Pozytywka z Norski – raport cz. 2

MG: ja

Gracze:

Hanna Rautsch – czołowy naukowiec w Republice Reiklandzkiej, szef zespołów badawczych współpracujących z reiklandzkim wywiadem – Reiklandische Referat der Nachricht (RRN). Agentka RRN, dawny współpracownik albiońskiej Royal Intelligence Service.

Peppa Luddendorf – niziołek, porucznik RRN, agent operacyjny, wyszkolony snajper, komandos i łącznościowiec. Ochrona pani Hanny. Konus niższy (krótszy?) od swojego karabinu snajperskiego, nerwus.

Thorgrim Thorgrimsson X – porucznik Vengrynu (krasnoludzki wywiad), ex-spadochroniarz i komandos, weteran walk z zielonymi, obecnie przydzielony w ramach wymiany do RRN. Potomek krasnoludzkiego herosa, do którego niemal wszyscy go porównują (z krzywdą dla „Dziesiątego” :) ).

Doon Schielbung – Pułkownik Reikswehry w stanie spoczynku, ex-dowódca 11 Pułku Pancernego usunięty z armii za „obsobaczenie” przełożonego, maniak broni, weteran Wojny Staroświatowej. Piroman, miłośnik min kierunkowych.

Klaus Tratter –Prywatny detektyw, rozwodnik, pijak, dawny dowódca Doona. Weteran Wojny Staroświatowej.  Urodzony pechowiec, który zawsze musi wdepnąć w coś, co go przerasta.

Manfred Rohleder (aka Franz Maurer) – komisarz Reikland Polizei w Alleinspitze, niewielkim kurorcie położonym w Szarych Górach (land Graugebirgen), ukrywa się przed światem pod zmienionym nazwiskiem. Paranoik.

A’phrrrr Caihir – snotliński żołnierz SSS (Snotlińskich Sił Specjalnych), mały, zielony i bojowy.

Po pokonaniu agenta KGB na szczycie wieży Reik Tochter i odpędzeniu śmigłowca Reikswehry, który z niewiadomych powodów (prawdopodobnie opanowany przez potężną, wrogą magię) zaatakował bohaterów, sytuacja wcale nie była lepsza. Zaalarmowana strzelaniną drużyna Reikswehry zajęła pozycję u stóp wieży, na szczycie której znajdowali się BG. Żołnierze przygotowali broń. Nie było wątpliwości, że z jakiegoś powodu uznają bohaterów za wrogów. Prawdopodobnie byli również pod wpływem złowrogiej magii.

Bohaterowie w ciągu kilku minut dokładnie przeszukali pokój agenta (już wcześniej zabrali książkę kodów oraz tajemniczą pozytywkę norsmeńskiej produkcji), sprawdzili jego radio oraz anteny wieży, do których podłączono nadajnik. M.in. udało się ustalić, iż największa, półsferyczna wycelowana jest gdzieś w Talabekland (azymut 102 stopnie), inna w kierunku pobliskiego, talabeklandzkiego Bernau, gdzie znajdował się sztab goblińskiej grupy armii, a pozostałe trzy w siedzibę rządu Reiklandu, sztab generalny oraz pobliski sztab polowy armii pancernej, która zaczęła koncentrację na północ od stoli, ewidentnie szykując się do wojny.

Nim BG zdecydowali się opuścić budowlą, na miejsce przybyła kolejna drużyna piechoty Reikswehry. Dowódca rozstawił cekaemy, a potem wydał rozkaz do ataku na wieżę. Początkowo jego zamiary ostudziła Peppa i Thorgrim, ostrzeliwując opanowanych piechociarzy, ale od razu było widać, że pozostała tylko ucieczka.

Cała ekipa zeszła ze szczytu wieży do stalowej klatki schodowej sąsiadującej ze starym szybem przemysłowej windy, w którym smętnie zwisały stalowe liny. Z dołu było już słychać tupot wojskowych buciorów. Nie pozostało nic innego, jak przebijać się. Klaus wskoczył na stalową linę, chcąc się szybciej dostać na niższe poziomy, lecz nagle druga zakończona kilkudziesięciokilogramowym odważnikiem ożyła i mało nie strąciła prywatnego detektywa kilkanaście metrów w dół. W ostatniej chwili Hanna swoją magią zmieniła kierunek lotu stalowej liny. Klaus zjechał czym prędzej na dół. Za nim Manfred skoczył i cudem uniknął uderzenia stalową liną (gracz wydał wszystkie swoje fuksy) i przedostał się do Klausa. Pozostali zdecydowali się na drogę schodami.

