Sylvania cz. XXV – herosi w Waldenhof

Gracze:

Madzia – Maja, kotołak, zwiadowca, skrytobójczyni.

Jaro – Volker Tillmans, nowicjusz Morra, który już przekwalifikował się na członka morryckiej straży świątynnej.

Pablo – Krasnolud Logan, świeży Kowal Runów, szanowany członek krasnoludzkiej społeczności.

Kamil – Konrad Teub, czarodziej-kombinator, żywe wsparcie ogniowe.

Maro – Thorgrim Thorgrimsson – mężny, tajemniczy i dość archaiczny wojownik krasnoludzki z Gór Krańca Świata.

Damian – Anton Bykow, kislevicki kozak abstynent.

Grzegorz – Jurgen von Usingen, porucznik SDIM, twardy wojownik, potrójny agent, czołowy sylvański „qui penis aquam turbat”😀

Po przespanej nocy bohaterowie pożegnali się z nieco udobruchanym rycerzem Emmerichem i ruszyli na północ, licząc, iż następnego dnia bez problemów dotrą do Regrakhof, gdzie będą mogli spotkać się władcą osady – baronem von Regraksem, którego zamordowanego kuriera znaleźli kilka dni wcześniej (sprawa listu, w którym baron ostrzega krasnoludy przed żywnością i alkoholem od Taunescu).

Niebo było co prawda zachmurzone, lecz przynajmniej deszcz przestał padać. Mimo wszystko pogoda była już bardziej jesienna niźli letnia, wszak nastał erntezeit. Po drodze BG spotkali kilku kupców, od których wyciągnęli kilka plotek. Kilka mil od Regrakhof drużyna niemalże wpadła na grupę chłopów, których zamurowało ze strachu.

Po krótkiej dyskusji wyszło na jaw (a raczej chłopi wypłakali), że BG mają do czynienia z uciekinierami z Hundham, biednej wioski należącej do baronowej von Walden. Za długi sprzedano ich w niewolę. Uciekli z Waldenhof i podążają na północ, szukając miejsca, gdzie mogliby osiąść. Początkowo BG wskazali im drogę na Talmaciu, wolną wioskę pod Górami Krańca Świata, jednakże ostatecznie zabrali chłopów do Regrakhof. Po drodze jeszcze chamy opowiedziały, co się dzieje w Waldenhof oraz wspomniały coś o spotkanym w okolicy Regrakhof gadającym kocie.

Jak się okazało, to nie był koniec spotkań. Oto ledwie 3 mile od wioski drużyna napotkała solidny poczet. Rycerza w ciemnej zbroi płytowej z zamalowanym herbem wraz z dwudziestką pocztowych. Rycerz podjechał bliżej i uniósł przyłbicę, odsłaniając oblicze dziwnie podobne do twarzy Adhelma von Brautzein, ale jakby odmłodzone. Jak się okazało, młodym rycerzem był nie kto inny, lecz syn starego szlachcica – Ulrich von Brautzein-Darstein. Młodzieniec wdał się szlachetnością i odwagą w ojca, ale rozsądkiem już nie całkiem. Ulrich, kochany przez swoich wojaków, okazał się być rycerzem o gorącej głowie, niezwykle nieodpornej na działanie mocnych trunków. A że wypić lubił, to co i rusz wpadał w kłopoty. Na ostatnim balu w Waldenhof baronowa von Walden zażyczyła sobie pegaza (tak przynajmniej twierdził Ulrich), więc rycerz zgłosił się na ochotnika złapać dla władczyni to rzadkie zwierzę. Ojciec go za to obsobaczył, a potem kazał zamalować herb, by mu pierworodny wstydu nie przynosił, uganiając się za kucykami ze skrzydłami.

Po dość przyjemnym spotkaniu, próbie namówienia Ulricha do tego, by w górach wspomógł krasnoludy oraz krótkiej rozmowie z giermkiem rycerza Alfredem (po tym, jak spojony okowita Ulrich zasnął), BG wyruszyli w stronę Regrakhof, by późną nocą stanąć wreszcie przed palisadą osady barona von Regraksa.

