Evernight – Co się wydarzyło na fasoli… (cz. 10)

Drużyna: Las Maquinas de la Muerte

Mirabella (Ata) – wojownicza półefka (dziedzictwo ludzkie), mistrzyni miecza, szabli i ciętego języka. Wredne toto niemożebnie.  Od czasu spotkania z rodem Lanów dość nieufna. Mistrzyni miecza a teraz zabójczyni upiornego węża – Seta.

Dalajlana (Madzia) – Elfia czarodziejka kształcona w Kos, miotacz magicznych pocisków i posiadaczka dwuręcznego, okutego kija. Przynosząca pecha heroina z nawykiem do skubania czyichś ubrań i poprawiania kołnierzyków. Jak się okazało zwie się Dalai z rodu Lanów. Paskudnego rodu, należy dodać. Być może przyszła dziewczyna Fulka de Lorche :) .

Gorgang de Loxlyn (Kamil) – Półork-operator magicznego topora dwuręcznego (jedną ręką:)). Krwiożerczy prostak o niemiłej aparycji. Pseudonim „Wirnik”, „”Helikopter” (czasem „Helikopter w ogniu”:) ze względu na skłonność do „zamaszystych cięć”. Jak zamyka przyłbicę od hełmu, ma +2 do Charyzmy:) .

Edric „Edi” Godspike (Jaro)  – Człowiek, amoralny złodziej bez jakichkolwiek zahamowań. Nieudaczny kochanek uciekający przed przyszłym teściem i żoną. Nie cofnie się przed okradzeniem dziecka, muzeum czy rycerza! Wannabe hero, który równie łatwo pada, co masakruje jednym ciosem demoniczne węże.

Cavas (Damian) – Rosły wojownik, mistrz galopady na pająku. Urodzony szwendacz stawiający nieudolny opór próbującym go uwieść kur… dziewczętom.

Sesja bez Farta i Zonga.

Sezon 1 – Odcinek 9 Szaleństwo Jareda (c.d.)

Czym mogli się zająć bohaterowie po ubiciu smoka? Oczywiście skórowaniem bestii (na buty, płaszcze i torebki) oraz urżnięciem jej łba, by okazać go w Dyrinak.

Powrót zajął herosom trzy dni. Po drodze zostali jeszcze zaatakowali przez Forfitera Waluzjańskiego (wędrówka po bagnach bez krokodyla?), ale walka nie przysporzyła im zbyt wielu kłopotów. Ot, do wioski przynieśli więcej skóry na kapcie i dwa łby do okazania.

Po raz kolejny miejscowi odśpiewali peany na cześć Maszyn Śmierci, a bohaterowie oddali się przez kilka dni słodkiemu ucztowaniu (Mira dowiedziała się od kapłana Solariona, iż jej próba, która zdecyduje o przystąpieniu do Czerwonych Rycerzy, jest bliska), a po wszystkim ruszyli w drogę powrotną. Wszak czekał na nich kotek księżniczki skryty na wielkiej fasoli.

Podczas powrotu zahaczyli o zamek Lorda Gugha na Czerwonych Moczarach i oddali władyce skradziony magiczny miecz.

Sezon 1 – Odcinek 10 Fasola, Kot i Król Jacek

Podczas podróży przez leśne ostępy Maszyny dotarły do gospody na rozdrożach, tej samej, gdzie starli się z Volkerem i wilkami (dwa odcinki wcześniej). A raczej do jej ruin. Z gospody pozostało pogorzelisko i kilka osmolonych szkieletów. Część z nich należała do obsługi i gości, ale część wydawała się wyjątkowo stara. BG domyśleli się, iż ktoś prawdopodobnie ożywił je i posłał do ataku na knajpę. Zgadzało się to z plotkami dochodzącymi z północy, z miasteczka Brinskum położonego na brzegu rzeki Kimshi. Ponoć ktoś skradł relikwię – sztandar Halimosa z klasztoru św. Zarastosa, ponoć zamieszany był w to lich?

