Evernight – wielce żałosny smok! (cz. 9)

Drużyna: Las Maquinas de la Muerte

Mirabella (Ata) – wojownicza półefka (dziedzictwo ludzkie), mistrzyni miecza, szabli i ciętego języka. Wredne toto niemożebnie.  Od czasu spotkania z rodem Lanów dość nieufna. Mistrzyni miecza a teraz zabójczyni upiornego węża – Seta.

Dalajlana (Madzia) – Elfia czarodziejka kształcona w Kos, miotacz magicznych pocisków i posiadaczka dwuręcznego, okutego kija. Ex-właścicielka Chojraka – bojowego brygara. Przynosząca pecha heroina z nawykiem do skubania czyichś ubrań i poprawiania kołnierzyków. Jak się okazało zwie się Dalai z rodu Lanów. Paskudnego rodu, należy dodać. Być może przyszła dziewczyna Fulka de Lorche :) .

Gorgang de Loxlyn (Kamil) – Półork-operator dwuręczniaka. Krwiożerczy prostak o niemiłej aparycji. Pseudonim „Wirnik”, „”Helikopter” (czasem „Helikopter w ogniu”:) ze względu na skłonność do „zamaszystych cięć” espadonem. Jak zamyka przyłbicę od hełmu, ma +2 do Charyzmy:) .

Edric „Edi” Godspike (Jaro)  – Człowiek, amoralny złodziej bez jakichkolwiek zahamowań. Nieudaczny kochanek uciekający przed przyszłym teściem i żoną. Nie cofnie się przed okradzeniem dziecka, muzeum czy rycerza! Wannabe hero, który równie łatwo pada, co masakruje jednym ciosem demoniczne węże.

Cavas (Damian) – Rosły człowiek posługujący się w walce włócznią (choć w rapierze i lewaku się specjalizował). Urodzony szwendacz stawiający nieudolny opór próbującym go uwieść kur… dziewczętom.

Zong Zębatka (Pablo) – Jednonogi, przygłuchy krasnoludzki rusznikarz obwieszony patronami. Chciwy niczym Szkot z poznańskiego. Tzw. „Dziadek”. Oddany dowódca chłopów i spóźniony maestro muszkietu.

Fart „Fuks” Funterfale (Maro) – Niziołek, kolejny złodziej i nożownik. Obwieszony nożami obwieś, utracjusz i amoralny łupieżca. Miłośnik wielkich kobiet, dzielny zwiadowca, który raz w życiu zrobił coś dobrego dla ludzi (przez przypadek). Na Czerwonych Moczarach zwany Świętym Fuksem od Dobroci i Życzliwości.

Przerażający smok bagienny autorstwa mojej córki. To jej pierwszy handout przygotowany dla mnie na sesję:).

Sezon 1 – Odcinek 8 Wilcze sprawy (c.d.)

Sesja rozpoczęła się od ponownej dyskusji z wilkołakiem Volkerem. Tydzień, który upłynął od poprzedniego spotkania, zmienił widać perspektywę Cavasa, bowiem zdecydował się jednak nie stawać na drodze swemu bratu. Ostatecznie to Fart przekonał wilkołaka, by nie atakował wioski, a zaufał bohaterom, którzy po cichu uwolnią rodziców Volkera i Cavasa.

Fart o rodzinnych relacjach Cavasa: Rodzice wieszali ci na szyi pęto kiełbasy, by się Volker z tobą bawił.

Rozpoczęło się całkiem dobrze. Fuks i Edi, jako etatowi złodzieje, bez większych problemów przekradli się o zmierzchu do Moczydołów i zajęli pozycje w wioskowym spichlerzu, czekając aż zapadnie zmrok, a wieśniacy udadzą się na spoczynek.

Chłopcom zdecydowała się pomóc Dalajlana. Również przedostała się do wioski i zdecydowała się wejść na dach spichlerza. Niestety po raz kolejny uaktywnił się jej pech. Na dach weszła, ale nieostrożny ruch osłabił wiązania trzymające wiązki słomy przy belkach dachowych. Po chwili czarodziejka leżała na ziemi przysypana stertą słomy, a wieśniacy wpatrywali się zaskoczeni w nagle odkrytych na poddaszu spichlerza bohaterów. Po chwili świsnęły strzały. Edi próbował przebiec w stronę loszku, ale fartowny strzał łucznika ze wsi powalił go na ziemię. Fuks uratował złodzieja od śmierci.