Ktoś próbuje poczęstować Thorgrima wodą do picia.

Thorgrim (oburzony): Woda szkodzi. W wodzie ryby się pierdolą.

Zwalisty, potężny von Regraks przyjął BG jak przyjaciół i w nocy siadł z nimi do solidnego antałku okowity, którą nasi bohaterowie wysuszyli, rozprawiając o tym, co się dzieje w Sylvanii i u krasnoludów. Choć baron początkowo był niechętny akcji wspierania zhufbarczyków, tłumacząc, że nie ma wojska, a baronowa zrobi wszystko, by zająć Regrakhof pod jego nieobecność, to z czasem dał się przekonać do wsparcia sprawy BG przynajmniej wozami, końmi i żywnością. Na koniec nawet przystał, że w razie czego osobiście weźmie udział w wyprawie mającej na celu odblokowanie krasnoludzkiego posterunku Zanund. Od barona bohaterowie dowiedzieli się, że w Waldenhof są dość znani i niekoniecznie dobrze. Rycerz von Chemnitz (ten od urodziwej żony, która ponoć zdradziła męża z Usingenem) obiecał, że utnie to i owo panu porucznikowi. Co ciekawe nie tylko imć von Usingen miał kłopoty. Oto baronessa von Falstein, przepiękna, młoda i urodziwa oddana (a w zasadzie sprzedana przez ojca) za mąż szpetnemu baronowi von Falstein miała miłosne zajście z byłym mnichem Morra, a obecnie wojownikiem tego kultu. Z opisu wynikało, że chodzi o Volkera, co rzecz jasna całą drużyna przyjęła z niedowierzaniem.

MG: Rudy kot przysiadł przy bramie, zadarł nogę i  jednocześnie wylizując sobie zadek, zamiauczał coś do was mało pochlebnie.

Maja-kotołak (z głosem znawcy): Jednocześnie się nie da.

Konrad (po pierwszym spotkaniu z wrednym, gadającym kotem): Znam czar do znikania kotów. Odciągasz jedną nogę do tyłu, stojąc na drugiej, a potem z dużą siłą wypychasz ją do przodu, celując w kocią dupę.

W międzyczasie Maja wytropiła tajemniczego, magicznego kocura – wielkiego, rudego dachowca z pręgowanym grzbietem. Bestyjka nie tylko nie była skłonna rozmawiać z BG, to jeszcze niektórych (Konrada:)) obraziła dotkliwie. Ostatecznie Maja zmieniła się w kotkę i w ten sposób porozmawiała z kocurem, który wyjawił, iż jest najmężniejszym wojownikiem Króla Kotów  i w jego imieniu wyruszył odebrań magiczną koronę Szczurzemu Władcy. Niewiele więcej powiedział, a że Maja nie bardzo chciała świadczyć pewnych usług Kocurowi (mimo nagabywania i śmiechów pozostałych graczy :)), oddalił się, prychając pogardliwie.

Ogólnie sesja pod znakiem dosadnej erotyki.

Thorgrim (dając pokaz krasnoludzkiego kunsztu poetyckiego): Wielkie cyce, zarośnięta foka…

Konrad (kończąc z natchnieniem):… miłość moja jest głęboka!

Kiedy rycerz von Chemnitz gotów jest do Sądu Bożego...

Rankiem drużyna opuściła Regrakhof i skierowała się wprost w stronę Hundham. Znalezieni po drodze chłopi zostali w wiosce. Mimo ostrzeżeń barona bohaterowie ruszyli przez wzgórza, gdzie wedle von Regraksa znajdować się miało przeklęte pobojowisko sprzed dwustu lat.

Ostatnie spotkanie Mai w kociej postaci z Kocurem, tym razem otoczonym kilkoma kotkami pindrzącymi się do niego.

MG (do Mai): Kotki miauczą nieprzyjaźnie do ciebie.

Maro (cytując kotki w wersji afroamerykańskiej): „Zdzira! Bitch!”

