Evernight – Przytulna przystań w dziewczynach Nancy (raport cz. 7)

Drużyna: Las Maquinas de la Muerte

Mirabella (Ata) – wojownicza półefka (dziedzictwo ludzkie), mistrzyni miecza, szabli i ciętego języka. Wredne toto niemożebnie.  Od czasu spotkania z rodem Lanów dość nieufna. Mistrzyni miecza a teraz zabójczyni upiornego węża – Seta.

Dalajlana (Madzia) – Elfia czarodziejka kształcona w Kos, miotacz magicznych pocisków i posiadaczka dwuręcznego, okutego kija. Ex-właścicielka Chojraka – bojowego brygara. Przynosząca pecha heroina z nawykiem do skubania czyichś ubrań i poprawiania kołnierzyków. Jak się okazało zwie się Dalai z rodu Lanów. Paskudnego rodu, należy dodać. Być może przyszła dziewczyna Fulka de Lorche :) .

Gorgang de Loxlyn (Kamil) – Półork-operator dwuręczniaka. Krwiożerczy prostak o niemiłej aparycji. Pseudonim „Wirnik”, „”Helikopter” (czasem „Helikopter w ogniu”:) ze względu na skłonność do „zamaszystych cięć” espadonem. Jak zamyka przyłbicę od hełmu, ma +2 do Charyzmy:) .

Edric „Edi” Godspike (Jaro)  – Człowiek, amoralny złodziej bez jakichkolwiek zahamowań. Nieudaczny kochanek uciekający przed przyszłym teściem i żoną. Nie cofnie się przed okradzeniem dziecka, muzeum czy rycerza! Wannabe hero, który równie łatwo pada, co masakruje jednym ciosem demoniczne węże.

Cavas (Damian) – Rosły człowiek posługujący się w walce włócznią (choć w rapierze i lewaku się specjalizował). Urodzony szwendacz stawiający nieudolny opór próbującym go uwieść kur… dziewczętom.

Fart „Fuks” Funterfale (Maro) – Niziołek, kolejny złodziej i nożownik, który powinien mieć ksywę „Ale co?” Obwieszony nożami obwieś, utracjusz i amoralny łupieżca. Miłośnik wielkich kobiet, dzielny zwiadowca, który zawsze właduje się w coś paskudnego.

Tym razem nieobecny był Zong. Cóż, praca.

Edi, ulubieniec kobiet, wzbudza wyraźną niechęć drużyny.

Dalajlana: Pewnie już ma kiłę.

Gorgang: To kiła ma Ediego.

Fuks: Narodowy Rezerwuar Chorób Wenerycznych.

Po pokonaniu Norgruga Las Maquinas wydostali się z kompleksu i po kilku dniach dotarli do Loxlyn, gdzie czekał już na nich baron. Na wieść, iż zagrożenie ze strony orków przestało istnieć, wuj Gorganga wydał kilkudniową ucztę na cześć herosów, na której potwierdził, że bohaterski półork został przyjęty do rodu.

W ciągu tych kilku dni bohaterowie poszwendali się po okolicy i samym grodzie barona de Loxlyna. Dalai zebrała przy tym garść plotek, z których wynikało, że wciąż jest sporo roboty dla najpierwszych spośród drugiej ligi. M.in. uciekł gdzieś kotek córki króla Kadena, księżniczki Rayny, a konkretnie zaginął na czubku drzewa. A to znowu mawiano, że Biblioteki Solariona w Królewskim Porcie zginęła jakaś ważna księga. Poza tym baron zachęcał Machiny, by udały się do Czerwonych Moczar, którymi rządzi daleki kuzyn Loxlyna – lord Gugh. Ponoć skradziono mu magiczny miecz…

Ostatecznie drużyna wyruszyła do Królewskiego Portu. Tam okazało się, że ich walki z orkami nie przeszły niezauważone. Byli rozpoznawani! Może nie tak jak Siedmioro, ale zawsze!

