Sylvania cz. XXXI – W wieży Glammena

Gracze:

Madzia – Maja, kotołak, zwiadowca.

Atka – Blanca Lucia de Riviera Martinez, estalijska blond piękność, ni to szlachcianka, ni awanturniczka; siostra Jose Antonia.

Jaro – Volker Tillmans, ex-nowicjusz Morra, ex-członek straży świątynnej, a obecnie uciekinier zapewne ścigany listem gończym.

Kamil – Konrad Teub, czarodziej-kombinator, żywe wsparcie ogniowe.

Maro – Thorgrim Thorgrimsson – mężny, tajemniczy i dość archaiczny wojownik krasnoludzki z Gór Krańca Świata. Czyżby już zabójca trolli?

Damian – Jose Antonio de Riviera Martinez, brat Blanki, nieostrożny, estalijski awanturnik, magnes na problemy.

Nieobecny z powodu pracy:

Pablo – Logan, krasnoludzki kowal runów z Gór Krańca Świata.
Zaczęliśmy ponownie w Stachelschlosse, pogoda bez zmian – paskudna mżawka i niska powała chmur. Bohaterowie zdjęli z cierni ciężko rannego Logana, dowiadując się, że to prawdopodobnie czary Georgety (demona?) sprawiły, iż Logan stracił świadomość i został tak potwornie potraktowany.

Zamawianie pizzy przed sesją. Pada propozycja, by skorzystać z promocji:

Maro: 13,90 za 42 cm? Przemawia to do mnie!

MG: Cena czy wielkość?

Maro: 42 cm… oj to kawał… [znaczący gest ręką]

Po naradzie ekipa sprawnie i szybko się podzieliła, by dokładnie raz jeszcze sprawdzić zamek oraz jego okolice.

Wieża Glammena

Grupa 1. – Blanca i Maja zdecydowały się raz jeszcze, ale już dokładniej, spenetrować ogród różany. Konrad miał nawigować obie heroiny z murów pobliskiego Zamku Wewnętrznego, z których można było dokładnie ustalić rozkład alejek w rosarium. Cóż z tego, skoro okazało się, iż iluzje potrafią całkowicie zmylić tych, którzy wkroczyli do ogrodu. Znaleziona w jednej z altanek srebrna zastawa obiadowa zmieniła się w torbie Blanki w jadowite węże, alejki zaczęły zmieniać swój rozkład, całkowicie myląc bohaterki, a drogę wyjścia odcięła wisząca w powietrzu kurtyna ognia. W centrum ogrodu Maja i Blanca znalazły niewielkie jeziorko, na jego brzegu odzienie elfiej roboty, a na łasze piasku, leżącej po środku jeziora – nagiego elfa, prawdopodobnie śpiącego. Nie chcąc ryzykować dziewczyny zdecydowały się opuścić ogród. Po dłuższej naradzie przeskoczyły przez kurtynę ognia, która okazała się być tylko iluzją.

Blanca [do MG]: Ja bym jeszcze chciała zrobić dwie rzeczy…

Throgrim [wtrącając się]: Kupę, siku…

Grupa 2. – Volker i Thorgrim zdecydowali się opuścić zamek wyciętym w cierniach tunelem i sprawdzić, co dzieje się na zewnątrz. Mgła wciąż się utrzymywała, toteż widoczność była niewielka. Mimo to obaj dzielni wojownicy, stojąc u wyjścia cierniowego korytarza, usłyszeli parskanie konia i po chwili ujrzeli jak z mgły wyłania się potężny kary rumak z Czarnym Jeźdźcem na grzbiecie! Do Czarnego dołączyło po chwili kilku dzikich nomadów z kislevickich stepów. Tych samych, którzy służą baronowi von Fennwartowi. Obaj bohaterowie nie zdecydowali się zetrzeć z przewyższającym ich liczebnie wrogiem i wycofali się do zamku, widząc, iż Czarny Jeździec w jakiś sposób wyczuwa ich obecność.,

Grupa 3. – Jose (dlaczego mnie nie dziwi, że postać Damiana sama stworzyła trzecią grupę?:)) zdecydował się sprawdzić wieże w Zamku Wewnętrznym (wszak wcześniej ekipa odwiedziła tylko najokazalszą basztę, w której wcześniej mieszkał demonolog). W jednej w obronnych budowli zarwały się pod Josem schody. Biedny Estalijczyk przeleciał przez kolejne półpiętra zbutwiałych desek, trafił idealnie w klapę prowadzącą do lochów. Klapa rzecz jasna nie wytrzymała i bohater wylądował kilka metrów niżej, tracąc przytomność. Ból poobijanych mięśni przywrócił mu świadomość. W kompletnych ciemnościach namacał, iż leży na stosie zbutwiałych skór, ale to nie koniec. Nagle usłyszał dziwne odgłosy, szczurze popiskiwanie, ale zróżnicowane niczym język. Po chwili stwór zapalił niewielki płomień i Jose ujrzał, iż jest otoczony przez kilkunastu szczuroludzi! Przed nim stał wielki samiec skavenów o białym futrze i dwu rogach – przywódca grupy i zarazem przeklęty mag Chaosu.

