Evernight – Przeklęty diuk Desmond (cz. 12)

Drużyna: Las Maquinas de la Muerte

Mirabella (Ata) – wojownicza półefka (dziedzictwo ludzkie), mistrzyni miecza, szabli i ciętego języka. Wredne toto niemożebnie.  Od czasu spotkania z rodem Lanów dość nieufna. Mistrzyni miecza a teraz zabójczyni upiornego węża – Seta. Aspiruje do tytułu Czerwonego Rycerza.

Dalajlana (Madzia) – Elfia czarodziejka kształcona w Kos, miotacz magicznych pocisków i posiadaczka dwuręcznego, okutego kija. Przynosząca pecha heroina z nawykiem do skubania czyichś ubrań i poprawiania kołnierzyków. Jak się okazało zwie się Dalai z rodu Lanów. Paskudnego rodu, należy dodać. Być może przyszła dziewczyna Fulka de Lorche :) .

Edric „Edi” Godspike (Jaro)  – Człowiek, amoralny złodziej bez jakichkolwiek zahamowań. Nieudaczny kochanek uciekający przed przyszłym teściem i żoną. Nie cofnie się przed okradzeniem dziecka, muzeum czy rycerza! Wannabe hero, który równie łatwo pada, co masakruje jednym ciosem demoniczne węże.

Cavas (Damian) – Rosły wojownik, mistrz galopady na pająku. Urodzony szwendacz stawiający nieudolny opór próbującym go uwieść kur… dziewczętom.

Zong Zębatka (Pablo) – Jednonogi, przygłuchy krasnoludzki rusznikarz obwieszony patronami. Chciwy niczym Szkot z poznańskiego. Tzw. „Dziadek”. Oddany dowódca chłopów i spóźniony maestro muszkietu.

Fart „Fuks” Funterfale (Maro) – Niziołek, kolejny złodziej i nożownik. Obwieszony nożami obwieś, utracjusz i amoralny łupieżca. Miłośnik wielkich kobiet, dzielny zwiadowca, który raz w życiu zrobił coś dobrego dla ludzi (przez przypadek). Na Czerwonych Moczarach zwany Świętym Fuksem od Dobroci i Życzliwości.

Sesja bez Gorganga, toteż zapowiadało się, że będą same działania piechoty – ciężkie i ryzykowne, a nie szturm ze wsparciem czołgu.

Po wybiciu Czarnych Sztyletów.

MG: Ludzie, to Waluzja! Musicie z kanałów zabrać ciała zabitych, by nie zanieczyściły ścieków!

Sezon 1 – Odcinek 12 Przeklęta Katedra

Po rozprawie z gangiem Czarnych Sztyletów w kanałach pod Brinskum drużyna powróciła z odzyskanym sztandarem na powierzchnię, a następnie udała się do zamku diuka Desmonda. Tam też spotkała się z władcą, seneszalem Torrimem oraz przysłuchującym się wszystkiemu znanemu już bohaterom bardowi Ulrichowi, tajnemu współpracownikowi przywróconego do życia nekromanty Kalindrotha. Diuk rzecz jasna podziękował za odzyskanie sztandaru oraz poprosił o pomoc przy zniszczeniu zła czającego się pośród mrocznych wnętrz Przeklętej Katedry. Była to niegdyś świątynia Solariona, jednakże, zdobyta przez bluźniercze siły Kalindrotha, stała się wpierw scenerią przerażających i okrutnych rytuałów, a wreszcie miejscem ostatecznej bitwy, w której paladyni Halimosa rozbili w pył wojska nekromanty, a ów zginął z ręki śmiertelnie rannego bohatera.

Uczta po odzyskaniu sztandaru.

MG: Córka Torrima jest piękna, ale seneszal zna Ediego i jej pilnuje.

Edi: Ale mnie nie docenia.

 

Uczta.

MG (do Farta): Przechlewasz 350 słońc?! I twierdzisz, że pijecie cały dzień? A więc 6 dni później…

Mira: Ja nie piję.

MG: … 7 dni później.

Fart (zdegustowany): Kto nie pije, ten podpierdala.

Choć od tych wydarzeń minęło kilkaset lat, Katedra wciąż pozostaje pod wpływem przekleństwa czarownika. Osmalona ruina porośnięta jest przez pajęcze winorośla, wokół walają się szczątki poległych podczas legendarnej bitwy.

Zong oddaje posiadane złoto do depozytu w banku krasnoludzkim zarządzanym przez czcigodnego pana Ackensteina.

MG (jako bankier): Widzicie panie Zong, my całkiem wam ufać, my wam dać zarobić, bo koniunktura jest. Wy nam dacie mizerne dwa tysiące słońc, a my będziem niemi obracać.

Zong: Masz!

Fart: W twojej sakiewce będzie Grecja! Jeszcze nikt tak szybko cię nie wyruchał. Jeszcze sam za to zapłaciłeś.