W Srebrnym Cieniu Maszyny sprawdziły rankingi (ponowny skok w górę!) oraz Tablicę Ogłoszeń, na której widniało osiem misji. Część z nich nie przypadło do gustu, część jednak aż nadto. Drużynowe panie optowały za zadaniem uratowania kotka księżniczki (który okazał się być wściekłym, 600-kilowym smilodonem), ale panowie… Panowie to inna śpiewka i wreszcie panie musiały ustąpić, bowiem:

„U Nancy” poszukuje grupy bohaterów do ochrony tawerny przed ‚ochroną’. Praca łatwa, zapewniamy dach nad głową, wikt i opierunek na miejscu oraz zniżkę na usługi Violet i koleżanek. Pierwsze piwo dziennie gratis, resztę odliczymy od rachunku. Ulica portowa, pytać o Nancy”

Negocjacje a propos wyboru misji. Padają różne argumenty.

Fuks (o tawernie Nancy): Nie wiem jak wy, ale ja jestem za tymi kurwistrzałami.

Dalajlana: A może zajmiemy się tym kotkiem?

Fuks: Ja się wolę zająć kotkiem Violetki.

Wciąż trwa dyskusja na temat wyboru misji. Dziewczyny optują za kotem.

Dalai: A może kotek będzie łagodny?

Gorgang: A wiesz co potem powiedzą? Że nam kot wpierdolił.

Sezon 1 – Odcinek 7 Cudowne dzierlatki od Nancy

Tawerna Nancy, a w zasadzie zamtuz na niezłym (iście ewernajtowym) poziomie. Pardon my french, ale sesja i tak była 18+.

Wreszcie pada decyzja. Jest osiem misji do wyboru. Rzut kostką:

Mira: Okręty Oli Very wypadły.

Gorgang: Wydaję fuksa, powtarzamy!

Fuks (rozżalony): Ale u Nancy też będzie walić starym okrętem.

Nancy okazała się być klasyczną kocicą (cougar, jak to mawiają za dużym morzem) tudzież MILFem z ładną buzią i burzą blond loków. Równie atrakcyjne były pozostałe dziewczyny Nancy, wśród których nie brakowało Mimi – krągłej niziołki czy Violet – rudej piękności.

A samo zadanie nie wydawało się trudne. Ponoć od pewnego czasu Nancy niepokoili silnoręcy z gangu Dokerów z Portu Południowego. Osiłki o łysych głowach, w białych koszulach i szelkach co jakiś czas nachodzili dziewczęta, żądając haraczu.

Herosi do wieczora nie tylko poznali zakamarki samej tawerny, piętrowego, ładnego budynku z malowanego drewna. Równie dobrze eksplorowali zakamarki mieszkanek tegoż przybytku. Wreszcie koło północy obserwujący teren wokół tawerny zwiadowcy drużyny donieśli, ze do knajpy zbliża się trzech osiłków z gangu Dokerów.

Z tą trójką poradzono sobie bez większego trudu, a następnie w piwnicy przesłuchano. Pierwszy problem pojawił się wtedy, gdy jeden z gangerów pękł podczas „przesłuchania” i już miał wyjawić, dlaczego gang zawziął się na Nancy. Nagle zachłysnął się, wyprężył i rzygnął własną krwią, a potem skonał. Wyraźnie ktoś tu się bawił złowrogą magią.

Pozostałą dwójkę BG wypuścili, a ich tropem ruszył Fuks. Dokerzy doprowadzili go do swej bazy znajdującej się oczywiście w dokach położonych w portowych slumsach. Sam gang liczył kilkudziesięcoiu członków nad podziw dobrze wyposażonych w broń (miecze, ale także pistolety i muszkiety).

Fuksowi udało się przekraść między strażami i wdrapać na dach magazynu, gdzie znajdowała się baza gangu. Okazało się, że Dokerami steruje ktoś z zewnątrz: złowroga persona w czarnych szatach i kapturze zaciągniętym na głowę. Na oczach ukrytego Fuksa ów diabelec zabił obu gangerów czarną magią, a następnie wydał rozkaz ataku na tawernę.

