Evernight – Walka o przetrwanie (cz. 16)

Drużyna: Las Maquinas de la Muerte

Mirabella aka Mira Belladan (Ata) – wojownicza półefka (dziedzictwo ludzkie), mistrzyni miecza, szabli i ciętego języka. Mistrzyni miecza a teraz zabójczyni upiornego węża – Seta. Potomkini rodu Belladanów i świeżo pasowany Czerwony Rycerz (Rycerka:))

Dalajlana (Madzia) – Elfia czarodziejka kształcona w Kos, miotacz magicznych pocisków i posiadaczka dwuręcznego, okutego kija. Przynosząca pecha heroina z nawykiem do skubania czyichś ubrań i poprawiania kołnierzyków. Jak się okazało zwie się Dalai z rodu Lanów. Paskudnego rodu, należy dodać. Być może przyszła dziewczyna Fulka de Lorche :) .

Edric „Edi” Godspike (Jaro)  – Człowiek, amoralny złodziej bez jakichkolwiek zahamowań. Nieudaczny kochanek uciekający przed przyszłym teściem i żoną. Nie cofnie się przed okradzeniem dziecka, muzeum czy rycerza! Wannabe hero, który równie łatwo pada, co masakruje jednym ciosem demoniczne węże.

Cavas (Damian) – Rosły wojownik, mistrz galopady na pająku. Urodzony szwendacz stawiający nieudolny opór próbującym go uwieść kur… dziewczętom. Ostatnio wyrósł na herosa, co to się wrogom nie kłania.

Zong Zębatka (Pablo) – Jednonogi, przygłuchy krasnoludzki rusznikarz obwieszony patronami. Chciwy niczym Szkot z poznańskiego. Tzw. „Dziadek”. Oddany dowódca chłopów i spóźniony maestro muszkietu.

Fart „Fuks” Funterfale (Maro) – Niziołek, kolejny złodziej i nożownik. Obwieszony nożami obwieś, utracjusz i amoralny łupieżca. Miłośnik wielkich kobiet, dzielny zwiadowca, który raz w życiu zrobił coś dobrego dla ludzi (przez przypadek). Na Czerwonych Moczarach zwany Świętym Fuksem od Dobroci i Życzliwości. Piroman, niziołczy saper i bombardier.

Przygotowanie do sesji. Rozdane karty artefaktów. Fuks zagląda w ekwipunek Ediego.

Fuks: Wisisz mi, kurwa, artefakt! Dałem ci Rękawiczki Strzelania!

Dalai (uśmiechnięta): Kłótnia kochanków.

Drużyna w pełni obecna, pizza zamówiona, piwo rozlane, dzbanek kawy dzięki serdeczności Madzi – przygotowany…

 

Sezon 2 Odcinek 4 Rozkazy z dowództwa

Druga misja Podziemia nie zakładała żadnych komplikacji. Słaby, rachityczny i póki co niezbyt skuteczny ruch oporu poza Królewską Przystanią dysponował jeszcze trzema niewielkimi placówkami rozsianymi wokół brudnego zbiorowiska szop, szałasów i prowizorycznych umocnień, czyli Królewskiej Przystani.

Zong na audiencji u Herreka. Próbuje przekonać lorda do walki zbrojnej. Ale jak walczyć, skoro żywności brak? Zong wie!

Zong: Na powierzchni. Magazyny, może ktoś miał kontrabandę?

Herrek (MG): Kontrabandę? Zboża?!

Ktoś (Dalai?): Tak! Płynnego!

Jedną z nich dowodził kapitan Nathan, 25-letni oficer Gwardii Królewskiej, który wraz z pięcioma bojownikami miał strzec jedną z głównych dróg prowadzących przez Górne Katakumby do ostatniej wolnej osady Waluzjan. Od kilku dni do lorda Herreka nie docierały meldunki od Nathana, toteż zdecydowano się wysłać Maszyny wraz z zalakowanymi rozkazami dla oficera.

