Sylvania cz. XXXVIII – Decydująca bitwa

Gracze:

Madzia – Maja, kotołak, zwiadowca.

Atka – Blanca Lucia de Riviera Martinez, estalijska blond piękność, ni to szlachcianka, ni awanturniczka; siostra Jose Antonia.

Jaro – Volker Tillmans, ex-nowicjusz Morra, ex-członek straży świątynnej, twardy wojownik w pełnej płycie.

Kamil – Konrad Teub, czarodziej-kombinator, żywe wsparcie ogniowe.

Damian – Jose Antonio de Riviera Martinez, estalijski banita wyrastający na obrońcę uciśnionych, od czasu, gdy po klasztorze biegał w gaciach i pelerynie zwany Kapitanem Estalią.

Maro – Thorgrim, krasnoludzki wojownik i zabójca trolli.

Pablo – Logan, krasnoludzki Kowal Run.

Po wygranej batalii i rozbiciu sił zielonoskórych BG wraz z von Regraksem i resztą dowódców sił sojuszniczych zdecydowali się czym prędzej zebrać siły i pomaszerować na Mały Obóz, prawdopodobnie teraz opustoszały. Przodem puszczono kawalerię z częścią bohaterów, by przejęli siedzibę goblinoidów. Tymczasem reszta armii zwinęła obozowisko i forsownym marszem podążyła za kawalerią.

Po bitwie dziesiątki trupów orków i goblinów zalegają w pobliżu obozu wojsk BG. Pomysł na usunięcie zwłok i usunięcie zarzewia zarazy.

Konrad (niespełniony nekromanta): Ożywiam i wypierdalać!

Jak przypuszczano obóz był pusty, zieloni zdołali zniszczyć większość namiotów, jurt czy stałych zabudowań, ale palisada pozostała w nienaruszonym stanie. Noc spędzono na odpoczynku, leczeniu rannych, ale i rozpamiętywaniu dwu zwycięstw z ostatnich dni.

Rankiem BG zebrali grupę krasnoludów od Torrika (ok. 40), zabrała spore zapasy żywności i ruszyła w stronę Zanund. Zwiadowcy ponownie potwierdzili obecność w pobliżu kilkusetosobowych sił krasnoludzkich, ale mimo dość poważnej dyskusji z Torrikiem, bohaterowie niczego się nie dowiedzieli poza stwierdzeniem, że owe siły pochodzą jednak z Zhufbaru, należą do zawodowej armii króla Morgrima, jednak mają zupełnie inne zadanie do wykonania niż wsparcie skromnych sił krucjaty.

Dyskusja, kto powinien zająć Mały Obóz.

Jose: Ja bym posłał pocztowych

Thorgrim: Nie ufam poczcie. Polowa zginie, druga połowa nie dojdzie na czas.

Jednocześnie dotarły meldunki zwiadowców na temat działań snotlingów Bulga. Jak się okazało maluchy pomimo niewielkiego potencjału, radziły sobie całkiem dobrze. Co prawda przez pierwsze dni niewiele zdziałały, jednak potem udało im się m.in. odstrzelić dowódcę jednego z hufcó wilczej jazdy, podpalić obozowisko orków, zdobyć zapasy żywności z kolumny zaopatrzeniowej goblinoidów oraz dostarczyć całkiem precyzyjne informacje na temat armii z Dużego Obozu. Wedle wyliczeń snotlingów, z którymi rozmowa nie byłą łątwa ze względu na dość małą wiedzę matematyczną :), wyszło, iż naprzeciw ok. 340-osobowym siłom bohaterów stanie ok. 3000 goblinów, orków wspartych grupą trolli.To zadecydowało, by po dostarczeniu żywności do Zanund czym prędzej pomaszerować całością sił w kierunku Dużego Obozu.

Throgrim bardzo chce wziąć udział w zajęciu Małego Obozu przez kawalerię.

Thorgrim: Volker nie mów nikomu, ale weźmiesz mnie na konika?

Volker: Ale jedziesz z przodu!

