Most na rzece Mice – Mouse Guard AAR

Sesja sprzed tygodnia, ale dopiero teraz jest czas, by ją jakoś spisać. Niezaplanowana i zagrana doraźnie z przygodą stworzoną w ciągu dwudziestu minut.

MG: ja

Gracze:

Madzia – guardmouse Dalia, typowy mysi fajter, młoda wiekiem, lecz doświadczona. Granatowy płaszcz, brązowe futro i tarcza jako broń. Szanowana w Straży (Guard’s Honor) i niezwykle odważna (Brave).

Belief: Bycie dzielnym nie oznacza od razu bycia głupim.

Instinct: Broń trzymam zawsze w pogotowiu a ogon przy sobie.

Jaro – patrol guard Connor Rise (w tej sesji dowodził patrolem), starszy wyraźnie od Dalii, wścibska i ciekawa mysz ze Sprucetuck. Naukowiec i eksperymentator o dociekliwej naturze (inquisitive) a przy tym strasznie ciekawski (curious)

Belief:  Pióro jest potężniejsze od miecza.

Instinct: Zbieram to, co może się przydać.

Maro – guardmouse Smithy, młody mysi kowal z Copperwood walczący rzecz jasna ciężkim młotem kowalskim. Zwany czasem „Smiti fakof” od tekstu, jaki słyszy, kiedy zbyt długo zamęcza otoczenie :).

Belief: Poddać się? Nigdy!

Instinct: Zawsze uciekam ostatni, osłaniam słabszych.

Ostatnio graliśmy w lipcu 2009 roku, toteż Madzi sprawiło początkowo nieco problemów opowiedzenie w prologu tego, co się stało, jednakże wybrnęła z zadania z wysoko uniesioną głową oraz odzyskanym punktem Nature.

Początkowe sceny rozegraliśmy oddzielnie. Dalia i Connor Rise niesieni przez łasice podziemiami w stronę Darkheather zastanawiali się, jak uciec z łap żołdaków Racascasa oraz pognębić triumfującego chomika Gisbourne’a – osobistego wroga Dalii.

Tymczasem w Lockhaven, po bitwie, Mysia Gwardia lizała rany po wielkiej bitwie, w której spuszczono lanie atakującym łasicom. Jeden z gwardzistów, niejaki Smithy właśnie kończył bandażowanie rannej łasiczym sejmitarem łapki, gdy posłaniec wezwał go przed oblicze Gwendolyn – Matriarchy Mysiej Straży. Tam też otrzymał zadanie, ruszyć podziemiami w pościg za łasicami, uwolnić Dalię i Connora oraz w trójkę udać się do Copperwood – rodzinnego miasta Smithy’ego

Cele sesji:

Dalia – Uciec łasicom

Connor Rise – Pognębić lub upokorzyć Gisbourne’a

Smithy – Uwolnić Dalię i Connora

Po kilkukrotnym przerzucaniu narracji od wędrującego podziemiami Smithy’ego do porwanych Dalii i Connora wreszcie połączyłem postacie. Connor i Dalia leżeli przywiązani do masywnych kijów na brzegu podziemnego jeziorka. Dzielna wojowniczka próbowała przepiłować więzy, gdy w tym czasie mysi wynalazca odwracał uwagę łasic. Testy nie były udane, toteż zdecydowałem o komplikacji. Co prawda Dalii udało się więzy przegryźć, lecz Connor wkurzył łasice i te zaniosły go do Racascasa.

W tym czasie Smithy podkradł się wzdłuż brzegu jeziora, kryjąc się w wodzie i nakrywając głowę płaszczem. Wspólnie ogłuszyli jedynego wartownika i razem podążyli w kierunku, dokąd zaniesiono Connora. Tam też zobaczyli obraz dość przerażający. Jeden z gwardzistów Racascasa trzymał biednego, oklapłego z sił Connora przy ścianie, drugi szykował gwoździe, by go za uszy przybić do ściany! Przyglądał się temu rechoczący wódz łasic, a złowrogi Gisbourne stał oparty o ścianę, uśmiechając się sardonicznie i bawiąc się rękojeścią swego rapiera.

Testy przed atakiem na łasice i uwolnieniem Connora, ustalanie stawek.

MG: Jak wam nie wyjdzie to Connor zdycha.

Maro: Nie, jak Smithy’emu nie wyjdzie dostanie sraczki, a jak Dalii to Tourette’a!