Drużyna wyposażyła się w kilka pochodni, dwie latarnie oraz niewielką ilość oliwy i wyruszyła z Królewskiej Przystani. Trasa wiodła wzdłuż lodowatego strumienia, który z hukiem wiódł swe wody podziemnym szlakiem. Następnie Maszyny weszły do plątaniny wąskich, wijących się korytarzy. Dzięki znakom pozostawionym przez poprzednich zwiadowców udało im się nie zabłądzić i dotrzeć do Kwartału Miejskiego, największej nekropolii w Górnych Katakumbach. Miejsca, gdzie chowani byli mieszkańcy Królewskiego Portu – zarówno bogaci kupcy, pomniejsi arystokraci, jak i zwykli mieszkańcy stolicy. Bezkresna, podziemna komnata z tysiącami grobów i krypt. Idący w czujce Fuks zdecydował powieść drużynę krawędzią Kwartału, by uniknąć spotkania z nieumarłymi, od których wedle słów Adena, miało się tutaj roić. Jednakże nizioł w pewnym momencie dostrzegł w oddali dziwne fioletowe światło. Podkradł się bliżej. Okazało się, że blask bije od jednego z sarkofagów. Wprawny złodziej i łajdak, jakim bez wątpienia jest Fuks, nie mógł sobie tego odpuścić. Czym prędzej zabrał się za otwieranie sarkofagu, licząc, iż wewnątrz znajdzie coś cennego. Jakże było jego zdziwienie, gdy przeszkodził mu mieszkaniec tegoż grobu – wspaniale odziany, potężny licz, który dobrotliwie przegonił dzielnego złodzieja.

Fuks męczy się, poci, próbuje zepchnąć kamienną płytę z sarkofagu. Nagle…

MG (do Fuksa): Słyszysz za sobą chrząknięcie i ktoś odzywa się uprzejmie, lecz dziwnie, bezdźwięcznie, jakby spoza czasu: „Ekhm, może pomóc?” Obracasz się i widzisz nieumarłego! Szkielet odziany we wspaniałe szaty maga! Licz!

Dalai: Już go lubię.

MG: Potraktował cię jak urwisa.

Dalai: Potraktował go jak licz Fuksa.

Ostatecznie Maszyny opuściły Kwartał Miejski, choć Edi i Fuks nie byliby sobą, gdyby nie opędzlowali jednego z grobów ze złota.

Kwartał Miejski, ciemności, setki grobów.

MG (do Ediego): Na jednym z grobów widzisz znany ci znak sekty Złotogrobców – wyznawców Solariona, których chowano wraz ze złotem.

Edi (uśmiechnięty): Hmmmmm.

Fuks (do Ediego): Daj cynk, szmato!

Kwartał Miejski oddzielała od Kwartału Hassenidów, gdzie w jednej z krypt znajdowała się palcówka kapitana Nathana Przepaść Bullroga – starożytnego upiora o łbie byka. Przepaść rzecz jasna bezdenna i mroczna, której krawędzie spinał 60-metrowy kamienny, wąski i zdradliwy most.

Ponownie Fuks przebył jako zwiadowca konstrukcję i sprawdził teren. Po drugiej stronie przepaści odkrył grupę uciekinierów z powierzchni, głównie kobiet i dzieci. Uchodźcy opowiedzieli BG o okrucieństwach dziejących się w Waluzji: obozach, w których zamyka się ludność (tutaj Fuks stworzył nowy termin, który szybko się przyjął: obóz koncentracyjny), ruinach, Władcach i patrolach pająków, które można już spotkać w Górnych Katakumbach.

Kwartał Miejski, otwarty przez Ediego grób Złotogrobca.

MG: Widzicie szkielet a obok pięknie zdobioną szkatułkę.

Fuks (niewinnie): Szkatułka? Jaka szkatułka.

MG: Edi, widzisz miejsce po zdobionej szkatułce.

Ostatecznie herosi kazali uchodźcom poczekać na powrót drużyny, z którą trafią do Królewskiej Przystani.

