Evernight – jezioro DżubDżub (raport cz. 2)

Drużyna: Las Maquinas de la Muerte

Mirabella (Ata) – wojownicza półefka (dziedzictwo ludzkie), mistrzyni miecza, szabli i ciętego języka. Wredne toto niemożebnie. Posiadaczka nieoficjalnej zawady: ‚Kuva, znowu mam najniższą kartę inicjatywy!”

Dalajlana (Madzia) – Elfia czarodziejka kształcona w Kos, miotacz magicznych pocisków i posiadaczka dwuręcznego, okutego kija. Właścicielka Chojraka – bojowego brygara. Pechowiec i tania heroina z nawykiem do skubania czyichś ubrań i poprawiania kołnierzyków.

Cavas (Damian) – Rosły człowiek posługujący się w walce rapierem i lewakiem. Ostatnio, rozpaczający nad kiepską skutecznością rapiera, właściciel krasnoludzkiego młota bojowego.

Gorgang (Kamil) – Półork-operator dwuręczniaka. Krwiożerczy prostak o niemiłej aparycji. Pseudonim „Wirnik”, „”Helikopter” ze względu na skłonność do „zamaszystych cięć” espadonem.

Zong Zębatka (Pablo) – Jednonogi, przygłuchy krasnoludzki rusznikarz obwieszony patronami. Chciwy niczym Szkot z poznańskiego. Tzw. „Dziadek”.

Edric „Edi” Godspike (Jaro)  – Człowiek, złodziej, który póki co dość nieporadnie próbuje wejść w posiadanie rzeczy, które do niego nie należą.

Fart „Fuks” Funterfale (Maro) – Niziołek, kolejny złodziej i nożownik, który powinien mieć ksywę „Ale co?” Obwieszony nożami obwieś i utracjusz.

gościnnie

Chojrak – brygar bojowy Dalajlany, wyjątkowo oszczędzany w boju (no co?! on nie jest Figurą!) Odważny niczym Scooby-doo.

Sezon 1 – Odcinek 2 Tajemnica jeziora Dżubdżub (c.d.)

Walka z goblinami skończyła się walnym zwycięstwem bohaterów. Gobliny poległy, dwa zielonkawe stworki wpadły w niewolę. Poza tym słońce nadal miło przygrzewało, wiaterek muskał delikatnie skórę herosów, od strony lasu dobiegał delikatny, miły nozdrzom zapach. Klasyczna sielanka we władztwie Solariona.

Herosi sprawnie przystąpili do przesłuchania ocalałych goblinków. W sumie dowiedzieli się niewiele. Poza informacją, ze coś ((krasnoludy? smoki?) wygoniło brudasów z ich jaskiń i zmusiło do zamieszkania w fuj-lesie, poznali imię króla (Grubnutz) oraz fakt, iż jaskinie prowadzą aż do podziemnego brzegu jeziora.

Sprawę goblinów herosi zostawili sobie na później, skupiwszy się pierwej na upolowaniu Czarnego Lewiatana. Do sprawy zabrali się z charakterystyczną dla siebie przemyślnością. Łowy na wielką rybą planowano przeprowadzić z trzech łodzi. W największej wraz z kilkuosobową załogą miała znajdować się zaimprowizowana przez Zonga wielka bomba, na którą zużył całe swoje zapasy prochu. Z braku lontu drużyna zdecydowała się zrealizować dość ryzykowny plan. Bombę, owinięta w nasączone olejem skóry i szmaty, miano podpalić rozżarzonymi węglami w momencie ataku Lewiatana, a następnie ewakuować się wpław z łodzi.

Mirabella (do Zonga): Umiesz robić bomby?

MG: Wiesz, z jakiegoś powodu nie ma jednej nogi i jest przygłuchy.

Gorgang: Jedną już zrobił.

W połowie dnia, po kilkugodzinnych przygotowaniach gros drużyny (na brzegu pozostała tylko Mirabelka i Gorgang) wyruszyła na jezioro w centralnej łodzi (z bombą) znajdował się Edi, Fart i Dalajlana, w pozostałych Zong i Cavas z przygotowanymi wcześniej pustymi beczkami i harpunami. Tak rozpoczęta wyprawa miała zdecydowanie nieprzewidziany przebieg. Na oczach całej populacji wioski Dżub, zgromadzonej na brzegu herosi dali pokaz swych niebanalnych umiejętności.

