Unhallowed Metropolis – Opowieść Wigilijna

Jednostrzałowa przygoda wigilijna w Unhallowed Metropolis

MG: Ja

Gracze:

Madzia – Victoria Montgomery – arystokratka z Londynu z tytułem szlacheckim, utracjuszka, hedonistka i prawdziwa intrygantka. Piękna, uwodzicielska o niezachwianym poczuciu wyższości nad maluczkimi. Zadłużona po uszy u Scrooge’a.

Jaro – Ywen McTavish, Żałobnik z Gildii, od kilku lat na usługach rodziny Montgomerych, znudzony życiem i śmiercią (cierpi na anhedonię), mistrz walki dwoma exculpusami.

Pablo – Horace Black – szanowany lekarz z West End, właściciel niewielkiej kliniki kosmetycznej świadczącej usługi z dziedziny chirurgii upiększającej, opętany żądzą poznania ludzkiego i nie całkiem ludzkiego wnętrza (dosłownie!)

Maro – William Brick – ex-oficer Trupiej Straży, weteran spod Manchester, obecnie jeden z bardziej wziętych Grabarzy specjalizujących się w działaniach miejskich. Miłośnik zmarłych (by nie rzec wprost:)). Obecnie ochroniarz panny Montgomery.

Damian – Julius Peete, detektyw Nowego Scotland Yardu, najlepszy śledczy znający slumsy East End od podszewki, opiumista.

Przygotowanie do sesji:

Ywen – Anhedonia?

MG – Niezdolność odczuwania radości, wszystko jest dla ciebie nudne, bez wyrazu, nie odczuwasz radości.

Brick – Walisz konia i płaczesz.

Przygotowania zajęły mniej więcej godzinę: rozdanie i dopracowanie postaci, wyjaśnienie zasad gry i opis świata. Po tym zaczęliśmy.

24 XII 2105 roku, Martwe Dni w Londynie, gęsty smog wyludnił ulice miasta, gdzieniegdzie słychać kolędy, nad miastem potężne łuki wyładowań przekazują energię między wieżami Tesli. Wieczorem pod odrapaną kamienicą Ebenezera Scrooge’a – przemysłowca, barona industrialnego, a przy okazji strasznego kutwy, stanęło pięcioro gości zaproszonych na kolację wigilijną.

Victoria: Panie Brick, po co panu strzelba na słonie?

Brick: A słyszała pani o słoniach-zombie? Był w londyńskim zoo.

Tak, Scrooge kogoś zaprosił, co samo w sobie mogłoby być sensacją kilku kolejnych numerów brukowców londyńskich.

Jak się okazało stary Ebenezer obawiał się czegoś, toteż skorzystał z pomocy ludzi, którzy wedle niego mogli mu pomóc. Oczywiście nie znaczyło to, że przyjmie gości na wystawnej wieczerzy. Ot, podał im wodnistą polewkę, a ciemności rozświetlała pojedyncza lampa galwaniczna.

Nim bohaterowie zdołali przekonać swego gospodarza do wyjawienia powodów zaprosin, spotkanie zostało zakłócone objawieniem się ducha współpracownika Scrooge’a – zmarłego kilka lat wcześniej Marleya. Po ostrzeżeniu skierowanym do Ebenezera („Zmień się, póki masz czas!”) i zapowiedzi przybycia trzech duchów świąt Bożego Narodzenia zniknął.

Duch Przeszłych Świąt Bożego Narodzenia

Przybył po postacią świetlistej istoty o twarzy dziecko na godzinę przed północą i zabrał w podróż w czasie nie tylko skąpca, ale całą drużynę bohaterów. Kolejne wizje były tylko „cieniami dni minionych”, toteż BG nie mieli możliwości zmiany przeszłości, jednakże zachowali swe ciała i możliwość interakcji z oglądaną rzeczywistością. Oznaczało to, że wszystko, czego doświadczą podczas tej niecodziennej podróży, naprawdę stanie się ich udziałem. Śmierć też.