Gorgang obrywa od Mirabelli (znów przejętej przez ducha) potężny cios mieczem, który rozrąbuje mu kirys: Nowiuśka zbroja! Znów wyglądam jak zbuntowane AGD!

Fart ukrył się w głębi spichlerza, schodząc z oczu mieszkańcom Moczydołów. Dalajlana wydostała się spod słomy tylko po to, by oberwać z łuku i bodaj rybackim ościeniem. Umknęła poważnie ranna, kryjąc się za jedną z chat. Zapanował potworny chaos.

Mirabella i Gorgang próbowali z zewnątrz sabotować działania wieśniaków. Mira nawet wjechała do wioski, ale kolejna strzała wieśniaka (tego samego, który ranił Ediego i Dalai – prawdziwy Gniewko) niemal nie zmiotła wojowniczej elfki z siodła.

Cavas miał więcej szczęścia. Nie tylko niezauważony wszedł do Moczydołów, a potem zaszarżował w stronę loszku z rodzicami.  W tym czasie Fart wykorzystał zamieszanie, ominął chłopów chcących pochwycić Dalai i Ediego, a potem wziął do niewoli wójta wioski. Grożąc mu nożem, zdołał przekonać, by chłopi zaprzestali walki. Po tym rodzice Cavasa zostali uwolnieni, a herosi – upokorzeni i poranieni – opuścili Moczydoły.

Rodzice Cavasa, mimo nagabywać herosa, nie ruszyli do wioski Dżub (a tam BG chcieli ich osadzić), ale zostali przy swoim drugim synu – Volkerze.

W ten sposób, nieco fatalnie, zakończyła się kolejna przygoda Maszyn. Tym razem zyskali nie tylko Sławę, ale również kilka małych punktów Niesławy. Wszak zaatakowali wieśniaków! Uwolnili potencjalnych wilkołaków! Nie czekali na sędziego z Czerwonymi Rycerzami!

Sezon 1 – Odcinek 9 Szaleństwo Jareda

Po wszystkim Las Maquinas nie ruszyli za kotkiem księżniczki, lecz na Czerwone Mokradła, gdzie oczekiwać ich miał Lord Gugh – władyka tych ziem i zarazem daleki kuzyn barona de Loxlyna.

Los Maquinas wjeżdżają na ziemie Lorda Gugha. Fart przezornie wiąże maskę z chusty na twarzy, zasłaniając górną połowę twarzy.

Gorgang: Nie, nie wyglądasz jak Zorro. Wyglądasz co najwyżej jak żółw-ninja.

Po kilku dniach marszu herosi dotarli do lordowskiego grodu, malowniczej osady otaczającej zamek, położonej pośród moczarów i lasów. Tam też okazało się, iż przynajmniej jeden z bohaterów już niegdyś tutaj zawitał. Oto Fart został rozpoznany przez mieszkańców. Zwykły lud co i rusz go pozdrawiał, traktując jak wielkiego dobroczyńcę! Mało tego, w za palisadą BG natknęli się na jego posąg z drewna lipowego, a jeden z witraży w kapliczce Solariona przedstawiał szlachetne oblicze znanego herosom niziołka.

Fart w roli Dobroczyńcy i Świętego jakoś nie przypada do gustu kompanom.

MG: Widzicie posąg Farta o łągodnym obliczu.

Dalajlana: To nie poznajemy Farta!

Edi [do Farta]: Ej, ktoś ci czarny PR tu robi!

Jednocześnie straż Lorda jak i sam władca byli, oględnie mówiąc, niezbyt przyjaźnie nastawieni do złodzieja. Dość szybko straż grodowa otoczyła drużynę, ale zrezygnowała z aresztowania Farta, gdy okazało się, iż herosi i tak zamierzają się spotkać z Lordem Gughiem.

NA audiencji okazało się, że Lord ma wszelkie podstawy, by nienawidzić Farta. Swego czasu niziołek ze swoją towarzyszką dokonał zuchwałego napadu na skarbiec lordowski i skradł 7000 słońc. Nie przyniosło mu to szczęścia, bowiem chcąc uciec przed pościgiem, musiał porzucić złoto w pobliskiej wiosce Dyrinak. Tak oto złoto trafiło do wieśniaków, a Fart dorobił się opinii szlachetnego herosa, dobroczyńcy i ogólnie świętego człowieka.