MG [opis po wielkim upadku Josego]: Słyszycie ogromny rumor, huk, jakby zarywało się podłoże. To wszystko dobiega was z jednej baszty w Zamku Wewnętrznym. Zbiegiem okoliczności Jose wszedł tam przed chwilą!

Konrad [zasłaniając twarz]: Facepalm!

Skaveni nie byli jednak agresywni, świetnie i różnorodnie uzbrojeni (broń biała, ale i dziwne szczurze wynalazki) otaczali swojego wodza, strzegąc jego bezpieczeństwa. Jose nie bardzo potrafił porozumieć się z przywódcą skavenów – rasy, którą jeszcze niedawno uważał za legendę. Szczęśliwie huk towarzyszący jego upadkowi dosłyszeli inni BG, którzy z góry, przez dziurę w podłodze obserwowali całe zajście. Wreszcie na linie opuścił się Konrad i za sprawą czaru „dar języków” porozumiał się z dowódcą skavenów  – Szarym Prorokiem Squeeqeezem. Otóż skaven prowadził grupę oddanych sobie popleczników w misji odnalezienia prawdziwych bogów. Z krótkiej rozmowy można było wywnioskować, iż BG spotkali skaveńskich dysydentów, którzy odrzucili wiarę w Rogatego Szczura!

Ostatecznie Squeeqeez opatrzył rany Jose (nie używając spaczeniowej magii, która, jak sam twierdził, jest przeklęta), a następnie Konrad i Jose wydostali się po linie na powierzchnię, zostawiając szczury w podziemiach.

Już po wydostaniu się Jose nieopatrznie założył znalezioną w ruinach pięknie zachowany, czarny, skórzany kaftan z ćwiekami. Pancerz, i owszem, dawał dodatkową ochronę, rzecz jasna magiczną, ale zarazem okazał się przeklęty. Nie dawał się zdjąć, a jednocześnie sprawiał, że jego będzie rozpoznawany jako istota okrutna i zaprzedana złu!

Dyskusja o obsadzaniu w odpowiednich rolach, odpowiednich ludzi:

Maro: Skoro Zamachowski mógł być w Wiedźminie Jaskrem…

MG: … to Wałujew mógłby być elfem.

Po przygodach w zamku BG opuścili Stachelschlosse wyciętym w ciernistych krzewach tunelem. Na zewnątrz, korzystając z gwałtownej burzy, która wybuchła nad zamkiem, oraz umiejętności wykrywania magicznych istot posiadanej przez Maję uniknęli ewentualnej obławy. Znaleziony w zamku (w ogrodzie różanym) elf, obudził się po opuszczeniu zamku. W podziękowaniu za pomoc zaprosił BG do Ael Ithil – swojej osady leżącej w Mglistej Puszczy na północ od Pd. Stiru .

Po pożegnaniu z uratowanym elfem BG ruszyli w kierunku majaczącym w oddali, na południu Gór Krańca Świata. Gdzieś tam miała znajdować się wieża czarodzieja Glammena, którego od kilku miesięcy próbował odszukać Konrad. Informacje zdobywane przez cały ten czas zaowocowały dość dokładnym namiarem na wieżę zaginionego maga, toteż już następnego dnia bohaterowie dostrzegli w oddali (mgła wreszcie zniknęła, deszcz przestał padać, było zimno, lecz przynajmniej sucho i bezwietrznie) wysoką, lśniącą budowlę wzniesioną na szczycie jednego ze wzgórz u podnóża Gór Krańca Świata.

Do wieży prowadziła szeroka, wygodna droga wysypana białym tłuczniem, meandrująca między pomniejszymi wzniesieniami. Sama wieża była nie tylko okazała, ale i przepysznie zdobiona. Freski, sztukateria etc. sprawiały niesamowite wrażenie, zwłaszcza tutaj, w kompletnej dziczy, kilkadziesiąt mil od najbliższej osady ludzkiej.

Samą wieżę otaczał piękny ogródek, pełen kwitnących kwiatów  (jesienią!) który przecinała ścieżka prowadząca do małych, drewnianych drzwi. Nie było żadnej fosy, żołnierzy, pułapek etc. Tak jakby mieszkaniec kompletnie nie obawiał się orków, goblinów czy innych bestii zaludniających góry.

BG (poza Josem, który obawiał się, że zostanie rozpoznany jako jakiś Nazgul czy inne paskudztwo z kategorii „nasty-evil”) podeszli do drzwi i grzecznie zapukali. Otworzyła im piękna dziewczyna o smutnej twarzy i zapłakanych oczach. Do jej nóg tulił się podobnie zrozpaczony stworek przypominający snotlinga, lecz dużo ładniejszy – o wielkich, zielonych oczach.