Wyprawa z żywnością nie przebiegła bez przeszkod. Choć niektórzy optowali za marszem forsownym i bez ubezpieczeń (Volker Zdobywca!:)), szczęśliwie niektórzy z BG (Maja, Thorgrim) zdecydowali, by mimo wszystko wysłać czujki. To właśnie one wraz z Mają odkryły pomiędzy skałami hordę 250ciu pieszych gobbosów. Czym prędzej zwiadowcy powrócili z meldunkiem. Zadecydowano zorganizować zasadzkę na trasie przemarszu goblinów. Na szlaku górskim stanęli samotnie Thorgrim (wybrany dowódcą) oraz Volker, a pozostałe siły podzielono na połowy i ukryto po obu stronach szlaku. Kiedy gobliny nadeszły, ujrzały jedynie dwu prowokujących ich śmiałków. Jak łatwo się domyśleć, zieloni zaszarżowali i kiedy dotarli do obu bohaterów na ich flanki runęły krasnoludy.

Zasadzka w górach

Bitwa w pierwszej fazie wykazała wyższość krasnoludów, którzy wręcz zmietli szeregi goblinów. Po raz kolejny okazało się, że przyjęta przeze mnie mechanika rozgrywania wielkich starć dość premiuje działania BG, którzy mogą znacząco wpłynąć na przebieg walki. Dość rzec, że przy wtórze takich wydarzeń jak objawienie przodka Thorgrima, szarża goblinów na szyjącą z łuków Blankę, przebicie się Volkera do dowódcy i rozpłatanie go na pół krasnoludy rozniosły gobliny, tracąc jednak 1/6 składu w zabitych i rannych (łącznie 7miu krasnoludów, czyli znikome straty).

Marsz goblinów

Uderzenie krasnoludów

Zamknięcie zasadzki

Po bitwie uporządkowano szyki i dostarczono żywność wynędzniałym wojom Sindrima Gnurrissona z Zanund. Dzień spędzono w forteczce, podleczono wycieńczonych bohaterów z Zanund i powrócono do Małego Obozu.

Tam też po naradzie i kolejnych informacjach o armii zielonych zdobytych dzięki snotlingom oraz druidom podjęto decyzję o ataku na siły pod Dużym Obozem. Plan był prosty i mający nawet szanse powodzenia. Przekroczyć Góry Krańca Świata, zejść na podgórze i podejść od południa pod obozowisko golbinoidów. W takim terenie rycerstwo mogło w pełni wykorzystać swoje możliwości.

Tym razem marsz przebiegł bez przeszkód, a po drodze okazało się, ze działalność dywersyjna snotów przybrała na sile. Co prawda wojacy Bulga ponieśli dotkliwe straty, lecz udało im się opóźnić przybycie posiłków oraz zatrzymać jedną z kolumn armii zielonych. Ten drugi czyn osłabił o 20 % siły goblinoidów pod Dużym Obozem, toteż można spokojnie stwierdzić, że snotlingi ogromnie wsparły armię sojuszniczą.

Bitwa pod Dużym Obozem

Pole bitwy było dość różnorodne a stanowiła je rozległa kotlina pomiędzy dwoma łańcuchami wzgórz porośnięta licznymi gajami, pomiędzy którymi rozciągało się trzęsawisko. Naprzeciw siłom barona von Regraksa i bohaterów stanęły imponujące siły zielonych:

– 850 gobliniej piechoty

– 800 goblińskich łuczników

– 400 wilczych jeźdźców

– 350 orków

– 80 czarnych orków

– 8 trolli

Prawie 2500 istot przeciwko trzem setkom już zaprawionych w bojach żołnierzy krucjaty.