Fuks przed wycofaniem się rzucił perfekcyjnie nożem i przeciął skórzane troczki przytrzymujące kaptur. Ów spadł, odsłaniając wężowy łeb. Czarownik nie był człowiekiem, lecz przerażającym wężoludem! Niziołek mało nie przypłacił swego czynu życiem, bowiem potężny czar wściekłego czarnoksiężnika rozerwał dach magazynu i Fuks spadł na ziemię. Choć potłukł się dotkliwie udało mu się umknąć pogoni.

Grubo po północy wpadł do tawerny, gdzie ostrzegł pozostałych przed atakiem.

Dyskusja o jednym z NPCów

Ktoś (chyba Dalai): To 100-procentowy człowiek, jak alkohol.

MG: A ty 100-procentowy elf, jak jogurt.

Dalai: Przynajmniej mam żywą kulturę.

Fuks: To Edi ma.

Tymczasem w tawernie Nancy wyjawiła, o co tak naprawdę chodzi Dokerom i ich tajemniczemu przywódcy. Ponoć 20 lat wcześniej kupiła ziemię pod knajpę od tajemniczego mężczyzny. Kupiła niemal za bezcen, bowiem pod tawerną uwięzione było starożytne, okrutne i  bluźniercze stworzenie żyjące w Waluzji eony przed ludźmi. Odtąd tawerna Nancy była swoistą pieczęcią utrzymującą to COŚ w niewoli. Dokerzy na polecenie swego pana chcieli dostępu do piwnic i podziemi tawerny, na co Nancy się nie zgadzała.

Fuks podczas pobytu w tawernie w zasadzie tylko o dupach myśli.

Edi: Ej, przyszedłeś tu pracować!

Fuks (rozmarzony): Oj, będę tyrać po godzinach!

Teraz wężolud nie zamierzał czekać. Ledwo Fuks wpadł do tawerny Dokerzy zasypali przybytek Nancy kulami z muszkietów i pistoletów, a po przygotowaniu nastąpił atak. Kilkudziesięciu gangerów falami atakowało tawernę z obu stron. Siedmiu herosów odpierało atak za atakiem. Gorgang zamaszystymi cięciami masakrował atakujących, Fuks obrzucał przeciwników nożami z górnego piętra, poleciały też improwizowane bomby zapalające i czary Dalajlany, które spopieliły pierwszą falę gangerów, którzy próbowali się dostać do knajpy tylnym wejściem przez ogród. Kolejna fala jednak wdarła się do tawerny. Cavas i Mirabella stawili jej czoła, jednak przewaga wroga była na tyle wielka, że nasi bohaterowie dość szybko zostali ranni. Z przodu tymczasem wężolud zaczął odprawiać jakiś rytuał. Na niebie gwiazdy zaczęły się układać w skrzącą się trupim światłem linię, a wokół tawerny rozjarzyła się blada poświata. Gorgang zdecydował się wyjść przed karczmę, by dopaść czarnoksiężnika, który w międzyczasie ożywił kilku zdekapitowanych przez półorka Dokerów. Jakby nie było dość atakujących Dokerów i zombie, nagle tawerna się zakołysała, potem zadrżała. Ewidentnie czary wężoluda powoli zrywały magiczną pieczęć. COŚ się budziło!

W tym czasie większość bohaterów była przynajmniej ranna. Edi mało nie padł, odpierając atak kilku nieumarłych. Gorgang z Dalai i Fuksem wybiegli przed karczm. Niziołek chwilę potem legł powalony strzałem z muszkietu. Mimo to wróg poniósł straszliwe straty. Ledwie kilku Dokerów osłaniało czarnoksiężnika. W czasie kiedy półork i Dalai przedzierali się w kierunku wężoluda, a Mirabella dzielnie osłaniała ich działania. Kiedy Cavas walczył w ruinach karczmy z zombie, a ranny Edi ewakuował z piwnic tawerny ukryte tam dziewczęta Nancy ze swą szefową, stało się to, co musiało nastąpić. Rytuał dobiegł końca, gwiazdy ułożyły się w porządku, a tawerna nieco zapadła. W piwnicy zarwała się podłoga, odsłoniwszy bezdenną otchłań, z której z ogromną prędkością zaczęło się coś wyłaniać!