Bohaterowie nie tylko przyjęli podziękowania ze strony diuka, ale także podjęli się zadania oraz odrzucili ofertę zapłaty, jak przystało na prawdziwych herosów (a ku utrapieniu biednego Zonga). Oczywiście nie obyło się bez cichych przekleństw rzucanych w stronę Ulricha, a Fart ośmielił się nawet spojrzeć mu w oczy, znajdując w nich śmierć, zgniliznę i pustkę.

Plany zabicia Ulricha.

Fart: Ja mu wsadzę bombę pod łóżko.

Edi: Zwalimy na Arabów.

Jeszcze przed wyruszeniem za miasto Maszyny odwiedziły opactwo św. Zorastosa i spotkały się z opatem Perdicusem Szarym. Bohaterowie przekazali kapłanowi swoje wątpliwości co do Ulricha oraz poprosili, by Perdicus udał się na zamek diuka i dowiedział się czegoś więcej o bardzie.

MG (do Farta): Nie możesz być Czerwonym Rycerzem, zostań może kapłanem Solariona.

Dalai: A potem wasz papież będzie przepraszał.

O świcie herosi opuścili opactwo i ruszyli zarośniętym szlakiem przez lasy Jendri. Późnym popołudniem drużyna poprzedzana Fartem w roli zwiadowcy dotarła do krawędzi lasu. Dalej rozciągało się pole popiołów i kości, a na środku wznosiła się majestatyczna bryła Przeklętej Katedry.

Herosi zdecydowali się wziąć ze sobą sztandar św. Halimosa, który co prawda ma moce zwalczające nieumarłych, ale by zadziałały wszyscy herosi muszą się grzecznie wysławiać (żadnych bluzgów):

Mira (wściekła na Farta): Ty mój mały, śliczny niziołeczku!!!

Fart: No przeklnij, przeklnij.

BG bez większego trudu uniknęli grup szkieletów wałęsających się wokół ruin, dopadli ogromnych wrót i z wysiłkiem otworzyli je. Nawa katedry tonęła w ciemnościach.

Walka trwa, Edi siedzi na kolumnie, a na dole Dalai obrywa cięgi od szkieletów. Sztandar ogranicza retorykę herosów.

Dalai: Edi! Złaź na dół do ciężkiej pelargonii!

Bohaterowie jednak radzą sobie z trudami rzucania obelg do Ediego przy relikwii:

Dalai: Ty zwisie męski!

Fart: Ty tkanino do podłogi! Ty narządzie w podeszłym wieku!

Bohaterowie wkroczyli do katedry tylko po to, by chwilę później stoczyć walkę z tuzinem szkieletów wspieranych przez szkielecie monstrum wielkości ogra. Do tego jak zwykle uaktywnił się pech Dalai Lany. Podczas walki z jednym ze szkieletów wpadła na kolumnę, na którą wspiął się Edi. Ta, już naruszona zębem czasu, zachwiała się, a potem runęła wprost na walczących niżej Mirę i Cavasa. Złodziej zeskoczył, a i pozostałym udało się uniknąć przygniecenia. Całą walka skończyła się zwycięstwem herosów, ale większość z nich była ranna. Fuksów też się posypało trochę.

Przeszukanie nawy zaowocowało znalezieniem kilku buteleczek ze świętą wodą. Ponadto przy ołtarzu ujawniło się widmo zakatowanego przez Kalindrotha kapłana Solariona, które rzekło dość zastanawiającą rzecz BG, że choć katedra jest nadal przeklęta, nie  ma w niej emanacji nekromanty.

Po znalezieniu buteleczek ze świętą wodą.

Fart: Zmiksuję je z prochem [podnosi duży wzornik wybuchu]. Holy hand grenade!

W zejściu do katakumb drużyna stała się świadkiem objawienia kolejnego ducha, który prowadził za sobą grupę zombiech. Do walki jednak nie doszło. Duchem okazał się być Dagmar z Brinskum – starszy brat obecnie rządzącego diuka. Okazało się, iż kilka lat wcześniej Desmond zwabił Dagmara do Katedry i tu go uśmiercił. Wtedy też zdobył zakazaną księgę magii spisaną przez Kalindrotha. Najprawdopodobniej to duch okrutnego nekromanty zawładnął Desmondem.  Zapewne on chciał zniszczenia ducha Dagmara rękoma bohaterów. Ci jednak zdecydowali się stanąć po stronie Dagmara, odnaleźć diuka, zabić go i zniszczyć księgę Kalindrotha.  Co ciekawe Maszyny przyjęły pomoc Dagmara  i przyjęły „na służbę” 6 zombiech. Ponadto duch wyjawił, gdzie znajduje się ukryte wejście do tajnej siedziby Desmonda znajdującej się pod zamkiem.

MG: Dagmar oferuje wam pomoc sześciu zombiech.

Mira: Nie chcemy!

Fart (płaczliwie): Ja chcę! Miałaś kiedyś zombiaka? Ja nawet kotka nie miałem!