Ustawione w szyku wojska ludzi, krasnoludów i elfów czekały spokojnie aż zbrojne hufce goblinów zaatakują. Te zeszły ze swoich wzgórz. Wilcza jazda zaszarżowała na lewym skrzydle na skryte za zasiekami elfy i niziołki. W centrum gobliny uderzyły na krasnoludy i najemników (choć wcześniej zostały mocno potraktowane krasnoludzką bombą ukrytą przed pozycjami najemników), orcza piechota została w rezerwie. Łucznicy goblińscy przedzierali się przez trzęsawisko, by znaleźć na zasięgu strzału od elfów, będąc przez nich rozstrzeliwanymi. A na prawym skrzydle drugi oddział wilczej jazdy próbował oskrzydlić krasnoludy, jednak, kiedy wkroczyli na teren pokryty suchymi zaroślami, Konrad podpalił je ognistą kulą i zatrzymał wilczą.

Thorgrim po ubiciu wodza zielonych.

Throgrim: Odcinam mu łeb i pokazuję reszcie!

MG: Ale walczysz młotem, jak odcinasz?

Thorgrim: Sklepuję resztę!

Pierwsze ataki w centrum zostały odparte, krasnoludy zaczęły rozbijać w puch hordy goblinów, Thorgrim zabił jednego z thanów goblinich, a Logan choć poważnie ranny powstrzymał atak elitarnych gobbosów. Najemnicy stali twardo, mając za przykład walczącego w pierwszym szeregu Volkera.

Po lewej elfy zdziesiątkowały łuczników i mocno przerzedziły wilczych jeźdźców i rozpoczęły szybkie wycofanie na drugą pozycję. Tutaj z kolei Maja i Blanka pokazały swoje możliwości.

Maja na wieść, że Thorgrim ubił wodza, którego ona sobie obrała za cel:

Maja: Zabiłeś „mojego” wodza!!!

Thorgrim (spanikowany imituje masaż serca): Żyj! Żyj!

Do akcji weszło rycerstwo, von Regraks rozwinął szyk „w płot” i dał znak do szarży na wilczą jazdę ścigającą elfy. Wtedy wydarzyła się tragedia, jedna ze strzał trafił barona w wizjer w hełmie i dowódca krucjaty martwy padł na ziemię (dowodzenie przejął Ulf von Norden). To nie zatrzymało szarży, ale wpłynęło na bieg bitwy. Zaczęły się chwiać szyki w centrum. Choć gobliny były rozbite, to uderzenie orków najpierw odrzuciło najemników, a potem sprawiło, że żołnierze rzucili się do panicznej ucieczki. Krasnoludy walczyły twardo, choć gdyby nie magiczna interwencja Konrada i jego ognistych kul pewnie padłby ich sztandar a książę Torrik by zginął. W tym samym czasie jednak Throgrimowi udało się ubić samego thana Ghuzbusha Beznosego, co obniżyło morale atakującym orkom.

Po 2-3 godzinach walk obie armie były wyczerpane. Siły sojusznicze bliskie były kompletnej demoralizacji, najemnicy pękli i uciekli pod wzgórza, gdzie zostali okrążeni m.in. przez wilczą jazdę, która w końcu przekroczyła na prawym skrzydle płonące zarośla.

Goblinoidy po stracie niemal połowy swego potencjału przygotowały się do ostatniego szturmu. Jeśli on nie rozstrzygnąłby bitwy, ta skończyłaby się remisem i wycofaniem się obu armii do swoich obozów (testy morale obu armii były nieudane, co oznaczało zmęczenie bitwą).

Nagle jednak na tyłach goblinów pokazał się zwarty prostokąt elitarnej piechoty krasnoludzkiej, która z marszu zaatakowała oddziały tyłowe wojsk zielonych. Po godzinie walk klęska była zupełna. Niedobitki zielonych rozproszyły się po górach, nie stanowiąc zwartej siły bojowej. Hufiec, który wsparł w bitwie armię BG, okazał się być pułkiem z Zhufbaru. Tym samym, którego ślady znaleźli zwiadowcy z Mają na czele kilka dni wcześniej.

Sesję zakończyłem wraz z informacją, że bitwa została wygrana.