Kwartał Hassenidów okazał się być kompleksem czterech wielkich komnat (każda o boku 180 metrów) połączonych siecią wąskich korytarzy. Pod ścianami komnat stały wielkie posągi władców hassenidzkiej dynastii, wysoki strop podtrzymywały ciężkie, masywne kolumny. W kryptach, umieszczonych pod ścianami, spoczywały doczesne szczątki królów dawnej Waluzji. BG dość szybko odnaleźli placówkę Nathana, okazało się jednak, iż jest w niej tylko sam kapitan. Jego kilku żołnierzy, a raczej zmobilizowanych mieszczan zdezerterowało, uważając, że lord Herrek i tak już uciekł z Waluzji wraz z ludźmi. Nathan nie zamierzał opuszczać posterunku, toteż BG zdecydowali się wraz z nim poszukać dezerterów lub przynajmniej poznać ich los.

Uciekinierzy skierowali się w głąb Kwartału, toteż Maszyny zdecydowały się sprawdzić 3 pozostałe komnaty. W ostatniej znaleźli ciało jednego z dezerterów, który ewidentnie zginął od pajęczych szponów. Mimo to drużyna nadal szukała pozostałych. Ślady prowadziły do jednej krypt, wokół której leżały setki szkieletów w przerdzewiałych pancerzach. Ledwie BG wkroczyli pomiędzy nie, odezwała się potężna magia przenikająca na wskroś to miejsce. Szkielety poruszyły się, a potem wstały. Tylko Fuksowi i Ediemu udało się dobiec do krypty, gdzie ukrywała się trójka dezerterów. Pozostali musieli stoczyć ciężką walkę. Otoczeni przez nieumarłych przebijali się wraz z Nathanem do krypty. Kolejne szkielety padały, lecz mimo to atakowały bohaterów. Cavas został ranny, Mira też. Nathan niemal zginął. Dopiero gdy Mirabella uwolniła ze swej tarczy feniksa i wypaliła przejście w falandze szkieletów. Niestety płonący ptak trafił podczas przelotu Cavasa i dzielny heros, dymiąc i skwiercząc, zaczął się miotać po kamiennej posadzce.

Edi i Fuks oglądają walkę drużyny z nieumarłymi z bezpiecznej krypty. Dalai, Zong, Mira walczą. Szkielety walczą. Cavas płonie.

Fuks: Edi, patrz jak Cavas trzaska w kominku. Zamawiam skrzydełko.

Fuks (do MG): Strzelam do Cavasa.

MG: Rozumiem. Po co się ma męczyć?

Mimo to akcja była udana. Herosom udało się dobiec do krypty W tej samej sekundzie szkielety znów rozpadły się. Wniosek jasny: nieumarli wstają, kiedy wykrywają życie.

Dyskusje podczas marszu korytarzami.

Dalai: Fuks, co robiłeś przy grobach, Ukradłeś coś!

Fuks:  W życiu. Srałem. Wiesz, jak ciężko się tu wysrać? Potrzebujesz dwa kije. Jednym się podpierasz, drugim od nieumarłych oganiasz!

Wykorzystał to Fuks. Pognał naprzód przez pole szkieletów. Pędził niczym wicher, nie zważając na powstających wojowników, a potem wspiął się na jedną z kolumn. Szkielety zgromadziły się wokół niej, nieporadnie próbując dostać się wyżej. Wykorzystali to BG, którym udało się opuścić przeklętą kryptę.

Tak oto Maszyny nie tylko wypełniły kolejną misję, ale powróciły do Przystani z grupą uchodźców i trójką dezerterów (Nathan wolał czekać na prawdziwych żołnierzy wysłanych przez Herreka).

Sezon 2 Odcinek 5 Obroża

Jeśli herosi myśleli, że będą mogli odpocząć, grubo się mylili. Ledwie weszli do Przystani, spocony posłaniec zameldował im, iż Herrek oczekuje ich w swym namiocie. W samej osadzie było jeszcze gorzej niż zwykle. Płacz, rozpacz, smutek.