Dalajlana siadła do wioseł, oparłszy wcześniej swój okuty kostur o burtę. Ten w pewnym momencie zsunął się. Elfka chciała go złapać, co zresztą zgrabnie uczyniła, jednocześnie potrącając cebrzyk z rozżarzonymi węglami, które potoczyły się po pokładzie w kierunku bomby. Nasączone oliwą skóry błyskawicznie zajęły się ogniem. Nagle pobladły Fart spojrzał na leżącą obok niego bombę, a potem wyskoczył za burtę. Bomba niebezpiecznie dymiła się. Edi chwycił ją i wyrzucił do wody w ślad za niziołkiem. Chwilę potem ładunek eksplodował z ogłuszającym hukiem. Fart, wrzeszcząc wyleciał w powietrze wraz z hektolitrami wody i dziesiątkami ryb. Po chwili woda i ryby spadły, a chwilę później nieziołek. Po tym pokazie potęgi pierwszej bomby głębinowej zapadła cisza. Zong i Cavas patrzyli się w szoku to na łódź z zażenowaną Dalajlaną, to na ryby pływające do góry brzuchem, to na taplającego się w wodzie Farta.

Cavas próbuje natrząsać się z Gorganga i jego rodziny.

Gorgang: Ktoś chce wpierdol? Kontynuujmy wątek.

Wtedy zaatakował Lewiatan. Uderzył od boku w łódź Cavasa. Wojownik w ostatniej chwili wyskoczył za burtę, w locie ciął rybę, jednak nie przebił pancernej skóry potwora. Lewiatan znikł równie szybko co się pojawił.

Kilka minut później bohaterowie na dwu łodziach dopłynęli do brzegu, gdzie przywitały ich pytające i nieco rozczarowane spojrzenia wieśniaków.

Cały proch szlag trafił, podobnie zresztą jak i nadęte ego drużyny Maszyn Śmierci. Pozostało zająć się sprawą goblinów (nie obyło się przy tym bez dyskusji, bowiem część drużyny nie bardzo kwapiła się do łażenia po jakichś jaskiniach). Cavas wraz z Mirabellą poszli tropem wypuszczonych wcześniej gobbosów i po ok. godzinie wędrówki przez gęsty i wilgotny las doprowadzili pozostałych bohaterów do osady wygnańców położonej pomiędzy wielkimi, skalnymi grzybami.

Rozmowy z królem goblinów były dość owocne. Grubnutz wskazał herosom drogę do jaskiń, które opanowały krasnoludy. Herosi zgodzili się odzyskać je, by zieloni mogli wrócić na swoje śmieci i przestać niepokoić wieśniaków z Dżub. Przy okazji Ediego i Farta zaciekawił magiczny sztylet (lśniący błękitnym światłem) dzierżony przez króla goblinów.

Obaj złodzieje chcieli razem wyruszyć po to trofeum, a po dyskusji z resztą bohaterów nizioł strzelił focha i pozostał z drużyną. Co innego Edi, który nocą przekradł się pod obozowisko goblinów. Niestety wykryty przez wargów, musiał podwinąć ogon i zwiewać. Co prawda ucieczka przerodziła się w walkę, ale ostatecznie złodziej oderwał się od przeciwników i, podrapany i ubłocony, powrócił do swoich.

Fart przekonuje pozostałych, że musi ukraść sztylet królowi goblinów.

Fart: Wiecie, jak ja go nie dygnę, to Edi go pierdolnie. Sami rozumiecie, związki zawodowe wymuszają…

Rankiem drużyna wyruszyła do Jaskiń Goblinów. Wejście do nich okazało się być strzeżone przez krasnoludzkiego strażnika z dzwonem zawieszonym na kiju. Fart sprawnie podkradł się do wroga i z kilku metrów rzucił go nożem w grdykę. Wojownik padł martwy, podobnie jak dzwon, który dodatkowo stoczył się po zboczu, przeraźliwie hałasując. Efekt zaskoczenia szlag trafił.

MG: Widzicie krasnoludzkiego strażnika. Szeroka pierś, młot w łapie, w drugiej dzwonek na kiju. Rosły skurczybyk.

Mirabella (wskazując na Zonga): Jak nasz?

Gorgang: Gorzej, ma dwie nogi.

Mimo to herosi zagłębili się w korytarze, by w pierwszej z komnat zetrzeć się z dziesiątką krasnoludzkich, najemnych zbirów. Choć Los Maquinas wpadli w zasadzkę, większe umiejętności w miarę szybko pozwoliły im uzyskać przewagę nad doświadczonym przeciwnikiem. Krasnoludy zdołały poranić bohaterów, ale sami po długiej walce padli ciężko ranni lub martwi. Niewątpliwie wykazał się tutaj Gorgang, masakrując mieczem dwuręcznym kilku przeciwników, Dalajlana – rozbijająca obronę magicznymi pociskami, również Fart – wspinając się po stalaktytach, skutecznie zajął krasnoludzkich kuszników, rażąc ich rzucanymi nożami.