Herosi początkowo zamierzali ruszyć do miasteczka, ale po głosie spoza kadru, który powiedział im, iż kot wieczność nie będzie czekać na tej pieprzonej fasoli (tia, wredna interwencja MG:)), zdecydowali się jednak odnaleźć cholernego sierściucha.

Po drodze ekipa jeszcze znalazła małego kameleona, którego przygarnął Cavas, a potem dotarła do gigantycznej fasoli, której zwieńczenie nikło w chmurach. Wspinaczka trwała kilka godzin, nie była jedna zbyt wymagająca. Wreszcie bohaterowie dotarli niemal do szczytu, który znajdował się ledwie kilka metrów ponad ziemią!

Jak się okazało Los Maquinas dotarli do krainy położonej nad ich Waluzją.

Już na samym początku byli świadkiem przejścia prawdziwego giganta, do którego oczywiście musiał zagadać Cavas. Skończyło się na tym, że gigant wziął bohatera za karalucha i chciał go rozdeptać. Pozostali BG przezornie pochowali się pod liśćmi, udając wyżej wymienione owady.

Cavas atak giganta przetrwał, chroniąc się w bieżniku jego buta.

Następnie drużyna ruszyła w kierunku zamku wyrastającego na horyzoncie z górskiego grzbietu. Po drodze herosi byli jeszcze świadkiem pikniku gigantów.

Zamek okazał się dobrze zachowaną ruiną. W tym rejonie proporcje były niemal naturalnej. Jedynym gigantycznym elementem był rozkładający się trup giganta, z którego rozwartych ust wyrastała kolejna fasola.

Chwilę potem BG dostrzegli orszak, który wyszedł z zamku: kilku rycerzy, służba niosąca w lektyce rosłego, potężnie zbudowanego władcę (ale w miarę naturalnych rozmiarów) oraz smilodon księżniczki prowadzony na smyczy z szyją przyozdobioną wielką, czerwoną kokardą!

Władcą w lektyce okazał się być król Jacek – Pogromca Giganta i władca zamku. Póki co wszystko się zgadzało z legendą, jaką jeszcze w Królewski Porcie usłyszeli bohaterowie a traktującą o wiejskim chłopaku – Jacku, który zasadził fasolę, wspiął się po niej do nieba i już nie wrócił.

Król ugościł ich wspaniałą ucztą, popisywał się przy tym swoją mocą. Zwykłym pstryknięciem palcami wyczarowywał służbę, rycerzy czy piękne dwórki. Jak sam stwierdził, w swojej domenie ma władzę absolutną. Herosi poinformowali Jacka o celu swej wyprawy, a ten zgodził się oddać „kotka” księżniczki, o ile drużyna zwycięży z nim w większości z pięciu prób. Jeśli natomiast poniesie porażkę, to Dalai Lana pozostanie u niego na służbie przez 7 lat.

Bohaterowie zdawali sobie sprawę, iż ich przeciwnik daleko przewyższa ich możliwościami, toteż jak łatwo się domyśleć, iż nie miało być mowy o uczciwej rywalizacji. Atutem herosów był fakt, iż Jacek  tak naprawdę wciąż był tym samym naiwnym, wiejskim nastolatkiem, a tylko magia dała mu posturę wielkiego rycerza.

Drużyna debatuje, kto wystartuje w kolejnych próbach. Ważne jest, by osoby się nie powtarzały, bowiem liczba fuksów jest ograniczona.

Dalai (do Cavasa): A ty będziesz miał jaką próbę?

MG: On? Samobójczą.

Gorgang: Udaną. Będzie mieć w rzucie przebicie.

Edi: Jedyny przypadek kiedy Cavas trafił i zadał rany.

PRÓBA 1 – SIŁA

Miał ją wygrać ten, kto podniesie najcięższy głaz. Do próby stanął Gorgang, jednakże nawet wielki półork mógł przebrać z ewidentnie silniejszym Jackiem. Dlatego zdecydowano się na „niewielkie oszustwo”.

Nocą drużyna wymknęła się z zamku i ruszyła w kierunku, gdzie dzień wcześniej widziała piknik gigantów. Stamtąd bez problemu znalazła ślady olbrzymów i za nimi trafiła do nie wielkiego domku na prerii łące. Tam mieszkała rodzinka gigantów: mama, tata i córeczka oraz pumeks w łazience. Dokładnie, herosi zamierzali podiwanić pumeks, by ów udawał podczas próby wielki głaz.

