Fractured Hopes – raport cz. 2

Bohaterowie:

Iga – Szczupła kobieta o pomarańczowych oczach i białych włosach, mistrzyni łacińskich inkant, elementalistka z talentem do przyzywania żywiołu ognia.

Hanz – Prawdopodobnie efekt genetycznych eksperymentów Shollobothów przechwycony przez Eigentech. Mutant, gigantyczny mężczyzna o grubej skórze i łbie nosorożca (niczym bohaterowie Usagi Yojimbo lub Wojowniczych Żółwi Ninja). Mistrz walki wręcz o ogromnej sile.

Hellfoier – Kolejny mutant w zespole, niezwykle odporny na obrażenia mężczyzna o jaszczurczej skórze (i z tego względu nazywany przez Hanza Plisskenem). Pilot Pustki i snajper.

Hugo Rodriquez – Szczupły psionik. Wielka, łysa głowa i ogromne oczy nadają mu niepokojącego wyglądu. Telepata, psychometra, telekinetyk i mistrz monomolekularnego miecza.

Niestety Beata była nieobecna, więc jej postać (Dzieżba) wypadła z gry. Za to dołączył Pablo, wcielając się w postać:

Makao – superbohater o tęczowych włosach, który potrafi uderzać kinetycznymi eksplozjami w przeciwników, miotając nimi niczym Gambit kartami.

Wprowadzenie nowej postaci.

Makao: No więc mam tęczowe włosy.

MG: Aha, bierzesz udział w paradach?

Hanz: Taki Jacykow.

Jeden z morskich fenomenów mantrissy z komiksu "Aldebaran" - pierwowzór istot z Rajskiego Atolu.

Po opuszczeniu Megalopolis bohaterowie na pokładzie żaglowca „Sky Mother” pognali przez Pustkę w kierunku wielkiej wyspy z centralnie położonym wulkanem. Nie było im jednak dane szybko do niej dotrzeć. Znaleziony po drodze wrak okrętu przykuł ich uwagę na dłużej. Wielki lotniskowiec (jak się potem okazało – RSI „Calcutta”) dryfował w Pustce.

Po wylądowaniu okazało się, iż co prawda oświetlenie nie działa, okręt jest zniszczony i rozszabrowany, lecz Silnik Pustki musi mieć jeszcze trochę mocy, gdyż zachował się tlen, sztuczna grawitacja i rozsądna temperatura.

Hugo zdecydował się sprawdzić wyspę lotniskowca (nadbudówki), pozostali zeszli przez pokład (winda samolotowa) do hangaru.

Wędrówka Hugo była dość krótka. Telepata znalazł nieco przydatnego ekwipunku i dotarł wreszcie do centrum dowodzenia. Zaaferowany lotniskowcem dopiero w ostatniej chwili dostrzegł przez okna wieży kontrolnej, iż do wraku podchodzi kolejna flotylla Floty Jedynego. Hugo czym prędzej zbiegł na pokład i ruszył śladami towarzyszy, chcąc ich ostrzec przed nadlatującymi fanatykami.

Tymczasem pozostali wesoło eksplorowali tonący w ciemnościach wrak lotniskowca. Labirynt korytarzy i pomieszczeń na dolnych pokładach nie ułatwiał im tego. BG znaleźli nieco przydatnego ekwipunku i setki wybrakowanych, rozebranych na części robotów.

Ich tajemnica wyjaśniła się nieco później, gdy na jednym z niższych pokładów spotkali niewielkiego, przypominającego kraba robota, który zaćwierkał i dał znak, by BG ruszyli za nim. Z czasem do robota dołączyły kolejne, tak, że kiedy bohaterowie dotarli do najniższego z pokładów otaczały ich dziesiątki maszyn rozmaitych kształtów i wielkości (w większości insektoidów i krabów). Poszczególne roboty wyglądały na złożone z różnych części pierwotnie należących do nieaktywnych maszyn znalezionych wcześniej.

Na najniższym pokładzie znajdował się ogromny kryształ – Silnik Pustki, który ledwie lekko  pulsował energią niezbędną do podtrzymania systemów statku. Do silnika pustki podłączony był kilkoma grubymi kablami wielki, mechaniczny krab, niewątpliwie władca robociej watahy.

Bohaterowie zostali przywitani, a następnie roboty wskazały każdemu z nich osobną drogę, którą ten miał podążać. Jak się okazało każda ze ścieżek prowadziła do futurystycznego stołu operacyjnego. Chwilę później BG mniej lub bardziej dobrowolnie spoczywali unieruchomieni klamrami na stołach, a roboty przygotowywały się do operacji. Kończyny krabów zakończone były świdrami, palnikami, skalpelami, które idealnie wręcz nadawały się do wiwisekcji.