I znajdowało się. Deszcz mżył, bohaterowie weszli między gęsto zalesione wzgórza, wybierając naturalną trasę, wygodny i rozległy wąwóz. W tym właśnie wąwozie rozegrała się dwieście lat temu bitwa pomiędzy wojskami ludzi i krasnoludów a wielką hordą zwierzoludzi. Nikt ze starcia nie wyszedł żyw, takież było zaciekłe. A po latach niespokojne dusze wciąż unosiły się ponad miejscem bitwy.

Dyskusja Usingena z Mają przed przewidywaną walką.

Usingen: Masz pepance? [przyp. punkty przeznaczenia]

Maja: Nie!

Usingen (z przekąsem): Ale szybko spierdalasz.

Maja (z większym przekąsem): A ty masz pepance!

Bohaterowie ostrożnie mijali kopce kości, stare sztandary, pordzewiałe napierśniki, resztki broni. W jednym z miejsc musiało dojść do szczególnie zażartej walki. Wszędzie wokół walały się szkielety bestigorów i krasnoludów, nad którymi górował wciąż wbity w ziemię totem z symbolami bóstw Chaosu.

Thorgrim bez namysłu podszedł do totemu i jednym kopniakiem złamał go. Tak jak bohaterowie spodziewali się, szkielety zwierzoludzi w jednej chwili powstały i zaatakowały BG. Jedynie Konrad znalazł się poza pierścieniem nieumarłych, gdyż zawczasu uciekł na pobliskie wzgórze.

Początkowo sprawa wydawała się poważna, szóstka bohaterów kontra trzydziestka wielkich, ożywionych szkieletów. Maję niemal ściął cios zardzewiałym toporem, Logan został raniony.

Konrad próbował pomóc, jak potrafił swoim towarzyszom. Głośno wezwał pomocy duchów krasnoludzkich, licząc, iż te przybędą, wspomagając Przyjaciół Małego Ludu (czyli Dawongi). Czarem „dźwięki” przywołał grzmot krasnoludzkich surm. Duchy Małego Ludu odpowiedziały. Wpierw podniósł się szkielet odziany w iście królewski pancerz Khazadów, a potem jego ziomkowie.

A potem ożyły wszystkie szkielety, raz jeszcze stając do walki. Kiedy bohaterowie zmagali się ze swoimi przeciwnikami, wokół pancerne regimenty krasnoludów rozbijały w pył hordy gorów. Rycerze ze świetlistymi kopiami szarżowali na wroga, zwierzoludzie z  rykiem dobiegającym niczym z drugiej strony czasu. Ponownie po zboczach przetoczył się rumor stali, syk zwalnianych cięciw, krzyki bitewne. A w środku bohaterowie.

Jak można się domyśleć, kompani Konrada byli „niezwykle wdzięczni” magikowi za to swoiste wskrzeszenie.

Konrad – wannabe nekromanta (zapisując coś w pamiętniczku, po akcji ożywienia pola bitwy): 3 erntezeit… pierwsze wskrzeszenie…

Konrad (po walce ze szkieletami do wściekłych kompanów): Przyjaciele! Ja też poniosłem straty! Składniki na jeden czar!

Co ciekawe z tej chaotycznej bitwy wyszli bez szwanku, poza dwoma lub trzema rannymi.

Po południu zeszli ze wzgórz i wkroczyli do Hundham – ubogiej wioski, w której nie zabawili długo. Ukradkiem wręczyli pieniądze chłopmo, by mieli czym opłacić podatki i, choć mieli ochotę sprać bailiffa baronowej, szybko opuścili wioskę.

Wieczorem dotarli do Waldenhof, gdzie z marszu zostali rozpoznani przez straż i miejscowych. Zapowiadało się, że w stolicy nie uda im się odpocząć.

Jak zwykle udali się do podrzędnej, ale lubianej tawerny portowej – „Kwiat Stiru”, należącej do wielkiej, grubej karczmarki, gdzie po raz kolejny zostali przywitani jako herosi. Anton wymknął się do swej ukochanej speluny, gdzie podawano tak nędzne piwo, iż jego klątwa pozwalała mu je pić. Podpił trochę, zabrał zapas, lecz nie udało mu się go donieść z powrotem.