Gugh zdecydował się nie poddawać kaźni, skądinąd wiedział, jak zareagowaliby na to jego poddani. Mało tego przedstawił Maszynom swój problem. Oto jakiś czas temu jeden z jego poddanych niejaki Jared z Dyrinak skradł magiczny miecz Lorda – Smoczy Ząb, by dzięki niemu pokonać jakieś potwory zagrażające rodzinnej wiosce. Lord chciał jedynie odzyskać miecz, nie zależało mu na ukaraniu wieśniaka. Bohaterowie rzecz jasna przyjęli od władcy Czerwonych Mokradeł zadanie.

Nim jednak Maszyny wyruszyły do Dyrinak wydarzyło się kilka rzeczy. Mirabella porozmawiała z miejscowym kapłanem Solariona, decydując się na wstąpienie do Czerwonych Rycerzy (próba w toku!) A Farta spotkała kolejna niespodzianka – odnalazła go Fortuna, młodsza siostra. Również złodziejka, a przy tym niemożliwie wredna osoba, która dość szybko zdobyła sympatię drużynowych kobiet:).

Los Maquinas zamierzają odpocząć trochę w grodzie Lorda Gugha:

Mirabella: Ej, chcemy porobić jakieś babskie rzeczy. Wiecie: manicure, pedicure, Edi-cure…

Gorgang [chłodno]: To się nazywa mineta.

Tak oto Las Maquinas po dniu odpoczynku, uzupełniania ekwipunku, rozmów i dysput ruszyli na szlak… wraz z Fortuną o niewyparzonej gębie. Dlaczego niziołczyca zechciała „umilać” czas Fartowi? Cholera wie, ponoć babka Farta wzywała go do Tynfa Fart, ale czy to była prawda? Dość rzec, iż spośród dość rozległej rodziny Fortuna była tą częścią rodzeństwa (do których zaliczał się jeszcze brat Łut oraz siostrzyczka Rabbitpaw), której nasz bohater zbytnio nie chciał spotkać.

W Dyrinak, pięknej, zadbanej i bogatej wiosce otoczonej wysoką palisadą, Fart okazał się być obiektem swoistego kultu. Mieszkańcy go pozdrawiali, dzierlatki uśmiechały się, a z niemal każdego kąta na herosów spoglądał posąg niziołka o łagodnej, nalanej twarzy.

Problemem wioski okazały się być troggowie – masywne, wielkie jak orki ryboludy, które co kilka dni wynurzały się z okolicznych wód i moczarów, by zaatakować wioskę. Wieśniacy, szkoleni przez wojowniczą niziołczycę (kolejną!) o imieniu Janus, stawiali im czoła, straty jednak rosły.

Jareda w wiosce nie było. Wedle opowieści Janus przybył jakiś czas temu z magicznym mieczem, pokonał dwa troggi. A gdy mieszkańcy zaczęli traktować go jak bohatera, opuścił wioskę i ruszył na bagna by pokonać „króla troggów” – mitycznego przywódcę ryboludów. Od tego czas słuch po nim zaginął.

Las Maquinas od razu chcieli ruszyć tropem Jareda, lecz Janus przekonała ich, by zostali do czasu ataku troggów i pomogli go odeprzeć. Tak też się stało. Kiedy trzy dziesiątki ryboludów zaatakowały dwie noce później, wioska była gotowa do walki. Choć troggowie byli silnymi i dzikimi wrogami Las Maquinas zdołali je pokonać, uśmiercając tuzin bestii.

Następnego dnia wyruszyli na bagna wraz z Janus, która służyła za przewodnika. Przeprawa przez moczary była trudna. Smród, bagno, zdradliwe wykroty i drapieżna fauna z legendarnym Forfiterem Waluzjańskim na czele – szczególnie wrednym gatunkiem aligatora.

Po dwu dniach poszukiwań BG znaleźli zwłoki Jaresa wdeptane w błoto przez jakiegoś potwora. Smoczy Ząb skryty był w  mule pod zwłokami. Nim jednak bohaterom udało się wrócić ze znaleziskiem, nadciągnął pogromca Jareda – wyrośnięty okaz smoka bagiennego!

