The Ravenar Sagas – Wikingowie przeciw Cthulhu (2008)

Nieraz wspominałem, iż „Zew Cthulhu” jest systemem, który może ma wyraźnie ustaloną i w pewien sposób ograniczoną konwencję, jednakże akcję „mackowatych” przygód można umieścić niemal w dowolnej epoce i miejscu. Tymczasem gros oficjalnych materiałów odnosi się do „kanonicznych” lat dwudziestych XX wieku. Jako że w naszej ekipie jest już programowy i stały specjalista od klasycznego Lovecrafta w RPG, sam skupiam na dodatkach, które Mity Cthulhu osadzają w bardziej nietypowym świecie przedstawionym. Poza produktami fanowskimi (w rodzaju End Times czy imponującego pod względem ilości materiałów Cthulhu Rising) w większości przypadków są to wspomniane przy recenzji Val-du-Loup monografie Chaosium. W przypadku Zewu Cthulhu posiadają one czarną okładkę i dzielą się (przynajmniej póki co) na osadzone w średniowieczu Order the St. Jerome Monographs oraz umiejscowione w innych epokach (głównie kanonicznych i w przyszłości) Miscatonic University Monographs.

The Ravenar Sagas. AViking Themed Monograph for Cthulhu Dark Ages autorstwa Oscara Rios jest mini-kampanią wydaną właśnie w serii monografii Zakonu Świętego Hieronima i przewidzianą do rozegrania pod zasadami settingu Cthulhu Dark Ages. Składająca się z trzech rozbudowanych scenariuszy opowieść spięta jest nie tyle postacią, co tutułowym „Ravenarem” – małą, zwiną knarą, którą bohaterowie podróżują, by zmierzyć z nadnaturalnym zagrożeniem. Postacie są pregenerowane i trzeba rzec, iż dość zróżnicowane. Jasne, każdy z nich to sprawny wojownik, ale można wyraźnie wskazać specjalizację bohatera (m.in. wódz, żeglarz, berserker etc.) Nic równie nie stoi na przeszkodzie, by gracz stworzył własną postać, choć faktycznie ma ograniczony wybór do męskich przedstawicieli skandynawskich rozbójników.

Ciekawym zabiegiem ze strony autora było rozciągnięcie czasu akcji kampanii do kilkunastu lat (akcja toczy się na przełomie X/XI wieku, pod koniec Ery Wikingów). Poznajemy bohaterów, kiedy są młodymi wojownikami królestwa Dagvell i śledzimy ich losy do momentu, w którym jako jarlowie prowadzą do boju własne okręty i zastępy „tygrysów morza”. Osobiście zabrakło mi jednej, dodatkowej przygody, w której gracze mogliby się wcielić w postacie u progu zimy życia, starych wodzów, którzy po raz ostatni wyruszają, by zmierzyć się z Istotami Mitów, bo to jest głównym motywem „Sagi o Ravenarze”, poszczególne historie miotają bohaterami po północnych morzach: Wyspy Owcze, Islandia, Grenlandia a nawet Winlandia – wybrzeże Ameryki Północnej. Nie jest to klasyczna opowieść z gatunku: „byś świadkiem Zła, poznać jego przyczynę a potem spieprzyć nim Wielkie, Niemożebne Macowate Coś nas zje”. To Wikingowie. Mają miecze, topory i wiele chęci, by sprawdzić ich ostrość na „dziwnych istotach spoza świata”. Nie ukrywam, że Saga jest ukierunkowana na akcję, ale przecież nikt nie oczekuje od Wikingów szwendania się po irlandzkich klasztorach w celu odnalezienia zapomnianych rękopisów z zakazanymi tajemnicami.

Jeśli lud Północy wpadał do klasztoru irlandzkich mnichów, to raczej nie po księgi :).

Nie znaczy to, że mamy do czynienia z heroic fantasy w lovecraftowskim garniturze. Każda z przygód ma inny charakter. Pierwsza to klasyczny rajd, eskapada kilku wojowników, którzy ruszają na pomoc przyjacielowi. W drugiej na pozór szczęśliwa uroczystość zmienia się w katastrofę i w sumie tu mamy najwięcej z klasycznego śledztwa (choć i walki nie zabraknie). Trzecia to prawdziwy viking – zbrojna wyprawa w cieniu rozpaczy, desperacji i żądzy zemsty. Całość można rozegrać w 6-8 sesji.

