Sylvania cz. XXIV – pożegnanie z Bulgiem

Gracze:

Madzia – Maja, kotołak, zwiadowca, skrytobójczyni.

Jaro – Volker Tillmans, nowicjusz Morra, który już przekwalifikował się na członka morryckiej straży świątynnej.

Pablo – Krasnolud Logan, świeży Kowal Runów, szanowany członek krasnoludzkiej społeczności.

Kamil – Konrad Teub, czarodziej-kombinator, żywe wsparcie ogniowe.

Maro – Bulgo, snotling, bohater snotlingów, rewolucjonista, który tak naprawdę nosi imię Bulczysław, a przez ziomków snotlińskich niedługo uzyska miano “Che Bulgaro”.

Po zmianie postaci:

Thorgrim Thorgrimsson – mężny, tajemniczy i dość archaiczny wojownik krasnoludzki z Gór Krańca Świata.

Damian – Anton Bykow, kislevicki kozak abstynent.

Grzegorz – Jurgen von Usingen, porucznik SDIM, twardy wojownik, który sam już nie wie, czy pracuje dla Imperium, Karaz Ankor czy rewolucjonistów snotlińskich.

Już na miejscu, w opuszczonej kopalni bohaterowie rozbili wraz ze snotlingami obozowisko. BG sprawdzili kopalnię, znajdując ślady po zwierzoludziach. Następnie próbowali opanować nieco żywioł, jakim są małe zielone snotki, z mizernym skutkiem. Niektóre się biły, inne na własną rękę (łapę?) szukały żarcia. Kolejne znów zaczepiały bohaterów. Zresztą, by opisać chaotyczność, nieprzewidywalność uwolnionego „zielonego ludu” trzeba by talentu Lewisa:

Było smaszno, a jaszmije smukwijne
Świdrokrętnie na zegwniku wężały,
Peliczaple stały smutcholijne
I zbłąkinie rykoświstąkały.

Nie było tylko dżabersmoka. Na szczęście.

Tymczasem Maja wyruszyła na polowanie, bowiem BG nie mieli niczego w ustach od dwu dni. Co prawda udało jej się upolować pięknego łosia, jednakże powróciła z niczym. Powód tego był jasny, a przede wszystkim wielki i cuchnący. W pobliżu, w niewielkiej jaskini ukrytej za kurtyną wodospadu oddawały się spokojnej drzemce trzy ogry. Przebudziwszy się, bestyjki wyczuły nosem łosia i nim Mai udało się zwierzaka oprawić, zabrały truchło rogacza, zostawiając ukrytą w zaroślach i zarazem wściekłą łuczniczkę.

Wróciwszy, Maja zrelacjonowała przebieg polowania, co tylko pogłębiło smętne nastroje BG. Snotlingi szalały wokół, dyscyplinę mając za nic, słońca z wolna zaczęło się kryć za horyzontem. Wydawało się, iż po raz kolejny BG pójdą spać z burczącymi brzuchami, kiedy nadbiegła, a raczej nadleciała grupa przerażonych snotów, wrzeszcząc, iż zwierzoludzie nadchodzą.

Konrad (bodaj po kolejnym opisie psocących snotlingów): Marzę o czarze „Grawitacja”: wielkie ostrze w górze, które opada na głowę i …

Ktoś: Gilotyna!

Konrad: Cholera! Ktoś już to wymyślił?!

Wciąż w klimatach rewolucji francuskiej, dywagacje luźne:

Bulgo: Vive La Revolucion!!!

Konrad: Maja z nagą piersią na barykadzie, obok snot w berecie i ze sztandarem!

Bulgo: A wszyscy najebani.

Rzecz jasna BG rzucili się w kierunku wskazanym przez kurdupli. Oczywiście w typowej, sylvańskiej mgle nie kryły się zwierzoludzie, lecz stado jeleni. Mięso! W kilka chwil trzy jelenie padły ze strzałami w trzewiach i już bohaterowie mieli się wziąć do porcjowania mięsa, lecz po raz kolejny trzy ogry były szybsze. Dopadły martwych zwierząt, by je ze smakiem pożreć.

