The Whole Wide World (USA 1996, reż. D. Ireland)

Na pewno w polskiej blogosferze nie jestem pierwszym, który pisze o The Whole Wide World, wystarczy zajrzeć do Zwoju ze Skelos Paladyna. Mimo wszystko uważam, iż warto przypomnieć bodaj jedyny film biograficzny o Robercie E. Howardzie.

Rzecz jasna nie ma mowy o dokumentalnym, szczegółowym przedstawieniu losów „największego pisarza pulpowego na świecie” (tak nazywa Howarda bohaterka The Whole Wide World). Film, będąc ekranizacją pamiętników Novalyne Price Ellis One Who Walked Alone,  skupia się na ostatnich latach życia twórcy Conana oraz przyjaźni, a wreszcie romansie z młodą nauczycielką języka angielskiego i historii w Cross Plains High School, wspomnianą wyżej Novalyne. Młoda panna Price, nauczycielka z pisarskimi ambicjami, poznaje za sprawą przyjaciela autora poczytnych opowiadań publikowanych m.in. w „Weird Tales”. Choć początkowo Howard nie wywiera ogromnego wrażenia na kobiecie, ta po pewnym czasie sama nawiązuje kontakt z nieśmiałym młodzieńcem niejako wbrew matce pisarza. Kolejne spotkania, rozmowy, wycieczki sprawiają, iż młodzi zbliżają się do siebie.

Zasadniczo w warstwie fabularnej widz ma do czynienia z melodramatem, z wszystkimi jego wadami i zaletami. Mamy więc początkowe „zachłyśnięcie” się znajomością, budowanie uczucia i wreszcie kryzys tegoż, który prowadzi do dramatycznego rozstania. Co w takim razie decyduje, że widz, będący zarazem miłośnikiem twórczości „Two-Gun Boba”, może się filmem zainteresować? Dwie kreacje aktorskie – Vincent D’Onofrio w roli Howard oraz Renee Zellweger jako Novalyne Price.

Weird Tales z "Królową Czarnego Wybrzeża". Ten numer czasopisma otrzymała Novalyne od Howarda.

Howard w wykonaniu D’Onofrio to nieśmiały chłopak z małej, teksańskiej miejscowości. Wysoki i barczysty mężczyzna, poznając Novalyne, jest rozczulająco zabawny. Stoi, miętosząc w ręku czapkę, patrzy gdzieś w bok, by wreszcie po prostu wyciągnąć rękę na powitanie. Cała mowa ciała przeczy stereotypowemu wyobrażeniu pisarza, który stworzył jednego z najbardziej męskich bohaterów fantasy oraz trenował boks i szermierkę. Novalyne była jedyną (złośliwi mogliby dodać: poza matką) miłością Howarda i widz wyraźnie może to odczuć, obserwując chłopięce zachowanie pisarza, z jednej strony niezgrabne, czasem żenujące, z innej urocze i pełne pasji. Z zachowaniem kontrastuje język, jakim posługuje się filmowy Howard, starając się stworzyć image twardego, pewnego siebie chłopaka z Teksasu. Widać to między innymi w poniższym dialogu. Bob i Novalyne, wracają z wycieczki, dziewczyna łapczywie pije wodę:

Bob: Christ Almighty, slow down, girl. If you were Mojave, I’d have to shoot you for wasting water.
Novalyne: You’d shoot your best girl for that?
Bob: I can’t help it. That’s the law of the desert.

Równie przekonująca jest postać Novalyne, młodej, lecz wykształconej dziewczyny, która traktuje Howarda jak autorytet pisarski, lecz jednocześnie dostrzega jego chłopięcość i niedojrzałość, bo co tu dużo mówić, film jest tak naprawdę opowieścią o nieprzystawalności marzyciela do otaczającego go świata. Kiedy panna Price mówi, iż chciałaby pisać o zwykłych ludziach ją otaczających, Howard odrzuca to, krytykuje, widząc w swoich bliźnich jedynie złe cechy: hipokryzję, małomiasteczkowość, brutalność, głupotę… Można by długo wymieniać.

Film zresztą (za pamiętnikami Price) podkreśla, iż problemy Howarda z otaczającym go światem były przyczyną tragicznego końca. Zbyt silny związek z ciężko chorą matką, głęboka wrażliwość, niedojrzałość doprowadziły do tego, że feralnego 11 czerwca 1936 roku pisarz przystawił do głowy rewolwer i pociągnął za spust. Paradoksalnie ta sama wrażliwość pewnie sprawiła, iż kreacje autorskie Howarda są tak przekonujące, pełne pasji, plastyczne.

W jednym tylko przypadku Howard stawał się swoimi bohaterami. Kiedy o nich opowiadał.  Nocna scena, kiedy Bob opisuje Novalyne Conana, jest po prostu fascynująca. Świetne aktorstwo D’Onofrio w pełni oddaje szaleństwo tworzenia, jakiemu poddawał się Howard. Tę samą pasję widać, gdy Howard pisze. Uderza w klawisze maszyny do pisania, niczym opętany spogląda na kartkę i głośno deklamuje, a w zasadzie skanduje to, co właśnie przeniósł na papier (w oby przypadkach pada cytat z „Zębów Gwahlura”).

