Puszcza Piktyjska cz. 2 – Prowincje Westermarcku

Stary Vilerus nie był idiotą. Nim rozpuścił wici i zorganizował kolejną armię, wysłał do piktyjskich plemion misjonarzy Mitry. Jak łatwo się domyśleć łagodni kapłani dość szybko skończyli swój żywot w widowiskowy sposób pożarci przez przyzwane demony, rozczłonkowani przez pomalowane diabły z nadgranicznych wiosek, bywało, że spaleni żywcem. I o to chodziło chytremu lisowi z Tarantii, opancerzone legiony uderzyły z całą siłą i stanowczością, okrutnie rozprawiając się z plemionami zamieszkującymi tereny. W kilku walnych bitwach rozgromiono pospiesznie zawiązane konfederacje piktyjskie  i przesunięto granice aż po Rzekę Gromu. Tak powstał Westermarck.

Choć ziemie błyskawicznie zostały przekazane wybranym baronom, zausznikom Vilerusa, to realna władza arystokracji na pograniczu była dużo mniejsza niż w prowincjach centralnych. Autonomiczności osad, a nawet pojedynczych gospodarstw sprzyjały trudne warunki geograficzne. Zachodnia Marchia była gęstą puszczą poprzecinaną licznymi strumieniami i rzekami. Jeśli gdziekolwiek matecznik ustępował, to najczęściej nieprzebytym trzęsawiskom, tworzącym zdradliwy labirynt wysepek, moczarów, jezior i stawów. Władza arystokracji najczęściej rozciągała się i nadal rozciąga najczęściej ledwie kilka mil poza centrami prowincji. Te zresztą z rzadka były opuszczane przez baronów, głównie ze względu na szereg niebezpieczeństw czających się w mrocznych ostępach puszczy Zachodniej Marchii.

Minęło kilkanaście lat, w ciągu których wiele się zmieniło. W starych prowincjach (Conawaga, Schohira i Oriskonie) powstały nowe osady, nierzadko rozbudowując się do niewielkich, ufortyfikowanych miasteczek. Zbudowano trakty łączące forty i wojskowe posterunki, wytrzebiono lasy pod uprawę. Mimo iż nadal to niezbyt bezpieczny region i mieszkaniec Schohiry czy Conawagi wciąż pozostał twardym, prostym i surowym osadnikiem, Westermarck się ucywilizował. Choć po Conajoharze pozostało ledwie bolesne wspomnienie, to ocaleli z krwawej masakry sprzed trzech lat zamieszkali w dzikiej i niebezpiecznej Thandarze, dając nadzieję tamtejszym pogranicznikom na przetrwanie piktyjskich najazdów.

Dzisiaj Westermarck jest pasem ziem położonym nad Rzeką Gromu. Choć jego długość przekracza 700 mil, to w najszerszym miejscu liczy sobie 140, a w najwęższym ledwie 80 mil. Stare prowincje Marchii oddziela od Thandary 170 mil Małej Puszczy, obszaru nominalnie należącego do Aquilonii, lecz niezbadanego i wciąż zasiedlonego przez wojowniczych Piktów. To wszystko sprawia, iż tak naprawdę Westermarck jest prowincją niejednorodną gospodarczo (w miarę dostatnia Conawaga i po drugiej stronie uboga Thandara), demograficznie, a nawet klimatycznie. O ile na północy Oriskonie panuje surowy klimat charakterystyczny dla Cymerii, to Thandara jest ciepłą i wilgotną krainą, w której zimą raczej nie uświadczysz śniegu.

Z tych przyczyn klasyczny podział terytorialny Aquilonii, w którym prowincje dzielą się na baronie, w przypadku Westermarcku zyskał dodatkowe znaczenie. Każda z baronii, a tak naprawdę prowincji Marchii stanowi oddzielną krainę.

Conawaga

Najwcześniej zasiedlona prowincja Westermarcku do dziś pozostaje regionem Marchii, w którym arystokracja zachowała największe wpływy. Podczas rebelii króla Conana Conawaga rządzona przez barona Brocasa z Torh pozostała lojalna wobec Numedidesa. Choć Brocas odszedł w niepamięć krótko po koronacji Conana, to wciąż większość szlachty jest raczej przeciwna nowej władzy. Główną przyczyną jest powstrzymanie ekspansji na zachód przez nowego władcę Aquilonii.