Klaus i Manfred na schodach widzą nadchodzących żołnierzy. Wróg ma przewagę. Klaus chce odwrócić jakoś uwagę wojaków.

Klaus: Jest tu jakaś śruba?

Thorgrim: Będzie anomalii szukać

Na dole Klaus i Manfred napatoczyli się na trzech żołnierzy. Detektyw jakoś przetrwał walkę i wycofał się na jedno z pięter, ale Manfred niemal zszedł po otrzymaniu feralnego postrzału ze sturmgewehra 41 (rany -3). Szczęśliwie dotrwał, aż pozostali nadeszli. Rannym zajęła się Hanna, Peppa i Thorgrim zaczęli strzelaninę z żołnierzami (w ciemnościach), a Doon z Klausem szukali innej drogi wyjścia z wieży.

Po jakimś czasie udało im się wciągnąć jedną z lin na piętro i wyrzucić ją przez jedną z pozostałych platform przeciwlotniczych tam, gdzie akurat nie było wrogów. W tym czasie Peppa została solidnie ranna (kolejna na -3), ale Thorgrimowi udało się wyeliminować pozostałych przeciwnikó (choć i sam oberwał).

Klaus i Doon wyciągają stalową linę, by ją wyrzucić z platformy. Ranna Peppa komentuje: No to ciągnij mały druta.

Ostatecznie ekipa zsunęła się po linie, wydostając się tym samym z pułapki. Bohaterowie czym prędzej udali się do znanej im już misji handlowej Górskiej Rzeczypospolitej Snotlińskiej, gdzie opatrzono rannych i zajęto się badaniem zdobytych śladów. Hanna ustaliła, że w pozytywce uwięziono silną magię. Sama melodia była inkantą, która czyniła odbiorcę agresywniejszym, nastawionym na konflikt szczególnie z kimś kogo uznaje za wroga. Poza tym artefakt umożliwiał jakiemukolwiek magowi kontrolę magiczną nad wybraną ofiarą. BG połączyli fakty, skoro ktoś używa pozytywki, by sprowokować do agresywnych działań generalicję i rząd po obu stronach, to widocznie całą operacja została przygotowana przez kogoś, komu zależy na wybuchu wojny między Reiklandem a ZSRG i satelitami.

W książce kodowej Peppa znalazła zapisane słowa meldunku zapewne wcześniej wysłanego przez agenta, który pozwolił ustalić BG, gdzie znajduje się Centrala wrogiej operacji i zarazem ów potężny mag, który potrafił przejąć kilkunastu żołnierzy z dużej odległości. W Waldenhof, 1100 kilometrów od Altdorfu, na terytorium Talabeklandzkiej Republiki Ludowej.

Gobliński ciężki czołg Koba 10M

Poza tym BG udało się rozkodować meldunek wysłany kilka godzin wcześniej z Waldenhof. Znajdowały się w nim dwa rozkazy: zabicia Rohledera i zabrania mu fotografii (co tylko potwierdzało, że Golradir zawarł na zdjęciu szereg ważnych informacji) oraz ataku na jeden z posterunków granicznych. Doonowi udało się dzięki swoim znajomościom dotrzeć do jednego z dowódców Reikswehry i ostrzec przed atakiem komandosów, dzięki czemu nie tylko uratowano pograniczników z posterunku, ale i rozbito jedną z niebezpiecznych grup dywersyjnych ZSRG.

Komentarze na temat imienia postaci Damiana.

Peppa: A’phrrr? Afro snotling?

Pozostało iść za ciosem. Bohaterowie doskonale wiedzieli, że wojna wybuchnie, jeśli potężna istota z Waldenhof nie zostanie uśmiercona. W sfinalizowaniu podróży do Waldenhof pomógł BG szef snotlińskiej misji handlowej. Nie tylko przydzielił do BG jednego ze swoich agentów (tak oto A’phrrrr przyłączył się do ekipy), ale załatwił dokumenty, wedle których BG byli znanymi przemysłowcami pracującymi dla rządu GNS. Dzięki temu bohaterowie mogli wsiąść do pociągu pospiesznego Talabeklandzkich Kolei Państwowych „Stirlandczyk”, który odchodził wieczorem z dworca w Altdorfie do Waldenhof. Oczywiście nie było mowy o zabraniu broni.

