Niebo nad Heimburgiem (Wolsung) – raport

Pierwsza, testowa sesja w Wolsunga. Zmieniona w niewielkim stopniu przygoda z podręcznika Niebo nad Heimburgiem.

Postacie:

Kapitan Lothar Ramcke, Zeppelin Infanterie Regiment (Damian) – Kapitan Ramcke (człowiek) to nie tylko nadzieja Wotańskiej Armii, jastrząb nowoczesnych środków walki i dowódca budzących strach strzelców sterowcowych, lecz także urodzony wotański dżentelmen zawsze pozostający w zgodzie z oficerskim kodeksem honorowym. Liczący sobie ledwie 25 lat Ramcke w okresie Wielkiej Wojny był ledwie dzieckiem, jednak zapamiętał jej okrucieństwa. Zapamiętał także swojego ojca, generała-licza Heinricha Ramckego, zwolennika Nieumarłego Kanclera ven Riera.

Ferenc Adonai, cesarsko-królewski odkrywca (Jaro) – nie wiadomo, ilu ogrów jest odkrywcami, ale z pewnością Ferenc Adonai z cesarsko-królewskiej Sudrii jest jednym z bardziej znanych. Potężny obywatel Trójmonarchii zasłynął ze swej wyprawy do Sunniru i odkrycia źródeł rzeki Czang-Jang. Był też jednym z pierwszych, który próbował przelecieć specjalnie skonstruowaną wiwerną ponad niebosiężnymi szczytami masywu Telogranu, niestety bez powodzenia.

Komisarz Alven Yardu Winston Hobbes (Pablo) – trolli detektyw z alfheimskiego Alven Yardu należy do osób, które promują nowoczesne metody tropienia niebezpiecznych przestępców: analiza aur astralnych, badania odcisków, technomagiczne metody wyszukiwania śladów, krystalomantykę etc. Jest przy tym człowiekiem honorowym, który zawsze dotrzymuje danego słowa. Z tego względu elfi przełożeni AY szanują Hobbesa, nierzadko powierzając mu ważne śledztwa.

Otto Reinhardt graf von Knockenhausen, bohater Wielkiej Wojny (Kamil) – Graf von Knockenhausen ma dziś 65 lat, jednak wciąż budzi respekt zarówno potężną (nawet jak na krasnoluda) sylwetką, władczym spojrzeniem o raz nieznoszącym sprzeciwy tonem głosu. Podczas Wielkiej Wojny generał wotański dowodzący m.in. niesławną Nieumarłą Brygadą. W jednej z bitew pocisk artyleryjski urwał mu prawą rękę, którą dziś zastępuje golemiczna proteza. Za odwagę podczas bitwy ma polach Ys nagrodzony Cesarskim Krzyżem Wotanii. Po wojnie choć oskarżony o zbrodnie wojenne, uniknął wyroku skazującego i pomyślnie przeszedł weryfikację.

Madeleine d’Arcy, szlachetna włamywaczka (Ata) – Mademoiselle d’Arcy, „Czarna Kobra z Orseaux”, słynna włamywaczka, która zasłynęłakradzieżą popiersia Fereti – Królowej Khepre z Muzeum Narodowego w Orseaux. Eksponat powrócił do muzeum, kiedy władze zobowiązały się roztoczyć opiekę nad wychowankami Przytułku św. Belindy, którego likwidacja była w planach. Uwodzicielska oszustka o zwinnych palcach, nadmiernej pewności siebie i wielkiej zręczności. Córka oficera dragonów z czasów Wielkiej Wojny, który wyszkolił ją na mistrza szermierki.

Swietłana Tankowna Bambujew, inżynier carski (Madzia) – krasnoludka z mroźnej Morgovii, projektantka Linii Transmorgovskiej oraz wynalazca wyspecjalizowany w tworzeniu paromobili szynowych (tudzież lokomotyw). Konstruktor carski, nad którym opiekę roztoczył sam Wladimir IV. Miłośniczka wyścigów paromobilowych, zwyciężczyni Wyścigu Lokomotyw „Morgovia 1897”, córka znanego i szanowanego konstruktora czołgów parowych.

Przedstawienie postaci. Mademoiselle d’Arcy to elegancka kobieta nosząca buty na wysokim obcasie.