I tak na marginesie co może być gorsze od szczęścia graczy? Towarzyszący mu pech mistrza gry! Trzy pierwsze ciosy BG omal nie zniosły smoka:

Edi – rzut na obrażenia – 47!!! (na razie absolutny rekord)

Mirabella – ok. 30

Gorgang – ok. 27

Kolejny cios smoka. Tym razem ogonem. Potężne machnięcie i nic! Nawet nie trafił.

Fart [skanduje]: Nic się nie stało, Wawelski, nic się nie stało!

Dalajlana: Merda ogonkiem na nasz widok.

Gdyby nie zachomikowane fuksy smok zszedłby od razu. A tak przetrwał z 3 rundy. Tylko raz bestyjka kogoś trafiła (fakt, że Ediego uratował tylko drużynowy fuks od przywalenia w glebę). Ogólnie rzecz biorąc, smoczysko zeszło, wśród ogólnych wybuchów wesołości.

Zapewne był to „straszny smok z jednego z odcinków „Laboratorium Dextera”.

Smok nie jest jedyną sierotą tej walki. Cavas też jakoś nie może trafić. Po kolejnej fuszerce:

Fart [do Cavasa]: Wiesz co? Weź tego smoka za rękę i idźcie do waszych starych. Niech was dorobią!

Uwagi

1. Nienawidzę Was i Waszych kostek. Ala narysowała strasznego smoka, a Wy go wykończyliście wrednie.

2. Następny może wreszcie kotek księżniczki? Sierściuch w końcu padnie z głodu na tym drzewie!

Reklamy

Komentarzy 19

  1. 😀 Pochwalę się, że to ja zabiłam smoka 😀 fakt był już ciut …emmm zmęczony ale :D:D:D. Jednakże wolę wzmiankę o Secie w opisie, chwalić się zabiciem tej Bagiennej Sierotki jakoś tak … no nie wypada no 😀

  2. to jesteśmy sławni. wiec trzeba promować się takimi wielkimi plakatami .
    http://davidrapozaart.deviantart.com/art/Born-to-Lead-142706487?q=gallery%3Adavidrapozaart%2F8512856&qo=21

  3. I znowu hydrant obsikał psa 🙂

    Ja pierniczę , przestaje zbierać jednorożce!

  4. > To jej pierwszy handout przygotowany dla mnie na sesję

    Sensu stricte tak, ale nie zapominajmy jak pięknie narysowała kiedyś konika Jorgula. I jak pięknie zinterpretowałeś tamto dzieło. 🙂

  5. @ ATA
    Jak mogłem zapomnieć?! Jasne, Ty dobiłaś Pluszakowego Gada.

    @ Amer
    Boże, skąd bierzesz takie filmiki? Co autor(-rzy) jarał(-li)?

    @ Masz
    Fakt o koniku zapomniałem:)

    „Jorguuul, wróć po mnieeee!”

  6. Smok wcale nie był słaby… My po prostu mamy Farta 😉

  7. Taaaa, Pierd na prezydenta! Gorzej być nie może!:)

  8. NO TAK COŚ O JEDNO ROGACH

  9. za co

  10. A na piosenkę się nie pokusiłeś? ‚The hero of Dyrinak, the man they call Fart’.

    Ogólnie- brawo. Lurkuję już od dawna, podziwiając dokonania Las Maquinas i zazdroszcząc zgranej i stałej ekipy. Ech, pograłoby się, pograło :/

    Pozdrawiam

  11. Dzięki. Ekipa antybohaterska, którą dobroć i uczciwość strasznie gniecie, a moralność ma rozciągliwą niczym szwedzka prezerwatywa.

    Cholera wie, dlaczego jeszcze chłopi z widłami za nią nie ganiają.

  12. Przecież ganiają… 🙂

  13. A w następnym odcinku Las Maquinas de la Muerte spotkają ……..

    DRŻYJCIE 🙂
    http://www.mrkid.pl/p/123/3481/wowwee-foczka-roboty-zabawki.html

  14. Foczki to już mieliście. W tawernie Nancy. Nie wystarczy bando niewyżytych herosów?

  15. W związku z powyższym komentarzem powiem tylko „Hell yeah!”

  16. złośliwcy!!!!!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s