BG nie mogą wziąć broni do pociągu, wszak czekają ich liczne kontrole. Niektórzy wszak kombinują.

Thorgrim: Zabiorę swoją laskę… Ej, ona nie jest bojowa. Jest stalowa i ładna.

Rankiem wsiedli do wagonu talabeklandzkiego pociągu, zajmując dwa przedziały. Czekała ich osiemnastogodzinna podróż. Przynajmniej w założeniu, bo pociągi TKP wbrew hasłu z propagandowych plakatów rozklejonych po wagonach: „Taktownie, Komfortowo, Punktualnie” spóźniały się wyjątkowo często. Jednak nie jedyne atrakcje, jakie miały podczas podróży czekać bohaterów, poza ogrzewaniem z dwoma ustawieniami (za zimno – za ciepło) oraz niedomykającymi się oknami, BG czekały nieprzyjemne rewizje osobiste dokonywane przez konduktorów i służbę graniczną w towarzystwie smutnych panów w czarnych płaszczach. Szczególnie nieprzyjemnie mogło się skończyć spotkanie Klausa z dawnym towarzyszem broni. W wagonie restauracyjnym detektywa rozpoznał Jurgen Hopfer, z którym Klaus służył w jednym batalionie podczas wojny. Klaus próbował się uwolnić od natręta, lecz mało skutecznie. Jurgen nie chciał uwierzyć, iż pomylił Klsusa z kimś innym, wreszcie odwrócił się i ruszył w stronę wagonu konduktorów (i tajniaków). Detektywowi nie pozostało nic innego jak usunięcie niewygodnego świadka i wyrzucenie go z pociągu.

Wreszcie opóźniony „Stirlandczyk” wjechał na dworzec w Waldenhof. Na miejscu, nagabywani przez cinkciarzy i inny podejrzany element, który chciał od nich odkupić walutę reiklandzką, podzielili się na dwie grupy i ruszyli, by wynająć taksówkę. Tymiż dotarli do Konsulatu Generalnego Górskiej Rzeczypospolitej Snotlińskiej. Po drodze A’phrrrr zapłacił taksówkarzowi, by obwiózł ich po zabytkach Waldenhof. Taksówkarz, lojalny towarzysz z Talabeklandzkiej Republiki Ludowej pokazał im rozmaity syf w rodzaju pomnika Generalissimussa Ghuzbusha czy Goblińską Cytadelę Kulturalną (dar narodu goblińskiego dla talabeklandzkiego), ale także siedzibę Partii Ludu Związkowego, czyli dawny Zamek Baronowej von Walden. Tu właśnie Manfred rozpoznał miejsce, gdzie zrobiono zdjęcie Golradirowi – mury zamku!

Na dworcu BG są nagabywani przez cinkciarzy.

Cinkciarz (do Thorgrima, szykownie ubranego jak przystało na reiklandzkiego turystę dewizowego): Marki reiklandzkie? Inne dewizy? Kupię! Zegareczki, bilety do kina sprzedam!

Thorgrim (oburzony): Milicjaaa! Milicjaaa!

W Konsulacie bohaterowie nie tylko przygotowali się do nadchodzącej akcji, ale także ustalili, z kim prawdopodobnie mają do czynienia. Wedle informacji uzyskanych u konsula snotlingów dziwna, magiczna istota z innego świata mieszka gdzieś pod Waldenhof. To prawdopodobnie demonica Slaanesha – Georgeta, z legend sylvańskich. Kilkaset lat temu zapadła w letarg prawdopodobnie pokonana przez Bohaterów Sylvańskich. Przebudziła się prawdopodobnie 20 lat temu w chwili eksplozji w Altdorfie, która odesłała do swojego wymiaru innego demona. Nie odzyskała przy tym całej swej mocy, wciąż w letargu mogła wszak korzystać ze swej mocy. Wybuch nowej wojny z pewnością dałby jej pełnię mocy.

Ustalenie, kim jest przeciwnik, pozwoliło BG rozwiązać ostatnią zagadkę: czemuż Golradir trzyma na zdjęciu naboje spaczeniowe. Prawdopodobnie to jedyna broń, którą można unicestwić Georgetę.