MG(wskazując na Swietłanę): Ona też ma szpilki, od podkładów kolejowych.

Bob Drake, Jeździec z Nikąd (Maro) – Bob urodził się gdzieś w Wolnych Hrabstwach, nie pamięta ani matki, ani swego ojca. Wychowany przez traperów w młodym wieku trafił już na szlak. Zasłynął jako obrońca farmerów z pogranicznego, zapyziałego miasteczka Nikąd przed krwiożerczymi Windianami ze szczepu Vanabee. Rewolwerowiec i zawadiaka o złotym sercu, który jeszcze nigdy nie odmówił potrzebującym pomocy.

W Wanadii Bob znalazł się nieco przez przypadek, wdawszy się w romans z gorącą elfią lady powracającą do Alfheimu. Romans zakończył się równie szybko, jak rozpoczął i Bob rozpoczął pełną emocji wędrówkę po państwach Wanadii.

Heimburg, Wotania, 1899.

Wielka Wystawa Światowa niewątpliwie jest najważniejszym wydarzeniem kończącego się wieku XIX. Setki pawilonów wystawienniczych, kilkadziesiąt państw, tysiące, jeśli nie miliony, ludzi. I wynalazki, jakiekolwiek tylko sobie wymarzycie.

Bohaterowie spokojnie płynęli sobie statkiem wycieczkowym Albą. Nabrzeże z majaczącymi w oddali pawilonami Wystawy powoli zbliżało się. Wtem w wyniku niegroźnej kolizji statku z eksperymentalnym batyskafem ze Slawii, jedna z pięknie ubranych dam akwitańskich wypadła za burtę.

Pierwszy zareagował Bob i pięknym szczupakiem wskoczył w zimne fale Alby. Nim ktokolwiek zareagował, Winlandczyk niezwykle sprawnie i widowiskowo uratował młodą Akwitankę (pierwszy test i już rzut ponad 50!), która okazała się być jedną z asystentek profesora Jean Luc Piccarda, konstruktora tajemniczego aerotronu.

Na nabrzeży nowosformowana grupa poszła najpierw pozwiedzać pawilon morgovski, do którego zaprosiła pozostałych Swietłana. Tam też szef morgovskiej wystawy – komisarz Beria (podejrzany typ z kaburą przy boku) opisał co znaczniejsze osiągnięcie Morgovii. Na miejscu okazało się, że Swietłana Tankowna jest szanowanym konstruktorem paromobili z Morgovii.

Swietłana: Kto z państwa chce obejrzeć moją lokomotywę?

Bob (znaczący uśmiech): Z chęcią bym zajrzał do pieca.

(nie mógł stracić Reputacji, był już na zero:))

Następnie Madeleine d’Arcy zaprowadziła pozostałych do pawilonu akwitańskiego, który co prawa był jeszcze zamknięty, lecz od czego jest urok osobisty pięknej pani włamywacz? BG spotkali się z profesorem Piccardem, którego geniusz przewyższała tylko jedna rzecz – potężne, napompowane niczym balon, ego. Aerotronu oczywiście nie udało się zobaczyć, bowiem oficjalna prezentacja miała odbyć się po południu.

Kolejną wizytę bohaterowie złożyli w pawilonie wotańskim. Krasnoludzki profesor ven Zetten okazał się być miły, rzeczowym i skromnym naukowcem, który nie tylko oprowadził BG po gigantycznym sterowcu „Duma Wotanii”, ale i opowiedział o trudnościach związanych z zaprojektowaniem go (problem z napędem, manewrowością, brak odpowiednich silników etc.)

Próbując opuścić wotański pawilon doszło do niezbyt przyjemnego spotkania z frau Speigel, dziennikarką lokalnego brukowca. Nieprzyjemne i niegrzeczne pytania trollicy sprowokowały kapitana Ramckego i grafa con Knockenhausena do dyskusji. Długą i mozolną konfrontację wygrali BG, przekonując do siebie dziennikarkę (kapitan jednak został wyeliminowany, a graf wydał dwie karty i bodaj 4 żetony!)

Coup de Grace dyskusji z dziennikarką.

Graf von Knockenhausen: Droga pani, nie warto wspominać przeszłości, trzeba współpracować w imię wspólnego pokoju! Mój przyjaciel twierdzi, ze możemy razem działać!