Dziewczyna przedstawiła się jako Wanda Glammen – córka wielkiego czarodzieja, który, jak się okazało, zaginął. Kilkadziesiąt dni wcześniej do drzwi wieży zapukała atrakcyjna kobieta, niejaka Varza – kapłanka Vereny cudem ocalała z karawany napadniętej przez hordę goblinów. W krótkim czasie zauroczyła Glammena tak, że ten zaczął unikać Wandy. Ojciec dziewczyny coraz więcej czasu spędzał z Varzą. Wreszcie zaczęli wspólnie zamykać się na szczycie wieży. Kilka dni przed nadejście BG miała miejsce wielka burza. Chmury nienaturalnie zebrały się ponad wieżą, a błyskawice raz po raz waliły w jej szczyt. Zaniepokojona Wanda udała się na samą górę, do pracowni Glammena i tam dojrzała, jak jej ojciec wraz z Varzą otworzył ramę i przywołał przez nią przerażającą istotę o łbie przypominającym czaszkę słonia i wielkich szponach przy sękatych łapach. Dziewczyna straciła świadomość.

Kiedy obudziła się poza stworkiem (jej chowańcem o imieniu Boggle) nie było w wieży nikogo. Zniknął ojciec, Varza i przeklęty stwór.

BG rzecz jasna zaoferowali swoje usługi. Dziewczyna, nie wiedzieć czemu, szczególnie zaufała Konrada i, wpatrując się w niego cokolwiek zbyt maślanymi oczyma, pozwoliła mu i jeszcze jednemu bohaterowi wejść do pracowni maga.

Tam właśnie Konrad dowiedział się, co się stało podczas rytuału przywołania. Dotykając czarnego stołu, nad którym odprawiono czar, doznał wizji, która w serii flashbacków ukazała mu, jak Glammen znika w eksplozji światła, a Varza wraz z potworem opuszcza wieżę i udaje się na północ. Dalej młody mag widział, jak na trasie ich wędrówki płoną kolejne wsie, wreszcie płomień ogarnia Waldenhof. Wizja kończyła się ukazaniem Mikalsorf , do którego prawdopodobnie zmierza Varza z wezwanym demonem.

Po tym wszystkim ekipa opuściła dość szybko wieżę z zamiarem doścignięcia Varzy. Po drodze chcieli wstąpić do Sigisoary (a raczej jej ruin), gdyż przypomnieli sobie, iż mija miesiąc od obietnicy złożonej krasnoludom pod Zanund. W Sigisoarze właśnie ustalony był (jeszcze za czasów, jak wędrował z BG Usingen) punkt zbiorczy odsieczy dla krasnoludów.

Podróż przez las byłą krótka i nie obfitowała w przygody. Z ważniejszych można wspomnieć grupę myśliwych z Teufelheim spotkanych nad brzegiem Templi, którzy zaprowadzili bohaterów do brodu przez rzekę, dzięki czemu ich podróż się skróciła. Wreszcie po dwu dniach wędrówki przez z wolna wysychające (efekt zdjętej klątwy z miasta Fucuresti oraz pokonania Altehunda w Teufelheim) Mroczne Wrzosowisko drużyna wkroczyła do Sigisoary, która po raz kolejny przeżyła przemianę. Uprzednio spotkani tutaj banici zniknęli (a konkretnie zostali wybici przez przybyłą odsiecz dla krasnoludów), a w samej osadzie pojawiły się namioty, rycerskie pawilony i proporce. Na miejscu był młody Ulrich von Brautzein-Darstein z trzydziestką zbrojnych oraz Pierworodny Zakonu Białego Wilka Ulf von Norden z kilkoma rycerzami i tuzinem pocztowych. Łącznie ok. 50ciu wojaków.

Spotkanie z myśliwymi z Teufelheim, ich przywódca wyraźnie uratowany wita bohaterów, którzy pokonali Altehunda. Zdecydowanie ma wadę wymowy.

Myśliwy: Nie może być! Pan Forgrim! Pan Folker! Pan Fonrad!!!

Maja: I Maja!

Myśliwy: I pani Faja!

Drużyna: [śmiech]

Jak łatwo się domyśleć ani von Norden, ani von Brautzein-Darstein nie byli zbyt zadowoleni, widząc, iż BG nie przyprowadzili żadnego wsparcia. Von Norden z marszu rzekł, że w takim razie odsiecz można o kant dupy potłuc, bo nie wyobraża sobie, w jaki sposób 50ciu kawalerzystów ma sobie w górach poradzić z kilkoma setkami znających teren orków i goblinów. Mało tego, jeszcze większym szaleństwem wydawało mu się odblokowanie oblężonego Zanund do czasu, aż przybędą posiłki lub chociażby transport żywności.

Myśliwi doprowadzają drużynę do brodu przez Templę:

Konrad: Płycizna?

Maja: Mielizna.

Konrad [zamyślony]: Na studiach wołali na mnie „mielizna”.

Maja: [śmiech]

Konrad: Ej, tylko na pierwszym roku!