Po drodze otoczyła go grupa jezdnych z wielkim szlachcicem o ponurej, pobliźnionej twarzy, który przedstawił się jako rycerz von Chemnitz. Nasz kozak dostał solidne lanie (20 pasów na gołe dupsko:)), został oblany piwem i usłyszał, iż ma powtórzyć Usingenowi, że von Chemnitz wkrótce go dopadnie.

Anton pewnie by i przekazał wieść, lecz pewne nieporozumienie (o ile nazwanie psem tak można nazwać:)) sprawiło, iż Anton wściekł się na Usingena. Doszło do mało przyjacielskiej przepychanki, a wreszcie bójki. Ostatecznie o von Chemnitzu Usingen dowiedział się, gdy wyżej wzmiankowany wszedł do karczmy i przy wszystkich rzucił rękawicę bohaterowi, wybierając broń: miecze dwuręczne!

... imć von Usingen wciąż się uczy, którą stroną się dzierży miecz dwuręczny.

W tym samym czasie służący w pięknej liberii wpadł do karczmy i przekazał liścik do Volkera od baronessy von Falstein, w którym piękność zapraszała bohatera na potajemne spotkanie w różanym ogrodzie. Ex-nowicjusz Morra, sądząc, że to pułapka, powlókł się nocą w stronę ogrodu.

Volker (po przeczytaniu zaproszenia na schadzkę z baronessą): Słuchajcie, mam umówioną pułapkę o północy.

Sesja zakończyła się z chwilą rozpoczęcia rozmowy między Volkerem a baronessą, która z marszu zapewniła bohatera o swoim niegasnącym uczuciu (ki diabeł, rzekły Volker a za nim reszta bohaterów :)).

Na następnej sesji c.d schadzki miłosnej a potem wielki pojedynek Usingena z rycerzem von Chemnitzem. Stay tuned!

UWAGI:

1. Uwaga! Uwaga! Usi czuje ogień pod tyłkiem. A trzeba się było uczyć walczyć zweihanderami :).

2. Jaro, jest szansa na rozdziewiczenie Volkera. Nie zmarnuj jej :).

3. Oczywiście połowy notatek z sesji nie odcyfrowałem, więc część tekstów zniknęło w pomrokach :(. W tym monolog Marka o tym jak Usi von Chemnitzowi odda na służbę Antona :). Tekst o sakwie rządzi :).

4. EDIT: Pardon za fotel Jaro :(. Jakiś taki słabiuchny był.

Advertisements

komentarzy 41

  1. No co Ty, to Volkera jeszcze trzeba rozdziewiczać????

    Taaa… już ja to widzę, przy donośnym dopingu Thorgrima w krzaczorach… ;D Maja to się chyba popłacze ze śmiechu..;)) (bo nie zapominaj, że za nim poleźliśmy).

    A sesja fakt, obfitowała w teksty jak rzadko kiedy.

  2. No nie chciałem mówić o Volkerze,ale skoro przywołałaś temat. Może tu chodzi o to, że to Volker wreszcie będzie mógł kogoś rozdziewiczyć? 🙂

    Za Volkerem to ja wiem , że poleźliście, ale za cholerę to nie wiem, kto. Tylko Ty i Thorgrim?

  3. Poszedłem tam jako ochrona, tak? A na dobre zapasy to kazdy lubi popatrzec 😀

  4. Tak, tylko my we dwójkę. Przynajmniej tak mi się wydawało, że Torgrim poszedł, na pewno go o to prosiłam. Bo reszta wspiera moralnie Uzingena w karczmie. :]
    Ja z resztą mam swoją teorię w temacie tej von Falstein, chcę ją sprawdzić… nie, żeby mnie jakiś tam brak czy obecność dziewictwa Volkera szczególnie interesował… 😀
    Poza tym będzie wiadomo, w czyich lochach go później szukać.

  5. W prawym narożniku (w czapce z pomponem) Jurgen!!!!!!!!!!!!!!!!

  6. @ Uzi
    Heh, tiaaa, tak to będzie wyglądać z wykorzystaniem Impery 🙂

    @ Madzia
    A jakie masz podejrzenia?