Przed bitwą

Atak goblinoidów

Uderzenie goblinów w centrum

Szarża rycerstwa, śmierć barona von Regraksa

Pęknięcie centrum armii BG i ucieczka najemników

Przybycie posiłków dla krucjaty, rozbicie przez rycerstwo lewego skrzydła zielonych, a przez krasnoludy prawego.

Uderzenie zhufbarskiego hufca krasnoludów na tyły armii zielonych. Koniec bitwy.

Uwagi:

1. Żebyście zawsze mieli takie szczęście w rzutach jak podczas bitew, to byście i smoka pokonali wręcz.

2. Za obie bitwy i zakończenie kampanii sukcesem następujące nagrody dla każdego:

– 100 PD za bitwy, 100 PD za zakończenie wątku sukcesem

– po 2 Punkty Stylu

i uwagaaaaaaa:

– 1 Punkt Przeznaczenia od Ulryka i Myrmidii

3. Proponuję obrać sobie konkretny cel. W sumie fajnie by było, gdybym za dwie sesje zamknął Sylvanię (jak ktoś ma inne zdanie etc., niech pisze).

Reklamy

Komentarzy 38

  1. aaaa Pepanc! 😀

  2. Kondzio 😀 jednak chyba będę Twoją …uczennicą :D.

  3. Spoko, zaczynamy od małych rzeczy , najpierw będziesz nosić moje kulki

  4. edit – tzn zaczynamy od WIELKICH RZECZY (damn)

  5. Ja jestem za tym, żeby doprowadzić do końca sprawę Czarnych Jeźdźców. Biorąc pod uwagę, że są oni powiązani z Baronem z Mikalsdorf, a z nim z kolei (o ile pamiętam) sprzymierzyła się Baronowa, to pokonanie ich byłoby sporym ciosem. Może będzie można liczyć na pomoc Łowcy Czarownic, tego tam Rycerza bez Wieku (nie pamiętam jak się nazywa), może można zajrzeć do tego od Bractwa Smoka?? Może część rycerstwa, która jest z nami, będzie chciała nam pomóc zakończyć sprawę? (o ile pamiętam, kilku z nich ma już przechlapane za niesubordynację, więc mogło by im zależeć). Tak więc ja proponuje popytać, kto jest z nami, i na Mikalsdorf!

  6. To ja bym do tego dołożył rozmowę z Torikiem żeby jego ojciec dał nam pieniądze. Dużo pieniędzy. Opłacimy najemników i formujący się opozycję w Waldenhoff. Krasnoludzkiemu władcy obiecamy że jeśli pokonamy barona to zneutralizujemy tym samym praktycznie baronową a to oznacza dla niego możliwość zakupywania żywności w mieście .

  7. Myślę że np kislevitów da się przekupić żeby sobie poszli. Są tu obcy i dostają regularnie bęcki poza tym znają już dość dobrze mikalsdorf. Zawsze i tak można ich rozjechać rycerzami jak będą strzelać focha.
    Jeżeli pogadamy z łowcą to można doprowadzić do tego że baronowa odpuści sobie wydanie bitwy wspólnie po stronie heretyka . Można opłacić „opinię publiczną” żeby ta chwiejna kobieta była bierna.

  8. Proszę mnie poprawić jeśli się mylę ale większość oddziałów (np elfy ) była kontraktowana na jedną krótką kampanię.

  9. ach przekupić ich tak żeby otworzyli bramy 😀 marzenia…

  10. dokładny plan miasta , przekupieni kislevici i sabotaż wewnątrz przed szturmem a potem setka piechoty krasnoludzkiej która osłania Konrada ehhh , postękam sobie

  11. Tyle dobrego, że Baronowa się w Waldenhof barykaduje, to może w Mikalsdorf mniej ich będzie. W ogóle wśrósd naszych wojsk można plotkę rozpuścić, że się teraz na Baronową wybieramy, niech Ci, którzy mają zamiar nas opuścić wcześniej, ją rozniosą… W ten sposób można jakąś pułapkę zaplanować.. Może Baron jej jakieś wojska do obrony podeśle, to jeszcze ich mniej w Mikalsdorf będzie… Można by się też kopnąć do ludzi tej porwanej von Kristalbach, niech nas wspomogą, to przy okazji Hrabiankę uwolnimy…