WIZJA 1 – Samotny Scrooge spędza wigilię w budynku szkoły na przedmieściach Londynu (rok 1996) – bohaterowie są świadkiem samotności chłopca oraz tragedii, która mu się przydarzyła. Właśnie wtedy kilkunastotysięczna grupa animatów (nieumarłych) przebiła się przez umocnienia metropolii i zaatakowała mieszkańców. Mały Scrooge spędził trzy doby ukryty w szkole opanowanej przez zombie.

BG nie tylko byli świadkami inwazji, ale musieli przez jakiś czas odpierać ataki animatów (głównie ravenerów). Początkowo szło im nienajgorzej. Ywen wymiatał przypominającymi kukri exculpusami, co rundę spadały 2-3 głowy zombie, pozostali dzielnie mu sekundowali z broni palnej i białej. Problem pojawił się, gdy liczba zombie zaczęła się zwiększać, a niektórym wyczerpały się pestki w bębnach rewolwerów. Brick jakimś cudem uciekł przez nieumarłymi po dachu i dołączył do pozostałych, Kilku zgniłków uczepiło się Ywena, Horace’a i Juliusa. Ten ostatni już nawet został ukąszony przez ravenera i, by uniknąć przemiany w zombie, wykorzystał drugą szansę kosztem wzrostu Ścieżki Zepsucia (heh).

Zombie uczepiony nogi Victorii próbuje ją ugryźć w łydkę.

Victoria (zimno do Bricka, swego ochroniarza, wskazując zombiaka): Panie Brick, proszę mi to wytłumaczyć!

Końcówka przypominała Romero, ale szczęśliwie BG dotrwali do przybycia odsieczy (w tej wersji historii), a duch (dziwnie fascynujący się masakrą) zabrał ich dalej.

WIZJA 2 – Zabawa u Fezziwigów (rok 2008). Część BG jest świadkiem, jak młody Scrooge poznaje Bellę (córkę Fezziwiga, pracodawcy Scrooge’a) i zakochuje się w niej. Inni widzą, jak młodzieniec dosypuje trucizny do jedzenia swego dobroczyńcy. Znajdują też enigmatyczne listy, korespondencję między Scrooge’em a klubem Dolor et Poena.

WIZJA 3 – Scrooge zrywa, mimo błagań Belli, zaręczyny (rok 2013). Mówi wprost, że chodziło mu tylko o majątek jej ojca, który zmarł jakiś czas wcześniej (trucizna?)

WIZJA 4 – Stary Scrooge odwiedza zakazaną klinikę (gdzieś w podziemiach) jednego z reanimatorów (rok 2046). Zleca stworzenie ukochanej (Prometejki, czyli potwora Frankensteina) o twarzy Belli.

Po kolejnym popisie Ywena:

Victoria (dla której Ywen pracuje): Kiedyś było modne mieć przyjaciela geja, teraz ma się przyjaciela Żałobnika.

Po tekście Victorii.

MG (do Bricka pocieszająco): Ty nie jesteś gej, nekro się nie liczy.

WIZJA 5- Scrooge (znów osiemnastoletni dandys!) bierze kolejną kurację antyagapiczną (odmładzającą), rok 2050. W mieście trwają rozruchy głodowe, szczególnie cierpią pracownicy skąpca.

WIZJA 6 – Wybuch Plagi w East End, 20 tysięcy ofiar (rok 2063), tymczasem Scrooge negocjuje z jednym z właścicieli Targu Mięsnego (miejsce, gdzie handluje się zwłokami) sprzedaż dziesiątek ciał swoich robotników, wielu z nich to dzieci.

Duch Teraźniejszych Świąt Bożego Narodzenia

Po tej wizji pojawia się kolejny duch (wysoki, tęgi brodach w kilku kolorowych płaszczach, które poszarzały od smogu, na głowie cylinder, na nim gogle) i w dalszą podróż zabiera tylko Scrooge’a. BG pozostają sami w domu skąpca, z czego skwapliwie korzystają.

Szybkie przeszukanie kamienicy owocuje znalezieniem kilku śladów:

– przygotowane wypowiedzenie dla nędznie opłacanego asystenta Scrooge’a – Boba Cratchita,

– perwersyjne listy miłosne Scrooge’a do Olivii Hopkins, żona Freda – wnuka jego siostry (cholera, jak się takie powinowactwo poprawnie nazywa?),

– czaszka dziecka znaleziona w piecyku w piwnicy, gdzie dominował zapach kadzideł.