Okazało się, że grupa Myśliwych (kolaborantów, bandytów współpracujących z Władcami) porwała osiemdziesięciu zbieraczy jaskiniowych grzybów i uprowadziła ich w Dolne Katakumby. Zapewne Myśliwi zmierzają do wyjścia przez nadmorskie jaskinie. Jeśli im się uda opuścić Katakumby, jeńcy będą straceni.

Bandzie złożonej głównie z byłych kłusowników i przestępców noszących czarną błyskawicę na kolczugach i uniformach przewodził ex-najemnik znany jako Dir Ewangler. Ponura, wysoka i chuda postać w czarnym, skórzanym płaszczu!

Maszyny Śmierci uzupełniły ekwipunek i rzuciły się w pościg. Szóstka herosów miała się zmierzyć z niemal dwoma tuzinami doświadczonych wojowników.

Sprawne przewodnictwo Cavasa pozwoliło na wyprzedzenie Myśliwych, którzy musieli prowadzć swoich więźniów trasą przez wielkie komnaty.

Pierwszą z nich była Komnata Słońca. Zwana tak w czasach, kiedy niebo było błękitne, a Waluzję spowijał blask Solariona. Jakimś cudem promienie słoneczne przenikały, odbijając się w lustrzanych ścianach, przez korytarze i rozszczepiały się w ogromnych kryształach wyrastających ze stropu wielkiej kawerny. Teraz było tu ciemno, póki ktoś nie rozpalił latarni lub pochodni, tak jak Myśliwi. BG obserwowali karawanę z wąskiego tunelu, który prowadził do Komnaty Słońca. Edi i Fuks zdecydowali się śledzić wroga, a pozostała część ekipy pognała naprzód, by przygotować zasadzkę.

Tę zorganizowano w wąskim (10 metrów) przesmyku w kolejnej rozległej kawernie zwanej Polem Stalagmitów. Owe nacieki wyrastały tysiącami tutaj, toteż marsz Myśliwych i ich więźniów był utrudniony.

Krytyka mocy magicznej Dalai.

Fuks: Tym swoim „oplątaniem” możesz Myśliwym co najwyżej psikusy ze sznurówkami robić.

W tym czasie Fuks i Edi dostrzegli, iż każdy z więźniów ma na szyi dziwną skórzaną obrożę. Jej przeznaczenie wyjaśniło się, gdy któryś z nieszczęśników wyrwał się z szeregu i pognał przed siebie. Myśliwi go nie gonili, jeno jeden z nich sięgnął ku przedramieniu, coś nacisnął na dziwnej bransolecie (niewątpliwie otrzymanej od Władców) i … obroża eksplodowała, urywając głowę uciekinierowi!

Fuks po tym wydarzeniu zostawił ekwipunek, rozdział się do koszuli, na szyi zawiązał kawałek skóry imitujący obrożę i umiejętnie wmieszał się w tłum więźniów. W tym czasie Edi podążał za Myśliwymi, którzy zbliżali się do zasadzki zorganizowanej na Polu Stalagmitów przez Dalai, Mirę, Cavasa i Zonga.

Pierwsi Myśliwi zginęli od strzałów Zonga i magii Dalai, a Mira i Cavas zaatakowali czoło karawany wręcz. Początkowo zaskoczeni bandyci stawiali słaby opór, ale po chwili obwieszeni muszkietami i pistoletami odpowiedzieli ogniem salwowym, niemal zmiatając Mirę i Cavasa. Sytuacja robiła się nieciekawa. Z tyłu Edi strzelał z łuku, likwidując przynajmniej dwu wrogów, a Fuksowi udało się zabić jednego z nich gołymi dłońmi, zerwać mu z ręki dziwne urządzenie z przyciskami. Wtedy też się okazało, że podobną bransoletę ma każdy z Myśliwych (kontrolował w ten sposób kilku więźniów). Próba porwania do walki więźniów spaliła na panewce (jeden z nich wolał sobie strzelić w głowę z pistoletu otrzymanego od Fuksa niż walczyć!)