  12. Elfy i krasnale były tylko na jedną bitwę przeznaczeni. Ale moze kilku się z nami wybierze..np. przypilnować, czy chociaż próbujemy sie wywiązać z obietnicy…

  13. Moim zdaniem sprytniej będzie nie mówić że „wybieramy się na baranową” . Moim zdaniem lepiej rozpuścić wieść że wybieramy się na heretyków , demony i bluźnierców którzy zagrażają spokojowi waldenhoff , że wydania ich chcemy ,że samorzutna społeczna inicjatywa powstała by się ich pozbyć. Tych czarnych terrorystów. Że sylwanie sylwańczycy chcą posprzątać .Że rebelianci ? MY ? To źli doradcy baronowej tak głoszą ale my się ich pozbędziemy … no ale jak baronowa trzyma z heretykami , to wiecie ,trzeba ją hmm „obronić” Właśnie my ją obronimy ,będziemy walczyć o pokój aż kamień na kamieniu nie zostanie. Nawet wbrew jej samej , ale z szlachtą i ludem 🙂

  14. Taaa.. tylko ze oni za Baronową to raczej nie tego… nie przepadają :] Do nieporozumień mogło by dojść, gdyby ktoś bitniejszy i ambitniejszy na serio to wziął :]
    Poza tym, po co mobilizować do ostrożności bluźnierców i heretyków? Niech myślą, że my babę chcemy zdetronizować i się sami czują bezpieczni…

  15. ale w ten sposób znajdzie się pod presją że sama nic nie robi a inni walczą z goblinami i heretykami , wiem że to nie demokracja ale nawet wtedy ludzie nie żyli w próżni . Jeśli można tak by to mozna było przedstawić to nie będzie mogła zbytnio na nas nastawać( no niech przeszkadza ale nie wystawi armii w polu) tym bardziej jeśli przekonamy do tego łowce czarownic , jeśli on stwierdził że baron z mikalsdorf jest heretykiem to będziemy wprost narzędziem sprawiedliwości a ona nic nie będzie mogła zrobić bo przecież nie sprzymierzy się z czccielem diabła a raczej się odetnie żeby zachować urząd.

  16. nie tyle żeby zachować urząd co pozory jego praworządności .Bitwa już była ,może teraz jeszcze troszkę polityki by się przydało .
    1. Wziąłbym kasę od króla
    2. Opłacił ludzi od malowania napisów , pisania obelżywych kupletów i drukowania tych śmiesznych symboli które szlachta miała na ciuszkach .
    3. Opłacił bym najemników żeby dalej służyli .
    4.Opłacił bym demonstrację i straż miejską tak żeby demonstranci mieli czas uciec .
    5. Zapłacił bym sowicie tym z żołnierzy którzy chcą wrócić do Waldenhoff.
    6.Dałbym buńczuki żeby był dowód zwycięstwa i opłacił heroldów którzy by śpiewali o nim balladę.
    W między czasie organizujemy akcję przeciw Mikalsdorf … no chyba że to kompletna baranowa to cipa i nawet bez tego została by w mieście.

  17. Jeżeli założymy, ze wszystko można załatwić za pomocą pieniędzy, to plan dobry…
    Tyle, że nie wydaje mi się, żeby Baronowej już zależało na udawaniu praworządności.
    Poza tym organizowanie antyrządowych manifestacji nie będąc na niej osobiście, jest dalece ryzykowne wg mnie. Wirachy wezmą kasę i znikną… tak to się skończy. :] Poza tym weź pod uwagę ze Baronowa już zbiera w Waldenhof siły, jest tam trochę wojska i raczej nikt bez ważnego powodu łba nie podniesie… Wg mnie plotka o zamierzonym ataku na Baronową, a dobranie się do tyłka Baronowi i Czarnym Jeźdźcom wystarczy..