Dziennikarka (MG): Drogi panie grafie, jaki przyjaciel?

Graf: Eeeeee…. Otto… Otto von… Bismarck!

(Ogólny fail)

Ferenc: Grubo mierzysz.

Te trzy wspólne wizyty obfitowały w dyskusje na temat rozwoju technologii oraz tradycyjnie w przechwałki (tutaj w szczególności zabłysnęli bohaterowie z Wotanii, co niemal nie doprowadziło do poważnej kłótni z Akwitanką).

Wreszcie nadszedł czas pokazu aerotronu. Tłum zgromadzony w akwitańskim pawilonie był świadkiem, jak profesor odsłonił rewolucyjny wynalazek – niewielką, lecz ciężką szklaną kulę ze skomplikowanym mechanizmem (koła zębate, tłoki) emitującym dziwne niebieskie światło. Mimo iż aerotron ważył ok. 100 kilo, unosił się lekko nad ziemią. Ewidentnie było przy tym widać, iż działa tylko z ułamkiem swej mocy.

Pokaz się zakończył, a większość ludzi opuściła już pawilon, gdy doszło do niebywale niebezpiecznego incydentu, a nawet dwu. Zabójca strzelił do profesora z karabinu snajperskiego. Szczęśliwie pan Ferenc Adonai dostrzegł błysk celownika krystalomantycznego i cudem odtrącił Piccarda, dostrzegłszy wcześniej zamaskowanego na dachu jednego z baraków zamachowca. Ten przestraszony tym, że go odkryto rzucił się do ucieczki.

W tej samej chwili eksplodowała podstawa podestu, do którego przymocowano aerotron, coś rozerwało dach pawilonu. Wynalazek wyleciał przez dziurę na zewnątrz, gdzie śmiałym manewrem przechwyciła go nieoznakowana wiwerna.

Grupa podzieliła się.

1. Pościg Swietłany, Ferenca, Boba i grafa von Knockenhausena za wiwerną  – Ferenc, odkrywca, ale i świetny pilot wypadł na zewnątrz, kierując się w stronę wystawy lotniczej. Madeleine (szykująca się do pościgu za zamachowcem) wskazała mu najlepszą z wiwern (kreatywne wykorzystanie karty, na czas sceny Ferenc dostał gadżetową wiwernę +3)

W tym czasie również graf zdobył pojazd latający, Swietłana wsiadła do wiwerny Feerenca, a Bob zajął kosz na ładunek pod jej kadłubem (ponownie wykorzystanie karty).

Graf nieporadnie startuje swoją wiwerną.

Ferenc lub Bob: Czerwony baron!

Po kilku skomplikowanych manewrach Ferencowi udało się przelecieć nad wiwernę porywacza aerotronu, a Bob zeskoczył na jej kadłub i wyjątkowo udanym testem zastraszania zmusić pilota do lądowa. Gdzie po krótkim przesłuchaniu przekazano go wotańskiej policji.

2. Pościg Madeleine, kapitana Ramckego i Hobbesa za zamachowcem – bieg po dachach okazał się dla wysportowanych bohaterów łatwizną. Ramcke, sprawny wojak elitarnych sterowcowych, korzystając z gadżetów (Krzyż Wotański i buty strzelca sterowcowego) umiejętnie zabiegł drogę zamachowca, zmuszając go do zmiany kierunku. Dzięki temu Hobbes zbliżył się na tyle, by jako detektyw sprawnie przewidzieć trasę uciekiniera. To wykorzystała Madeleine i dokonała dobicia, czyli skoczyła na zamachowca, unieruchamiając go.

Tu podobnie jak w przypadku pilota, po przesłuchaniu, więźnia przekazano policji.

Od schwytanych bohaterowie dowiedzieli się, że w sprawie zamachu/przechwycenia wynalazku palce maczali Serreńczycy, dotychczasowy monopoliści na rynku zaklęć lewitacyjnych zaniepokojeni odkryciem akwitańskiego profesora. Z tego powodu BG odwiedzili przepiękny pawilon Serrenissimy.

