jako Karsten (dotychczas NPC), samozwańczy rycerz Morra, którego ścigają dawni kompani z zakonu Zasłużonego Odpoczynku (gwizdnął magiczny miecz wysokiego urzędnika zakonu, bo miał widzenie od Morra:))

Nasza dzielna drużyna wciąż obozowała w Przedsionku (wielki korytarz-tunel między Bramą Przednią a Bramą Górniczą, miejsce oczekiwania na otwarcie Bramy Górniczej i możliwość wejścia do Hallu Gościnnego). Warunki były nienajgorsze, knajpa z tanim, lecz doskonałym krasnoludzkim piwem, oferowała wystarczające wygody.

Volker (na targu krasnoludzkim): Co mogę kupić za 80 ZK?

Bulgo (wrednie):Chuja w zęby i otręby!

Volker (spokojnie): Wiedziałem, że powinienem doprecyzować pytanie.

Nim BG weszli do Hallu Gościnnego, zdołali zebrać sporo informacje o faworytach Olimpiady (m.in. drużyna Thordima Młota z klanu Wulfssonów, Drużyuna Królewska syna władcy Zhufbaru, niebywale pechowego Torrika Morgrimssona, drużyna inżynierskiego klanu Gnurrisonów i inne) oraz kilka plotek, wśród których można wymienić:

– Torrik jak zwykle zmaga się z pechem. Dwa lata temu podczas wspinaczki zagłady piórko wpadło mu do nosa, Torrik kichnął i zaraz przed szczytem zmiotło go z liny. A rok wcześniej kozioł Nurglak ukąsił go złośliwie w krocze.

– W pobliżu Zhufbaru zatrzymał się tabor cyrkowy, który rozplakatował się w Przedsionku. Owe afisze głoszą, iż Cyrkowa Trupa Berniego za kilka dni da darmowe przedstawienie.

– Do Zhufbaru jak zwykle przybędzie Obwoźny Burdel Hrabiny de Moelles (niebywała atrakcja dla tych krasnoludów, których międzyrasowy seks nie odrzuca :)) Ludzkie babeczki zbyt urodziwe nie są, bo nawet nóg owłosionych nie mają, niektóre przynajmniej posiadają uroczy meszek pod nosem.

– Rok temu podczas maratonu zaginęła grupa Gardiana Czarnobrodego, dawni konkurenci Thordima.

– Do Zhufbaru ma przybyć ogromna karawana z żarciem zorganizowana przez kupca z Waldenhof.

– Ponoć baby swoją drużynę założyły i w Olimpiadzie będą startować, żądając równouprawnienia!

Po garści plotek i kilku rozmowach z miejscowymi krasnoludami i przybyłymi kupcami BG przekroczyli progi Bramy Górniczej. Halla Gościnna, gigantyczna komnata będąca centrum kulturalnym fortecy jak i największym targiem, olśniła ich. Liczne knajpy, karczmy i kwatery wykute w skalnych ścianach zaprzeczały stereotypowemu skąpstwu krasnoludzkiemu. Choć często małe, były przytulne i dobrze urządzone.

Zaraz po wejściu do Zhufbaru BG zarejestrowali się u znudzonego urzędnika, który bezosobowym tonem zapytał ich o imię, drugie imię, trzecie imię, przydomek, nazwisko, klan i… BG przerwali jego wywód.

Urzędnik, sarkając zapisał dane Mai (kapitana drużyny:)):

Urzędnik: Pani miano?

Maja: Maja.

Urzędnik (zdziwiony): I tyle?

Maja: Noooo… może pan dopisać, że z Marienburga

Urzędnik: W drugim imieniu?

Maja: Nie! W nazwisku!

Bulgo: A w herbie Kot w Rui

Urzędnik (zapisując): Kot w rui…

Podobnie przebiegło z innymi bohaterami, którzy raczej nie są zbyt utytułowania (poza nieobecnym Usingenem). Jednakże Bulgo, mały i wredny snotling, musiał z czymś wyskoczyć:

Bulgo (kłaniając się): Bulgo Dolores Perez Hydrobójca herbu Prącie!

Urzędnik: Hę?!