Conawaga jest najgęściej zaludnioną  prowincją Marchii. To tutaj znajduje się największe miasto Westermarcku – Scandaga, liczące sobie ok. 3500 mieszkańców. Mieszkańcy większych osad żyją stosunkowo dostatnio, jak na warunki pogranicza składy kupieckie są pełne i oferują dość zróżnicowany towar. Bogatsi kupcy i szlachta sprowadza ze wschodu kamień, z którego stawia okazałe dwory a czasem i pałace. Szefowie faktorii spławiają drewno Rzeką Gromu, korzystając z zawartych traktatów z pobliskimi plemionami Piktów.

Pomniejsze wsie wciąż są ufortyfikowane, a im bliżej znajdują się Rzeki Gromu, tym częściej dochodzi do łupieżczych ataków Piktów z miejscowych szczepów Jastrzębia i Kruka. Mimo na traktach można spotkać zarówno kupców, patrole wojska, mieszkańców jak i nowych osadników przybywających do Conawagi.

Gubernatorem pozostaje lord Arrigus Barrabus, poplecznik dawnego barona Torh – Brocasa, pozostawiony na swoim stanowisku ze względu na to, że jest sprawnym rządcą. Przynajmniej w teorii wspiera go lord Marsiulius – Sędzia Scandagi odpowiadający przed samym królem Conanem, człowiek wykształcony i uczciwy, ale nieprzewidywalny.

Schohira

W przeciwieństwie do Conawagi Schohira wsparła Conana podczas wojny domowej. Miejscowy baron – Thasperas z Khormon poprowadził swój pułk, wsławiając się podczas walk z lojalistami. Arystokracja jest tu nieliczna, a większość mieszkańców sprzyja nowej władzy. Choć prowincja jest dość rozległa to liczy sobie ledwie 10 000 mieszkańców. Mimo jest niewiele mniej rozwinięta od bogatej Conawagi: trakty są dobrze utrzymane, fortyfikacje zadbane, a jedyne miasto – Coyaga, choć dużo mniejsze od Scandagi (ok. 1300 mieszkańców), to przecież zarządzane dobrze. Podczas wojny domowej baron Brocas z Torh okupował z wojskiem złożonym głównie z Conawagan wschodnią Schohirę w tym jej stolicę. Do dziś osadnicy ze Schohiry czują niechęć do swoich sąsiadów.

Mieszkańcy prowincji utrzymują się m.in. z handlu drewnem podobnie jak w Conawadze spławianym Rzeką Gromu do Poitanu a nawet Zingary. W miejsce wytrzebionych lasów

Gubernatorem Schohiry jest Jon, syn Storma, wykształcony i światły mężczyzna, znany jednocześnie jako doskonały taktyk oraz świetny zwiadowca. Kilka lat temu przebył Puszczę Piktyjską, docierając do granicy z Zingarą, gdzie wedle plotek odnalazł zaginione miasto. Jest całkowicie lojalny wobec barona Thasperasa oraz króla Conana.

Oriskonie

Oriskonie – kraina łagodnych wzgórz porośniętych gęstą puszczą. Najmniej zaludniona z trzech najstarszych prowincji Westermarcku. Walki, jakie toczyły się tutaj, należały do najkrwawszych w historii podboju Marchii. Do dziś ziemię tę znaczą liczne pobojowiska, szczególnie na obszarze Doliny Karihton, najżyźniejszego regionu prowincji, gdzie legiony aquilońskie starły się w krwawych bitwach z plemionami szczepu Kruka. Równie okrutnie walczono o ziemie szczepów Niedźwiedzia, Wilka czy Węża, które wygnane ze swoich ziem zasiedliły tereny w głębi Puszczy Piktyjskiej. Po dwu latach ciężkich walk obwołano powstanie Oriskonie (lub Oriskawny, jak wymawiają tę nazwę osadnicy z północy). Do dziś jest to prowincja, gdzie bardzo łatwo o atak ze strony Piktów – plemion mieszkających za Rzeką Gromu lub niedobitków szczepów z Oriskonie zamieszkujących teraz niezbadane ostępy leśne w prowincji (głównie Mangust słynących z doskonałych łuczników).