Przed oczami bohaterów, na płaskich ekranach zostały wyświetlone trójwymiarowe prezentacje projektów, w które BG mieli zostać zamienieni. Za każdym razem pojawiało się kilka propozycji, a wybór pozostawiono bohaterom: seksowny robot rodem z grafik Sorayamy, mechaniczny krab, cyborg bojowy. Mimo próśb, gróźb, prób negocjacji roboty robiły swoje. Wyglądało przy tym, że nie chcą zrobić krzywdy BG, lecz przekształcić ich w wyższą, syntetyczną formę rozwoju.

Hellfoier (o robotach-chirurgach): Czego oni się naoglądali?

Iga: Dra House’a.

Sytuacja zmieniła się, gdy przybył Hugo i poinformował, iż na pokładzie lądują fanatycy z Floty Jedynego, a Hellfoier przekonał władcę robotów, że Flota Jedynego chce śmierci BG.

Władca robotów wykorzystał resztki energii tkwiącej w Silniku Pustki do uruchomienia lotniskowca i wykonania kilku skomplikowanych akrobacji (sic!), która nie tylko uszkodziła, ale i przepędziła okręty Jedynego.

Ostatecznie udało się roboty przekonać, że operacja zabiłaby ludzi, poza tym nie zależy im na przemianie w syntetyków. Iga zgodziła się na niewielkie wszczepy (ciąg ostrzy na ramionach etc.), a następnie zawarła z robotami porozumienia. Ona miała szukać klientów, którzy mieliby skorzystać z umiejętności mechanicznych chirurgów, płacąc przy tym energią niezbędną do uruchomienia Silnika Pustki.

Po tych przygodach ekipa trafiła do Mononezji – fragmentu zamieszkałego przez trzy polinezyjskie plemiona – Pa’puasi – myśliwych z dżungli, Nu’agesi – rybaków znad jeziora i rolników zamieszkujących sawannę – Me’lanesi.

Uczta u Nu’agesi. Kahun nadaje imiona BG. Hanz, człowiek-nosorożec staje się Bubu-hanc – „Wielkim człowiekiem z rogiem” czy jakoś tak.

Hugo (z wrednym uśmiechem): Jesteś Bubu.

Hanz: Jebnąć ci? W domu rodzicom powiesz, że cię Bubu pobił i będzie wstyd.

„Sky Mother” wylądowała na jeziorze i popłynęła wprost do wioski Nu’agesi. BG zostali serdecznie przywitani przez tubylców i stosownie ugoszczeni. Wspaniała uczta połączona z charakterystycznymi dla miejscowych zabawami przekonała BG do prymitywnego ludu. Bohaterowie przy tym dowiedzieli się o problemach Nu’agesi z sąsiadami, poznali miejscowe plotki i legendy. Z wielu możliwych wątków pociągnęli trzy:

1. Ranny turtanuiw pobliżu jeziora przebywa chory turtanui – kilkusetmetrowe zwierzę przypominające pancernika. Jedyna istota, którego pancerz zapewnia mu bezpieczeństwo w chwilach erupcji wulkanu (wiecznie dymiącego, należy dodać). Okazało się, że polowanie na tę istotę, to niezwykle niebezpieczne przedsięwzięcie.

Kahun Nu’agesi pokazuje BG minikomputer otrzymany od Andre-sapi.

MG: To malutki komputerek, ultranowoczesny. Sprzęt kahuna jest wspaniały.

Gracze: (Eksplozja śmiechu)

BG nie tylko nie wiedzieli, jak się poluje na bestię, ale nawet jak wielka jest. Gdy ujrzeli ją było już za późno. Towarzyszący myśliwi Nu’agesi wysmarowali się jakąś mazią i zwinęli w kulkę na ziemi. BG poszli w ich ślady (poza Hanzem), a wtedy turtanui wyczuł zapach substancji pokrywających ich ciała i z wyraźnym smakiem zgarnął językiem, a następnie połknął. Natomiast człowiek-nosorożec wspiął się po cielsku zwierzęcia i wszedł do środka przez nos.

Jakie było uśmiercenie turtanui? Fucking epic! Unikanie kwasów żołądkowych, przeciskanie się przez przewód pokarmowy, wspinaczka w kierunku serca, przeskakiwanie przez jedną z zastawek, która co chwilę zamykała się z ogromną siłą. W tym czasie Hanz przebijał się przez nos stwora, wspinał się do mózgu (który okazał się być wyjątkowo malutki, choć samo wnętrze czaszki przekraczało rozmiary jakiejkolwiek znanej sali operowej).

Uczta u Nu’agesi, babeczki z plemienia są miło nastawione do bohaterów.

Iga: Ponoć starty róg nosorożca to niezły afrodyzjak.

Hanz: Wystarczy polizać.