DOM BOBA CRATCHITA – Wpierw bohaterowie odwiedzili mieszkającego w Whitechapel Boba Cratchita. Bob wraz z rodziną (żona, starszy syn, mały Tim oraz dwie bliźniaczki – siostry syjamskie) mieszkał w nędznej, rozpadającej się, nieszczelnej ruderze. Nie mieli masek p-gaz, ale nawet w domu nosili obwiązane wokół twarzy chusty. Syn Boba – Tim był ciężko chory, prawą połową ciała opinała mu dziwaczna, mosiężna instalacja z drutów, rur i prowadnic. Horace rozpoznał, że to jedna z typowych zaraz biedoty, a chłopiec przeżyje maksymalnie rok.

Bob wyraźnie złorzeczył Scrooge’owi, czemu wtórowała jego żona. Dzięki temu BG dowiedzieli się, że skąpiec zatrudnia ośmioletnie dzieci do konserwacji maszyn w swoich przędzalniach, że nawet Marleya nie pochował jak należy, a zwłoki przewiózł do East End, gdzie porzucił. Marley wstał jako animat i doprowadził do wybuchu Plagi w dzielnicy, powodując śmierć niemal stu mieszkańców.

DOM FREDA – North London, dzielnica klasy średniej, mały parterowy, schludny (jak na londyńskie warunki) domek. Tutaj BG dowiedzieli się, że Scrooge nie jest takim samotnikiem, na jakiego wygląda, bowiem często bywa w klubie dżentelmenów zafascynowanych tanatologią – Dolor et Poena.

Ponadto stary Scrooge ponoć wykupił stary sierociniec im. Belli Fezziwig, który niegdyś był pod opieką jego ex-narzeczonej, a po jej śmierci utrzymywał się dzięki zapisom w jej testamencie.

KLUB DOLOR ET POENA – Okazała budowla nieopodal Hyde Park, w jednej z najbogatszych dzielnic miasta. Otoczona kilkumetrowym ogrodzeniem z kutej stali, z doskonałymi zabezpieczeniami, strzeżona przez strażników i cekaem Vickersa nad wejściem. BG nawet nie próbowali dostać się do środka.

SIEROCINIEC IM. BELLI FEZZIWIG – Jak się okazało, znajdował się on w budynku tej samej szkoły, w której mały Scrooge przeżył atak animatów. Po ponad stu latach nie były to już przedmieścia Londynu. Wokół wyrosły fabryki i wielkie kamienice. Mały sierociniec wręcz niknął między nimi.

Bohaterowie (mimo późnej pory) dostali się do środka (zasługa Victorii) i tam też dowiedzieli się od guwernantki, że pan Scrooge utrzymuje cały sierociniec, a nawet stara się znaleźć rodziny dla biednych dzieciaczków. Pierwsza grupka w ciągu miesiąca ma trafić do dobrych ludzi. Oczywiście opiekunka nie wiedziała, gdzie Scrooge ma zabrać dzieci i kto się ma nimi zaopiekować.

Wizyta w sierocińcu. Rozmowa z guwernantką, niektóre ciekawskie dzieci zaglądają do salonu, Brick i Ywen próbują z nimi porozmawiać.

Brick (zniesmaczony): Wiesz, jak teraz wyglądamy? Głaszczemy dzieci…

Ywen (imitując głos dziecka): „Jak będę duży, też zostanę Żałobnikiem!”

Drużyna wywnioskowała zatem, że albo zamierza przeznaczyć je do pracy w fabryce, albo sprzedać na Targu Mięsnym.

Duch Przyszłych Świąt Bożego Narodzenia

Objawił się po opuszczeniu przez BG sierocińca (wysoka postać, okutana w czarne szmaty, czerwone oczy, trupi oddech – klasyka) i przeniósł ekipę w przyszłość (jak w pierwowzorze o jeden rok). tutaj BG sami decydowali, co chcą zobaczyć, a duch sprawiał, że znajdowali się w tych miejscach.