Conan is the damnedest bastard there ever was...

Teksańskie krajobrazy: rzadkie gaje niskich drzew, falujące łany traw, pola kukurydzy, rzeka meandrująca w kanionie czynią dzieło Dana Irelanda atrakcyjnym od strony wizualnej. Sceneria dodaje autentyczności rozmowom bohaterów, pogłębia ich portret. Całość staje się nostalgiczna i refleksyjna.

Równie dobrze brzmi w filmie spokojna, delikatna muzyka autorstwa Hansa Zimmera i Harry’ego Gregsona-Williamsa (to przypadek, że tworzyli ścieżkę dźwiękową kompozytorzy znani z dość epickich brzmień?)

Film nie jest pozbawiony błędów merytorycznych. W jednej z rozmów z matką Howard dowiaduje się, że wydawca dzwonił do niego (przypominam, jest rok circa 1934):

Matka: Mr. Wright wanted to know if it was okay to give out your address to a Mr. Lovecraft? He said that he was a big fan of yours and wanted to write you.

Bob: H.P. Lovecraft?

Matka: Yes, I believe that was his name. The gentleman was from Rhode Island.

Bob: Well, Jesus, yes. Did you say yes?

Matka: Oh, yes. Of course I said yes.

Scena świetnie zagrana, przekonująca, nawet zabawna, niestety chyba niezbyt prawdziwa, skoro początek ożywionej korespondencji między dwoma gigantami „Weird Tales” datuje się na 1930 rok.

W żaden sposób jednak to nie umniejsza klasy filmu, który wypada polecić miłośnikowi twórczości Roberta E. Howarda.

TRAILER

HOWARD OPOWIADA O CONANIE

Reklamy

komentarzy 7

  1. W końcu obejrzałem – bardzo fajny i stonowany obraz. No i pozbawiony gównianych wtrętów Sprague de Campa o kompl. Edypa, etc.

  2. Bardzo zgrabna, udana recenzja.

    Przyznam się szczerze, że miewam kłopoty z obejrzeniem tego filmu. Sa momenty, kiedy mam ochotę wejść do Cross Plains i powiedzieć: „Excause me, Mr. Howard. May have a word with you, miss Price?”, a potem wygarnąć jej, jak jest nieodpowiedzialna i krótkowzroczna, nie potrafiąc zaopiekować się Bobem.

    Podobnie jak ty, zwróciłem uwagę na sceny pisania opowiadania i telefonu HPL-a, porównując je z kontekstem historycznym. Scena na polu kukurydzy jest powalająca, był moment, kiedy miałem wrażenie, że Howard rzuci się na Price.

  3. Musze sobie odswiezyc, bo dawno ten film widzialem. Ale scene z pisaniem pamietam, mocne.

  4. @ Jarl
    Czytałem jeden z tych artykułów de Campa. On tam odwołuje się do rozmowy ze swoim przyjacielem, lekarzem, z którym odwiedził cmentarz w Brownwood. Tam właśnie padają określenia okołoedypowe. Mocno z dupy, bo do takich ocen, to naprawdę trzeba długiej diagnozy i to raczej na żyjącym obiekcie a nie post factum.

    @ Paladyn
    Wiesz, ja odwrotnie. Czasem Boba bym pacnął w baniaka (o ile bym się nie bał, że odda:)) Ta dziewczyna sporo z siebie dała, ale on był zbyt niedojrzały. Tak po prostu.

    Scena przy kukurydzy wymiata:)

    @ Ramel
    Powtórz, koniecznie. Piękny film. W moim przypadku jest tak, ze inaczej odbieram opowiadania Boba.

    • A bo wiesz, ze Sprague de Campa taki psychoanalityk był, jak i pisarz (z całym szacunkiem dla jego wkładu w historię sztuki / archeologię). 😉

  5. Wiecie, jest jeszcze jedna rzecz, która mnie w tym filmie uwodzi. Krajobraz teksasu, Cross Plains, ten niewielki pokoik przerobiony z werandy, epoka zestawione z rozmachem wizji Ery Hyboryjskiej, jej głębi, realności, wdzięku.

  6. @ Paladyn
    Dokładnie, krajobrazy niesamowite. W jednym z artykułów de Camo (nie wiem, czy nie w tym, co się rozwodzi nad problemami psychicznymi REHa) wspomina, że zniknęły już te niewysokie gaje, pozostała w zasadzie preria (czy jak nazwać te pola traw)

    @ Jarl
    W sumie racja. Pisarsko mi osobiście średnio odpowiada. Jankes dla mnie to jakaś pomyłka. Przeróbki REHa się bronią, ale to nie raczej dzięki pióru de Campa.

    A książki historyczne to zupełnie inna kwestia, w końcu był akademikiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s