Podczas wojny domowej osadnicy stanęli po stronie Conana i wygnali wiernego Numedidesowi gubernatora. Po wstąpieniu na tron Conan obdarował tytułem barona Flaviusa, a gubernatorem lorda Glyco. Obaj są weteranami walk w Conajoharze, doświadczonymi żołnierzami i wodzami szanowanymi przez osadników i pograniczników. Lord Glyco zdołał odbudować siły zbrojne Oriskonie na zwiadowców rekrutując Piktów z niedobitków szczepu Sonhatsi (Czarnej Kaczki).

Poważniejsze prace mające na celu rozwój prowincji rozpoczęły się dopiero po wstąpieniu Conana na tron, czyli rok temu. Król pozwolił baronowi Flaviusowi na rozporządzanie ziemią, a ów zaczął sprowadzać osadników, którzy zaczęli nadciągać w wielkiej liczbie głównie z sąsiedniego Tauranu. Na masową skalę rozpoczął się wyręb puszczy pod pola uprawne, zbudowano pierwszy fort i kilka wież obserwacyjnych nad Rzeką Gromu, otwarto kilka faktorii handlowych. W chwili obecnej Oriskonie to kraina wielkich nadziei i równie dużego ryzyka. Ziemia jest tu tania (a nad Rzeką Gromu wręcz darmowa) i żyzna, materiału budowlanego w bród, lasy są pełne zwierzyny. Jednocześnie żaden z osadników nie ma pewności, czy nie obudzi go opętańczy wrzask atakujących Piktów lub pożoga. Kupiec może za niską cenę kupić od traperów bobrze skóry, ale nie ma pewności, czy wywiezie je z Westermarcku, by sprzedać z wielkim zyskiem w centralnych prowincjach.

Oriskonie słynie także z wielu miejsc uznawanych przez Piktów za święte: kopców grzebalnych, błogosławionych gajów etc.

Thandara

Najmłodsza prowincja Marchii i najbardziej prymitywna. Panują tu iście pionierskie warunki, w zasadzie niczym się nie różni od ziem położonych po drugiej stronie Rzeki Gromu. Wyręb lasu jest sporadyczny i na małą skalę, jedyny trakt jest wąską, ubitą ścieżką wijącą się pomiędzy gigantycznymi drzewami pamiętającymi czasy, gdy Hyborejczycy dopiero zakładali swoje pierwsze królestwa. Głównym i jedynym ośrodkiem władzy jest Fort Thandara położony w widłach Rzeki Gromu i Rumaka. Poza tym nie ma tu wsi czy miast. Ludzie mieszkają w farmach zamienionych w niewielkie forty. Nie ma magazynów, sklepów czy faktorii, nieliczni kupcy sporadycznie docierają do Thandary. Dlatego tutejsi mieszkańcy muszą być całkowicie samowystarczalni.

Thandara jest jedyną prowincją Aquilonii, w której nie ma gubernatora czy barona. Trudno powiedzieć, czy to swoista nagroda za to, że Thandarczycy jako jedni z pierwszych wsparli Conana w walce o królewski tron. Dość rzec, iż najwyższym urzędnikiem królewskim jest dowódca wojsk w Forcie Thandara – kapitan Brant syn Drago, którego w rządach wspiera rada oficerów. Siły zbrojne prowincji w większości składają się z tzw. rangerów – strażników leśnych, którzy choć nie liczni, to są doskonale przygotowani do walki w ciężkich warunkach Westermarcku.

Głównym problemem prowincji są rzecz jasna Piktowie, którzy nie ustają w wysiłkach, by wyrżnąć mieszkańców tej krainy. Szczepy Pantery, Aligatora i Wydry przekraczają Rzekę Gromu lub uderzają z obszaru Małej Puszczy, niosąc śmierć i pożogę. Nie ma mowy o żadnych traktatach pokojowych czy choćby zawieszeniu broni. Tutaj wojna trwa, odkąd Aquilończycy przybyli. Choć nie brakuje osadników, bo ziemi jest sporo i nikt nie chce nawet za nią złamanego miedziaka, to ciągłe walki sprawiają, że w Thandarze mieszka ledwie 3-4 tysiące ludzi.

Materiał w dużej mierze oparty na dodatku do D20 Conan – Across the Thunder River.
Reklamy

Jedna odpowiedź

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s