Narada trwała trochę, ale nie przyniosła wymiernych efektów poza planami bohaterów, by znaleźć jakieś wsparcie dla już zgromadzonych, niezwykle skromnych sił. Padła propozycja, by udać się do Ael Ithil i skaptować do wspólnej sprawy elfy. Inna, jeszcze bardziej karkołomna przewidywała namówienie smoka Glaurunga do pomocy. W obu przypadkach szczególnie oponował Thorgrim, dla którego widać wizja elfów pomagających krasnoludom była ledwie mniej obrzydliwa od smoka, który wesprze Mały Lud.

Ostatecznie na tym zakończyliśmy sesję.

C.d. szlaku bohaterów - od spotkania wampira Esterhada po powrót do Sigisoary

UWAGI:

1. Dzięki za porządek, dla mnie było o tyle idealnie, że nie musiałem się przebijać przez hałas.

2. Zastanówcie się co dalej. To nie jest tak, że ktoś ma złe czy dobre pomysły. Każdy z Waszych wyrażonych na sesji ma racje bytu, o ile zostanie przeprowadzony z głową. Można pojechać do kraśków w góry, można ścigać Varzę z demonem, by wyjaśnić sprawę Glammena. Można i inne rzeczy robić. Po prostu przemyślcie, możliwości naprawdę macie niemałe. Zresztą biorąc pod uwagę zrabowane złoto to i sami najemników moglibyście na jedną kampanię zaciągnąć :).

Advertisements

komentarzy 66

  1. pytanie czy robimy kilka rzeczy na raz jest chyba passe bo MG42 stwierdził że nie będzie rozdzielał drużyny ..
    Poszedłbym za smokiem ale nie wiem gdzie jest poza tym pewnie nas wyśmieje 😀 inna sprawa że elfy by się przydały i przynajmniej da się je znaleźć na mapie.
    Gdyby nie oblężone krasnoludy poszedłbym za glammenem, jak on doprowadzi tego demona do mikalsdorfu to już będzie ciężko.
    Może się uda ale wiecie,pechowcowi w drewnianej wieży i cegła na głowę spadnie 😀 😀

  2. Czarni jeźdzcy ,miecz i hehe „Faja”

  3. a Fonrad to ten siwy z foczkami 😀

  4. Jeśli uda się pomóc krasnoludom to może potem da się zmontować koalicje przeciwko baronowi we współpracy z inkwizytorem i szlachtą. Najemników kislevickich można przekupić …. zabiwszy paru wcześniej żeby zmiękli ale to tak w przyszłości.

  5. Osobiście to byłbym za tym żeby pójść z Tomaszem na jakąś cole , i w między czasie rozegrać wątek z gadem w jakimś pubie . Parę wściekłych psów i wykręciłbym takie smoka że ho ho … Potem na sesji bylibyśmy znowu wszyscy w kupie.

  6. Kurcze, żadnych wściekłych psów bo potem…patrz mój opis na GG.
    Jak dla mnie to sprawa z krasnymi leży i kwiczy jak nie przymierzając dziewica w stogu siana.
    1. Zarówno Elfy jak i Smok spokojnie mogą nas olać bo i niby czemu miałyby pomagać? Wiecie takie tam między rasowe waśnie…o między gatunkowych niewspominający.
    2. Niestety z bólem zawiadamiam, że Ja i mój Braciszek nic nie wskóramy bo Sylwania to dla nas pusta karta- tak Thorgrim zgodnie z tym co nam wypominasz cały czas jesteśmy zwyczajnie bezużyteczni, nic nie wiemy i nic nie potrafimy. Potwierdzam.
    3. Ja mam tylko jedno pytanie…A PO CO?? No po co JA mam tam iść, ktoś może mi to raczy wyjaśnić, oświecić, wyklarować bo nie kumam po co mam narażać mój tyłeczek i tłuc się po górach ???
    Ogólnie jeśli wolno mi wyrazić swoja opinie to albo jakimś cudem zbierzemy siły będące realnym przeciwnikiem dla setek zielonych albo odpuśćmy bo żal się ośmieszać.

    Dziękuję za uwagę to byłam ja 🙂

  7. Beata
    zasadniczo to jeśli chcesz być uczniem czarodzieja to idziesz za swoim mistrzem nie ?
    W sumie ja tez robię coś podobnego – Glammen , smok .

    • Nie no to tak tyle tylko, że ja w górach …em krótki żywot oględnie to się nadaje na bitki z zielonymi jak czy ja wiem…chryzantema na bukiet ślubny.