Cavas dosiada pająka.

MG: Cavas na pająku galopuje po ścianie.

Ktoś (Gorgang? Dalai?): Epickie, epickie.

Edi: Epic fail będzie.

Cóż to była za eskapada. Ogromny dom gigantów był strasznym miejscem dla bohaterów. Cavas co prawda zaprzyjaźnił się z pajączkiem (wielkości konia), na którym później galopował, uciekając przed kotkiem (odpowiednio gigantycznym), ale pozostali? Po spotkaniu z mrówkami, karaluchami, rybikami drużyna zdobyła pumeks.

Po strasznych wydarzeniach w krainie gigantów, wyjątkowo upokarzających dla herosów.

Gorgang: Okay, ustalmy jedno. Co się wydarzyło na fasoli, zostaje na fasoli!

Nie obyło się bez wspinaczki upitego gigancim piwem Gorganga po nodze gigantki (rzecz jasna pod spódnicą:)). Bez straszenia biednej dziewczynki i wreszcie bez rozpaczliwego biegu z pumeksem w stronę wyjściowych drzwi.

Rankiem próbę bezapelacyjnie wygrał Gorgang, pozostawiając Jacka w głębokim szoku.

PRÓBA 2 – WSPINACZKA

Wygrać ją miał ten, kto wespnie się na sam szczyt góry, po kilkusetmetrowej, bazaltowej ścianie i zdobędzie złote jajo z orlego gniazda na szczycie. Zadania podjął się Cavas.

Wieczorem rozpoczęła się rywalizacja. Jacek zaczął się zręcznie wspinać, niknąć szybko w ciemnościach. Na to czekała drużyna. Podprowadziła Cavasowi zaprzyjaźnionego noc wcześniej pajączka i Cavas pognał na owłosionym paskudniku po ścianie.

Niestety przegrał, Jacek szybciej dotarł na szczyt i zdobył jajo.

Dom gigantów. Łazienka. Cavas wspina się na pająku do pumeksu, który leży na krawędzi wanny.

Gorgang: Jak znam Cavasa, spierdoli się do wanny.

PRÓBA 3 – WALKA

Bezkrwawa oczywiście, do 3 trafień. Jacek był wytrawnym szermierzem. Stanął do walki w ciężkiej kolczudze, z tarczą i mieczem o szerokim ostrzu. I co ujrzał?!

Naprzeciw niego stała Mirabella. Zgrabna półelfka odziana była w zwiewną spódnicę z wielkim rozcięciem, powyżej której znajdowały się już tylko kolczyki , magiczny karwasz walki (od Gorganga) oraz makijaż. W dłoniach dzierżyła dwa miecze. Jacek (przypominam, tak naprawdę nastolatek) zbaraniał, zaczerwienił się, wybąkał coś. Wytrącony z równowagi nie walczył tak skutecznie. W dodatku rozpraszali go Edi, Cavas i Gorgang (a to brzydkimi gestami, a to pokazując gołe tyłki), toteż choć trafił Mirę, sam błyskawicznie oberwał trzy ciosy.

Dom gigantów. Cavasa (oczywiście na pająku) goni mały kotek wielkości kamienicy.

Cavas (w panice, dupa zadarta jak dżokej, spina pająka): Pajączku, pajączku spierdalamy!!!

PRÓBA 4 – ODWAGA

Tę miał ją wygrać, kto dotrze wybranym oczodołem do środka czaszki martwego giganta, przeżyje okropieństwa, które się w niej znajdują i zdobędzie znajdujący się w środku rubin.

Do walki stanęła Dalai Lana – czołowy chojrak drużyny. Pozostali zaopatrzyli się w różne przydatne do straszenia przedmioty (łańcuchy etc.) i podążyli za Jackiem, starając się utrudnić mu wykonanie zadania.