Na miejscu dość szybko odkryli, że wystawa kupieckiej potęgi jest tylko przykrywką dla prawdziwego biznesu. Umiejętnie korzystając z kart, Swietłana i Hobbes nie tylko dowiedzieli się, że wszystkim zawiaduje niejaki Nicola di Spinare, ale wszelkie interesy ubijane są na pokładzie pływającego kasyna „Casino Royale” znajdującego się poza wodami terytorialnymi Wotanii.

Kolejne akcje (wykorzystanie kart i żetonów) umożliwiły zdobycie kilku przepustek na podkład kasyna (kunszt mlle d’Arcy okazał się niezwykle przydatny).

Wieczorem bohaterowie udali się do portu, na przystań, skąd odchodziły łodzie do „Casino Royale”. Statek okazał się być pięknym i luksusowym liniowcem. Obecność ochrony na pokładzie (ogry) oraz świadomość pobytu na wodach eksterytorialnych uniemożliwiały działania siłowe.

Na jednym z pokładów kasyna Nicola di Spinare, przedstawiciel handlowy Serrenissimy, toczył swoje rozmowy handlowe. Nowoczesne zaklęcia, urządzenia optyczne, celowniki, lewitacyjne platformy bojowe itp. stawały się obiektem targów między di Spinare a przedstawicielami dynastii, państw i rodów.

Bohaterom udało się namówić Serreńczyka na prywatną rozmowę. W konfrontacji (korzystając ze zdobytych dowodów) udało im się przekonać, że nie jest w interesie Serrenissimy wyjawienie światu jej udziału w zamachu na Piccarda. Di Spinare wyjawił swoje plany zrzucenia winy na Wotańczyków i pokazał BG w magicznym lustrze, jak tajemnicze postaci przygotowują sterowiec „Dumę Wotanii” do odlotu, przenosząc na jej pokład akwitański aerotron.

Damy i dżentelmeni skorzystali z szybkiej, serreńskiej wiwerny łącznikowej i dzięki umiejętnościom lotniczym Ferenca dotarli na heimburskie lotnisko w chwili odlotu sterowca. Ferenc posadził wiwernę na „Dumie Wotanii” i BG pognali do gondoli sterowniczej. Po drodze starli się z ożywieńczymi mechanikami i strażnikami. Walka co prawda nie okazała się być dla nich wyzwaniem, jednak wskazywała, ze w całą sprawę zaangażowani są venrierowcy.

BG widzą, iż załogę sterowca tworzą zombie.

Graf von Kockenhausen (dawny dowódca Nieumarłej Brygady) krzyczy: To nasi… eeee…. znaczy, zombiaki!

W gondoli nie tylko znaleźli podłączony aerotron (dzięki niemu sterowiec unosił się w powietrzu), ale samego profesora von Zettena i venrierowską strzygę. W dyskusji bohaterom udało się przekonać profesora, który okazał się być Uhrwerkiem, że jego działania przysporzą szkód Wotanii. VonZetten zerwał umowę, którą zawarł z venrierowską strzygą. Laleczka ven Riera wypaliła mu w twarz z pistoletu i rzuciła się na BG. Nie okazała się być dla nich wyzwaniem. Po krótkiej walce padła ostatecznie martwa.

W międzyczasie Bob uszkodził aerotron i sterowiec rozbił się za Heimburgiem.

Przez kolejne kilkanaście dni skandal związany z wotańskim profesorem i jego kontaktami z venrierowcami przyćmiła tylko jedna rzecz – sława Dam i Dżentelmenów, którzy uniemożliwili porwanie sterowca i kradzież aerotronu.

UWAGI:

1. Powtórzę to, co mówiłem na sesji. Mechanika jest ciężka. Nie trudna, lecz ciężka. Zdaje się być masywną, stalową konstrukcją, na której wisi zwiewna delikatna scenografia (fabuła etc.) Same reguły są proste, lecz nadmiar możliwości kreowania wyniku testu (gadżety, atuty, osiągnięcia, karty, różne zakresy przerzutów zależne od atrybutów, zdolności itd.) sprawiają, że po rzucie gracz potrafi przez dłuższą chwilę kmini, jak osiągnąć lepszy efekt. Akcja stoi, nastrój pryska.

