Biały Orzeł nad Antarktydą

W lutym 1935 roku ostatecznie zakończono przygotowania do pierwszej polskiej ekspedycji polarnej, której przewodzić miał nie kto inny, lecz Henryk Arctowski – uznany geograf, geolog i badacz Antarktydy. Oficjalnym celem wyprawy było poszerzenie wiedzy na temat najmniej znanego kontynentu oraz założenie stałej bazy polarnej. Sam Marszałek objął osobistym patronatem wyprawę, którą „Kurier Warszawski” okrzyknął „najbardziej śmiałym i ryzykownym przedsięwzięciem w dziejach polskiej nauki”.

Mało kto jednak wiedział, co jest prawdziwym celem eskapady, a konkretnie byli to organizatorzy wyprawy – oficerowie z Sekcji IIb (Zachód) Oddziału II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Dlaczego wywiad wojskowy miałby się wikłać w tego rodzaju operację? Czy aktywność polskiego wywiadu w Berlinie rok wcześniej miała coś z tym wspólnego? Wszak mówiono o wojnie wywiadów, która pochłonęła przynajmniej jedenaście ofiar i zakończyła się krwawą strzelaniną na Tirpitzufer, gdzie mieści się siedziba niemieckiego wywiadu wojskowego. Dziwnym trafem  krótko po tych wydarzeniach Hitler zdymisjonował szefa Abwehry, powołując na jego miejsce kontradmirała Canarisa.

Choć powszechnie uważano, że wyprawa ma cel badawczy, to przecież pismaki z prasy brukowej zastanawiali się, dlaczego tylu jej uczestników ma za sobą karierę wojskową? M.in. redaktor Lipski z „Gazety Lwowskiej” stawiał pod znakiem zapytania pozycję Arctowskiego, uważając go nieledwie figuranta. Dalej w jednym z artykułów zastanawiał się nad celowością uczestnictwa w wyprawie inżynierów z doświadczeniem saperskim, naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego (w tym jednego paleontologa!) oraz wreszcie stawiał tezę, iż prawdziwym dowódcą jest młody, lecz niezwykle obiecujący oficer grodzieńskiego 76. Pułku Piechoty – porucznik Władysław Raginis. Rzutki, dynamiczny, zdolny, a przy tym niezwykle lojalny i o silnym kręgosłupie ideologicznym Raginis ponoć sam miał selekcjonować personel wyprawy.

Jednocześnie do ekspedycji skaptowano samego Bronisława Malinowskiego – legendarnego antropologa, badacza obcych kultur, szanowanego w świecie naukowym. Malinowski chętnie opuścił swoją posiadłość we włoskim Bolzano i już w styczniu przybył do Warszawy.

Dowódcą wielkiego sterowca „Polonia Restituta”, zakupionego w Wielkiej Brytanii, którym ekspedycja miała dotrzeć do Antarktydy, został inżynier Jan Nagórski. Ten były carski pilot wojskowy był nie tylko świetnym specjalistą od aeronautyki, ale także pierwszym na świecie lotnikiem polarnym, który w 1914 roku w prymitywnym Maurice Farmanie M.F.14 poszukiwał nad Arktyką zaginionej wyprawy Siedowa. Z jego rad skorzystał w 1925 roku sam Richard Byrd, szykując się do lotów nad Arktyką.

Drugim pilotem ekspedycji Arctowskiego wybrano kapitana Jerzego Bajana, weterana wojny polsko-bolszewickiej, pilota 122. Eskadry Myśliwskiej, niezwykle popularnego triumfatora zawodów lotniczych Challenge 1934. Bajan miał dowodzić składającym się z dwu maszyn kluczem eksperymentalnych samolotów badawczych zaprojektowanych ledwie rok wcześniej przez inżyniera Zygmunta Puławskiego, twórcę świetnej „pe-jedenastki”.

Wśród załogi „Polonii” znaleźli się jeszcze etnolodzy, specjaliści od martwych języków, a nawet jeden literaturoznawca zafascynowany amerykańskimi scientific-romances publikowanymi w podrzędnym czasopiśmie „Weird Tales”. Po cholerę? Tego nikt nie wiedział. Na łamach „Szpilek”, nowego, ale poczytnego tygodnika satyrycznego, Eryk Lipiński zamieścił nawet karykaturę ukazującą, jak załoga a w zasadzie menażeria wojskowych, naukowców, inżynierów i cyrkowców próbuje się porozumieć z pingwinami, które patrzą bezradnie n po sobie. Podpis głosił „Pierwszy Polski Cyrk Polarny”. Zresztą żartobliwe fraszki o wyprawie Arctowskiego ułożył Julian Tuwim, a Konstanty Ildefons Gałczyński opublikował na łamach krakowskich „Wróbli na dachu” krótką humoreskę ukazującą w krzywym zwierciadle dzieje polskiej ekspedycji.