Dalej już zapisali się na poszczególne konkurencje i wdali w dyskusję z Urzędnikiem, z której dowiedzieli się, że na siebie stawiać nie można, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto zrobi to za niewielki procent za ciebie (tu uśmiechnął się znacząco). Dyskusja się rozwinęła, by nie zanudzać, powiem tylko, ze i owszem duch fair play przyświeca idei Olimpiady, oszukiwać nie można… W zasadzie oszukiwać nie można tak, by ktokolwiek to zauważył, toteż oficjalnie wszyscy tutaj są honorowi i w ogóle, ale za plecami…

Dla BG rozmowa ta była na tyle interesująca, ze umówili się w karczmie „Książęcej” z Urzędnikiem na dłuższą i szczerszą rozmowę.

[dopisek: Wciąż jestem pod wpływem Dragon Age i obrazu krasnoludów w nim przedstawionym. Kto grał, ten wie. Jak dla mnie pomysł prosty, ale bombowy  i odświeżający ideę krasnoludzkiego, nudnego do wyrzygania honoru]

Po rejestracji BG otrzymali kwatery, trzy świetnie urządzone pokoje (łóżka, szafy, ogrzewanie podłogowe a nawet zlewy z ciepłą i zimną wodą, pomylone przez niektórych z ubikacją:)). Tam też rozgościli się, odpoczęli, a potem ruszyli na wieczorne zwiedzanie poziomu gościnnego Zhufbaru. Zwiedzanie rozpoczęli i zakończyli wycieczką Szlakiem Krasnoludzkich Knajp. Mnogość trunków i ich względnie niska cena (słynna „samorodkówka” po jedną koronę za kamionkową flaszę, okowitki i starki jeszcze tańsze, piwo za grosze! Raj!) sprawiła, że wycieczka zamieniła się szybko w imprezę alkoholowo-dyskutancko-plotkarską. Wszyscy (poza Antonem, wciąż abstynentem) pili, ponadto zbierali informacje o konkurencjach i zawodnikach.

Bulgo (opisując problemy Antona pewnemu krasnoludowi): I on pić nie może. A poza tym mu kuśka nie staje.

Karsten: Z przodu opad, z tyłu wiatry.

Wreszcie zjawił się Urzędnik i z marszu zaproponował, że w zamian za 60 koron lub jak kto woli 30 morgrimek (zhufbarskie, ośmiokątne monety z podobizną króla Morgrima) zostanie ich Przewodnikiem po mieście i Olimpiadzie. Zapewni informacje, personel etc. BG przystali na to i Urzędnik (a raczej już Przewodnik) dokładnie przedstawił konkurencje, zawodników, przestrzegł przed zadzieraniem z Thordimem Młotem, a potem zaprowadził Konrada (na jego prośbę) do alchemika.

Wymyślanie miana dla drużyny BG:

Anton: Może światełka w tunelu?

Bulgo: Odbytniaki?

Konrad: Łódzkie pogotowie?

Ciąg dalszy wymyślania nazwy drużyny:

Maja: Pszczółki Maje?

Volker (patrząc krytycznie na cuchnącego Bulga): Muchy Mai?

Bulgo (dumnie): Maja i bzykacze-rozpierdalacze!

Ktoś tam (Konrad?): Wiem! Sztywny Pal Usingena!

Alchemikiem okazał się być niejaki Unni, poważny, starszy, dobrze ubrany krasnolud. Zgodził się sprokurować miksturę dla Konrada, po której ten na kilka sekund stałby się dwukrotnie cięższy, ale zażądał 200 koron. Drużynowy magik, nie mając takiej kwoty zgodził się zapłacić przysługą, wykonaną na rzecz patrona Unniego.

A jego patronem i mecenasem jest okrutny i nieznoszący sprzeciwu przywódca lokalnej organizacji przestępczej – Ovlond zwany Księciem Złodziei. Co prawda Przewodnik przestrzegał Konrada, lecz ten zaryzykował i przybił interes:

Kamil (podejmując decyzję, czy zgodzić się na propozycję Unniego): A co tam! Co jakiś czas trzeba się władować w jakieś gówno!

Wreszcie BG wrócili na kwaterę. Następnego dnia był ich wielki dzień. Miały się odbyć wszystkie konkurencje Olimpiady poza Podziemnym Maratonem.