Z poprzedniej sesji. Ostatnia walka z gangiem Czarnych Sztyletów.

Sezon 1 – Odcinek 13 Gniazdo Szalonego Diuka

Bohaterowie opuścili ruiny katedry i ruszyli w stronę Brinskum. Przed główną bramą miasta dostrzegli kilka namiotów z herbami seneszala Torrima. Jak się okazało wierny seneszal został pokrzywdzony przez swego pana. Desmond porwał jego córkę, w ogóle już nie kryjąc swej przemiany. Ponoć od kilku dni (jak się okazało, kilka godzin w Katedrze oznaczało 7 dni poza nią) ginęli ludzie, a Smocza Straż Desmonda zaprowadziła krwawe rządy w mieście.

Bohaterowie, nie czekając długo, skorzystali z ukrytego wejścia i wraz z grupą nieumarłych zanurzyli się w ciemnym i wilgotnym tunelu prowadzącym wprost pod zamek Brinskum.

Oczywiście nie ma szans na długie grzeczne wysławianie się.

MG [do Farta]: Wróg patrzy na ciebie wyzywająco.

Fart: Pierdol się!

Dalai: Ej, zgasiłeś sztandar!!!

Fart: Bo się wyzywa!

Korytarz doprowadził ich do sali tortur, w której błyskawicznie uporali się z katem, tracąc przy tym jednego nieumarłego. Za salą tortur znajdowało się dziwne pomieszczenie przypominające szachownicę. W jej centrum znajdowała się stalowa kula. Poruszając się zgodnie z treścią podpowiedzi znalezionej przy trupie kata (Idź śladem konia), herosi przeskakiwali z pola szachownicy na pole, by wreszcie dotrzeć do kolejnego korytarza. Strzegło do dwu strażników ze Smoczej Gwardii.

Poleciała bomba (Fuks!), która ogłuszyła strażników. Chwilę później zostali dobici przez bohaterów. Huk oczywiście postawił na nogi wrogów. Wpierw zaroiło się od pozostałych gwardzistów, a po chwili do żołnierzy dołączył ich dowódca, kapitan Sonatos, bard Ulrich oraz sam diuk Desmond. Tymczasem zombie herosów dotarły do szachownicy. Oczywiście trudno było oczekiwać, by nieumarli skakali niczym konik szachowy, toteż ledwie wczłapali do komnaty, stalowa kula rozłożyła się w trzymetrowego golema.

Wydawałoby się, że bohaterów czeka dużo trudniejsza przeprawa niż w katedrze. I co? I … guzik!

Zong (do jednego z kompanów): Ty członku męski!

MG: A żeńskiego kiedyś widziałeś?

Edi: On widział, a przynajmniej tak mu wmawiali.

Gwardziści padali jak muchy pod ciosami mieczy herosów. Czary Dalai dziesiątkowały tył wrogów. Kolejna bomba zmiotła część gwardii w tym diuka (cholerne 35 punktów przy rzucie na obrażenia!) Golem nawet nie dotarł do bohaterów, bowiem poradziły sobie z nim zombie (padły tylko dwa żywe trupy!)

Ostatecznie zarówno kapitan jak i Ulrich polegli, a pośród BG ranny był chyba tylko Cavas.

Tak oto Las Maquinas de la Muerte zniszczyli zło w Brinskum, zabili Szalonego Diuka, spalili księgę Kalindrotha (znalezioną w komnacie Desmonda) oraz uratowali córkę Torrima. Póki co władzę w mieście przejął seneszal, a bohaterowie oddali się rozkoszom ucztowania, dopóki… nie dotarł do nich list od samego Lorda Herreka wzywającego herosów do Królewskiego Portu… Coś nie tak działo się w Waluzji, zaginęły najznaczniejsze grupy bohaterów, w tym Siedmioro, Młoty na Golemy oraz Jeźdźcy w Szkarłacie.

Ta sama walka. Sytuacja po zamaszystym ciosie Gorganga.

Advertisements

komentarzy 7

  1. „…Coś nie tak działo się w Waluzji, zaginęły najznaczniejsze grupy bohaterów, w tym Siedmioro, Młoty na Golemy oraz Jeźdźcy w Szkarłacie.”

    Winter is coming. 😉

  2. Dokładnie, na razie jest połowa jesieni. A zima zapowiada krótkie dni. Mało światła. Sam wiesz:).

  3. Pajączek Damiana – nazwa gatunku wzięła się od właściciela .

    http://demotywatory.pl/1026000/Nazywam-sie-Walesak-Brazylijski

  4. Zasadniczo twarz ma trochę do dupy .Niemniej podobno ukąszenie powoduje 10 godzinną erekcję u mężczyzn a następnie zgon.

  5. Mocne, mocne, ale skoro Damiana, to co tu robi erekcja? 😉

  6. ha ha ha. fajny jest.

  7. Sen Zonga Zębatki 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s