Nie było czasu na plan, trzeba było działać. Dalia zaatakowała, raniła jedną z łąsic, a następnie zaczęła uciekać, odciągając Racascasa i gwardzistę od Connora. Chwilę potem ścigana zniknęła w mroku korytarzy. Tymczasem Smithy uderzeniem młota odrzucił drugiego gwardzistę. Connor spadł na ziemię i poraniony, chory (wciąż gorączka i kichanie:)) próbował wepchnąć do wody Gisbourne’a. Skończyło się na tym, że sam zażył lodowatej kąpieli. Pomógł mu Smithy, co wykorzystał chomik i pomknął w stronę głównych sił łasic, wrzeszcząc na alarm.

Connor i Smithy umknęli w korytarz, odnaleźli Dalię w samą porę, by stoczyć walkę z dwoma łasicami. Walkę podzieliłem na dwa konflikty:

Smithy, Connor vs Łasica #1

Choć początkowo ponieśli pewne straty w disposition, to potem odrobili je udaną obroną i zmiażdżyli łasicę (cios łaski zadali jednocześnie – kijem i młotem). Następnie dołączyli do Dalii, której pomogli wykończyć łasicę.

Dalia vs Łasica #2

Dalia nie miała łatwo, choć jej łasica straciła połowę disposition, to myszka (uzbrojona w zdobyczny miecz, bowiem straciła swoją tarczę:() spadła do zaledwie dwu punktów. Jednakże po dołączeniu obu kompanów do walki, odrobiłą straty, a potem pokonała wroga.

Jako że BG nie stracili prawie nic ze swego disposition, zarządziłem totalne zwycięstwo.

BG uciekli łasicom, zamierzają jednak na ścianach zostawić im pamiątki

Connor: To ja piszę: Connor was here

Dalia: Ja rysuję laleczkę…

Smithy: Strength and Honour!

Connor: To lepiej: Racascas to fujara!

Tym samym myszom udało się uciec, a po kilku godzinach marszu podziemiami, opuścić podziemia. Na powierzchni było pięknie, słonko przyjemnie przygrzewało, rozmaite zapachy niosły się w powietrzu, przypominając, iż na Mysich Terytoriach zapanowało lato. Drużyna gremialnie zdecydowała się ruszyć do Copperwood, którego społeczność wraz z nadejściem wiosny rozpoczęła budowę wielkiego mostu na rzece Mice. Ów most miał skrócić wyraźnie komunikację z Lockhaven i zarazem przyczynić się do otwarcia nowego szlaku handlowego.

Wędrówka okazała się mimo wszystko męcząca. Potężny skwar palił nie tylko gęstą trawę, ziemię, ale także męczył biedne myszki. Po kolejnym teście bodaj każdy z mysich strażników uzyskał status: Fatigued.  Nie pomogły prowizoryczne parasolki, które skonstruował Connor.

Mimo to bohaterom udało się dotrzeć do Copperwood – największego ośrodka wydobycia miedzi i obróbki metali w Terytoriach i zarazem jednego z największych i najbogatszych miast. Zaraz po przejechaniu przez bramę miejską ukrytą pod korzeniami gigantycznego dębu strażnicy zostali powitani przez mieszkańców w tym gubernatora Copperwood. Podczas powitalnej uczty gubernator przedstawił, na czym dokładnie polega problem miasta. Oto nikt i nic nie przeszkadza w budowie mostu, jednakże poniżej bobry rozbudowały swoją tamę. Z tego powodu woda przybiera i już wkrótce most zostanie przez nią zniesiony.

Po nocnym odpoczynku i wyleczeniu choróbstwa przez Connora przy wydatnej pomocy Smithy’ego (prawdziwy kowal jest zawsze dentystą!) ekipa wyruszyła z Copperwood i udała się w kierunku bobrzej tamy. Wszyscy byli zdrowi, wypoczęci, jedynie Dalia wciąż wkurzona na Connora (status Angry), pamiątka z poprzedniej sesji.

Po przybyciu pod wielką bobrzą tamę Dalia zagadała najbliższego bobra i po udanym teście uzyskała możliwość komunikowania się (nie tylko zrozumiała bobrzy język, ale mogła skutecznie się porozumiewać). Po krótkiej dyskusji trójka myszy trafiła przed oblicze Króla Bobrów, który wygodnie rozparł się na stosie drewien i zapytał, po cóż małe myszki przybywają na tamę.

BG początkowo planowali akcję a la „Komandosi z Navarony” – wysadzenie tamy. Szukają jakiegoś wsparcia silnego zwierzęcia, które rozwali tamę.

Smithy: Trzeba znaleźć jakiegoś kreta, zając, może bobra-rebelianta?

MG: Che Bobrara.