Tutaj odbiegnę od chronologii wydarzeń (konkurencjami mieszałem, przerywałem, wprowadzałem wydarzenia pomiędzy) i uporządkuje to, pokrótce opisując przebieg zmagań w każdej z konkurencji.

1. Pojedynek na tyczkach – brała w nim udział Maja. Pod każdą z tyczek zbierali się kibice zawodnika z przeciwnej drużyny. Jak łatwo się domyśleć, pod tyczką Mai ciągle sterczało 20-40 krasnoludów, a pod jej przeciwnika zaledwie 4-5 BG. Po co? Spadający zawodnik, nim dobiegła do niego straż, spotykał się z wyrazami miłości przeciwnych kibiców, wyrażanych najczęsciej za pomocą butów! Kibice pierwszego przeciwnika Mai nawet próbowali skrycie podpiłować tyczkę bohaterki, ale Bulgo błyskawicznie ich zakapował sędziemu.

W pierwszym pojedynku Maja wygrała z niewielką pomocą Konrada, który czarem „Dźwięki” stworzył syk węża zaraz obok walczącego z bohaterką krasnoluda. Wojownikiem zachwiało, a cios korbacza posłał go na ziemię, gdzie czekały już na niego buty pozostałych bohaterów :).

W drugim Maja wygrała już sama, choć przez chwilę było dość dramatycznie.

W trzecim (półfinałowym) zmierzyła się z samym Torrikiem Morgrimssonem, który dość szybko przypadł do gustu BG. Torrik, pechowiec nad pechowce, najpierw sprawdził dokładnie szczyt tyczki (kilka lat wcześniej był źle zamocowany i książę spadł przed walką na ziemię), a potem  stoczył malowniczą i honorową walkę. Oczywiście przegrał, bo miał pecha (wyrzuciłem 100 na teście trafienia i chłopem zarzucił własny korbacz:)). Tym razem BG sami złapali księcia i delikatnie go postawili na ziemi.

W czwartym Maja zmierzyła się z samym potężnym Thordimem Młotem i po długiej walce, posłała go na ziemię, zwyciężając tym samym w konkurencji.

2. Bieg na beczce – Tutaj bohaterom (Maja na beczce, Anton i Volker pchacze) poszło kiepsko. Choć sami szybko wyeliminowali przeciwników, to sami przejechali zaledwie 20 metrów nim Maja spadła. Wygrała drużyna Thordima

3. Wspinaczka zagłady – Bulgo dał z siebie wszystko i w pokazowym stylu wspiął się na sam szczyt, otrzymując kilka silnych ciosów pałką wypełnioną pierzem. Nie tylko nie spadł, ale dotarł na szczyt, kiedy pozostali konkurenci dopiero kończyli się wspinać na pierwszą z trzech lin.

Smutnym epizodem było uczestnictwo Torrika. Konorowy książę osobiście przywitał i uściskał dłoń każdemu z konkurentów, w tym Bulgowi. Jak wiadomo Bulgo, snotliński brudas nad brudasy, zawsze jest czymś upaprany, zazwyczaj oślizgłym i lepkim. tak było i teraz. Dłoń Torrika, uchrzaniona tymże lepkim i śliskim paskudztwem nie miała zbyt dobrej przyczepności i książę spadł z liny.

4. Bieg przez płotki na szczudłach – Anton wystartował dobrze, szybko, zadzierzyście. Dotarł do metrowego, granitowego muru i … wypierdzielił się. Ilość utraconych zębów policzymy na następnej sesji. Zwycięzcą ponownie była drużyna Thordima.

5. Rzut głazem – W konkurencji miał brać udział Usingen (najwyższa Siła w drużynie), ale jako że gracz był nieobecny, zastąpił go Karsten (Siła ledwie 4). Faworytami byli: Thordim Młot (Siła 7) i bezimienny, potężny krasnolud kryjący twarz za srebrną maską z drużyny Karak Kadrin (Siła 8) . Uczestnicy rzucali tyloma K6, ile mieli siły, szóstki się automatycznie przerzucało.

I teraz szok. Karsten osiągnął wynik 34 (kilka przerzutek). Bezimienny 31. Thordim rzucałby 7k6, ale w chwili, gdy unosił głaz, Bulgo uniósł tunikę, wyszczerzył się i pokazał mu klejnoty. Odjąłem jedną kostkę Thordimowi i faworyt konkurencji zdobył 33 punkty!

