Sylvania cz. XXXIII – w Ael Ithil

Gracze:

Madzia – Maja, kotołak, zwiadowca.

Jaro – Volker Tillmans, ex-nowicjusz Morra, ex-członek straży świątynnej, a obecnie uciekinier zapewne ścigany listem gończym.

Kamil – Konrad Teub, czarodziej-kombinator, żywe wsparcie ogniowe.

Damian – Jose Antonio de Riviera Martinez, brat Blanki, nieostrożny, estalijski awanturnik, magnes na problemy.

Pablo – Logan, krasnoludzki kowal runów z Gór Krańca Świata.

Na sesji zabrakło Atki (Blanca – estalijska szlachcianka) oraz Thorgrima (woja krasnoludzkiego).

Zaczęliśmy w Teufelheim, wieczorem. Logan uszczelnił pożyczoną od jednego z gospodarzy wielką łódź, a Konrad (wciąż popularny wśród bab dzięki wodzie z magicznego źródełka) zorganizował żarcie. Poza tym na wyraźną prośbę BG wójt przydzielił drużynie sternika, który choć niemowa a przy tym niewątpliwie upośledzony, okazał się świetny w swoim fachu.

Pierwszego dnia podróży lunął deszcz, który towarzyszył bohaterom przez kolejne kilka dni. Ponadto doszło do dość dramatycznego spotkania z dziwną hybrydą kilkumetrowego żółwia ze smokiem. Po krótkiej walce Maja co prawda zdołała wskoczyć na kark atakującej bestii i (za poradą sternika) wbić sztylet w czuły punkt na pomarszczonej szyi gada, lecz niemal cała ekipa była znów ranna, Volker niemal się utopił, a Josego i Maję poparzyła gorąca para wodna, którą zionął stwór. Smoczy żółw ciężko ranion skrył się pod wodę, a bohaterowie przybili do brzegu, by odpocząć przed kolejnym dniem podróży.

BG znajdują się w miejscu, gdzie wedle ich mapy ma być elfi osada. Drzewa tworzą niemal nieprzebytą ścianę.

Jose (do MG): Czy to wygląda na zapory?

Konrad: Taaa, łapie kolcami i trzyma za pory.

Noc upłynęła raczej spokojnie, choć Logan ucierpiał od spotkania ze zmutowanymi, świecącymi się leszczami, które spłynęły z góry rzeki. Jak się okazało, rybki potrafiły porazić prądem. Dzielny Kowal Runów legł w drgawkach do wody, po tym jak wiosłem zdzielił jedną z rybek.

Następnego dnia żeglugi (wiosełki?:)) Stirem szalupa z bohaterami na pokładzie, dopłynęła w strugach deszczu do rzecznego rozlewiska do wraku łodzi kupieckiej wyrzuconej na brzeg. Stary, rzeczny jednomasztowiec nie wyglądał na mocno uszkodzony, jednakże z bliska można było ocenić, iż od kilku lat leży na błotnistym, wilgotnym brzegu rzeki. Deski były zbutwiałe, wszędzie śmierdziało zgnilizną. Mimo ostrożności bohaterowie zostali zaskoczeni przez trzy kokatryksy, które choć małe, nadrabiały zwinnością, siłą i… jadem. Jose dostał solidny cios dziobem w nerki, który od razu go położył na ziemi (1 PP), oberwał też Volker. Na szczęście obaj odparli działanie trucizny. Chwilę potem Jose w panice załadował bełt z kuszy w plecy Volkera, chybiając fatalnie atakującego kokatryksa. Szczęśliwie bestyjkę złożył „kradzieżą rozumu” Konrada, a potem w ten sam sposób kolejną. Ostatnią przygwoździła do drzewa rzuconym mieczem Maja.

Dyskusja przed elfim władcą, Raegaiasem, próba wyjaśnienia, dlaczego Jose ma na sobie przeklętą zbroję, przez którą jest rozpoznawanay jako „very evil”:

Maja: To nie jest jego wina, panie. Przez przypadek ją założył.

Konrad: Tak mówicie: Nie jego wina, to rodzina, środowisko…

C.d. tej samej dyskusji. Raegaias mówi, jaki wpływ na Josego będzie mieć przeklęty pancerz. Gracz odgrywający Josego, mówiąc delikatnie, lubi się odłączać od ekipy i działać na własną rękę:

Raegaias (MG): Najpierw zacznie się odłączać, potem robić złe rzeczy.

Drużyna: [chóralny śmiech]

W oczyszczonym z kuroliszków wraku znaleźli ładunek nowoczesnej broni ukrytej w zbożu i kaszy. Były wojskowe kuszy, żeleźca włóczni etc. oraz kilkadziesiąt muszkietów. Niestety z broni nic się nie nadawało do użycia po tak długim czasie przebywania w wodzie. Nie był to jednak stracony czas, gdyż przemokły proch oraz kilkanaście żeliwnych bomb wydawało się nadawać do użycia, oczywiście po uprzednim osuszeniu. Ponadto przy szkielecie kapitana znaleziono dowody wskazujące, że załoga statku przemycała broń dla zielonoskórych!

