Jovian Nightmares – w kosmosie tylko Cthulhu usłyszy twój krzyk (2008)

Science fiction fascynuję się, odkąd pamiętam. Horrorem dużo krócej, ale to też ładnych kilkanaście lat. I chyba dopiero gdzieś w latach 90tych na poważniej zaczęło mnie zajmować połączenie obu odmian, a nie, jak można by przypuszczać, przy pierwszej części „Obcego”, którą do dziś odbieram głównie jako solidne kino hard sf.

Prawdopodobnie to zainteresowanie zaczęło się po obejrzeniu  Ukrytego wymiaru (Event Horizon), gdzie w świetny sposób połączono motywy charakterystyczne dla kina SF (heh, jak wiele filmów głębokiej przestrzeni, ten też zaczynał się od najazdu na statek kosmiczny przemierzający pustkę kosmiczną, dziś ten fragment studentom na zajęciach pokazuję:)) oraz metafizykę filmu grozy.

W zasadzie połączenie Zewu Cthulhu z science fiction narzuca się samo. Istoty Mitów przybywają z pustki kosmicznej na Ziemię, a co gdyby to ludzie w swym pędzie do ekspansji terytorialnej, wkroczyli tam, gdzie nie powinni? Skoro Mi-go żyją na Plutonie/Yuggoth, to dlaczego pierwsza załogowa misja na tę biedną, niedawno zdegradowaną planetę nie miałaby się zamienić w koszmarną walkę o przetrwanie. Ludzka technologia kontra latające grzyby i ich cudowne wynalazki. Albo jeden z wielopokoleniowych statków zaczyna dryfować w stronę wiecznie głodnego Azathotha, a bohaterowie graczy, załoganci, robią wszystko, by uratować pogrążonych w krio-śnie kolonistów.

W chwili obecnej wiem o dwu settingach do Zewu Cthulhu, które zdecydowały się połączyć obie konwencję: kilkukrotnie już przeze mnie wspominany End Time, w którym niedobitki ludzkości usiłują przetrwać na Marsie po tym, jak globalna wojna zniszczyła Ziemię oraz Cthulhu Rising (zachęcam z całego serca do zajrzenia na stronę settingu, gdzie opublikowanych jest mrowie świetnych scenariuszy, plus materiały etc.), którego akcja toczy się w XXIII wieku, kiedy ludzkość zdołała już skolonizować przestrzeń kosmiczną w promieniu kilkudziesięciu lat świetlnych od Układu Słonecznego.

Tytułowy Jovian Nightmares autorstwa Johna Ossowaya jest suplementem do drugiego z wymienionych settingów i kolejną z monografii wydanych w serii Miscatonic University Monographs. Jak tytuł wskazuje, suplement traktuje o Jowiszu i jego księżycach. Wydany w formacie A4, liczy sobie 92 strony. Materiał zawarty w suplemencie jest dość klasycznie ułożony. Otwierają go dwa wstępy (jeden poświęcony całemu settingowi, drugi Jovian Nightmares) oraz krótkie opowiadanie dość mizernej jakości.

W świat skolonizowanego Jowisza AD 2271 wprowadza czytelnika rozdział Circum-Jove: History (8 stron), w którym przedstawiono dzieje kolonizacji Jowisza i jego satelitów, ujmując je w formie kalendarium. Niewiele tu zaskakujących pomysłów: zachłanne korporacje, rabunkowe wydobycie, kolonizowanie niebezpiecznych globów mieszkańcami trzeciego świata, eksperymenty genetyczne etc. Mimo wszystko całość podano w sposób strawny, a i przy czytaniu może się nasunąć kilka pomysłów na przygody.

Kolejne sześć rozdziałów (Jupiter, Io, Europa, Ganymede, Callisto, Other Locations, łącznie 16 stron) zawiera podstawowe informacje dotyczące Jowisza i jego księżyców, poza suchymi danymi (odległość od Słońca, promień równikowy, gęstość, grawitacja, atmosfera i sporo innych) pojawia się opis poszczególnych ciał słonecznych oraz ludzkich osad. Autor przybliża nam m.in. Loki – miasto bezprawia na Io, Sarpedon i Minos – bliźniacze, wiszące miasta z Europy, kolonię Acallaris na Ganimedesie czy Camp Orestheous – obóz marines na Kallisto. Można znaleźć kilka ciekawych pomysłów, ale ponownie nic, co faktycznie by zaskoczyło. W zasadzie, poza kilkoma wzmiankami o nielegalnych eksperymentach, które do prowadziły do interwencji rząd Ziemi (m.in. zanihilowania Himalii), niewiele tutaj horroru.