    • To zależy od tego czy doczepi się do przedstawicieli zakonów i czy rycerze będą chcieli się wrócić do waldenhoff .Była mowa o zajęciu posiadłości kilku z nich ,jeżeli do tego zaatakuje zakonników to już będzie lekkie przegięcie z jej strony a dla nas będzie łatwiej buntować miasto , nie wyjdzie z niego jeżeli się postaramy bo się będzie bała „rebeliantów” tyle że będzie ich widać np poprzez jakąś propagandową akcję wymierzoną nie w prostych ludzi a w nią.

    • Poprostu chodzi mi o to żeby jej udowodnić że niby ma jakieś atuty w ręku poza konfrontacją z nami i miasto na głowie ,żeby się nie połączyli z baronem . Że więcej zyska jak nie stanie zbrojnie po stronie Mikalsdorf.Plotek to pewnie jest mnóstwo i tak . Mam nadzieję że z łowcą da się pogadać.

  18. W pewnym mieście grasował straszny smok. Mieszczanie nie mogli wytrzymać, więc udali się po pomoc do jednego z trzech rycerzy. Wielki Rycerzu – mówią – pomóż nam, smok gwałci dziewice, zabija mężczyzn, pożera dzieci i kobiety. Wielki rycerz na to – Dajcie mi miesiąc na ułożenie planu. Mieszczanie na to – Co ty człowieku, za miesiąc to smoka nas tu wszystkich wytłucze. I poszli do drugiego rycerza. Średni Rycerzu – pomóż etc. Ten chciał się znowu zastanawiać dwa miesiące więc poszli do trzeciego rycerza. Mały Rycerzu – pomóż etc. Na to Mały Rycerz łap za miecz, zakłada zbroję, objucza konia i już jest gotowy do drogi. Pytają więc mieszczanie. Jak to czcigodny Mały Rycerzu, Wielki Rycerz chciał się zastanawiać miesiąc, Średni Rycerz dwa miesiące, a Ty tak od razu?! Na to Mały Rycerz
    – Tu się nie ma co zastanawiać, tu trzeba spier…..!

  19. Niezła dyskusja. Kilka uwag ode mnie:
    1. Pomysł z kasą od króla Morgrima naprawdę niegłupi. Nie spodziewał się (czyt. MG nie spodziewał się też), że Wam tak pokazowo pójdzie. Jedno „ale”: oficjalnie nie może Wam pomóc, by nie wyszło, że kraśki pomagają sklepać oficjalną władczynię, którą uznaje Cesarz.

    2. Kasa na demonstrację to już różnie (nie to, że zly pomysł, na razie nie mam zdania zwyczajnie), ale ballada jak najbardziej, Niezłe jest też ogłoszenie, że ruszacie na heretyków, chaosytów i innych kurwiarzy. Tak jak zauważył Kamil, to mocno ograniczy pole manewru baronowej i jeszcze bardziej podsyci niechęć do niej.

    3. Pytanie, co dokładnie planujecie. Nową kampanię zbrojną? Dla mnie nie ma problemu, ale pytanie, czy wszyscy będą się dobrze bawić, kiedy znowu kolejne dwie sesje upłyną na bitwach. Zauważcie, że w takiej sytuacji trochę nam znika erpegowanie z sesji.

    Jeśli jednak wybierzecie opcję kampanii, to zwróćcie uwagę na swoje siły. Elfy wracają do siebie, kraśki raczej też (choć można kombinować i coś z Torrikiem ugrać). Najemnicy po ostrych bęckach w ostatniej bitwie (przypominam, że padł ich szyk i orki jechały im na karkach) w zasadzie nie nadają się do walki, zresztą też byli wynajęci na jedną kampanię. Poza tym zostało ich około połowy (w pierwszych trzech bitwach nie bardzo mieli okazję się wykazać, ale w trzecie wcisnęliście ich na najgorszą pozycję, bydlaki! :))

    Rycerstwo (Brautzein, morryci, ulrykanie) też ponieśli spore straty, ale morale wysokie i w zasadzie pewnie mogli by wziąć udział w walkach.