Z otchłani wyłania się potwór.

Mirabella: To ten, jak mu tam… Obciągacz?

MG (zdegustowany): Połykacz.

Szczęśliwie rytuał osłabił potężnie maga, toteż herosom udało się go pokonać, a Dokerzy, widząc śmierć przerażającego stwora, umknęli. W ostatniej chwili, bowiem nagle dach tawerny rozpadł się, ukazując wielkie, wężowe sploty upiornego węża  Seta! Ogromny łeb, mackowate odnóża, łuski i smród zgnilizny dopełniał wszystkiego. Monstrum wznosiło się na kilkanaście metrów ponad bohaterami. Początkowo Dalai i Fuks (który okazał się jednak nie być wyeliminowany, lecz „zaledwie” ciężko ranny) wpadli w panikę. Pozostali jednak stanęli do walki z przywołanym Setem.

Monstrum zostało ostatecznie pokonane po zażartej walce. Wpierw Gorgang powstrzymał atak Seta i potężnym cięciem zdezorientował go. Potem magiczna szabla Ediego znalazła słaby punkt w korpusie węża. Złodziej niczym natchniony oburącz uderzył, bryznęła krew, a ostrze borni Ediego rozpaliło się magicznym ogniem. Walcząca dwoma mieczami Mira dobiła ostatecznie stwora, który zwyczajnie osunął się do otchłani, z której wcześniej wychynął.

Choć nie zginęła Nancy ani żadna z dziewcząt, to przecież tawerna była w gruzach. Herosi wspaniałomyślnie nie tylko nie przyjęli zapłaty od kobiety, ale nawet sami dali jej kilkanaście setek słońc, by ta mogła odbudować knajpę, w której od teraz Las Maquinas de la Muerte zawsze znajdą swoją przystań.

UWAGI:

1. Za tydzień nie ma Marka. W takim razie przygotowuję wyprawę po kotka, tak? Pisać, jeśli ktoś ma inną propozycję.

2. Potem przygoda z zaginionym mieczem Lorda Gugha?

3. Przypomnijcie mi o punktach Sławy dla Drużyny. Jaro, zakosiłeś chyba kartę ekipy.

Reklamy

Komentarzy 6

  1. Było fajnie , tylko rzuty mi kiepsko wychodziły !

    Dlaczego my ,stara szkoła RPG jesteśmy zręczniejsi ,silniejsi ,mamy więcej wyobraźni i wogóle jesteśmy the best ? (gracze ,MG42)?

  2. Ale pitolisz. Które źle? Pod sam koniec. A wcześniej jedno zamaszyste cięcie i 5ciu Dokerów poszło w piach. Podbipięta właśnie jebnął mieczem o ziemię i pobiegł z płaczem do domu :).

    A Zabawy Jasia … Win! 🙂 Posmarkałem się.

  3. Zabiła Seta bo co bo sama tego chciałam…a sesja supppeeerrr ogólnie to ja się już tu zadomowiłam, ja zostaje na dłużej w tym świecie …pograjmy dłużnej co:D tak słodko jest a my tacy nieuczesani.
    Rysunek o mamo brzuch mnie rozbolał ze śmiechu :D:D

  4. Może być misja z kotkiem. A karty nie zakosiłem tylko została na stole ;p

  5. Misja z kotkiem. To chyba oczywiste. Teraz coś dla kobiet, dla odmiany :]
    I muszę się przyłączyć do zdania Atki, że świat Evernight bardzo mi podszedł i chętnie bym sobie jeszcze po nim pobuszowałam. W końcu mam cel – znaleźć wejście w zaświaty i wyciągnąć Chojraczka z powrotem na ziemię. 😉

  6. No to jeszcze troszkę pogramy:0.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s