  8. „A PO CO??”
    A CZEMU NIE?? 😀 😀 😀
    Ech, Wy moje dziubaski, jak Wy starego Thorgrima słuchacie 😀 normalnie jestem waszym motorem rozwoju 😀

  9. Ech, no to wracamy do kwestii który queścior jest odpowiedni by go realizować a który nie… I tak możemy robić z każdym zadaniem nie? No ale to chyba nie o to chodzi… A co do krótkiego żywotu w górach, Kondzio też na górala nie wygląda a przelatał po nich sporo kilometrów, choć rasowy z niego Mag nizinny 😀

  10. Te motor…

  11. Ja jestem za smokiem z tego powodu że czas na załatwienie sprawy był miesiąc temu – i też padła propozycja – elfy ale wszyscy stwierdzili ze „jakoś tam będzie” , ze „krasonludy sie broniły tyle lat i sie obronią ” , „że mamy dużo czasu” No chciałem żebyśmy się wtedy wspólnie zastanowili teraz tego czasu nie ma dlatego mój desperacki pomysł z jaszczurem bo kurde czasu nie ma !
    Jeżeli nikt nic nie wymyśli innego to sam pójdę go szukać bo przynajmniej coś się będzie działo i nawet jak skrewię to przynajmniej pokażę szlachcie że próbowaliśmy bo wogóle nie będą chcieli z nami gadać a jak powiedział MG34 nawet jak im wyślemy jedzenie żeby poczekali dłużej to oni sami wszystko zjedzą szlachta pierniczona .

  12. Przecież teraz realna szansa żeby zbliżyć do siebie regraxa i jeszcze paru szlachciców , jeżeli już raz zawiążemy przyjaźń w boju między nimi a nami i to wyjdzie , to potem łacniej nam uwierzą że w mikalsdorf heretyk siedzi i skurwysyn i sie mu do dupy dobierzemy.

  13. no ale to już takie marzenia . Niemniej ja powiedziałem co zamierzam zrobić ,jak nikt nic innego nie wymyśli to tak spróbuję. Do czasu wystąpienia jakiejś rozsądnej inicjatywy kończę moją produkcję w tym wątku.

  14. Hehe fajna dyskusja między: Ameriliasem, Thorgrimem, Atą, Amerem, Ameriliasem i jeszcze Ameriliasem :).

    Róbta co chceta, ale przemyślcie zawsze efekt swoich działań. Jeśli np. nie zamierzacie korzystać ze wsparcia Regraksa, Brautzeinów czy ulrykan w przyszłości, to spoko – olejcie to. Jeśli macie zamiar, weźcie pod uwagę Waszą reputację – niesłownych olewusów. Tego nie da się potem zmienić kolejnymi deklaracjami i przekonywaniem czy testem Ogłady.

    @ Ata
    Piszesz, że Sylvania to pusta karta dla Was. Tylko Wy możecie na to poradzić niestety. Wasze postacie są w ekipie od czterech sesji, to dość sporo wbrew pozorom. Zadajesz mądre pytania : Po co Blanca wędruje z ekipą po bezdrożach?
    No właśnie, wypada się zastanowić po co, ustalić cel, przyczynę, powód.

    Takie małe pytanie, czy poza stworzeniem koncepcji rodzeństwa naradzaliście się z Damianem na temat Waszych celów etc.?

  15. Pozwól, ze spytam… a co z faktem dezercji i pomocą Ulrykan… jakieś to sprzeczne i kupy się nie trzyma

    • Mylisz się, że sprzeczne i kupy się nie trzyma.

      A co do pytania, nie bardzo rozumiem. Co z faktem czego? Żadnego faktu nie było.

  16. Kondzio, ze smo(cz)kiem problem jest taki, że krasnale OSTRO z nim zadarły. To raczej typ Smoka „klasa biznes” z naciskiem na JEGO biznes 😀 Obawiam się, że cena jaką przyjdzie zapłacić za jego pomoc może być zbyt wysoka. Natomiast, po przemyśleniu elfiej sprawy… no cóż, Sylwania to też po części ich dom. Bez wsparcia „zielona rzeka” zaleje tez ich terytorium wiec, z obrzydzeniem 😉 stwierdzam że potrzebna nam ich pomoc!

  17. Thorgrimie wyzwól umysł i wyobraźnię, nie odrzucaj świata, który Cię oszałamia bogactwem. Odrzuciłeś smoka, odrzucasz nawróconych skavenów.

    Nie bądź konserwą!!! 🙂

    • Ale ja jestem konserwą 😀 Nauczyć krasnego akceptowac skavenow? Oj, będzie trudno…

    • Wiesz, jest jeszcze problem takie, że jak wyzwalam umysł to mi pamieć siada 😀 😀 😀

  18. @ Amer

    Jejku jej Konrad się będzie szwendał no … :D. Marzenia piękna rzecz. Tyle tylko, że smoka znajdziesz o ile on ci na to pozwoli wszak to wiekowa cwana bestyjka :).