  7. Thorgrim proszę szanownej Pani! THORGRIM a nie torgrim 😀 ale zgadzam sie, jesteśmy tam we dwa, Kot i Ja 😀 Zawodowi podglądacze 😉

  8. Mam następujące podejrzenia:
    Młodszy brat bliźniak Volkera, który właśnie się odnalazł, chcąc się zemścić za to, ze bracia przygarnęli właśnie Volkera do przytulnego klasztoru,a on został na ulicy i żył w nędzy, karmiąc się szczurami i nienawiścią, podszywa się teraz pod Volkera. Zbałamucił… (Żartowałam ) 🙂

    Serio, to myślę, że za tym stoi Baronowa, albo, co bardziej prawdopodobne, Kupiec. Laska ma zamiar przekabacić naszego przyszłego rycerza, żeby ten wraz z nią uciekł od jej „męża, którego nie kocha”… Oczywiście ucieczka się nie uda, a laska stwierdzi, że została porwana przez zazdrosnego kochanka. Wiadomo co grozi za porwanie szlachcianki, i ambitny przyszły rycerz zawiśnie na stryczku w niesławie. A nawet jak nie zawiśnie, to i tak już droga do rycerstwa na zawsze dla niego będzie zamknięta, a dorwą go później… Dowody raczej będą przemawiać przeciwko niemu, bo grunt w postaci plotek już przygotowany.

    Na szczęście w pogotowiu jest już brygada RR, gotowa wkroczyć w odpowiednim momencie… 😀

    Znam niestety za mało szczegółów o tej pannie i jej rodzinie, żeby wykombinować coś ambitniejszego…

    Może się na przykład zdarzyć, że to jakaś wampirzyca chcąca się zemścić na rycerzach Morra, albo jakaś kochanica Nekromanty, albo co… mamy wiele możliwości.

  9. Madzia
    jak zwykle biadolisz i czarno wróżysz, zazdrość do tego, jak zwykle przez ciebie przemawia… nieładnie, oj nieładnie… daj im się pobawić, młodzi są, zakochani, trochę zrozumienia… defetystko.

  10. Tobie nie pozazdrościłam, i jak na tym wyszedłeś? 😛

    Poza tym na Twoim miejscu też bym się zastanowiła…
    Kojarzysz moment, w którym tą Lady puknąłeś? Bo z tego co ja wiem, to tylko sukienkę znalazłeś… A widział ją ktoś tam? Gdzie była jej straż lub choćby jakaś przyzwoitka? Sama do domu wróciła, naga w dodatku? I co, tak „przypadkiem” wykradła się swojemu chorobliwie zazdrosnemu mężowi do podrzędnej tawerny szukać przygód akuratnie, jak my tam byliśmy? Jacyś świadkowie są w ogóle? Wydaje mi się, ze Ciebie też ktoś wrobił dokładnie tak samo, jak teraz Volkera wrabia.

    I tu już bym stawiała na Baronową, która rękoma swojej szlachty stara się nas po kawałku wyłuskać i zaciukać, bo oficjalnie przecież Bohaterów swojego miasta ruszyć nie może, a takie babskie zagrania i dworskie intrygi jak najbardziej byłyby w jej stylu. Zginął w uczciwym szlacheckim pojedynku i wszystko jest OK, zawsze to lepiej wygląda niż zaciukanie Cię gdzieś w ciemnej uliczce… Więc raczej popytaj kilku osób, jak było, zanim pójdziesz na rzeź jak owieczka, żeby nie powiedzieć baranek… 😀

    Hmm.. swoją droga ciekawa jestem, jakiż to ponętny szlachcic będzie mi przeznaczony jako przynęta… Mrrauuu… :]

    W ogóle to ZRÓBMY WRESZCIE TEN PRZEWRÓT!! 😀

  11. baronowa jest troche przyciezkawa na te intrygi

  12. a tak wogole to mam nadzieje ze klatwa opusci kozaka i bedzie dzialal jak dawniej 🙂

    • ale ja juz tak moge. tu maja podle piwo i po nim nie pawie. tylko ktos do cholery nie chce dopuscic mnie do takiego stanu. zesz twoja mac na lbie mi beczulke rozbili. ale jeszcze sie dziegciem im to piwo rozlane odbije.