Usingen zarządził negocjacje z wielkimi humanoidami. Mało skuteczne, bowiem Bulgo, niewiele myśląc, palnął z łuku. W zasadzie to nie była walka, lecz masakra. Ogry w zasadzie nie zdołały zetrzeć się na broń ręczną, tak skuteczny okazał się ostrzał BG.

Tak oto bohaterowie zdobyli zapas żarcia, który snotlingi wręcz pochłonęły, rzuciwszy się pierwej na krwawe ścierwa rozwrzeszczaną hałastrą.

Po tym starciu Maja, Bulgo i babcia Bulga (uporczywie nazywająca go Bulczysławem) udali się sprawdzić jaskinię ogrów.

Reszta pozostała przy snotlingach przy kopalni. I w sumie na całe szczęście, bowiem nad ranem powróciła banda zwierzoludzi, siedem rosłych bestii. Walka, która się rozegrała nie była zbyt epicka, raczej chaotyczna.

Konrad po użyciu czarów strzela z dwu pistoletów na raz do zwierzoludzi:

Czary mary chuje!

Koniec końców bohaterom udało się przeżyć i zabić bestigory (z wydatną pomocą co śmielszych snotów). Volker ubił sam, bez niczyjej pomocy zwierzoluda, tracąc tym samym dziewictwo :), Logan cudem przetrwał starcie wręcz z bestiami, a Usingen został ciężko raniony.

Zwiadowcy natomiast dotarli bez większych przeszkód do jaskini. Co prawda Bulgo był bliski apopleksji, bo babka zamęczała go swoimi uwagami, radami, paplając bez przerwy. Maja zresztą też. W samej jaskini niewiele znaleziono (trochę szmat, narzędzi etc.)

Dyskusja na temat ewentualnego wykształcenia się magii u snotlingów.

Bulgo: Zamiast fajerboli byłyby shitbole!

Po powrocie zwiadowców Usingen zdecydował się wreszcie opuścić kopalnię snotów. Nie wiedział, iż przyjdzie mu się również pożegnać z Bulgiem, który zdecydował się pozostać ze swoim ludem. Odprowadziwszy przyjaciół do granic wąwozu pożegnał się wylewnie i tak oto drużyna, pomniejszona o jednego członka (a w zasadzie małego, pokręconego i zielonego pitola) ruszyła pieszo w stronę Khazad Egrim.

Bulgo (opisując, że już wkrótce powstanie państwo snotlingów): Mamy potencjał, by zmienić nazwę z Gór Krańca Świata na Góry Srańca Świata.

Zszedłszy z podgórza znalazła się ponownie na sylvańskiej ziemi. Pogoda nie dopisywała, było mgliście, wilgotno, czasem paskudnie mżyło. Już przy wjeździe na Przełęcz Krasnoludzką BG znaleźli ukrytego trupa kuriera, który musiał zginąć ledwie kilka godzin wcześnie. Przy trupie Logan znalazł list do króla krasnoludów i pierścień z herbem barona von Regraksa. Baron (znany BG szlachcic, który żyje niczym chłop) ostrzegał w epistole krasnoludy, by nie ważyły się pić alkoholu z transportu od kupca Taunescu.

Z tymże listem już pod wieczór drużyna wkroczyła na Przełęcz, gdzie spotkała obozującą grupę kilkunastu najemnikom. Choć obcy wyglądali raczej podejrzanie i wybitnie pasowali na morderców kuriera, BG powstrzymali się od prowokacji i po krótkiej rozmowie ruszyli w stronę Khazad Egrim. Do forteczki dotarli już w środku nocy.

Przekazali list setnikowi Galondowi Skallisonowi, który niezbyt przyjemnie zareagował na kolejne „wspaniałe” zachowanie ludzi, co z kolei niezbyt spodobało się Usingenowi i zaowocowało propozycją ze strony porucznika, by krasnoludzki setni zwyczajnie i po ludzku się odpierdolił.

Jak łatwo przypuszczać dalszy ciąg spotkania przebiegł w dość chłodnej atmosferze. BG zebrali nowe plotki o Ranifrze (zaginęła, powróciła, a nawet odeszła zostawiwszy po sobie tylko ścięte włosy, gulp!) , Zhufbarze (faktycznie transport Taunescu był felerny, zaraził czymś krasnoludy, co sprawiło, iż oddały bez walki pełen poziom skavenom) etc.