Jasne, pewnie z czasem trwałoby to szybciej. Pewnie są drużyny, które sprawnie bawią się w „Wolsunga”, jednakże nie jest to mechanika dla mnie. Dla mnie jest zwyczajnie zbyt barokowa. Chren, że taka barokowość może bawić, ale w moim przypadku raczej czyni opowieść niezdarną, spowalnianą. Wszystko jest okay przy testach zwykłych lub przeciwstawnych, ale mechanika konfrontacji nie sprawia mi radości, męczy mnie.

2. Co innego świat, który bardzo mi odpowiada i daje ogromne możliwości fabularne. Warto inwestować w kolejne suplementu do „Wolsunga” (byle trzymały dotychczasowy poziom), ale jeśli kiedykolwiek zagram, to na SWEPLu (jest w końcu konwersja).

3. Następnym razem gramy w Solomona Kane’a? Tak? Chyba że Marcinowi najbliższy wtorek pasuje (pytałem na GG, ale nie było go). Może ktoś ma inne propozycje?

Po Kane’ie nim przejdziemy Conana wreszcie, proponuję 3-4 sesje w „Evernighta”. Właśnie czytam, pozornie klasyczne do bólu heroic fantasy, ale zaufajcie mi, to mocna rzecz i cholernie przewrotna.

4. Co do Kane’a, czekam na propozycje postaci.

Reklamy

komentarzy 17

  1. Co do wtorku 14 dam jeszcze znać. Jutro mam zebranie katedry i dowiem się co i jak z wyjazdem na konferencję. Gdyby się okazało, że we wtorek nie dam rady – chętnie utrzymałbym termin 21.09 🙂

  2. świetne jest śmierć przez stratę reputacji . za tydzien mnie nie ma

  3. @ Toho
    Ok, drugi termin też mi odpowiada. Oczywiście gramy do ok. 22.30-23.00?

    @ Pablo
    Tak, ten element też mi się podoba (wreszcie jest to ujęte w reguły i zmusza bohatera, który nie podołał testom do pewnych zachowań) bez tekstów typu: „Ale ja się opieram i nie pękam”.

  4. a tak w ogóle kto biedzie grał

  5. Ja co do Salomona Kane’a. Można grać Łowcą Czarownic? Coś w tym stylu: http://jeckel.gamerdna.com/images/NEBLyd7/witch-hunter-warhammer-online

  6. Cóż.. mechanika – kwestia wprawy, wg mnie nie przeszkadza. Świat też klimatyczny, szybko się w nim znalazłam (jakoś mi podchodzą takie klimaty okołosteampunkowe….) No i w reszcie coś, co wymusza odpowiednie odgrywanie postaci. ;] W każdym razie w Wolsunga ja chętnie, bardzo chętnie! Nawet bym poprowadziła… ;D Jakoś tak mnie uwiódł…

    Następny, o ile kojarzę, Solomon. Co do pomysłu na postać – to ja bym chciała fajtera tym razem. Takiego czołga, a raczej czołginię. ;D

  7. @ Lisie
    Oczywiście, że gramy do 22-23.

  8. Skoro to XVI wiek to ja bym sobie wziął hiszpańskiego inkwizytora w misji specjalnej .Taki drań z wąsikiem 🙂 Oczywiście nikt się go nie spodziewa .

    Wolsung :
    Zalety – ciekawy świat ,śmierć społeczna – coś co powinno być w każdym systemie gdzie jest szlachta .Jeżeli zagramy w las wilków (na co bardzo liczę) to powinno obowiązkowo coś takiego być , w formie jakichś punktów do odebrania.Trzeba jakoś dyscyplinować te hałastrę- nołbles obliż ;P
    Nawet podobały mi się trochę te konfrontacje w dyskusji , trochę to sztuczne ale ilość pierniczonych głupot zmalała , to działa!
    Wady
    Z dupy mechanika , jak to Tomasz ujął poprostu powolna ! Może po dłuższym graniu by się człowiek wyrobił .

  9. Edit – może nie zmalała dużo ale od razu widać tego konsekwencje

  10. Strzeżcie się! Wezmę miękką poduchę i piórko 🙂

  11. W rippersach i w Space jest fajna mechanika wlasnie, oddajaca smierc spoleczna 🙂

    A co do Witchhuntera – oh, to przeciez pod to system 🙂 Smartfox – masz Foes of Kane? Jak masz, to tam jest fajny inkwizytor. Nikt sie go nie spodziewa 🙂

  12. Osobom, które nie czytały uważnie podręcznika jakieś 3 sesje zajmuje ‚zajarzenie’ mechaniki, tak że działa szybko i sprawnie – ale w sumie większość mechanik tak działa ze swoją ‚zaawansowaną’ częścią. Przy pierwszych dwóch-trzech sesjach początkującego w Wolsungu MG mogą zdecydowanie co bardziej skomplikowane rzeczy (konfrontacje w pełnej krasie) rzeczywiście męczyć.