Po kilku turach walki Mira miała dwie rany Cavas bodaj też. Zong i Dalai z trudem pozbierali się po eksplozji bomby rzuconej przez Dir Ewanglera, a Edi po trafieniu z pistoletu był (jak zwykle) na krawędzi śmierci. A Myśliwych było jeszcze ok. 10ciu.

I wtedy po raz kolejny moje kostki zasłużyły na karnego kutasa za chujowe rzuty (pardon my french!) Kolejne ataki Myśliwych trafiały co najwyżej w stalagmity i strop, a BG nie próżnowali. Fuks zmiótł zdobyczną bombą czterech Myśliwych atakujących Ediego. Dalai powaliła trzech innych serią magicznych piorunów. Mira dopadła grupę kolaborantów i mimo ran zaczęła ich sprawnie wycinać. Gracze umiejętnie wykorzystali drużynową przewagę „sekwencja”, wymieniając się tak kartami, by blokować swoimi akcjami przeciwników.

Ostatni padł Dir Ewangler, poraniony magią Dalai, strzałami Zonga i dobity chyba przez Cavasa (?)

Akcja odbicia była udana, choć bardziej przypominała operacje Specnazu niż SAS, bowiem zginęło pięciu zakładników (w tym trzech od bomby Fuksa).

STAN PODZIEMIA (Siła 2)

2020 mieszkańców (zginęło pięciu, ale ponad dwudziestu przyprowadziliście)

100 żołnierzy (morale dość niskie, ale wyszkolenie i doświadczenie wysokie, ocaleli najlepsi)

4 drużyny herosów (Czarne Kły,  niedobitki Młotów na Golemy, niedoświadczeni Pogromcy Pająków, Las Maquinas de la Muerte). Młoty na Golemy kurują się po ostatniej akcji.

3 Czerwonych Rycerzy, 4 Kapłanki Solariona

Morale wyjątkowo niskie, mało kto wierzy w zwycięstwo. Silna polaryzacja ocalałych utrudnia sprawne zarządzanie Podziemiem. Tawny Downs przewodzi przynajmniej 50 % mieszkańców. Meldunki o patrolach pająków oraz uderzenie grupy Myśliwych Dir Ewanglera wpłynęło destruktywnie na ocalałych. Już nawet Królewska Przystań nie jest bezpieczna. Nie ma co liczyć na chętnych do walki, casus więźnia-samobójcy jest tego dowodem.

Żywności starczy w chwili obecnej na 2 tygodnie. Kolejnej ekipy ruszające po grzyby, szczury i ryby muszą mieć eskortę. W innym razie mieszkańcy będą pracować nieefektywnie. Tym samym nie ma mowy o operacjach zbrojnych Podziemia, poza działaniami drużyn bohaterów. Zdarzają się problemy z istotami zamieszkującymi Katakumby (nieumarli, zgrzytniki, morskie trolle etc.). Patrole Władców od przynajmniej 20 dni zapuszczają się w Góne Katakumby, ewidentnie szukają Królewskiej Przystani (informacje od znalezionych uchodźców potwierdzają, że pająki są już w okolicach Kwartału Hassenidów. Kapitan Nathan optuje za wysadzeniem mostu nad Przepaścią Bullroga).

Brakuje prochu (zapasy praktycznie na ukończeniu), broni walki wręcz (nie ma kto jej wytwarzać, nie ma kuźni), pancerzy (wykorzystuje się głównie skórzane). Na Myśliwych zdobyliście ponad 60 sztuk broni palnej i ok. 40 walki wręcz, co pozwala na wyszkolenie kolejnych kilkudziesięciu żołnierzy. Niestety chętnych brak.

Problemem stają się lekarstwa, zioła, nawet opatrunki (starczy może na 3 tygodnie intensywnych działań zbrojnych).