Po walce herosi oddali się wesołemu łupieniu, Mirabelce udało się znaleźć w komnacie Grubnutza magiczne buciki (z dzwoneczkami!) dla niziołka podnoszące umiejętności cichego poruszania się. Otrzymał je Fart.

Fart otrzymuje Buty Skradactwa Stosowanego.

Gorgang (do Mirabelki): Nie dawaj mu tego, bo już zupełnie bezkarnie będzie nas opierdalał.

W norze szamana Cavas znalazł magiczny eliksir leczenie zapewne przyrządzony jeszcze przez Sa Karanów.

A Zong… No cóż, Zong odkrył, iż gobliny swego czasu zablokowały dostęp do jednej z komnat zbitą masą ekskrementów, skał i innych, nieustalonych składników. Po kilku godzinach roboty przebił się do odciętej komnaty, której podłogę dzieliła głęboka rozpadlina skalna. Ledwo ciekawski Zong podlazł do tejże, komnata zarwała się i jednonogi krasnolud wylądował kilka metrów niżej w gęstej, lepkiej, pajęczej sieci. Głośny klekot oznajmił, że ośmionodzy, gigantyczni mieszkańcy już zbliżają się do prezenciku, który sam wpadł im w sieć.

Po tym, jak w pajęczej sieci wylądował Zong, Mirabella i Gorgang.

Fart: Kurde, pająk nie wiek, od kogo zacząć. Stary pryk, dupka czy półork… Wyciąga choinkę, bo myśli, że już są święta.

Rzecz jasna pozostali na ratunek Zongowi. Pierwsza do dziury wskoczyła Mirabella i po pechowym rzucie też utknęła w sieci. Potem rzucił się do środka Gorgang… I ponownie, fatalny rzut oznaczał, że mężny choć przygłupi półork zawisł unieruchomiony.

Pozostałym jednak udało się zabić pająki (głównie z broni dystansowej).

Mirabella próbowała uleczyć Cavasa. Snake eyes i Cavas miast wyzdrowieć dorabia się kolejnej rany. Pozostali ranni:

Edi: Wiesz, oddam ci  tę dychę, którą jestem ci winien.

Fart: Ja się sam wyliżę.

W tym czasie Ediemu udało się znaleźć ukryte drzwi prowadzące na długie, kilkusetmetrowe schody schodzące w głąb góry. Tymiż schodami Edric dotarł do podziemnej przystani, gdzie przy brzegu cumował Czarny Lewiatan! A raczej antyczny wehikuł podwodny skonstruowany na wzór wielkiej ryby. Wokół krzątały się krasnoludy, w tym bracia Axenhander (później rozpoznani przez Zonga) – inżynier i wojownik, a zarazem przywódca całej bandy.

Dzięki rozpoznaniu Ediego drużynie udało się ustalić plan działania. Atak rozpoczął Fart, który przekradł się w okolice prycz, na których spało trzech krasnoludzkich wojowników. Nim towarzysze niziołka wpadli do komnaty, złodziejowi udało się wyeliminować dwu śpiących.

Walka potoczyła się dokładnie wedle myśli bohaterów, choć ponownie nie brakowało rannych, to ostatecznie przywódca bandy padł, a herosi nie tylko weszli w posiadanie Czarnego Lewiatana (i małej, zielonej kulki mocy, którą szybko wymontowała Dalajlana:)), ale też zdołali uwolnić kilku ocalałych z ataków Lewiatana mieszkańców wioski Dżub.

Tak oto dzielni choć niemożebnie chciwi herosi o krok zbliżyli się sławą do legendarnych Siedmiorga.

Podsumowanie działalności Chojraka.

MG: To taki Scooby-doo. Jak wyjdzie mu test na Spostrzegawczość to wam pokaże łapami kogo widział. Może dorobi się Wehikułu Tajemnic.

Fart: On się nawet karty szczepień nie dorobił.

UWAGI:

1. Mam wrażenie, że Evernight zaczyna pokazywać pazuryra. Świat jest tak cudownie piękny i kiczowaty, że aż się chce w nim być herosem :). Dzięki za grę, znowu się świetnie bawiłem.

2. Przypominam, że niektórzy mi zalegają z materiałami do postaci. Jakieś Pawły, Aty i Damainy. Ruszcie z łaski swojej swe cztery litery, albo sam stworzę szczegóły (dajcie mi tę szansę, pliiiiz).

3. Następna sesja, zaczynamy od rozwinięć postaci.

Advertisements

komentarze 3

  1. fajnie było ,mam pomysł na Przewagę dla gorganga http://www.youtube.com/watch?v=fbJyZ4eDkIs

  2. Te gobliny oszukały nas że tam nie potworów. Myślę że może warto by tam wrócić i kazać im zapłacić za robotę.Ten nóż się ładnie świeci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s