    @ Smartfox

    Jestem banitką pytasz mnie o cele.. żyć długo i szczęśliwie gdzieś na końcu świata, mieć biały domek z różanym ogrodem, 5 dzieci, Elfa na usługi i Krasnoluda żeby miał mnie kto wkurzać. Nie ta bajka co ?? Chwilowo to przeżyć i nauczyć się bronić.
    Tak, postacie są w ekipie od 4 sesji i realizują cele jakie ekipa sobie wyznaczyła. Czemu z nimi bo w kupie raźniej chociaż na dobre nam to nie wyszło bo już i tutaj nas szukają …logicznie myśląc powinniśmy spakować manele i uciekać dalej, choćby do Kisielewu bo tam bezpieczniej, do miasta można będzie wjechać odpocząć, przezimować …
    Ale to RPG ucieczki są takie niebohaterskie i mało efektowne 🙂

    Każda postać musi znaleźć swój cel i zaczepkę.. ja chwilowo jeszcze nie znalazłam …kilka rzeczy chciałabym pociągnąć ale… to nie są sprawy, które mogłyby być „motorem” ( powrócił 😀 ) napędowym mojej egzystencji -ot zwyczajna ciekawość.

    • Ha 😀 wiedziałem że motorek się przyda 😀
      A teraz pytanie, kiedy Wam wypominałem, że „jesteście zwyczajnie bezużyteczni”? Może po prostu nie pamiętam, ale chętnie się dowiem.

  19. Postać Damiana na ostatniej sesji usłyszała kilkukrotnie od ciebie: ” a co ty wiesz… , a kiedy ty widziałeś…, a co ty potrafisz…, po co ty się tam pchasz… ” Może nie dokładnie tymi słowy ale sens był taki.

    • zapytam jeszcze raz 😀 :
      Kiedy Wam wypominałem, że “jesteście zwyczajnie bezużyteczni”????

  20. No ja cie proszę – patrz wyżej jak dla mnie to to samo dla ciebie nie ??? Jeśli tak to powiedz jak to odbierać ???
    Pamiętaj, że to jak traktujesz postać Damiana mojej też tyczy więzy krwi zobowiązują . Więc takie hasła biorę też do siebie … może nie to miałeś na myśli, nie wiem, ja tak to odbieram jako postać i gracz też.
    Z tego jak odbieram pewne rzeczy tłumaczyć sie nie zamierzam :).

  21. na pisze tak ja na tej całej wyprawie do zamku wszyłem tak szkoda mi słów mówić.
    A co do samego chodzenie to jest zachowujecie się ja piętnastolatki w szale rantkowania i jak wam coś nie pasi to mówicie dziękuje i uciekacie do innego chłopaka bo jest fajnieszy 🙂

  22. @ Ata
    ” żyć długo i szczęśliwie gdzieś na końcu świata, mieć biały domek z różanym ogrodem, 5 dzieci, Elfa na usługi i Krasnoluda żeby miał mnie kto wkurzać.”

    To dyskwalifikuje postać z wędrówki, bo po cholerę łazi. Dokładnie, nie ta bajka.

    W kupie raźniej, ale Wam to nie służy, czyli znów dyskwalifikacja postaci.

    Z mojego punktu widzenia Wasze rodzeństwo nie ma zwyczajnie motywacji.

    Co ciekawe potem wymieniłaś jedną z najważniejszych motywacji w tego typu grze – ciekawość, chęć eksploracji, ale zaraz się od tego odżegnałaś. Na dzień dzisiejszy więc nie bardzo widać sens wędrówki Jose i Blanki, a to się przekłada na ogólnie takie podejście „sama nie wiem co dalej”.

    Ponowię pytanie, na które nie odpowiedziałaś:
    czy poza stworzeniem koncepcji rodzeństwa naradzaliście się z Damianem na temat Waszych celów etc.?

    Mam wrażenie, że nie, czyli w zasadzie, jaki jest sens istnienia rodzeństwa? Bycie bratem i siostrą daje Wam niezłe możliwości, ale raczej niezbyt z nich korzystacie.

  23. na pisze tak ja na tej całej wyprawie do zamku wszyłem tak szkoda mi słów mówić.
    A co do samego chodzenie to jest zachowujecie się ja piętnastolatki w szale rantkowania i jak wam coś nie pasi to mówicie dziękuje i uciekacie do innego chłopaka bo jest fajniejszy :). Czyli chodzi o to że coś sie podejmujecie to do końca a nie kiedy zaczyna być to męczące wiec to trzeba porzucić.

  24. a o zamek chodzi mi o metal co dałem za staw

    • Chcesz być zrozumiany? Pisz poprawnie pod względem językowym i chociaż z grubsza ortograficznym.

      Nie wystarczy przekopiować komentarza z jednym dodanym zdaniem. To nic nie zmienia. Korzystaj z worda czy innych programów poprawiających.

    • Umowa będzie wykonana Pablo. Limitu czasu nie było przecież 🙂

  25. Masz racje bycie bratem i siostrą daje pewne możliwości. Czy się naradzaliśmy, chyba tak bym tego nie nazwała ale ogólny zarys mamy.
    Ciekawości jak motywacji nie odrzucam ale …jak długo można gonić przed siebie jako jedyny cel mając tylko ciekawość? Jak dla mnie za płytko… a jak zaznaczyłam jak narazie nie znalazłam czegoś co by mnie przyciągało mocno i nieodparcie. Możliwe, że to moja wina bo za słabo jeszcze wsiąkłam w klimat.

