Puszcza Piktyjska – cz. 1

Jeszcze za czasów rządów króla Vilerusa, ładnych 20-30 lat przed wstąpieniem na tron Conana Wielkiego zwanego przez nienawistnych mu arystokratów Uzurpatorem, Aquilonia poczęła się dusić. Chciwa bogactw i dóbr szlachta rozparcelowała niemal całą ziemię, a uległy król Vilerus począł szukać posiadłości dla swoich łapczywych lenników poza granicami królestwa. Zorganizował armię z wiernych Gundermanów i przekroczył północną granicę. Słabe, cymmeryjskie klany zostały rozbite i wydawało się, że nic nie powstrzyma marszu pancernych legionów aquilońskiego króla. Przesunięto słupy graniczne, a królewscy kartografowie nanieśli niezbędne poprawki na mapach. W miejscu wiktorii powstał wielki fort – Venarium. Otoczony wysoką i mocną palisadą wydawał się niezdobytym.

Wszystko do czasu aż cymmeryjskie klany zdołały zjednoczyć się i w ciągu jednej nocy krwi i pożogi odrzucić Aquilończyków za dawną granicę. Z rzezi w Venarium ocaleli nieliczni, tysiące pikinierów gunderlandzkich padło w nocnej bitwie. Wśród szalonych wilków, którzy nocą przeszli palisadę znajdował się przyszły król Aquilonii – wówczas piętnastoletni Conan. Vilerus z odległego pałacu w Tarantii nie potrafił wyciągnąć nauki z upokarzającej porażki. Co prawda zrozumiał, iż szara, posępna kraina cymmeryjskich wilków leży poza jego zasięgiem, jednakże zwrócił się w stronę zachodniej granicy. Puszcza Piktyjska wciąż jest bardzo słabo znana, jednakże za czasów króla Vilerusa była prawdziwą białą plamą. O zamieszkującym puszczę ludzie wiedziano jeszcze mniej. Ot, pomalowane dzikusy z krzemienną bronią i prymitywną kulturą. Pomyłka ewolucji rozwinięta niewiele bardziej od małpoludów z zapomnianych legend. Co może być łatwiejszego od wygnania dzikusów z ich ziem? Ekspedycja aquilońska powtórzyła początkowe sukcesy cymmeryjskiej wyprawy. Jeźdźcy poitańscy i aquilońscy wspomagani przez bossońskich łuczników i gunderlandzkich pikinierów wyrugowały wojowniczy klan Jastrzębia z lewego brzegu Rzeki Gromu. Zniszczono większość piktyjskich osad, spalono święte gaje, zaczęto na potęgę trzebić lasy. Tak powstała Conawaga, dziś najstarsza z prowincji Zachodniej Marchii, jedyna, którą w pełni rządzą baronowie.

Przez kolejne kilkanaście lat eliminowano klan po klanie, szczep po szczepie: Jastrzębie, Kruki, Niedźwiedzie, Sowy czy Mangusty. Urzędnicy Vilerusa obejmowali we władanie kolejne prowincje: Oriskonie, Schohirę i wreszcie Conajoharę. Przeklętą prowincję, która wyznaczyła kres aquilońskich podbojów. To była ostatnia wyprawa Vilerusa. Ogromna armia przekroczyła Rzekę Gromu dotarła do Czarnej Rzeki, gdzie zbudowano Fort Tuscelan, graniczną fortecę mającą strzec interesów Aquilonii w tym rejonie. Choć ostrzegano, iż Piktowie nie pozwolą, by Conajohara niczym ostry grot wbijał się w ich ziemie, to nikt w Tarantii nie chciał słuchać. Ważne, że były nowe ziemie dla spragnionych bogactw notabli.

Po śmierci Vilerusa nowy, nieudolny król – Numedides wycofał armię z Zachodniej Marchii, zostawiając gubernatorowi Valannusowi ledwie kilkuset piechurów. Zjednoczone przez diabelskiego czarownika Zogar Saga piktyjskie plemiona runęły przez Czarną Rzekę . Padł Fort Tuscelan, z załogi przeżył tylko jeden człowiek. Zginęło wielu osadników, tylko część z nich zdołała przekroczyć Rzekę Gromu i schronić się w Velitrium – twierdzy na pograniczu Conawagi.

Dziś Conajohara znów należy do Piktów. Jedyny trakt zarósł, nawet ruiny skryły zarośla. Obecny król wstrzymał ekspansję Aquilonii na zachód, zarazem umacniając dotychczasowe zdobycze. Choć jego polityka nie znajduje zrozumienia u wielu arystokratów, to mieszkańcy Westermarcku w pełni ją wspierają. Życie na pograniczu jest wystarczająco ciężkie bez skazanych na niepowodzenie prób podboju ziem na prawym brzegu Rzeki Gromu. Piktowie nie zaprzestają ataków na osady kolonistów. Thandara wciąż pozostaje dziką krainą, w której bardziej ceni się miecz i topór od pługa. Dzicy regularnie przenikają z Małej Puszczy na teren Schohiry. W leśnych ostępach Oriskonie wciąż znajdują się osady piktyjskie, z których wraży wojownicy dokonują rajdów na wioski taurańskich osadników. A po drugiej stronie Rzeki Gromu drzemie potęga, pozornie uśpiona, chaotyczna, niezdolna do wspólnych działań. Co jeśli kolejny czarownik pokroju Zogar Saga zjednoczy pod sobą kilkanaście lub kilkadziesiąt szczepów? Nie bez kozery to nie Westermarck, lecz leżąca za nim Bossonia jest uważana przez otoczenie króla w Tarantii za przedmurze Aquilonii. W razie czego skromna armia Zachodniej Marchii może nie wystarczyć, by powstrzymać Piktów od utopienia pogranicza we krwi.

 

Reklamy

Jedna odpowiedź

  1. Puszcza Piktyjska – obowiązkowy punkt w podróży prawdziwego Cymeryjczyka 🙂 More.. Moooore!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s