Tak czy inaczej II Rzeczpospolita żyła wyprawą grupy śmiałków. 25 lutego 1935 roku przy wtórze wiwatów tłumu zgromadzonego na Okęciu „Polonia Restituta” uniosła się w powietrze i poszybowała na południe, w kierunku Antarktydy.

***

Powyższy tekst to wprowadzenie do sesyjki w „Hollow Earth Expedition”. HEX to system RPG stawiający nacisk na klimaty awanturnicze rodem z „Kopalni króla Salomona” czy „Indiany Jonesa”. Mechanika dość prosta i łatwa do opanowania. Postacie nie przygotuję, licząc na pomysłowość chętnych do gry i rozsądek.

No właśnie, jeśli odpowiada Wam (kieruję to do mojej ekipy RPGowej) tego typu konwencja, to moglibyśmy zagrać 11 V (we wtorek) zamiast Sylvanii. Jeśli nie bardzo Wam pasuje takie rozwiązanie, to postarałbym się umówić z chętnymi na sesję poza wtorkiem, ale to już trochę później, w innym terminie.

W założeniu przygoda miałaby trwać prawdopodobnie 2 sesje, na pewno nie dłużej.

Czekam na uwagi.

Reklamy

komentarze 22

  1. Coś pięknego! 😀 Bronek Rulez! 😀

  2. Dzięki. Coś podobnego, ale z większą ilością informacji wysłałem Ci na maila. 🙂

  3. Odpisałem. Pomysł ok na start. Pisz co dalej 😉

  4. Qrwa, zaczynam żałować, że Ci to sprzedałem. FUCK! ;/

  5. Nie oddam, hie hie 🙂

  6. wlasnie doszedlem do siebie i jestem b,zainteresowany projektem.

  7. Dopiero doszedłeś do siebie? 🙂 Kurcze, nieźle :).

    Myśl nad postacią.

  8. Jeżeli jest możliwość zapisania się na społeczną listę kolejkową oczekujących na lot to chętnie się zapiszę 🙂

  9. Spoko Marcinie, wszystko zalezy od ilosci chetnych. W miare mozliwosci chce sie ograniczyc do max. 6ciu graczy. Dam znaac jak sie sytuacja wyklaruje.

  10. Zależy od tego kiedy będzie rozgrywane. Ospa pewnej młodej damy trzyma mnie bowiem na dystans jeszcze tydzień …jeśli sesja byłaby po tym terminie to ja teżsię wpisuję na listę kolejkową 🙂

  11. Mloda ma zwolnienie do poniedzialku. Do tego czasu powinna byc odkropkowana. Jak cos to dam znac. Sesja 11 maja. Jesli z mala wsio w pariadkie budiet, to serdecznie zapraszam.

  12. Mundek „Meloman” Wielanek melduje się na pokładzie!

  13. O dokładnie:), Mundek mechanik to niegłupi koncept. Widzi mi się taki praski cwaniaczek, ale zarazem niezły heroiczny kozak. Ot, tacy ginęli w ’44 w ruinach Wawy.

  14. Stefan Parnicki – Pudełko ,archeolog specjalizujący się w okresie starożytności ,harcerstwo ,potem ukończył uniwersytet jagielloński skupiając się głównie na archeologii śródziemnomorskiej z elementami paleontologii i filologii klasycznej .Prowadził prace wykopaliskowe w Mirmeki i Tell Atrib ,więcej napisze później 🙂

  15. co tak cicho ?

    To może coś na rozluźnienie :
    Idą sobie dróżką trzej przyjaciele: miś, łoś i ryś. Ten pierwszy oznajmia:
    – Wkurwia mnie to „ś” na końcu. Takie „ś” jest pedalskie, ciotowate i w ogóle. Od dzisiaj koniec z misiem. Jestem Niedźwiedź. Bo powiadam wam: kto ma „ś” na końcu, ten fujara i gej.
    Łoś zorientowawszy się w beznadziei sytuacji, bo wszak łoś to łoś i nie poradzisz, w panice szarpie za ramię trzeciego.
    – Ej, ku*wa, powiedz coś. Przecież my nie pedały, prawda?! No powiedz coś! Ryś!
    – Ryszard.

  16. No ja niestety w pracy – jakieś zebranie się skroiło. 😦 Więc w związku z faktem niestety muszę sobie darować 😦 Z bólem.. :((

  17. Rozumiem. W takim razie na obecna chwile na pewno graja Kamil, Maro i Toho, nie mam deklaracji od Jara i Damiana, ale zakladam ich uczestnictwo. Na dniach wrzuce kolejne materialy w tym archetypy do tworzenia postaci.

  18. deklaruje swoje uczestnictwo. zreszta mowilem o tym na ostatniej sesji.

  19. […] on 28 Maj, 2010 by smartfox Wrzucam do Biblioteki scenariusz, który niedawno rozegraliśmy (preludium dla graczy, raport cz. 1 i cz. 2) w Hollow Earth Expedition. Zaznaczam, iż sama linia fabularna […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s