    Pretensji typu : ” W kupie raźniej, ale Wam to nie służy, czyli znów dyskwalifikacja postaci.”- to ja nie kumam. Przepraszam, ale ja już uciekłam z własnego kraju, pozostawiając tam część swojego życia, szukałam miejsca gdzie będzie ” bezpieczniej ” .. Przyłączając się do ekipy nie mogłam ani jako postać ani jako gracz przewidzieć tego co się stanie.
    Teraz z kolei wisimy na tych samych słupach ogłoszeniowych :). Byle tylko na slupach się skończyło.

  26. Beatko to nie pretensje, to cytat z Ciebie :), czyli nie kumasz czegoś, co sama napisałaś :). Ja tylko podkreśliłem, że najpierw stwierdzasz, ze w kupie jest raźniej, ale zaraz dodajesz, że Wam to jednak nie służy, czyli ponownie odrzuciłaś motywację: „podróżuję z nimi, bo jest mi raźniej”.

    Ale sama popatrz, ciekawość Ci nie wystarcza, bo za płytkie to jest, a jednocześnie jedyne co macie to zarys powstały przy tworzeniu postaci. Nic więcej. To bardzo mało.

    Wspominasz o więzach krwi, ale zasadniczo nie bardzo to się przekłada na realia, bo głównie działasz z innymi postaciami (ostatnio zwykle z Mają). Czyli z mojego punktu widzenia tego potencjału zwyczajnie nie wykorzystujecie.

    Może właśnie powinnaś pomyśleć z Damianem nad celem? Tak przed sesją?

  27. No nie no jakoś ..się nie dogadamy ..kurcze :). Niech tak zostanie może na GG .
    Pytanie : czy kiedy się do nich przyłączaliśmy mogłam wiedzieć, że za chwilę znowu będę ścigana listem gończym ?? Tak czy nie. Bo jeśli tak to faktycznie postąpiłam głupio a Jose razem ze mną.
    Rodzeństwo nie oznacza bliźniąt syjamskich zresztą przypomnij sobie wcześniejsze sesje – działaliśmy razem. Nie zawsze musimy – no przynajmniej tak mi się zdaje.

  28. Po kolei. O liście gończym wiedzieć raczej nie mogłaś, choć przyłączyliście się ewidentnie do ludzi, których ścigali jacyś Czarni Jeźdźcy :).

    A co do rodzeństwa. To już kwestia rozróżnienia i odczucia, ile powinni razem, a ile osobno. Ja widać mam inny odbiór niż Ty i nie widzę większej różnicy we współpracy pomiędzy Josem i Blanką niż swego czasu dajmy na to między Jorgulem a Ah’quą. Może poza pierwszą sesją, gdzie w Mikalsdorf faktycznie razem zwiewaliście. Zresztą ja tylko mówię swoje uwagi, jak sama powiedziałaś z odczuć się nie powinno tłumaczyć :).

  29. No to chociaż w jednym się zgadzamy :D.BTW ja tam przytoczyłabym co najmniej jeszcze 2 przykładny naszego współdziałania z wcześniejszych sesji 🙂 – zauważ, że sesje były 4 … no nie mów, że mało 😀

  30. No właśnie mówię, ale to moje odczucie :).
    Trudno, poprzestańmy na tym pojedynczym akcie zgadzania się :).

  31. ile dni drogi jest do tych elfów ?poczekają rycerze jeszcze trochę?

  32. Zjawienie się w Sigooarze Ulrykan, może świadczyć, że Usingen, nie złożył raportu i Konrad z Mają dalej są w SDiM a kampania dalej funkcjonuje. Rezygnując z postaci byłem przekonany, że kampania została porzucona a dalsze granie postacią nie ma sensu, gdyż jest sprzeczne z jej założeniami.
    Wygląda na to że pozbyliście się wrzoda na dupie (Usingena) bez żadnych konsekwencji,
    jeśli tak to gratuluję

    • chcesz pogadac, zmien ton na mniej napastliwy. nie mam zamiaru tu dyskutowac na temat tego, jak funkcjonuje stworzony przeze mnie swiat. co do wrzoda, pamietaj:
      – sam podjales decyzje o wyslaniu raportu
      – sam zrezygnowales z grania.

      a kampania, jak juz pisalem, jest zakonczona. twoje dzialania odbieram jako probe wplywania na gre, w ktorej nie uczestniczysz.

  33. No dobra , podsumowując więcej osób odradza układanie ze smokiem niż popiera. Czyli z konkretnych rzeczy zostają te elfy ,może jak pogadamy z rycerzami to poczekają trochę ,może i poprosić żeby posłali kilku zbrojnych po wozy z jedzeniem do regraxa a my w tym czasie do elfów. To chyba tylko parę dni drogi , tylko jak ich przekonamy do współpracy, no może coś się zagada ,zaimprowizuje ,choć dobry byłby jakiś dowód że reprezentujemy jakąś większą grupę choćby i tych 50 szlachciców w wiosce bo dowód że jesteśmy przyjaciółmi krasnoludów mamy ale nie wiem czy tam to się przyda 😀

  34. oczywiście to są zebrane pomysly innych graczy żeby nie było że sobie przypisuje zasługi 🙂

  35. Właściwie to chyba tylko elfy nam zostały :/ czasowo to jakoś kiepsko było ale może by tak konie pożyczyć …kurde ja bym nam nie pożyczyła 😀 ..ale próba nie strzelba :).