Wreszcie bohaterom po starciu z pajęczymi pasożytami, zniszczeniu serca i przetrwaniu agonii stworzenia (fale krwi, kwasu, upadek stworzenia odczuwany jako trzęsienie ziemi etc.) udało się wydostać z bestii. Hanz wrócił, jak wszedł – nosem. Pozostali…. No cóż, wydostali się tyłem.

Po ubiciu turtanui i wydostaniu się z niego.

Hanz (do Hugo): Ale tu wali klocem.

Hugo: Ale tu wali smarem.

2. Andre-sapi – bóg wulkanu – Andre-sapi miał być tym z bogów, który opiekuje się Nu’agesi. To jego zdecydowali się odwiedzić BG. Wedle legend mieszkał on wśród chmur pyłu i dymu, na szczycie wulkanu.

Faktycznie, na szczycie wulkanu, paradoksalnie jedynym miejscu na wyspie, gdzie powietrze było jakimś cudem czyste od pyłu wulkanicznego i gazów, znajdowała się siedziba boga. Był nią nowoczesny ośrodek badawczy, a Andre-sapi tak naprawdę okazał się być Andrzejem Sapiehą, obecnie samotnym naukowcem i czarodziejem Pustki, a niegdyś dowódcą wojsk ludzki w wojnie przeciw Eigentech. Bohaterowie nie tylko szybko zaprzyjaźnili się nim, ale i dzięki temu poznali kilka tajemnicy mieszkańców Mononezji oraz sąsiednich fragmentów. M.in. mieszkańcy Megalopolis zostali porwani przez statek-bazę Eigen, a Flotą Jedynego prawdopodobnie kieruje jeden z ostatnich żyjących Shollobothów – przedstawicieli rasy, magów genetyki, którzy wspomagali ludzi w walce przeciw Eigen.

Odpoczynek u Nu’agesi po pokonaniu turtanui. Kolejna uczta, kolejne miłostki. Komentarz Igi a propos raczej niskiego powodzenia Hanza wśród miejscowych dziewcząt.

Iga: Co najwyżej któraś podejdzie, poliże go w róg i pójdzie z innym.

Andre-sapi opisał im też Rajski Atol, fragment (kula wody, na której unosi się kilkunastokilometrowy atol rodem z tropików). Na atolu ma znajdować się jakaś zapomniana baza Eigen, a głęboko, wiele kilometrów pod wodą, w centrum atolu stary statek Eigentech. Od Polaka BG dowiedzieli się też, że wodę Atolu zamieszkują niezrozumiałe, potężne istoty, które albo mają władzę nad wodą i potrafią budować z niej wielokilometrowe struktury wysyłające niezrozumiałe przekazy radiowe w kierunku Mononezji.

3. Wielka Paszcza i ginące kury Nu’agesi – lud Nu’agesi miał problem z Pa’puasi, którzy kradli rybakom kury, obdzierali z pierza i zabierali w dżunglę. Bohaterowie udali się nad dżunglę na pokładzie swojego statku. W wiosce Pa’puasi podali się za bogów, wzbudzając szacunek kahuna i jego ludu. Okazało się, że dzikusy boją się jakiejś Wielkiej Paszczy Z Lasu, która żąda jedzenie, w innym razie porywa ludzi.

Hanz (drużynowy megaosiłek) ogląda Igę ze zdeformowaną twarzą po trafieniu zastawką sercową turtanui.

Hanz (z udanym współczuciem): Też tak miałem, jak chciałem sobie na twarzy pszczołę zabić.

Kahun zaprowadził BG na wielką polanę, gdzie bohaterowie stali się świadkiem niesamowitego fenomenu. Nagle rozstąpiła się ziemia, ukazując olbrzymie cielsko jakiejś istoty. Stworzenie wypuściło wici zakończone niewielkimi balonikami. Wici wzniosły się na kilkaset metrów w niebo, splątały ze sobą, tworząc wielką kratownicę anteny. Cały proces trwał ok. godziny. Andre-sapi, nasłuchując transmisji radiowych, stwierdził, że owa antena odebrała przekaz z Rajskiego Atolu.

Tam też udali się BG.

MG (jako kahun): Tamci porywają nasze kury, obdzierają z pierza. Zostaje tylko ono.

Hellfoier: Możecie teraz napchać to w worki i będziecie mieć kołdry. Lepiej się śpi.

Hanz (człowiek-nosorożec): Pierdolicie. Po co to? Wystarczy trochę liści, trawy, kilka obrotów i jest miejsce do spania.

Iga (patrząc znacząco na Hellfoiera, człowieka-jaszczura): To on powinien spać na kamieniu.