W Khazad Egrim Logan poznał też Thorgrima Thorgrimssona – dziwnego wojownika krasnoludzkiego, noszącego zbroję i pięknie zdobiony młot sprzed ok. 200 lat i wyrażającego się równie archaicznie. W ten oto sposób Bulga zastąpił w drużynie krasnoludzki fajter, podnosząc współczynnik upłytowienia w ekipie (już 4 postacie noszą płytówki :)).

Następnego dnia zeszli z gór, minęli opętany przez duchy klasztor (Valaya Thryng) i znaleźli się w Sylvanii. W połowie dnia dotarli do szlaku prowadzącego do Waldenhof, a pod wieczór minęli ruiny zamku Drakenhof i po raz kolejny zatrzymali się przy posterunku rycerzy Zakonu Zasłużonego Odpoczynku, któremu przewodził znany BG (przyjaciel i dawny opiekun Volkera) – rycerz Emmerich (tak się nazywał, kurde, na sesji zapomniałem:)).

Początkowo rozmowa przebiegała w dość przyjemnej atmosferze, azaliż po kilku uwagach bohaterów Emmerich ochłódł, podobnież jak atmosfera w namiocie, gdzie rycerz Morra ugościł BG. Emmerich nie dał oczywiście wiary w słowa BG, mówiące, iż Taunescu to kawał drania, truciciela i zdrajcy. Sugestię Thorgrima, iż kupiec zostanie zabity, skwitował, że będzie musiał przekazać to swoim przełożonym. Po tych słowach pożegnał bohaterów, prosząc, by rankiem odjechali.

Sesję na tym zakończyliśmy.

UWAGI:

1. Jeśli realnie myślicie o zabraniu rudy, to zastanówcie się nad konkretnym planem.

Reklamy

Komentarzy 17

  1. „Na barykady snotlingu umęczony
    Sztandar rewolucyi w górę wzneś
    Śmiało do boju wytęż swe ramię
    Bo na Cię czeka zwycięstwa cześć …”

    Vive La Revolucion! 🙂

  2. Pamięci Bulczysława I, wodza rewolucji, bohatera narodu snotlińskiego, prekursora komunizmu w Górach Srańca świata.
    „…jest ON
    Towarzysz, Wódz, Komunista
    Bulgo, słowo jak dzwon”


    Dzięki Kamil!!! 😀

  3. Pieśń na cześć „Wielkiego pochodu 2518”

    Prędzej, górniku, głębiej, górniku,
    węgla pokłady rąb,
    w twojej kopalni, na twym chodniku
    staje ojczyzny zrąb.

    Pod twym oskardem padł imperializm,
    nadszedł wolności czas.
    Więcej żelaza, węgla i stali
    dla Snotlińskich mas!

    Węgiel ogrzeje, węgiel nakarmi,
    z węgla nasz Wspólny Dom,
    węgiel – to siła Snotlińskiej Armii,
    droga ku jasnym dniom.

    Nie dla bogaczy-wyzyskiwaczy
    dzisiaj wyciskasz pot:
    Snotlandia robocza czeka i patrzy,
    czeka i pług, i młot.

    Prędzej, górniku, śmielej, górniku,
    w przyszłość twą jasną idź,
    dąż zastępami współzawodników,
    w trudzie pierwszeństwo chwyć.

    Twoja ta ziemia, twoja na zawsze
    węgiel, żelazo, stal!
    Snoty na przedzie, prowadzą Snoty
    w socjalistyczną dal.

  4. Bulgo – hhehehee nie ma sprawy, powodzenia w budowaniu państwa 🙂

    A tę oto skromną pieśń dedykuje naszym drużynowym Paniom , Beacie i Magdzie , myśle że dość dobrze oddaje charakter przecudny pań 🙂

  5. załóżmy ze narrator w rzeczonej pieśni to Konrad :]

  6. Hehehe.. rewelacyjne.. 😀 Się urechotałam jak norka….
    Normalnie, dziękuję za komplement.. 😀

    I współczuję Konradowi… 😛

  7. :):D jesssu alem się urechotała jak dzika 🙂 dobre, dobre…. tylko ta złośliwość, że niby my z Madzią ależ w życiu 😀 Zaprzeczy któryś ?????