  13. ja bym stawial na magie, jakiegos dopplegangera czy inne aluzje

  14. A tam przyciężkawa. I tak sama jej pewnie nie wymyśliła… i stosuje podobny model do obydwu (wkopać w romans z mężatką i usadzić).
    A aluzję Volkera muszę sprawdzić na magię na następnej sesji…

    ;]

  15. No to narazie plan npla dziala w 100% no i jak zwykle jestesmy rozdzieleni co jak sie konczylo to wiemy.

    Moze pomyslelibysmy nad jakims alibi i zeznaniach swiadkow ze jestesmy np wszyscy w karczmie? Chodzi mi o to ze ktokolwiek sie podszywa pod nich wlasnie moze planowac nastepny krok – np morderstwo .
    Jezeli ktos postrzeli tego szlachcica podczas pojedynku lub cos w tym stylu zaraz bedzie na nas.

  16. Spokojnie, do pojedynku powinniśmy wrócić… przynajmniej mam taką nadzieję. Pomyślmy raczej, jak ocalić tyłek Usiemu. Może coś, co jego adwersarza zatrzymało by w domu??

  17. usi otrzymal szereg filmikow instruktazowych : D Poradzi sobie , w koncu nołbles obliż i nie ucieknie

  18. Za filmiki dziękuje, ale psu na budę (poza przyjemnością oglądania)… 10% to ostatnie słowo MG, nie ważne, jak używam żelastwa, ważne, ze 2reczny a ja nie mam umiejętności.

    Co do ratowania mojej dupy to za późno i nie martw się… mam ja wystarczająco twardą.

    A co do pojedynku to będzie, żadna ze stron nie możne się wycofać, do końca

  19. no to za tydzien okaze sie czy bedzie noblesse czy no please

  20. Dyskusja się rozkręciła, a dopiero do domu wróciłem, z garścią nowych pomysłów, hehe.

    @ Madzia
    Z tymi planami Baronowej to niegłupio wykminiłaś :).

    @ Usi
    Tak, ostatnie słowo, kombinatorze: „A jak uderzę rękojeścią, to mogę na normalne WW rzucać?” 🙂

    Poza ty,m nie marudź, ustaliłeś sam, ze masz szanse. Przekopiować Ci stosowny fragment z rozmowy na GG? 🙂

  21. komunikatory i blogi….

    Tomku, oczywiście że mam szanse, i oczywiście wiesz co to jest ironia?

  22. Eee tam, nie wyczułem tam ironii. Poza tym jęczydup i mamrotek jesteś w sytuacjach krytycznych :).

    Masz pepance? Masz.

    Z pepancami nie zginiesz 🙂

  23. No to jedno pytanie… zrobiłbyś taki sam numer gdybym nie miał pepanców?

  24. Oczywiście, że bym zrobił.

    Na co liczysz? Na balans? Bo nie masz umiejętności, to nie wypada tak robić. Należy dostosowywać zagrożenia do poziomu postaci? A gdzie tu miejsce na heroizm etc.?

    Poza tym mój numer to wypadkowa numeru Bulga tak naprawdę. Przecież to on puścił plotkę, o tym, że Usi wyonaczył panią von Chemnitz, ja tylko puściłem wodze fantazji później.

    Pozdr

  25. Wielki heroizm… posiekany w pojedynku o dupę… dawaj tego smoka od razu, też bez balansu, bez wypada, ale przynajmniej heroizm jest… ja nie zamierzam ukrywać, ze czuje się, wyruchany (znowu), no ale nie zamierzam se czepiać, twój świat, twoje regóły

  26. Heroizm będzie w sytuacji, jeśli pokonasz von Chemnitza.
    Wyruchany? Sorry, to po cholerę rozwój postaci, skoro i tak zawsze dostosowałbym zagrożenie do Was? Wtedy kompletnie nie warto rozwijać się, przecież master i tak spojrzy na postać i ustali cechy wedle niej.