Strona graficzna jest poprawna, ilustracje nie grzeszą co prawda urodą, ale mapy są dość czytelne (wyraźnie widać, iż stworzono je w jakimś programie do tworzenia planów na potrzeby RPG, prawdopodobnie Campaign Cartographerze).

Co jest niewątpliwie mocną stroną kampanii? Ciekawe postacie (w tym bohaterowie niezależni), niesamowity klimat zgodny z historyczną wiedzą o Wikingach (m.in. inspiracją dla autora był XII0wieczny zbiór skandynawskich wierszy Havamal), ale także pozwalający na zabawy popkulturowe odwołujące się do takich filmów jak Długie łodzie wikingów czy Trzynasty wojownik („Daj Arabowi miecz, a zrobi z niego nóż!”) Fabuła nie jest sama w sobie szczególnie odkrywcza, jednak egzotyka miejsca i czasu akcji robi swoje, poza tym dzięki temu, ze poszczególne przygody dzieli kilka lat, można poczyć, że świat żyje, a bohaterowie się zmieniają.

Dla niektórych wadą (choć dla mnie to po prostu zgodność historyczna) może być obsadzenie jako bohaterów tylko psotaci męskich. Problem podobny co w Pendragonie. Co prawda kobiety miały dużo praw w społeczeństwie wikińskim, jednakże w wikingu nie braly udziału.

Również ukierunkowanie na akcję dla miłośników klasycznego świata Mitów Cthulhu (dodam tylko, klasycznego dla RPG Zew Chthulhu a nie pulpowej twórczości Lovecrafta) słabym punktem może być ukierunkowanie na walkę. Na pewno problemem jest poziom trudności, gdyż przygody nie są proste i kilka pechowych rzutów pewnie doprowadzi niejednego bohatera do zgonu, ale w końcu co to za Wiking, który w łożu, we śnie umiera?

Świetnym zabiegiem jest umieszczenie opisu fikcyjnych „Sag o Ravenarze” w suplemencie jako Księgi Mitów do wykorzystania w bardziej współczesnych kampaniach (szczerze mówiąc niewiele ustępuje tak „uznanym” dziełom jak Necronomicon czy Nienazwane Kulty :))

Ze swej strony na pewno polecam kampanię i miłośnikom Mitów Cthulhu i ludziom, którzy nie boją się nowości. W końcu czasem człowiek ma dość grzebania w bibliotece pośród zakurzonych tomisk i ma zwyczajnie ochotę komuś przypieprzyć.

Ocena: 7,5/10

Ps. I jak zwykle pytanie, ilu chętnych byłoby do gry (jasne, we wszystko nie zagramy, ale przynajmniej będę wiedział, na co najchętniej się zgodzicie).

Cthulhu niejedno ma imię

Advertisements

komentarzy 6

  1. Jeśli będzie taka możliwość to bym się chętnie pisał 🙂 – Haraldr Srogi zgłasza się na służbę ::)

  2. Spoko można powikingować , ale jak to się ma do ctulhu ? Czyżby koniec końców Pan mieczysław był skuteczniejszy niż księgi? Zawsze to wiedziałem ! : D

  3. Wygląda fajnie. Pochylę się w niedługim czasie nad tym dodatkiem:) Dzięki za recenzję.

  4. Nie ma sprawy. Z mojego punktu widzenia bardzo ciekawy.

  5. Kurcze, ja bym zagral.

  6. Jak dla mnie, pomysł rewelka. Sam jestem fanem takiego podkoloryzowanego Średniowiecza, stąd chętnie bym zagrał :). Najbardziej urzeka mnie idea grania w różnych etapach życia danego wikinga i motyw zła, które powraca i przewija się przez jego życie, człowieka napiętnowanego nieomal klątwą. Jeśli jeszcze wdali się w nią przypadkiem, to jest miodzio.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s