  8. Bulgo ty się tylko plecami to tego tłumu nie odwracaj…ponoć bohaterowie goblinów i snotów dziwnym zbiegiem okoliczność często giną od ciosów zadanych przypadkiem.
    Według niektórych źródeł sami nadziewają się na miecze po 15- 20 razy już o postrzałach z kuszy nie wspomnę 🙂 ( równie przypadkowych rzecz jasna ).

  9. Czemu mnie nie ? u góry opisu
    więc może zacznijmy robić to jak fachowcy . A nie jak małe dzieci w piaskownicy u trochę pokopiemy tam jest fajnie pokopiemy ( zadania ).

  10. nie mnie w liście gracy
    Ma gość chodzenie bez koncepcji lub bez wytłumaczenia gdzie się idzie. też mnie kurza to że nie kończymy zadań tylko biegamy tu i tam.

  11. widzę twarda dyskusja

  12. Jak ktość mnie nie zrozumiał to olewanie zadań u krasnoludów totalnie. I chodzenie bez jakiego celu a co najgorsze nie kończymy zadań.

  13. Tak mi przyszło do głowy…

    Karawana …
    700 mułów licząc po 50 zk od sztuki to jakieś 35 000 zk
    A kupiec narozrabiał, zaszkodził krasnoludom, jeden z miejscowych szlachciców chyba ma dowody na jego zdradę.
    I tu pytanie do MG…
    Jak od strony prawnej (mam umiejętność) wyglądało by aresztowanie kupca i ustanowienie kurateli nad jego majątkiem, np przez kult Sigmara? Co jako SDiM mam tutaj do powiedzenia? Wiem, że wiąże to się z dekonspiracją, ale możemy zyskać źródło finansowania…

    Czekam na komentarze i opinie.

  14. 1. to są tylko plotki
    2. jesteś tylko zwykłym szlachcicem .
    3. twoje źródło jest mało pewne i kręgach sylwarkich (dwór)
    4 . masz 1000 żołnierzy żeby osłaniać .

  15. Jak już liczysz muły, to nie w cenie detalicznej :), więc koszt pewnie dużo mniejszy. Ale tu nie idzie tak naprawdę o koszta.

    Od strony prawnej?
    1. Jeśli tylko udowodnisz, że kupiec stoi za problemami, to jesteś w prawie, jednak udowodnienie możnemu kupcowi może nie być łatwe. Zresztą, jakie masz dowody? Nikt z Was nie sprawdził tego, co się dzieje w Waldenhof, opieracie się na garści plotek. Nie wiadomo, czy żarcie było zatrute, alkohol etc. Niczego nie jesteście pewni, bo nie sprawdziliście. Czyli moje pytanie brzmi: Na jakiej podstawie aresztujesz szanowanego w całej prowincji i nie tylko w niej kupca z majątkiem porównywalnym pewnie do Baronowej?

    2. Co do kurateli kultu Sigmara, trudno rzec. Raczej mało realne, prędzej władzę przejąłby nad majątkiem najwyższy urzędnik cesarski w Sylvanii, czyli baronowa von Walden :). Niby dlaczego miałby to uczynić kult?

    3. Co masz do powiedzenia jako agent SDIM? Cholera, trudno rzec, bo Ci w rozkazach nie powiedziano. SDIM nie rządzi armią czy strukturami cywilnymi, więc dowolny urzędnik może się na Ciebie wypiąć z prostego względu – tutaj nie masz jak wyegzekwować swoich rozkazów. Na pewno bardziej by się z Tobą liczono, z innej strony spaliłbyś część kontaktów (dajmy na to w ew. półświatku, wśród ludzi poza Waldenhof, pewnie częściowo wśród Morrytów, którzy nie chcą być mieszani w żadną politykę (kult Morra ma główną siedzibę poza Imperium). Z pewnością wielu informatorów (arystokracja etc.) odwróciłaby się od Was, bo bylibyście niepewni.

    4. Co do źródła finansowania. Tak, jeśli przejmiesz majątek kupca, masz doskonałe źródło finansowania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s