Dzięki temu byli świadkiem, jak kontrahenci Scrooge’a cieszą się z jego śmierci, w domu Cratchitów panuje żałoba po Timie, a sam Bob wylądował z wyroku sądu w Korpusie Karnym Trupiej Straży pod Manchesterem (za długi). Odwiedzili też dom Scrooge’a i cmentarz, w obu miejscach nie było ciała Scrooge’a, tak jakby ktoś je skradł!

Wizyta w sierocińcu była jeszcze potworniejsza. Miast guwernantki, był tam wytworny, zimny młodzieniec o pogardliwym stylu bycia. Zachowanie NPCa doprowadziło do tego, że dostał solidny oklep od Bricka. Okazało się przy tym, że jest beznadziejnym przypadkiem masochisty i fetyszysty, a przy tym członka klubu Dolor et Poena. Przesłuchany wyjawił, że większości dzieci już nie ma, tylko w jednej sali (na piętrze) zostały maluchy. Jak się okazało, owszem zostały, ich martwe ciałka leżały upakowane w kufrach, czekając na transport.

Wzięty do niewoli członek klubu okazuje się masochistą. Próba przesłuchania.

Brick: Dostaje w pysk!

MG: Nos pęka z chrzęstem, leje się krew, tamten szepcze do ciebie miłośnie, czepiając się twych nóg: „O tak, ból.. jeszcze raz… proszę”

Julius (zniesmaczony): Rany, ile on ma na Ścieżce Zepsucia? Cztery? Pięć? Dobra, to ja go głaszczę.

Oczekiwanie BG przyniosło skutek. Jakiś czas potem pod sierociniec zajechał wielki, masywny galwaniczny wehikuł, z którego wysiadło sześciu uzbrojonych członków klubu Dolor et Poena i ruszyło po pozostawione ciała dzieci. Pułapka zastawiona przez BG była na tyle perfekcyjna, że całą szóstka oraz kierowca wehikułu padła w ciągu 15stu sekund. Od jednego z okaleczonych, lecz żywych dowiedzieli się, iż Scrooge ożył jako Król Ghouli i przebywa w klubie.

MG (do Ywena): Potężnym ciosem exculpusa ścinasz głowę wroga i lufę shotguna w jego rękach.

Brick (spokojnie): O, i masz obrzyna.

Bohaterowie zabrali wehikuł i z jego pomocą dotarli w okolice klubu, tam staranowali bramę do klubu, przedostali się przez ogień Vickersa, a potem wjechali wraz z drzwiami i kawałkiem ściany do westybulu.

W głównej sali znaleźli Scrooge’a, który zmienił się w wielkiego, obleśnego ghoula. Towarzyszył mu tuzin członków klubu oraz kilka młodych ghouli, które widać sprzeciwiły się swojej radzie plemienny i Lex Talionis, które zabrania bezpośrednich kontaktów z ludźmi oraz krzywdzenia ich.

Ghoule uciekły, a do walki z BG stanął Scrooge i jego przydupasy. Dwa celnie rzucone noże przez Ywena ciężko raniły i powaliły Króla Ghouli, którego dobił ze strzelby na słonie Brick. Pozostali przeciwnicy zginęli w krótkiej, lecz zażartej walce.

Po tym duch zabrał BG z powrotem do teraźniejszości.

Teraźniejszość

Ranek, 25 XII, Boże Narodzenie. BG spotkali Scrooge’a w kuchni. Choć skąpiec bronił się, tłumaczył i obiecywał poprawę, nie uwierzyli mu. Brick wypalił mu z półautomatycznego Executionera w twarz.

UWAGI:

1. Nie jestem całkiem zadowolony z mojej przygody, ale bardzo z Waszej gry. Super pokazane postacie.

2. Mechanika UM mi przypadła do gustu, zwłaszcza sztuczki, które sprawiają, że postać naprawdę zna się na czymś i potrafi działać dość widowiskowo.

3. Świat wyborny, choć boję się, że 6 sesji i byśmy popadli sami w krańcowe Zepsucie (połowy tekstów z sesji nie da się zacytować:)).

Reklamy

Komentarze 4

  1. świetnie sie bawiłem . swiat jest super
    i mechanika tez .

  2. Przy następnej sesji w tym świecie zamiast pizzy… wątróbka i Chianti 🙂

  3. Świetne! Szacunek.

  4. A dziękuję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s