Po raz kolejny przez oszustwo bohaterowie wygrali konkurencję:).

Maja (do Bulga, po jego kolejnym pyszczeniu krasnoludom): To jest ta sesja, na której jesteś grzeczny!!!

6. Żarcie na czas – Niech ktoś powie, że nie posiadam talentu prekognicji! Volker ugryzł pierwszy placek i od razu zwymiotował (rzut 100 na k100!), obrzygując jury, w tym króla Morgrima :). Czyli jak w preludium do sesji.

Wygrała drużyna Ferdssonów, klanu piwowarów zhufbarskich.

7. Próba kozła – Bulgo zaczął dobrze, ale niestety nie udało mu się zerwać najważniejszej białej wstążki wiszącej przy jajcach kozła Nurglaka. Poza tym, mimo wysokiej Zręczności, kilka testów mu nie wyszło.

Co prawda konkurencji nie wygrał, ale na sam koniec, wkurzył kozła i  stoczył z nim malowniczą walkę, wgryzając się w jego … podogonie. W ten sposób pomścił Torrika (pogryzionego rok wcześniej w krocze), spacyfikował kozła, który pobekując żałośnie odpełzł do zagrody po tym, jak strażnicy oderwali wściekłego snotlinga od biednego zwierzęcia. Bulgo też został pokąsany. O tym, jakie złapał choróbstwo, dowie się już wkrótce :).

Zwyciężył zawodnik Thordima.

8. Błotny plusk – Mimo oszustwa (eliksir od alchemika) Konradowi nie udało się wygrać konkurencji, w której sukces odniosła przedstawicielka drużyny kobiecej – Olla.

9. Skok po flaszkę – Kolejne wielkie zwycięstwo BG. W dwu skokach Bulgo wypił 1,25 l okowity i pijany wódą, szczęściem i sukcesem legł pod stołem.

W ten sposób BG odnieśli zwycięstwa w czterech konkurencjach z dziesięciu.

Pozostał podziemny maraton. Jeśli i w nim zwyciężą, obwoła się ich zwycięzcami całej Olimpiady. Jeśli wygra Thordim (inne drużyny nie bardzo się liczą), on znów sięgnie po laur zwycięzcy.

Ja (opisując warsztaty i sklepy w Zhufbarze oraz nieufność wobec ludzi): Na jednym ze sklepów jest przywieszka, a na niej napis „Człowieku, nie kradnij! Złodziejstwo karzemy śmiercią!”

Maja: Niech zgadnę? Po polskiemu?

INNE WYDARZENIA:

1. Spotkanie z Thordimem – po tym jak Bulgo nieładnie się zachował podczas rzutu głazem, Thordim osobiście poszedł mu „podziękować”. Skończyło się na tym, że gniewu nie czuje, ale w zamian Bulgo odwdzięczy mu się przysługą (pytanie jaką?:)):

Thordim (do Bulga): W porządku, nic ci nie zrobię, ale zrobisz coś dla mnie…

Bulgo (obrażony): Niczego nie ciągnę!!!

2. Spotkanie z Ranifrą – w przerwie pomiędzy konkurencjami uśmiechnięta, szczebiocząca i znana już BG z dwu spotkań Ranifra Morgrimsson – córka króla Zhufbaru, odwiedziła ich namiot. Pochwaliła się swoimi ślicznymi butkami (delikatne, białe glanki zdobione malutkimi rubinkami i diamencikami :)), a następnie  opowiedziała im o tym, że w okolice Zhufbaru powrócił legendarny zabójca gigantów Kargun Toporodzierżca. Liczący już 220 lat (szok graczy) wojownik chce w ostatniej przed śmiercią walce zmierzyć się i pokonać ogromnego trolla z gobliniej armii – Arzhafa Żarłoka. Rzecz jasna filuterna krasnoludka (taka połączenie krasnoludzkiej Paris Hilton i męczącej nastolatki) zaproponowała, że zaprowadzi ich do żywej legendy.