    Co do nie czepiania się, przykro mi, lecz już się przyczepiłeś, stwierdzając, że znów Cię wyruchałem, więc albo nazwij rzecz po imieniu konkretnie, albo nic nie mów, skoro to mój świat i moje reguły.

    Co do każdego z wydarzeń, które przekraczają Wasze możliwości pokonania ich. Ani razu nie wmanipulowałem Cię w sytuację, z której było tylko jedno wyjście, więc o co Ci chodzi? Boisz się o postać? To spierdzielajcie z Waldenhof. Jasne, każdy wybór ma swoje konsekwencje, ale na tym to polega.
    Podobnie było ze smokiem, nikt Wam nie kazał walczyć z nim, nikt też nie kazał rozmawiać. ZAWSZE MACIE RÓŻNE WYBORY. Nie kapuję, czego oczekujesz. Jeśli pojawi się smok, to ma być łatwy do ubicia? To jest realnie żyjący świat, w którym nierzadko pojawiają się problemy, którym możecie nie sprostać. Od Was tylko zależy, czy się z nimi zmierzycie. Pewnie, łatwo zginąć, ale jeśli przeżyjecie, splendor spłynie na Was.

    Pozwól, że teraz ja się przyczepię, ale tak konkretnie, bez udawania, że się nie czepiam jak to Ty robisz. Ciągle coś Ci się nie podoba, ale rzadko to nazywasz wprost, może wypadałoby jasnym komunikatem powiedzieć, co Ci nie odpowiada? Ewentualnie na poważnie wziąć moje słowa, że Sylvania to zupełnie inny typ rozgrywki, o wiele dowolniejszy, dający większe możliwości. Jasne, o wiele łatwiej zginąć, co potwierdzają losy Kyllana, Hamana i Jorgula. Z innej strony macie ogromny wpływ na świat (bunt snotów, zniszczenie Nekromanty, zmiana polityki krasnych etc.), z czego Ty akurat najmniej korzystasz, mając w sumie w ekipie największe możliwości. Dla Ciebie to chyba wciąż jest liniowa rozgrywka, a wszelkie problemy to celowy atak na Twoją postać przeprowadzony przez MG. Pytanie tylko po co to miałbym robić. By zabić postać? Sam jesteś MG, wiesz, że to MG może zrobić bez większego wysiłku.

    No to Ci odpowiem, po co to robię. Wszystkie, powtórzę, WSZYSTKIE problemy, jakich doświadcza Usi, to wypadkowa zachowań Usiego i jego kompanów.

    Wyryćkałeś szlachciankę? Nie wiadomo, może tak, może nie, ale nigdy nie zaprzeczyłeś temu, więc fakt już zaistniał. Było wcześniej powiedziane, że von Chemnitz to fachman w broni dwuręcznej? Było (odsyłam do stosownego raportu, gdzie jest nawet cytat). Było powiedziane, że będzie chciał Cię ubić? Tak. Jesteście znani w Waldenhof? Pewni. To nie dziw się.
    Zresztą miałbyś szansę ukryć się przed von Chemnitzem, gdybyś nie obraził Antona. A tak miałeś niespodziankę.

    Podobnie z innymi sprawami. Jeśli mówisz do krasnego oficera „odpierdol się”, to oczekujesz, że mu się to spodoba? W tym modelu gry, trzeba więcej myśleć, nad swoimi czynami.

  27. Eeee tam gadka szmatka, mam pepance czy nie mam :/ Czy ilość pepanców powinna wpływać na odgrywanie postaci??? Moim zdaniem – nie. Jak pokończą się pepance to zaczniemy wybierać questy „mało śmiertelne” bo postać czuje ze koniec jest blisko? Usig ma twardą dupę wiec da rade 😀 a jak będzie kiepsko to zatłucze tego rycerzyka swoim „sztywnym” charakterem 😉

  28. No właśnie Maro, w tym rzecz, by odgrywać postać wedle postaci, a nie oczekiwanych profitów, czy sytuacji. Albo się jest dajmy na to mężnym rycerzem, albo się jest kombinatorem i cynikiem. Nie ma lepszej, czy gorszej postaci, to tylko kwestia konsekwencji i jasnego zaznaczenia, kim się jest. To co się dostaje na sesji, to efekt wpływu na świat lub po prostu wredny los. Jeśli ktoś uważa, ze to celowe działanie MG, który chce dowalić, to gra zmienia się w pojedynek gracza z MG. Ja na to nie pozwolę, bo gram, by się bawić, a nie kłócić.