Dyskusja z Josem o jego skłonności do odłączania się od drużyny:

Jose: No proszę was, kiedy się odłączyłem? Raz może!

Maja: Taaa, i wtedy zawaliłeś wieżę!

Konrad: I skavenów wyciągnąłeś!

Volker: A innym razem cię zombie za jaja chwyciły, w kurhanie.

Jose: Ale wtedy się nie odłączyłem, byłem od was kilka metrów, a żeby się odłączyć to trzeba być przynajmniej kilkanaście metrów dalej!

W połowie dnia ekipa przybiła do brzegu i po ukryciu łodzi, ruszyła w głąb lasu. Po 2-3 h marszu BG dotarli w miejsce, gdzie wedle uwolnionego w Stachelschlosse elfa miała się znajdować największa elfia osada w Mglistej Puszczy – Ael Ithil. Oczywiście bohaterowie bez celu szwendali się w gęstwinie leśnej nim elfy same nie pozwoliły się znaleźć, podchodząc do BG. Po krótkiej wymianie uprzejmości BG z zasłoniętymi oczami zostali poprowadzeni do ukrytej leśnej fortecy. Ael Ithil w większości składało się z przepięknych domków, pawilonów i budowli wzniesionych pośród koron drzewnych i połączonych przemyślnymi kładkami i dróżkami poprzez gałęzie gigantycznych dębów i buków. Zewnętrznego obwodu strzegły drzewne strażnice tworzone przez splątane, kilkusetletnie drzewa, których korony stawały się naturalnymi warowniami z pozycjami strzeleckimi, obserwacyjnymi itd.

W centrum Aep Ithil wznosiła się kilkunastometrowa, alabastrowa iglica niewątpliwie dawniej ozdoba wieży w jednym z legendarnych elfich miast. Wszędzie też można było dostrzec przepiękne, choć antyczne posągi przedstawiające elfy obojga płci o mądrych i dostojnych obliczach.

Konrad rozmawia liczącą kilkaset lat elfią czarodziejką – Eleemwesse:

Eleemwesse (MG): Powiedz mi chłopcze, jak długo studiujesz magię?

Konrad: Trzeci rok na pierwszym roku, pseudonim „Mielizna”. Ale już skończyłem.

Konrad (do Eleemwesse): Nauczysz mnie, pani, czaru „leczenie”?

Eleemwesse: Tak, nauczę.

Maja [złośliwie]: Pobawicie się w doktora?

Charakterystyczny dla Sylvanii krąg druidyczny

Bohaterów przyjął w przepięknym, książęcym pawilonie z białego drewna miejscowy władyka – Raegaias. Nie przytoczę całej rozmowy, ale trzeba rzec, iż BG sprawnie dyskutowali z elfem, przedstawiając zyski płynące dla Leśnego Ludu ze wsparcia wyprawy na pomoc krasnoludom. Tu trzeba rzec, ze szczególnie wykazał się Konrad, ale i zarazem obiecał wsparcie elfiej sprawy w Sylvanii (m.in. zapobieżenie rabunkowemu wyrębowi lasu wokół Essen w Martwym Borze). Ostatecznie elfi władca przyrzekł wesprzeć wyprawę czterdziestoma elfimi łucznikami i dwudziestką wojowników.

Konrad po tym, jak spędził upojną noc z elfką zagaduje do Josego noszącego przeklętą zbroję:

Konrad: Nie martw się Jose, może trafimy do jakiejś wioski Chaosu. Ogroszczur cię zechce.

Dzień BG spędzili na zwiedzaniu osadu, a rolę przewodnika przyjął Finduillas – ów elf uratowany ze Stachelschlosse. Maja m.in. zaznajomiła się z Rinefindalem Cromwirem, przywódcą tancerzy wojny. Stoczyła z nim zresztą pojedynek na palcaty, wytrzymując dwie rundy. Konrad porozmawiał  z Eleemwesse – czarodziejką elfią, od której nauczył się czaru „leczenie”. Poznał się też jedną z młodych medyczek, ale to było nocne spotkanie, toteż szczegóły pozostawiam domysłom 🙂 (jak widać czar Źródełka Miłości oddziaływał także na elfki). Logan z elfim kowalem naprawili pancerz Volkera, a Volker pilnował Josego, by ten niczego głupiego nie zrobił. Z miernym efektem, skoro Jose dotknął wielkiej, alabastrowej iglicy (niewątpliwie magicznej) i nagle stracił przytomność. Jak się okazało iglica ta ma moc niszczenia zła. Niestety Jose nie zdołał zdjąć przeklętego pancerza, który sprawiał, iż przez magię bohater wykrywany był jako MZIMU (Mroczna Zła Istota, Monumentalnie  Upiorna). Elfy obiecały poszukać sposobu na zdjęcie paskudnej skórzanej, ćwiekowanej kurty, lecz nie wyglądały na zachwycone, mając w Ael Ithil potencjalnego Chaosytę, przeklętnika i łotra.