4. Silniki Pustki dla Robotów z Lotniskowca – BG dowiedzieli się od Andre-sapi, iż Flota Jedynego szykuje się do inwazji na Mononezję. Naukowiec nie widział szans powodzenia obrony przed potęgą fanatyków i chciał opuścić Mononezyjczyków. BG przekonali go, iż jest szansa na uratowanie miłych krajowców. Chodziło o zdobycie silników dla lotniskowca z robotami i pozyskanie ich wsparcia.

Silniki BG zdobyli w Megalopolis ze zniszczonych statków Floty Jedynego, m.in. wielkiego masowca (poprzednia sesja). Tam też doszło do nieprzyjemnego incydentu. Hellfoier wyrzucił w Pustkę LEMa, szalonego inżyniera z Megalopolis, gdy ten nie chciał im pomóc w zdobyciu silników.

5. Wrak statku-bazy Eigen na Rajskim Atolu – BG zdecydowali się także zbadać tajemnicę zatopionego statku na Rajskim Atolu.

Andre-sapi zbudował dla BG z pancerza upolowanego turtanui batyskaf, który bohaterowie przetransportowali swoim żaglowcem na Rajski Atol.

Tam też stali się świadkami kolejnych fenomenów tworzonych przez tajemniczych mieszkańców morza. Z wody uformował się wysoki na kilometr słup zakończony paraboliczną anteną, innym razem w centrum atolu pojawił się kilkukilometrowy wir.

Po wylądowaniu „Sky Mother” bohaterowie zeszli do batyskafu i zaczęli się zanurzać. Morskie istoty okazały się być przyjazne. Otoczyły batyskaf powietrznym bąblem i w jakiś sposób przyspieszyły podróż. Po godzinie zanurzania się BG znaleźli się przy wraku statku-bazy Eigen. Z niewielkimi trudnościami udało im się dostać na jego pokład, gdzie znaleźli tysiące kapsuł hibernacyjnych z żyjącymi mieszkańcami Megalopolis.

Oczywiście BG podjęli decyzję o uratowaniu ludzi.

Sesję na tym skończyliśmy. Pojawiły się plany stworzenia z uratowanych Megalopolian, zaprzyjaźnionych robotów z Lotniskowca, Mononezyjczyków ruchu oporu przeciw Eigen i Flocie Jedynego.

UWAGI:

1. Tworząc fragmenty do „Fractured Hopes” (minisetting umieszczę jakoś jutro bądź pojutrze do ściągnięcia) kierowałem się uwagami autora. Nie było konwencji, która mogła być zakazana dla naszej gry, stąd to wrażenie „mydła i powidła”. Można lubić lub nie, to już kwestia gustu, natomiast z mojego punktu widzenia w ten sposób można faktycznie długo pograć, kompletnie niezobowiązująco i bez martwienia się, czy dany pomysł pasuje do świata przedstawionego gry. Dowodem niech będą dzieła, które świadomie wykorzystałem jako inspiracje:

Megalopolis – połączenie Trantora Asimova, Night City z CP2020 (m.in. napowietrzne autostrady opisane kiedyś w „Portalu”) , Los Angeles z Blade Runnera, ale także Cytadela z gry Mass Effect.

Flota Jedynego – świetna seria komiksowa Armada.

Mononezja – mitologia Melanezyjczyków i Polinezyjczyków, Argonauci zachodniego Pacyfiku Malinowskiego.

Morskie Istoty z Rajskiego Atolu – seria komiksowa Aldebaran, ale jak zauważył słusznie jeden z graczy po trosze też (ale chyba bardziej nieświadomie) Solaris Lema.

Wielka Paszcza Z Lasu – c.d. „Aldebarana” – seria komiksowa Betelgeza

LEM i jego samotne przebudzenie w Megalopolis – film sf Quiet Earth.

Fiasko programu LEMa ratunku dla mieszkańców Megalopolis – radziecki film sf  Listy martwego człowieka.

Zatopiony statek Eigen z żywymi ludźmi na pokładzie – film sf Pandorum.

Polowanie na turtanui – oczywiście jedno z opowiadań S. Lema o Ijonie Tichym.

Roboty z Lotniskowca – Prosiaczki z cyklu O. S. Carda o Enderze. Też nie chciały krzywdzić ludzi, a doprowadziły do ich śmierci (w grze roboty „tylko” przerabiały ludzi w „syntetyczne istoty”).

2. Przypominam, że we wtorek Wolsung.

Reklamy

Komentarze 4

  1. Pulp Bloody Pulp! 🙂

  2. wolsung? a nie mial byc czasem kane? a moze poprostu zle zrozumialem. no niech bedzie. wolsung tez moze okazac sie ciekawy i grywalny.

  3. Roboty z lotniskowca skojarzyły mi się raczej z „Lwem z Comarre” Arthura C. Clarke’a, ewentualnie z „Warstwy wszechświata”/”Dysk” Pratchetta 🙂

  4. Przyznaję, ze ani Clarke’a, ani Pratchetta nie czytałem.

    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s