W ciągu dnia bohaterowie uzbroili się w konsulacie, otrzymali też od konsula kilka nabojów z pociskami ze spaczenia. W tym czasie Hanna osłaniana przez A’phrrra i Manfreda znalazła miejsce, gdzie pozował do zdjęcia Golradir i znalazła tam uruchamiane mocą magiczną tajne wejście do podziemi, które prawdopodobnie wiodło pod Zamkiem do kompleksu klasztornego Morra, w którym obecnie znajdowała się siedziba KGB… oraz wedle ustaleń Hanny demonica Georgeta.

Nocą uzbrojeni po zęby BG weszli do podziemi. Wędrując opuszczonymi od kilkuset lat korytarzami dotarli pod klasztor Morra. W plątaninie korytarzy, krypt i komnat rozegrała bitwa z poplecznikami Georgety. W podziemiach niosło się głuche echo wystrzałów, wybuchów granatów czy jęków umierających. BG choć poranieni parli naprzód, by wreszcie dotrzeć do krypty, gdzie ostatnia grupa żołnierzy i komandosów Georgety czekała na BG. Czekał również widmowy, odziany w czarną stal czarny rycerz z ogromnym dwuręcznym mieczem. Georgety nie było, wcześniej dwu lojalnych wyznawców zabrało ją z krypty, z marmurowego katafalku, na którym spoczywała od dwudziestu lat.

Trzeba przyznać, że bohaterowie sprawnie poradzili sobie z przeciwnikami. Szachując ich ogniem z peemów i karabinów szturmowych, eliminowali jednego po drugim. Na samym końcu zginął czarny rycerz, któremu wcześniej udało się poważnie ranić Thorgrima i Hannę.

Walka przedłuża się. Co i rusz kolejna postać wpada w Szok.

Thorgrim: Hanna, histeryzujesz?

Hanna (dobitnie): Nie, jestem w Szoku!

Po walce ekipa wypadła schodami na powierzchnię, wprost na dziedziniec gmachu KGB. Agenci Georgety wraz z demonicą odjechali już porwaną ciężarówką. Wokół panował harmider, część żołnierzy KGB dostrzegło już bohaterów. Czasu było niewiele. Peppa, Thorgrim i Hanna zapakowali się do samochodu terenowego, a Klausowi, Doonowi, A’phrrrowi i Manfredowi udało się przejąć stojący przy bramie ciężki czołg Koba 10M.

Po raz kolejny okazało się, że to gracze mają szczęście w kościach i po krótkim pościgu któryś z BG (Peppa chyba) przestrzeliła koła w ciężarówce. Agent nie zapanował nad pojazdem i rozbił się o ścianę kamienicy. Bohaterowie wypadli z terenówki i wpakowali spaczeniowe kule w łeb demonicy, a potem dla pewności rozstrzelali ją z konwencjonalnej amunicji.

W tym czasie drużyna zdobytego czołgu osłaniała akcję likwidacyjną. Z pobliskiego garnizonu wyjechał bliźniaczy czołg, jednakże Doonowi i Klausowi przypomniały się dawne lata. Pierwszym trafieniem uszkodzili wrogi czołg, uniknęli trafienia przez wrogi pocisk 120 mm, a potem precyzyjnie trafili czołg zielonych pod wieżę. Sabot przebił na wylot pancerz, zapalił amunicję i w głośnej eksplozji wieża wystrzeliła na 15 metrów w niebo.

Swoje zadanie drużyna wykonała. Ja na tym zakończyłem sesję. A czy dzielnym agentom udało się uciec z Waldenhof i dotrzeć bezpiecznie do domu, to już inna historia.

Dyskusje a propos tego, czy wybuchnie wojna z ZSRG.

Klaus: W wahammerze czasem tak jest, że wybucha pokój.

UWAGI:

1. No ja nie mam uwag. Bawiłem się ponownie świetnie. Liczę na Wasze komentarze.

Trzeba przyznać, że

Reklamy

Komentarze 4

  1. Sesje mi się podała fajny klimat. i muzyka mi się pobadała. Świetnie u życie slaaneesh.
    powiem ze ostatnie zdanie jest frapujecie

  2. Grało się super zresztą jak już pisałam mi się mechanika podoba 🙂 bardzo…a pomysł mniam 🙂 szkoda tylko, że nie było czasu ” Dziesiątemu” podokuczać bardziej :D.

  3. @ Pustelnik, ATA
    Wielkie dzięki

  4. gralem tylko chwile, ale ubawilem sie setnie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s