    Niziołki pewnie odpadną z walk.

    Ogólnie macie na starcie ok. 60-80 wojaków. Mało dość.

    4. Właśnie smaruję posta, w którym przedstawię Wasze straty (straty zielonych też hehe). Pamiętajcie, że 20 % armii zielonych nie dotarło na pole bitwy (zasługa snotów), co oznacza, że są w górach. Dorzućcie do tego niedobitki i rozproszone przez Was formacje i łącznie uzbiera się ok. 1000 zielonych. Jasne, póki co z zerowym morale i bez dowódców, ale z czasem będą stanowić poważny problem.

    5. Pozostaje jeszcze plan fabularny. Czyli bitwa sobie (możemy np. nie bawić się już w mechanikę, losowanie kart, ale zrobić z bitewki tło, a Wasze działania będą kluczowe), a Wy sobie (wdarcie się do kasztelu hrabiego von Fennwarta w Mikalsdorf etc.)

    Nie narzucam żadnej z opcji. Wy decydujecie tutaj całkowicie. Myślcie o tym, co będzie większym funem dla Was.

  20. „5. Pozostaje jeszcze plan fabularny. Czyli bitwa sobie (możemy np. nie bawić się już w mechanikę, losowanie kart, ale zrobić z bitewki tło, a Wasze działania będą kluczowe), a Wy sobie (wdarcie się do kasztelu hrabiego von Fennwarta w Mikalsdorf etc.)”

    Ja jestem za tą opcją bo wydaje mi się że dzięki temu wszyscy będą mogli sobie pograć , parę zagrań typu baronowa,heroldzi czy kozacy można opisać czy wyjdą czy nie a reszta na barkach drużyny . Pytanie jak to widzi reszta graczy.

  21. Wielki szacun dla tych małych skurkowańców którzy tak pięknie się spisali !

  22. nie złe pomysły ale myślę ze wy znów nie do cenie cie krnowców. Wasza myślenie plago na tym ze reberja już jest ale chaosu. wiec tak czy siak to zrobice i to oni sie już nie cofną przed niczym w moze cos innego wymyślcie

  23. aha pod drugie kornowcy zaczynają gromadzić armia. wydaje mi się co sie dzieje w stolicy prowincji to tylko złudny atak a by ci stanowię realne nie bezpieczeństwo mieli co bo roboty.

  24. @ AMer
    Hehehe fota Kamil idealnie pasuje do tych kurdupli :). Ogólnie tak powstaje tradycja sił specjalnych wśród snotlingów :).

    @ Pablo
    Jak zwykle sprawdzaj komentarze przed wysyłką. Wklejaj do worda. Niewiele z Twoich słów rozumiem.

  25. Pomysł (sposób rozegrania) jest OK jak dla mnie…
    Co do niziołków – walki pewnie i nie dla nich, ale Baronowa im nieźle podpadła, wiec na pewno będą chciały nam pomóc, tylko pytanie – jak je wykorzystać?

    Myślę, że latanie za orami po górach nie ma sensu – kraśki raczej poradzą sobie z nimi teraz już bez problemu, o ile zaczną działać szybko, puki tamte są jeszcze w rozproszeniu.. W końcu są tutaj niezłą siłą, a z nami i tak nie pojadą. My od razu spróbujmy się zabrać na Mikalsdorf. Może niziołki będą na tyle miłe, że będą mogły służyć nam za zwiad – niech się dowiedzą gdzie mogą być teraz nasi ewentualni sojusznicy (np. łowca czarownic), co słychać w obu miastach i tak dalej… Trzeba pamiętać, ze jak tylko wyściubimy nosa z gór, już będziemy na celowniku, a poza tym jest też pewien pałający chęcią zemsty kupiec, który też ma sporo kasy, a na dodatek nic do stracenia…

    Pustelnika nie zrozumiałam.