  13. PNMSP
    Sterowce w siłach zbrojnych należą oczywiście do marynarki 😉

  14. @ Szczur
    Podręcznik dokładnie czytałem, zasady kilkukrotnie, niestety wrażenie pozostało moje takie, jakie mam. Nie w twierdzę, że to zła mechanika, ale chyba zwyczajnie nie dla mnie i to tak jak mówisz, dotyczy to głównie mechaniki konfrontacji. Jest w niej dla mnie kilka elementów wątpliwych, nielogicznych, ale to pewnie materiał na inną, dużo dłuższą dyskusję w kategorii: „panie starszy, temu lewu oko siem zamkło. Nieładnie zabijać zwierzątka.”:)

    A co do sterowców mówisz o Wolsungu? Ja pisałem ogólnie Armia Wotańskie, choć faktycznie wzorowałem się nieco na kajzerowskich Niemczech, gdzie część floty podlegała armii i część (chyba sporo mniejsza) marynarce), ale musiałbym sprawdzić.

    @ Ramel
    Dobrze wiedzieć. Gdybym prowadził Wolsunga na SWEPLu to mechanika „śmierci społecznej” na pewno by się pojawiła. Zresztą możliwe, że w konwersji Wolsunga na SW już taka jest. Nie wiem, nie przeglądałem.

    Co do „Foes” już gadaliśmy:).

  15. @smartfox
    Nie no, jasne, przecież nie jestem faszystą, który przyjeżdża do ludzi i ich bije, bo trudno im się grało na mechanice W – nie twierdzę, że to musi być mechanika dla Ciebie.
    Po prostu przeczytałem i dodałem ze swojego (oraz Garnka) doświadczenia z sporą liczbą graczy (przypadkowych lub mniej), że nic dziwnego, że pierwsze kilka sesji będzie problematycznych – mechanika na tyle różni się od większości, że jej załapanie żeby była mniej lub bardziej intuicyjna trochę zajmuje. Jeśli kiedyś jeszcze siądziesz do prowadzenia Wolsunga gdzieś po tych statystycznych 3 sesjach powinno pójść prościej.

    Co do dyskusji o mechanice – zawsze chętnie, na privie dostępny jestem spokojnie choć pewnie najlepszym rozwiązaniem i tak jest dyskusja przy piwie. Na jakiś konwent kiedyś się wybierasz? 🙂

    Tak o Wolsungu – jest bardziej tradycyjny od naszej rzeczywistości i w związku z brakiem istnienia sił powietrznych jako osobnego rodzaju sił zbrojnych większość przynależy tam gdzie powinna, czyli do marynarki. W końcu to okręty, tyle że powietrzne.
    Co do naszej rzeczywistości – bywało różnie, w pewnym momencie KM miała kontrolę nad praktycznie wszystkimi używanymi bojowo sterowcami, w niektórych momentach miała to armia – przepychano się o nie, jak to w wojsku z nowościami bywa 😀

  16. Tak, w tym roku obiecałem sobie tak zgrać pracę i wakacje,by zaliczyć Pyrkon i Avę. O ile wiem, Tyś „wasiawiak”?:) Wtedy chętnie od strony gracza bym poznał Wolsunga.

    Wiesz, zabrzmi to głupio, ale o tyle rozżalony byłem, że mi wyjątkowo świat leży i ta umowna, wesoła, nastawiona na fun konwencja (w przeciwieństwie do też ciekawych wizji steamowych, ale poważniejszych: Unhallowed i Etherscope).

    Sama mechanika (zasady wykonywania testów) jest intuicyjna. W moim przypadku wszystko się rozbiło o ilość bonusów do kontroli przez MG.

  17. Ta, z farszafki jestem – na Pyrkonie i Avie za rok na 95% będę, chętnie coś poprowadzę 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s