  36. @ Amer
    Pomysły są dobre. Spokojnie, nie ograniczajcie się. Możliwości wbrew pozorem jest dużo więcej, ale nie chcę tu niczego narzucać ani sugerować.

  37. @ Ata
    Dlaczego tylko elfy?

  38. Tylko elfy bo jako postac mało kogo znam…chociaż wieczorem do głowy przyszedł mi jeszcze pewien mag co mu mamy oddać pół łupu 🙂 .. tylko ciągle staram się znaleźć coś co mogło by go tam zainteresować… Smok na składniki fajna sprawa nie ??? Tak wiem smoka to chyba rozśmieszyć możemy a nie zabić chociaż …ten narwaniec od pegazów może mieć inne zdanie 🙂

  39. W ten wtorek do godz. ok 20:00 planowane jest dokończenie batalii SWEX-a, później po 20:00 dalszy ciąg przygód w Sylwanii.

    Pozdrawiam 🙂

  40. @ Amer
    Propaganda prosmocza :).

    Nie przeczę miła dla oka

  41. Sprobojcie zastanowic sie nad takim scenariuszem : pogadac z rycerzami zeby jeszcze poczekali , poslac po zywnosc do regraxa ,wyruszc do elfow , po drodze w lesie wezwac druida wracajac z elfami pojsc do chlopow od alte hunda ,z chlopami i elfami wrocic do sigisoray potem ich tam zostawic , pojsc do klasztoru i wyegzorcyzmowac go nastepnie pojsc do krasnoludow i dogadac plan bitwy powolujac sie na fakt ze oczyscilismy ich swiete miejsce i ze zebralismy co sie dalo wydac orkom bitwe i pokazac im ze nie jestesmy bierni . Jezeli wygramy starcie zalozymy z szlachta i zakonami cos na ksztalt opozycji wobec baronowej ale najpierw dobierzemy sie do barona korzystajac z uprzejmosci i pomocy sojusznikow i inkwizytora. Jesli po drodze spotkamy smoka to zaproponuje mu nasza pomoc w odnalezieniu jaja w zamian za kilka przelotów z napalmem (ale to jako bonus,w miare bezpieczne gory umozliwia poszukiwania jaja ) W sumie to najpierw kierunek splatany las i elficka wioska, potem sigisoara z wszystkim co dalo sie zebrac a nastepnie tylko nasza ekipa rusza na klasztor ,jak go oczyscimy to w dyrdy do krasnoludzkiego krola a potem ukladanie planu bitwy z tym co on moze dac. Pytanie tyllko do dysponujacych mapa :ile to zajmie czasu.

    • Nareszcie coś konstruktywnego. Moja być za 🙂

    • Ja jestem ZA 🙂

    • No to jadymy z tym koksem 😀
      Ech, negocjacje ze smokiem… a co tam, jak się zgodzi to git! I tak nas później dymnie 😉 ale „zabójca smoków” jest na mojej liście profesji… 🙂 🙂 🙂

    • Thorgrim – Kolekcjoner.. :))
      Nie ma to jak wykorzystać smoka przed dymnięciem smoka… albo przez smoka :))
      „Mam smoka i nie zawaham się go użyć” – zawsze chciałam to powiedzieć :))

    • Ja bym chyba raczej najpierw pojechała na egzorcyzmy do Klasztoru i do Kraśnych. Bliżej, szybciej i pewnie chętniej niż elfy. Potem chłopów z Sigisoary wysłać do wiochy (o ile zechcą brać udział w bitwie, wszak to chłopy), a my do elfów (może po drodze uda się uwolnić Glamena, byłby chyba całkiem niezłym wsparciem). A czy Druidzi się zechcą dołączyć do rycerzy Ulryka? Jakoś nie jestem pewna…

  42. Mapę możesz pobrać stąd, umieściłem na blogu. „Sylvania. Pomoc dla graczy”.

  43. no tak fajnie.
    po pierwsze przeważająca część drużny to dezerterzy i poszukiwani .
    po drugie zielona armie przeszła góry
    po trzecie czy udziecinnicie odpowiedzialność

    • Powiem szczerze, to trzeci czy czwarty pod rząd komentarz, którego przynajmniej polowy nie rozumiem. Jak chcesz z kimś rozmawiać, skoro nie będziesz rozumiany? Sam się łapię na tym, ze za Chiny nie wiem, co napisać po Twoim komentarzu. Siada ci język, składnia, kompozycja, semantyka. Arrrrrgh.

  44. @ MAdzia
    W Sigisoarze nie ma chłopów, to spalona wioska. Mówisz chyba o innej osadzie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s