Beryl vs MP-40

Marcin Ciszewski „Major”

Gdzieś, kiedyś czytałem wspomnienia człowieka, który był świadkiem powstania w getcie warszawskim. W pamięci utkwił mu taki oto obraz: niemiecka armata ustawiona na ulicy ostrzeliwuje budynek zajęty przez powstańców. Gdyby autor wspomnień żył w świecie wykreowanym na kartach nowej powieści Marcina Ciszewskiego, zapamiętałby scenę z sześciolufowym działkiem na ciężarówce zmieniającym kilkudziesięciu esesmanów w magazyn krwistych, zupełnie niekoszernych befsztyków.

Po niespełna roku ukazał się trzeci tom cyklu (po „www.1939.com.pl” i „www.1944.waw.pl”), który technicznie jest, że użyję terminologii filmowo-telewizyjnej, spin-offem wobec całości cyklu. Nie powinno to dziwić, wszak akcja „Majora” toczy się ciągu trzech kwietniowych dni 1943 roku, kiedy pułkownik Grobicki (protagonista poprzednich części) przebywa jeszcze w Stanach. Ciszewski funduje nam rozbudowaną retrospekcję, obsadzając w tytułowej roli porucznika Janusza Wojtyńskiego, ex-dowódcę GROM, który  w „www.1944.waw.pl” wygrywa dla Polaków powstanie warszawskie. W 1943 roku już jako zaufany oficer AK odpowiadający przed samym Roweckim ps. „Grot” przygotowuje operację, która być może zmieni przyszłe losy Polski.

Tym razem czytelnik sam może ocenić, jak ciężkie było żyć w okupowanej Warszawie. Polakom? Nie! Zdecydowanie Niemcom! Wybucha powstanie w getcie, które wspiera elitarny Batalion Rozpoznawczy AK Wojtyńskiego. Żołnierze przeszkoleni w zielonej i czarnej taktyce, zdyscyplinowani, działający na wzór XXI-wiecznych oddziałów specjalnych, wyposażeni w nowoczesne środki łączności i częściowo takież uzbrojenie strzeleckie zamieniają życie typowego Hansa w piekło i kończą je podobnie – wybuchowo i ogniście. Jednakże powstanie jest jedynie tłem dla wywiadowczej rozgrywki, którą toczą Polacy, Niemcy, Amerykanie i Sowieci. Miłośnicy batalistyki nie powinni się martwić. Co prawda nie zobaczą w akcji „Twardego” czy ataku pary Mi-24 na okupanta, jednakże opisy działania snajperów, ulicznych strzelanin czy walk miejskich stanowią znaczącą część „Majora”.

Ciszewski trzyma się wytyczonego poprzednimi książkami szlaku, pisząc dobrą prozę sensacyjną z elementami technothrillera. Pozory prawdopodobieństwa buduje, umiejętnie wplatając w fabułę powieści postacie historyczne (Stroop, wspomniany Rowecki czy Hahn) czy odwołania do realnych wydarzeń, które miesza z fikcyjnymi, wywołanymi przez „przybyszów z przyszłości”. Nie jest przy tym zwolennikiem twierdzenia, iż historię łatwo zmienić. Tu już nawet nie chodzi o bzdurny trzepot „skrzydełek motyla”, lecz takie wydarzenia jak udany zamach na gubernatora Hansa Franka czy też zakończenie kampanii wrześniowej dopiero w listopadzie 1939 z o niebo większymi stratami Niemców, które nijak nie wpływają na historię. Trudno polemizować z tezą autora powieści, której głównym celem jest bądź co bądź rozrywka, a nie próba naukowego wykazania, że historia lubi wędrować utartymi szlakami. Ważne jest, iż Ciszewski jest przy tym przekonujący i, jak przystało na historyka z wykształcenia, sugestywnie przedstawia ciągi przyczynowo-skutkowe prowadzące do takiego a nie innego rozwoju wydarzeń (m.in. przedstawienie zaskakujących zgoła losów japońskich nalotów na Pearl Harbor).