Tak, to byłoby głupie, wziąć ze sobą potajemnie księżniczkę. Tak, krasnoludy mogłyby to uznać za porwanie. Tak, bohaterowie (a konkretnie Maja) przystała na to. 🙂

Bulgo (komentując pomysł udania się z córką króla Zhufbaru, potajemnie, do legendarnego zabójcy gigantów): Taaaa, on nam wpierdoli, potem za ucho przyprowadzi do jej starego, a ten nam znów wpierdoli, a potem wyryćka!

Bulgo (wciąż zastanawiając się nad konsekwencjami spaceru z Ranifrą): W sumie możemy wpłynąć na sytuację polityczną. Gdzie nie pójdziemy z nią, tam podąży za nami całą armia jej starego.

3. Spotkanie z Torrikiem Morgrimssonem – syn króla i brat Ranifry odwiedził BG i przyjaźnie z nimi porozmawiał. W trakcie rozmowy Anton opowiedział, ze na Stirze żyje Rzeczna Wiedźma, któa umie odczyniac uroki, może i klątwę pecha zdejmie z Torrika. Książę zapalił się do tego pomysłu i poprosił, by po Olimpiadzie zaprowadzili go do Wiedźmy.

Rozmowa już po zgodzie na spacer z Ranifrą:

Torrik: Ale zaprowadzicie mnie do wiedźmy? Słowo?

Anton: Słowo!

Bulgo: No to kloaka.

W ten oto sposób drużyna zgodziła się na coś jakby  porwanie syna i córki króla Zhufbaru. Tak działają prawdziwi herosi!

Sesję zakończyliśmy po dziewiątej konkurencji. Został kluczowy podziemny bieg.

UWAGI:

1. Krótkie zestawienie wątków, które chcieliście ruszyć i tych, o których dowiedzieliście się na tej sesji. Wydaje mi się, że uporządkowanie się przyda:

– Zaginiona, krasnoludzka karawana z żelazem

– Karawana z żywnością dla Zhufbaru zorganizowana przez wrogiego Wam kupca Taunescu

– Opuszczony klasztor krasnoludzki u wylotu Przełęczy, w którym obudziło się Wielkie, Niemożebnie Wredne Zło

– Dziwne złote jajo wykradzione ze skarbca Baronowej Sylvanii na zlecenie czarodzieja Welrada Hagenau

– Wioska duchów i ślady po demonie

– Spacerek z Ranifrą do Karguna Toporodzierżcy

– Wyprawa do Rzecznej Wiedźmy z Torrikiem

– Ibanez – niektórzy wciąż chcą go odwiedzić, chłop już miesiąc temu miał się czegoś o mieczach dowiedzieć.

– Zaginiony czarodziej – wątek Konrada

– Bractwo smoka – wątek Mai

Jak widać macie co robić. 🙂

2. Mam wrażenie, że pod koniec spadła dynamika i niektórzy się nudzili. Czekam na uwagi i krytykę. Kamil , chyba trochę Cię po macoszemu potraktowałem na sesji, tak sobie myślę.

Advertisements

komentarze 24

  1. Już się boje grać swoje postacią .
    ten zabójce jest fajny widział inwazje chaosu 🙂

  2. Na Zamolxisa! Narta powraca?? Czy jego kolejna odmiana? 😉

  3. tak wieki topór 4 ręki i jest w ciągłym szale 😀

  4. Ja tam jestem zadowolona :] Chociaż mam jakieś przeczucie, że nie wykorzystaliśmy wszystkich możliwości… ale to się da naprawić :] O ile mnie Usingen nie zabije przez moje dobre serce… z drugiej strony spacer z Ksieżniczką to ciągle tylko spacer. Nic nie musi się stać. ;D

  5. @ Madzia
    Dzięki, a możliwości… Hmmmm,, sądziłem, że wygracie 2-3 konkursy. Serio. Ogólnie Wasza kreatywność (oszukiwanie:)) sporo zmieniła.

    Usingen coś nie komentuje, więc ćśśśśś 🙂

    Taaa, znasz mnie. Spacer zwykłym spacerem? 🙂

    @ Maro
    Narciarz? To już snowboardzista będzie 🙂

    @ Pablo
    Eeeee nie musi znać żadnej inwazji.
    Pozdr

  6. A co mam komentować? Fakt, że jak spadnie krasnalce włos z głowy to nasze łby się potoczą po bruku, a jak złamie paznokcia to nas połamią kołem? No i oczywiście składanie obietnic jej bratu wbrew jaj ojcu… nadążacie… ja nie…

  7. @ Usingen
    „wbrew jaj ojcu”

    Przejęzyczenie celowe czy freudowskie? 😛

    Oni nadążają. Chyba. No jak nie, to zestawiłem co ważniejsze questy i sporo tego jest.