Druid i święty krąg

Maja próbuje się zaznajomić z elfim tancerzem wojny, wojowniczą elitą elit. Elf po treningu wyciera swe gibkie, umięśnione ciało, pokazują, jak wspaniale jest zbudowany. Nagle Maja traci rezon, co wynika pewnie z zachowania pozostałych BG:

Konrad: Podejdź do niego i zagadaj: Łądnie densujesz!

Volker: „Zakurwisz densa?”

Rankiem BG skorzystali z pomocy elfów w odnalezieniu druidów. Sam Raegaias z kilkuosobową ochroną (w tym Rinefindalem) poprowadził ich do ogromnego (ponoć najważniejszego) kręgu Dawnej Wiary w Sylvanii. Tam też bohaterowie porozmawiali z druidami, którzy początkowo nie byli zainteresowani pomocą bohaterom w przygotowaniu wyprawy przeciw goblinom w górach. Jednakże sytuacja zmieniła się diametralnie, kiedy nagle nie wiadomo skąd pojawił się znany bohaterom Druid z Lasu Łaknienia. Pozostali druidzi nie tylko traktowali go z ogromnym szacunkiem, ale i słuchali jego rad. Starzec przywitał się BG, a następnie przekonał, by pozostali druidzi w miarę możliwości pomogli bohaterom w ratunkowej wyprawie. Ostatecznie druidzi zgodzili się nie tylko pomoc jako przewodnicy, ale także wykorzystać moce Natury w szpiegowani wojsk zielonoskórych oraz zapewnić pomoc medyczną wojsku.

BG próbują kupić od elfów ich wspaniałe wyroby:

Finduillas (MG): Słuchajcie, my nie handlujemy tak jak wy. U nas przedmioty powstają długo, są wyrazem duszy twórcy, są niepowtarzalne, trwają latami. Owszem, sprzedajemy czasem nasze rzeczy w waszych osadach, ale są to prostsze przedmioty, robione tylko na handel.

Volker: Mówiąc w skrócie, wciskają nam chińszczyznę.

Na sam koniec z Druidem porozmawiał Jose, prosząc o pomoc w zdjęciu przeklętej zbroi. Druid zgodził się, lecz zażądał od Josego, by ten stał się wiernym sługą Natury, by przyjął za swoje przykazania Dawnej Wiary.

Jose do Druida o zbroi: Byłem głupi. Źle się ubrałem.

Jose przystał na to, Druid wyszeptał kilka słów i Jose bez większego trudu zdjął ćwiekowaną kurtę, która wcześniej wydawała się przyrośnięta do jego skóry.

Archidruidzi

Sesja zakończyła się na komisyjnym zniszczeniu zdjętego pancerza.

UWAGI:

1. Zakładam, że nadal zamierzacie jechać do opętanego przez demony klasztoru krasnoludzkiego (Valaya Thyng)?

2. Pedeki za sesję. 60 PD za elfy, 40 PD za druidy, 10 PD za łódź kupiecką.

Osobiste nagrody:

Kamil – 10 PD za przyjęcie na siebie ciężaru negocjacji z elfami.

Damian – 20 PD za przejście na Dawną Wiarę, to ważkie doświadczenie, teraz musisz dbać o ptaszki, muszki i robaczki 🙂

Reklamy

Komentarzy 7

  1. khem ,khem no to nasza mała rebelia w Sylwanii się rozkręca 😉

  2. Kurcze, lubię tę piosnkę. Zwłaszcza za tekst:)

  3. Tekst rządzi i „dzieli” 😉

  4. a propos rebelii 🙂

  5. Teraz to fafarafa ale na czas bitwy Kondzio zastosuje swoją ulubioną strategię walki

  6. Co do sesji kamil rozbił co było jego mocy z rozmowa z władcą elfickiej wioski. Ja nie chciał się trynić w rozmową i tak uważam ze moje parę zdań co powiedziałem to zaburzyło koncepcie kamila i jego starania w rozmowie. Jak dostaniemy 20 elfów to będzie dobrze i argumenty postaci kamila były wystarczające do przekonania.
    W mojej głowie pojawi się pomysł dość ryzykowny (szalony ale godny do rozpatrzenia)
    Klaf von Fennwart chyba jeden z bardziej kreatywnych ludzi w sylwani ma na tyle odwagi ze by działać na przekór barowej. Jest żądny władzy i zrobi dla niej wszystko nawet przemierzy się z kultystami. Moim zdaniem tego człowieka trzeba dobrze pokierować to stanie się znaczmy sojusznikiem tylko trzeba go umiejętnie wykorzystać go żądze władzy. A teraz będzie trudno bo Kornowcy go zapukali i pewnie cos obiecali wiec uważam ze to wyprawa do nie go jest skazana i będzie nie zły ubaw przy dostawaniu się go nie go. A teraz jest okazja żeby mógł oficjalnie rości sprzeciwić się baronowej .
    Ps. Łodzi mi się kojarzy z przygodą łupy wojenne a bardziej z preludium do tej sesji nabiera nowego znaczenia ja dla mnie.
    Ps. Nie były bąbelków na sesji :d

  7. Od ostatniej sesji brat Bianki nie może przejść obojętnie obok piękna natury przez kilka dni w roku ….

    http://demotywatory.pl/1498919/Piekno-natury

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s