Zarówno Dalai, Jacek jak i śledzący go Edi, Mira, Gorgang i Cavas byli świadkami przedziwnych i strasznych miraży. Pierwsze dotyczyły osobistych spraw Dalai i Jacka, ostatni ukazywał świat podczas inwazji pająków przed trzema tysiącami lat. BG ujrzeli przerażające bestie o kilku kończynach gnębiących ludzi, torturujących ich.

Dalai przetrwałą wszystko i dotarła do klejnotu, zdobywając go przed Jackiem. Władca zamku pewnie też poradziłby sobie, jednak działania pozostałych BG sprawiły, iż przy ostatniej ze scen Jacek załamał się i uciekł.

PRÓBA 5 – RZUT

Miotanie oszczepami do odległych celów. Choć była ona tylko formalnością, Edi nie zamierzał oddać zwycięstwa gospodarzowi. Nocą włamał się do zbrojowni i uszkodził część oszczepów, dzięki czemu niektóre rzuty Jacka były wyjątkowo niecelne. Poza tym Dalai swoją magią (Splątanie) przesuwała tarczę tak, by oszczepy kompana trafiały w cel, a Jacka chybiały.

I tak oto czwartą próbę wygrali herosi.

Na tym by się pewnie skończyło, lecz po raz kolejny pech Dalai dał znać o sobie. Zasmucony porażką Jacek chciał przysiąść na pobliskim kamieniu. Niestety był to ów pumeks z pierwszej próby. Wściekły gospodarz dobył broni i przywołał magią swoich rycerzy.

Rozpętała się ostateczna walka. Walka o kotka księżniczki.

Rycerzy ściął błyskawicznie Gorgang, jednak Jacek okazał się cięższym orzechem do zgryzienia. Mimo to drużyna poradziła sobie pokazowo. Ostateczny cios zadał Cavas (tak, wreszcie Cavas zaliczył killsa), Jacek padł na kolana pokonany, lecz nie martwy (magia czyniła go nieśmiertelnym, jak przystało na postać z baśni).

Bohaterowie, wykorzystując porażkę Jacka, rzucili się do ucieczki. Do fasoli już dobiegli wraz z kotem i czym prędzej zaczęli schodzić po niej. Zdążyli w ostatniej chwili. Kiedy dotknęli waluzyjskiej ziemi, gigantyczna roślina zatrzęsła się, zeschła i opadła, niszcząc jedyną drogę do niebiańskiej krainy.

Ale kto wie, może Maszyny jeszcze kiedyś tam dotrą, wszak odebrały pokonanemu Jackowi kilka magicznych ziaren fasoli.

Ostatnią sceną był opadający, piękny żółty liść, który ostatecznie osiadł łagodnie na głowie Cavasa. Do Waluzji zawitała jesień. Oczywiście piękna, kolorowa i ciepła.

UWAGI:

1. No, bando oszustów, krętaczy i kombinatorów dzielna i sławetna drużyno herosów. Teraz do miasta z zaginionym sztandarem? A może powrót do Królewskiego Portu z kotkiem i inne zlecenie?

Reklamy

Komentarzy 10

  1. Rozgrzewka przed kolejną bitwą Los machinas . Gorgang zamyka szatnię 🙂 Lama jak zwykle grzebie w nosie http://www.youtube.com/watch?v=7tU6Yr1fDRQ

    • a najlepsza jest ta cisza i spokój po wrzaskach. naładowani testosteronem w w zamyśleniu opuszczają szatnie. ha haha

  2. Jakoś tak pasuje do Was :).

  3. Czy nasz protokrasnolud zwany też klasnoldą będzie dziś? 🙂

  4. bluźniercze stworzenie wijące się wśród wykopanych przez się korytarzy w poszukiwaniu złota..

  5. jak bedzie

  6. http://www.themovieblog.com/wp-content/uploads/2008/04/dwarf2. ZONG swoją drogą czy mógłbyś zmienić obiekt swych mokrych snów jakoś tak niezręcznie się czuje. Dzięki z góry…

  7. http://fc03.deviantart.com/fs22/f/2007/351/0/a/0a62bfd4dfac5821.jpg a jeśli Mira to prędzej taka z własnym trupem w szafie 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s