Tutaj rozegraliśmy konflikt społeczny (Argument). Założyłem, że bobry nie są wrogie myszom, lecz w sumie mają je głęboko w  okolicach okrężnicy. Po raz kolejny mechanika konfliktu pokazała swoją klasę. Dyskusja byłą zażarta, manewry się zmieniały. Gdzieś w połowie Król Bobrów pod naporem mysich argumentów przeszedł do defensywy. Wreszcie skończyło się wielkim zwycięstwem BG, choć z niewielkim kompromisem (sam kompromis też był przedyskutowany, bo Jaro nie chciał się zgodzić na test Health, który miał zdecydować, czy myszki nie zachorowały, przebywając na zimnej i wilgotnej tamie).

Konflikt:

Cel myszy: Król pozwoli przeprowadzić most na grzbiecie tamy.

Cel bobrów: Niech myszy się od… sobie pójdą i dadzą mi spokój.

Ostatecznie most a raczej kładka miała być wybudowana na grzbiecie bobrzej tamy. Łucznicy i obserwatorzy myszy miały chronić (!) bobry przed jastrzębiami i inszymi paskudztwami (mocny argument BG:)), poza tym Copperwood miało dostarczyć metalu do wzmocnienia tamy.

Przerzucanie się głupimi argumentami w dyskusji:

Smithy (udając, że mówi do Króla Bobrów): A co macie takie głupie ogony? I po co wam te wachlarze przy dupie?

Po tym zakończyłem Turę MG. Turę Graczy wykorzystali gracze na stworzenie tarczy dla Dalii (Smithy), próbę wyjścia Dalii z Angry (nieudaną) oraz powrót do Lockhaven (udany).

Sesję skończyliśmy, choć jako klasyczny cymbał zapomniałem przyznać punkty Persony i Fate.

UWAGI:

1. Następny raz w myszy zagramy pewnie znów za ileśtam czasu. Oby w wakacje. Trza by wreszcie dojechać do zimy.

2. Musze pamiętać, by wam zapomniane punkty przyznać.

Reklamy

Komentarzy 7

  1. Raport jak zwykle pierwsza klasa. Kupiłem w zeszłym tygodniu podręcznik do „Mouse Guard”. Mam zamiar poprowadzić kiedyś tam… 🙂

  2. Dobry zakup 🙂

  3. Ja kupilem dawno pdf wydrukowałem, teraz jest na rebelu to zamówię kolor…

    Czytam raporty by przygotować się pierwsza sesja jutro jeszcze mało rozumie:D

  4. Dla mnie też to była zupełnie odmienna koncepcja gry i też początkowo konflikty zmuszały nas (MG i graczy) do nietypowego odgrywania postaci, ale możesz być pewien, że mechanika tu ślicznie działa i jest stosunkowo niewiele dziur logicznych w niej. Akurat w tym systemie spokojnie możesz grać by the book.

    Spiszesz jakoś wrażenia?

  5. Powiem ci tak sesja dała nam całą tooooooooone funu…. jednak nie wiem czy odbyło się wszystko zgodnie z systemem ciężko mi idzie bo angielski mam średni i nie wiem czy wszystko opanowałem

  6. witam 😀 mam pytanko do mouse guard, tura mistrza gry wygląda jak? mam graczy plynie normalna sesja z ktorej testuje ich z wyzwan (pogoda i np myszy) z uwzglednieniem ich wiary i na podstawie tego powstaje fabula, a rozwiązania są sugerowane ale gracze mogą je sugerowac?

    Potem następuje tura graczy i wtedy oni calkowicie przejmują to co sie dzieje i mistrz gry reaguje na ich zachowanie?

  7. Take it easy. Pierwsza sesja, czasem trudno ogarnąć, wszak mechanika nowa. Ja jeszcze po trzeciej się lapałem na błędach mechanicznych.

    Co do tury, ja to tak rozumiem:

    TURA MG – tutaj rządzi master, prowadzi swoją fabułę, przeciągając graczy przez wyzwania.

    TURA GRACZY – gracze wykorzystują nagromadzone checks. Mogą na leczenie, wychodzenie z negatywnych statusów etc. Mogą ciągnąć fabułę dalej. Moi najczęściej starali się dojść do jakiegoś stanu używalności:) lub przemieścić na teren, gdzie miała się rozgrywać kolejna sesja. Jakoś nie ciągnęli na siłę fabuły, ale tu raczej moja wina (jakoś zawsze tak było, że turę MG kończyłem o takiej porze, że na turę graczy zostawało z 20-30 minut). Ogólnie wierzę, że zorganizowani gracze w swojej turze poprowadzą fabułę (wykreują).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s