  29. no to nic nie mówię

  30. PANIEEE I PANOWIEEE ! Herren UND DAMEN ! W lewym narozniku w garnku – sto kilo wagi ciala + 70 kilo sprzętu ,znany pożeracz serc niewieścich – VON USINGEN!
    W prawym rogu , znany mistrz miecza i furiat 2 reczny ,w hełmie z kłami, człowiek znany również w pewnych kręgach jako teutonicum furiosum VON CHEMNITZ !!

    Po ile sprzedajemy bilety za starcie kawalieros ??

  31. a tak wogole ,kurcze kiedy znowu zagramy w weird wara ?
    Czuje ze niemcy cos szykują 😀

  32. @ Usi
    Ależ Grześ masz prawo mówić i oceniać, ale mów wprost. A jeśli nie chcesz, to proszę bardzo. Też Twój wybór.

    @ Kamil
    Fajnie zmontowany filmik z rycerzami :).
    A ten drugi, fpyte pajączek. To kiedy prowadzisz? 🙂

  33. Ja ostatnio notorycznie nie mam Pepanców. 😦 I jeszcze obietnica nieuciekania…. Ja to mam w ogóle przekichane.

    BTW, chyba najwyższy czas wcielić do komórki nowe postaci, bo tak jakoś mało nas zostało. W końcu „niewtajemniczona” cześć ekipy może po prostu odwrócić się zadem i pójść swoją drogą, jak im przyjdzie głowy nastawiać nie wiadomo za co…

    A tak – odbudujemy formację i…. ZRÓBMY WRESZCIE TEN PRZEWRÓT!! :]

    Chce umrzeć jako Bohaterka Rewolucji….

  34. Wiem, że mam prawo, ale 95 % tego co mówię jest odczytywane niezgodnie z moimi intencjami i albo kończy się na kłótni albo dostaje zjeby. Jeśli mówię, że twój świat, twoje reguły, to tylko w sensie, że ty jesteś MG i ty kreujesz świat i nie musisz mi się tłumaczyć. Nawet jeśli coś mi się nie podoba, to mój osąd może być uznany jest subiektywny (interes mojej postaci), a w narracji kierujesz się swoim własnym osądem i celami jakie masz. Przejrzyj archiwum z naszej ostatniej rozmowy na gg, nawet jeśli kombinowałem jak coś ugrać i argumentowałem, to przy zadawaniu pytań upierałem się na odpowiedź TAK/NIE… to chyba o czymś świadczy. Nie mam zamiaru wkurzać się, kłócić, itp, nie jestem wystarczająco komunikatywny więc odpuszczam sobie jakiekolwiek komentarze przez sieć, jak będziesz chciał znać moje zdanie albo opinie spytaj mnie w face2face. Unikniemy nieporozumień.

  35. No i właśnie w tym rzecz, by nie pokazywać intencji, a wprost mówić. Zjeby dostajesz? Dziwne, bo nigdzie ich nie umieściłem. Natomiast jeśli ktoś mi pisze, że czuje się wyruchany przeze mnie, to sorry, ale kontekst jest jasny – oszukałem Cię (nie sądzę, by owo ruchanie miało być rozumiane dosłownie:)), więc chcę wiedzieć, w którym miejscu.

    A co do niekomentowania przez net. Okay, przyjąłem, w końcu nie musimy się rozumieć, świat się nie zawali.

  36. Jestem za renegocjacją zasad tego pojedynku i zmianę na walkę na pięści. Próbka mozliwosci Usiego 😀 😀 😀

  37. Pozostało tylko kilka godzin! Usig rozpoczyna morderczy trening….

  38. Podobno sekret tkwi w pracy nogami! Wiec trenuje…

  39. I delikatnym bicepsiku…

  40. JEST GOTOWY!!! USINGEN – SŁONCE IMPERIUM!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s