  26. dlaczego magda piszesz to jak a my mamy inicjatywę w prowincji. a kronowcy to nie zieloni.

  27. Madziu nizioły przybyły z Ostermarku, raczej nie Baronowa im podpadła, poza tym został ich może tuzin zdolnych do zabaw z procą i kuszą.

    W drugim punkcie też się zgadzam w zupełności. Przypominam, że w gorach siedzi kilka setek kraśnych i realizuje swój plan kampanijny w oparciu o Wasze działania. 1000 zielonych dla 300-500 zawodowych krasnych to nie jest jakiś wielki problem.

    Na niziołki raczej nie licz. Zbytnio zebrały cięgi, by się chcieli angażować w nowy syf.

    Co do kupca, to jeden z wielu, wielu wątków, których pewnie i tak nie zamkniecie, ale racja, Taunescu wciąż dyszy żądzą zemsty za córkę.

  28. Uuupppsss… przypomniałam 😀

    Z tego co pamiętam, Baronowa zamęczyła nizioły podatkami, dlatego się przyłączyły… Ale fakt, mogą już nie chcieć się angażować, ale zapytać warto. Poza tym nie chciałam, żeby walczyły, ale jakieś informacje może…? A jak nie, to nie ;D

    A czemu pisze tak, jakbyśmy mieli inicjatywę? (bo o to chyba chodzi?)
    Staram się ją przejąć. Bo mamy siąść i płakać??

  29. nie w tym rzecz wym ze nie ma już wiecej sojuszników. W tym momencie. ktoś rzucił wszystkie kraty na stój i nie będzie się przypatrywał jak my zbieramy soszników lub błagany ich o przyłączenie sie lub pomoc. Nie mówi tu o baronowej.

  30. @ Madzia
    Niziołom spalono wioskę w Ostermarku.

    @ Pablo
    i pewnie dlatego Madzia i Kamil mówią o szybkim działaniu, a nie żmudnym zbieraniu sił.

  31. tak ale oni kontrolują teraz Sylwanie. A jak coś nie płódzie nie tak po ich myśli to utopią prowincje w krwi.
    Jednym gościem co u coś może to jest inkwizytor czym nam się to podoba czy nie

  32. @ Pablo
    Ale jeśli masz rację, to macie przejebane. Wiesz dlaczego? Bo nikt z Was nie gra inkwizytorem :).

    Zasadniczo jak zwykle tylko wynajdujesz powody, „dla których” coś się nie uda. Może masz rację, może nie.

    Pewnie też kierujesz się niewątpliwie dużą wiedzą dotyczącą tekstów kanonicznych w WFRP, które dość szczegółowo przedstawiają Khorne’a i jego wyznawców. Tylko po co to robisz? Ja co sesję Ci mówię, ze kanon mam zazwyczaj w dupie. Wszelkie te bitewniaki, mroczne dodatki, gobliny z kulami na łańcuchu, nieczarujących khorne’owców etc.

  33. gdybym sie kierował tylko schematami z bitewniaka to nie uważał bym uch za duże zagrożenie. bo by nie bili zdolni do samodzielnego jadzenia. Wiec sie tym nie kieruje . choć przyznaj duzo razy przeginam w zagrożeniach. W tym przypadku kieruje sie własnymi przemyskimi. nic z z tego jest z bardzo mrocznych dodatków 😛

  34. Ale z Ostermarku przybyły do Waldenhof i tam je Baronowa podatkami zadręczała, to się wkurzyły i przyłączyły… o ile dobrze pamiętam. :] No, ale to nieistotne…

    BTW, ile my mamy magicznej broni? Dwa miecze, jakaś włócznia (kto ją ma?). Trzeba zrobić remanent zanim ruszymy… Z mapki widać,że jeszcze jeden miecz powinien być po drodze, w ruinach, gdzie Morryci trzymają straż. Może by tak…? 😀

  35. Włócznia była o ile pamiętam dla von Hagenaua jak i insze rzeczy.

    Pozdr

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s