Pod względem stylu „Majorowi” bliżej jest do drugiej części. Próżno tu szukać elementów humorystycznych, grepsów czy gagów. Otrzymujemy powieść sensacyjną pełną twardych mężczyzn, którzy nie wahają się podjąć ryzyka w imię wyznawanych wartości. Formalnie Ciszewski jeszcze bardziej zbliża się do twórczości Toma Clancy’ego. Wydarzenia ukazane są z kilku punktów widzenia a postacie zmieniają się jak w kalejdoskopie, choć trzeba przyznać, że Ciszewski nie popełnia błędu, przez który cierpi „Krzyżacki poker” Spychalskiego, wyraźnie wskazując głównego bohatera powieści.

Ciszewski utrzymuje dość wysoki poziom cyklu, po raz kolejny pięknie wstrzeliwując się w niszę „historii alternatywnej”. Pozostaje przy tym finezyjny, nie poddając się ułańskiej fantazji, która kazałaby mu opisać, jak Wojtyński wygrywa dla aliantów wojnę. Jednocześnie miłośnik nurtu, który umownie nazwałbym „patriotic fiction” znajdzie w „Majorze” jakże miłe sceny lania, jakie regularnie polskie wojsko spuszcza nazistom, czyli Niemcom (warto przypomnieć, bo na zachodzie coraz częściej rozgranicza się te dwa narody :)).

Nie jest to jednak książka bez wad. Nie szukajcie w niej codziennych scen z okupowanej Warszawy. Choć autor świetnie opanował topografię stolicy, szermując nazwami ulic, budynków etc., to czasem miałem wrażenie, że to zaledwie sztafaż. Czegoś brakowało. Nastroju okupacji, który znamy z tylu filmów i książek? Warszawa wydaje się być dużo groźniejsza dla okupantów niż okupowanych. Jasne, życie żołnierza AK nie jest łatwe, co oddaje pewien toast w książce*, ale i tak lepsze niż los zwykłego niemieckiego żołnierza.

Kolejnym zarzutem może być nienaturalność niektórych scen. Mnie szczególnie uderzyła sztuczność dialogu podczas narady z przywódcami powstania w getcie. Tak jakby rzemiosło pisarskie autora „Majora” nie potrafiło udźwignąć dość mocnej pod względem emocjonalnym sceny. Na ogół jednak Ciszewski dobrze posługuje się piórem. Sprawnie konstruuje dialogi, bez trudu opisuje  chaotyczne i dynamiczne strzelaniny, inaczej niż np. Artur Baniewicz, starając się je przedstawić w sposób klarowny i czytelny.

Powyższe wady (a raczej usterki), nie wpływają na ogólny odbiór książki, którą oceniam dość wysoko i polecam miłośnikom militarnej fantastyki.

Moja recenzja (autolans, a co!) „www.1944.waw.pl”.

*- No to byśmy przeżyli kolejny dzień.

– I jebał ich pies!

– Tak jest, tak jest, tak jest!

Reklamy

Komentarzy 5

  1. Książka bardzo dobra.
    Mnie również brakowało humoru Wieteski czy odrobinę bardziej swobodnych relacji damsko-męskich.
    Wojtyński jest też trochę za idealny, ale to nie są powody by cokolwiek umniejszać.
    Czyta się jednym tchem a to o książce najlepiej świadczy.
    Wielowątkowość nadała Majorowi cech książki sensacyjnej a i lepszy z książki na książkę warsztat pisarza też zrobił swoje.
    Trzeci tomik, jak i dwa poprzednie trafił na moją półeczkę best of the best :).

  2. @ piotrriv
    Fakt, ale humoru to już od drugiego tomu dużo mniej jest. Jednak tematyka wymusza swoje.

    A co do warsztatu – absolutnie się zgadzam.

  3. No to trzeba będzie zakupić, poprzednie tomy mi się podobały, zobaczymy jaki będzie „Major”, ale przedstawiłeś to bardzo obiecująco:)

  4. Kupiłe, przeczytałem, przetrawiłem:). Musze stwierdzić, ze ta część cyklu najbardziej mi się spodobała. Granica między fantastyką naukową, a historycznym realizmem została utrzymana. Podoba mi się odmieniony styl bycia żołnierzy, zupełnie inny od tego z 39, również dobrze została zarysowana różnica między ludźmi z epoki a tymi z XXI wieku, choć jak dla mnie ten aspekt mógł zostać trochę bardziej jeszcze rozwinięty.

    No i toast, przejdzie do biblioteczki moich ulubionych cytatów z książek:)

  5. No widzisz Merill. Też widzę że p. Ciszewski rozwija się. Brakowało takiej literatury w Polsce.

    A toast rządzi!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s