  8. Literówka… „jej ojcu” miało być…
    Questy… tylko, że oprócz pedków są jeszcze konsekwencje… O ile Damian może kierować się „dobrym sercem” to część z nas powinna pamiętać, że krasnoludzi wiedzą,że jesteśmy z SDiM, a podejmowanie działań, choćby spaceru, w stosunku do rodziny królewskiej różnie może zostać odebrane, szczególnie jeśli robi się to za plecami króla… Czy to już sabotaż i podkopywanie relacji na linii Imperium – Zhufbar? A jeśli tak to kto za to dostanie po dupie i będzie się tłumaczył? (o ile po laniu w tyłek będzie w stanie mówić…)

  9. No i oczywiście co do Xsięcia to na razie odpada…

    Dla tych co nie widza powodu wyjaśnię… polują na nas czarni, za duże ryzyko, dla krasnala.

  10. Ech, no i piękno bezinteresownej wyprawy do zabójcy gigantów oraz pomocy wielkiemu pechowcowi pizgło jak bańka z nosa Nurglaczka. ;D

  11. @ Usingen
    Grześ, wiedzą? Sorki, pytam serio nie prowokacyjnie, kto im powiedział? Może coś przeoczyłem?

    C o do reszty zgoda. Sprawa dość ryzykowna, ale (tym razem prowokacyjnie), odeślę do teksty Kamila z sesji).

    @ Bulgo
    Nurglaczka pokąsałeś w jajka!

  12. Jeszcze przy pierwszych spotkaniach z krasnalami przedstawiałem się, później na przełęczy to jeszcze za kadencji Hamana, Jorgula i elfa. A skoro w jednym miejscu wiedzą więc pewnie znaczni w stolicy wiedzą 🙂

  13. Pewnie tak. Dzięki. Przyjmuję, że w takim razie znają Cię z właściwego nazwiska.

    Pozdr

  14. Hmmmm krasnale wiedza ze Usingen to Usingen 😉 ale nie pamiętam sytuacji w której ktokolwiek informował ich o przynależności części grupy do SDIM

    A co do Nurglaczka, to taka forma poznawania się 😀 😀 😀

  15. A moze i informował ale przeoczyłem, ale okazuje się, do SDIM należy tylko 3 z 7 graczy 😀

  16. i tak tam nie będę 😀

  17. Maro
    To prawda, że komórka SDiM, praktycznie przestała istnieć, ale to nie oznacza, że ci którzy z niej przeżyli mają działać pochopnie i bezmyślnie.

    Tom
    A co do gówna to zadyma z kupcem na jakiś czas wystarczy 🙂

  18. Przecież działania pochopne i bezmyślne to dewiza naszej grupy 🙂 🙂 🙂

  19. @ Bulgo
    Pamiętasz fragmencik z „Firefly”, jaki Wam ostatnio pokazałem? O to własnie chodzi! Jest głośno, wybuchowo i zajebiście zabawnie! A potem sypią się trupy:).

    @Usingen
    No tak, Ty to masz prawo w gówno wdepnąć, a innym to już go nie dajesz, chlip, chlip 🙂

  20. a zazwyczaj zaczyna się tak niewinnie, ot ktoś krzyknie… http://www.youtube.com/watch?v=49OZ0M_0fhg

  21. Taaaa a po wszystkim to zazwyczaj jest tak:

  22. Heh… A taka miała być zabawa.. ;D Coś ta Sylvania na mnie nieźle działa ;D Czuję się jak kot w wieeelkiej, niezbadanej kuwecie. 😉

  23. Magda…
    tak kuweta… tylko dlaczego ciągle wygrzebujesz te miękkie kamienie…

    Tom
    Tak, oczywiście… kupiec to tylko i wyłącznie moja wina,… przyznaję się bez bicia ;/

  24. magda
    ja czuje coś czuje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s