Podobnie jest dalej, w rozdziale Organisations (8 stron) otrzymujemy w miarę dokładny opis wszelkich organizacji, instytucji i firm działających wokół Jowisza. Z ciekawszych można wymienić Kościół Chrislamski (jak dla mnie dość ekstremalne połączenie, ale za to jak inspirujące :)), komunistyczną Circum-Jome Workers Party, terrorystyczną organizację Covenant Europa, która zwalcza ludzką obecność na Europie, korporację Halidor odpowiedzialną za wiele legalnych i nielegalnych przedsięwzięć wokół Jowisza, Immortals – subkulturę młodych na Europie, piratów z Trojan Camp (grupy asteroid) oraz Taskforce 37, główną formację uderzeniową ziemskiej floty. MG zdecydowanie ma w czym wybierać, bez względu na to, czy szuka potencjalnych pracodawców dla graczy, sojuszników czy śmiertelnych wrogów.

Jovian Investigations (4 strony) to zestawienie kilkunastu charakterystycznych profesji, które mogą wybrać gracze dla swoich postaci. Pojawia się tu m.in.: doker, pracownik platform wydobywczych, genetyk, marine, kosmiczny ganger etc.

Do tego momentu Jovian Nightmares w większym stopniu przypomina dodatek do Cyberpunka 2020 (a w zasadzie twórcze rozwinięcie Kosmicznej Otchłani). Kolejny rozdział, liczący jednak ledwie 6 stron, wprowadza to, czego chyba każdy oczekuje – Mity. Jovian Secrets w formie zestawienia prezentuje kilkanaście wątków, które zamienią hard sf w horror sf. By za bardzo nie spoilerować, wspomnę tylko, że pojawiają się machinacje Mi-Go, korporacje igrające z Nieznanym, dziwaczne stowarzyszenia, których członkowie nie całkiem są ludźmi. Mi osobiście przypadło do gustu fabularne wykorzystanie słynnej Wielkiej Czerwonej Plamy, jej proweniencji oraz tego, co pod nią siedzi. Pomysł nie na scenariusz, ale na przygodę z finałem godnym Odysei Kosmicznej 2010. Poza Mi-Go nie braknie tutaj shoggothów, ognistych wampirów a nawet Istot z Głębin.

Przedostatni rozdział, rozbudowaną przygodę Escape Velocity, otwiera dwustronicowa miniatura literacka, choć z mojego punktu widzenia raczej konspekt solidnego opowiadania. Wykonanie takie sobie, ale pomysł, choć niekoniecznie oryginalny, ciekawy i co najważniejsze inspirujący.

Przygoda (36 stron), to najmocniejsza część dodatku – wspomniany wyżej scenariusz toczy się na krążącej na orbicie Jowisza platformie wydobywczej „Jovian Discoverer IV”. Gracze wcielają się w rolę prostych pracowników platformy, przestępców, którzy odbywają swoją karę, pracując na rzecz korporacji. Nieprzewidziane okoliczności zmuszają ich do znalezienia drogi ucieczki z zagrożonego katastrofą „Discoverera”.

Suplement Johna Ossowaya zamyka 7 pomysłów na scenariusze wraz z rozpiską na ilu graczy i jakich profesji są one przeznaczone. Każdy z konspektów wykorzystuje znane w sci-fi motywy (zaginiony statek głębokiej przestrzeni, utracony kontakt z podmorską bazą, cudowny wynalazek, eksploracja niezamieszkałego satelity), co nie znaczy, że są sztampowe i nieciekawe.

Od strony graficznej dodatek prezentuje się lepiej niż większość monografii. Ilustracje są profesjonalne, plany czytelne, część map to po prostu odpowiednio zmodyfikowane zdjęcia powierzchni danego księżyca.

Całość, mimo iż nie powala oryginalnością, prezentuje się całkiem nieźle, po prostu dobra, rzemieślnicza robota. Informacje zawarte w Jovian Nightmares spokojnie wystarczą do rozegrania dłuższej kampanii lub wielu pojedynczych przygód. Natomiast do sandboksowania niezbyt się nadaje, wymaga zbyt wielkiego, dodatkowego nakładu pracy. Podobnie nie wyobrażam sobie grania w okolicach Jowisza dłużej niż pojedynczą (nawet dłuższą) kampanię.

Ocena: 7/10

Reklamy

Komentarze 2

  1. Co Ty wykładasz Smartfoxie, że studentom pokazujesz filmy sf?:]

  2. w tym akurat przypadku kulturę popularną.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s