W Górnych Katakumbach znajdują się jeszcze 3 placówki Podziemia, które pełnią głównie ostrzegawczą rolę. Herrek wymienił ich obsadę. W każdej z nich jest teraz tylko 3 żołnierzy, ale weteranów (wcześniej było pospolite ruszenie).

Kontakt z Przedpieklem – bez zmian.

Wiadomo, że poza Przystanią są inne osady ocalałych w Katakumbach, ale poza tym nic o nich nie wiadomo.

Uwagi:

1. Następna misja „Tur się stawia czasem!”, czyli polowanie w Waluzji (pod Cromholmem) na ocalałe tury, by zdobyć żywność dla ruchu oporu. Herrek wciąż zamierza uciec z Katakumb, nie bardzo wierzy w zwycięstwo.

2. I co? Ktoś załapał, skąd Dir Ewangler? 🙂

3. EDIT: Madzia pytała, ile jeszcze Evernighta. Od razu sprecyzuję, byście byli w pełni świadomi. Tyle, ile chcecie. Misje losowane z kart starczą na naprawdę wiele sesji grania, nie oczekuję, że wszystkie wypełnicie. Po prostu sami decydujcie, kiedy losujecie misje, a kiedy chcecie pchnąć fabułę naprzód w settingu zawartym w książce. Okay? Najlepiej na początku sesji to obgadać i ustalić. Jeśli macie ochotę powalczyć dłużej w ruchu oporu, to się bawimy losowanymi kartami, a ja tworzę misje (większość to takie typowe zabawy w komandosów, partyzantów etc., nie oczekujcie skomplikowanych fabuł jak jeszcze jakiś czas temu robiliśmy w Warhammerze).

Jeśli macie dość, pchamy kampanię naprzód. Jasne, będzie trudniej (Podziemie nie wzmocni się wystarczająco), ale przecież i tak dacie radę.

Reklamy

Komentarzy 14

  1. ma pytanie z tymi hełmami czy one coś miły specjalnego

  2. Poza przyciemnianymi goglami? Nie. Przynajmniej niczego nie znaleźliście.

  3. Wybaczcie, że się wbijam pod ten zacny raport ale mam pytanie – skąd jest ilustracja przedstawiająca liczów, albo czyjego autorstwa?

  4. „…gdzie w jednej z krypt znajdowała się palcówka kapitana Nathana…” to chyba ktoś z rodziny Ediego 🙂 🙂

  5. Oskar Dirlewanger (ur. 26 września 1895 w Würzburgu, zm. 7 czerwca 1945 w Altshausen) – SS-Oberführer i dowódca specjalnej jednostki karnej SS do zwalczania partyzantów, znany ze swego sadyzmu i odpowiedzialny za rozliczne zbrodnie wojenne popełnione w Polsce, Białorusi i Słowacji. Ocenia się, że w wyniku akcji oddziału Dirlewangera śmierć poniosło ponad 100 tysięcy osób.

  6. @ Krzemień
    O rany, nie wiem. Serio.

    @ Fart
    Cholera, wiedziałem, że się przejęzyczę. Niech już tak zostanie.

    A z Dirlewangerem, strzał w dziesiątkę. Bingo. Jednego fuksika na sesji więcej?:)

  7. co do grafiki to autora nie pamiętam. Ale ta grafika było na jedynych z pierwszych numerów magi i miecza .

  8. Dirlewanger był człowiekiem, dla którego brakuje skali na mojej osobistej skali bycia złym. Też kiedyś chciałem użyć go w przygodzie, ale uznałem, że nawet na to nie zasługuje. A człowieka współpracującego z obcymi najeźdźcami i wydającego im rodaków nazwałbym raczej Quis Ling. Trzymam kciuki za Maszyny. Pozdro!

  9. A pewnie że fuksik sie przyda 🙂 Może Edi jakiegoś artefakta znajdzie i z dobroci serca go przejmę 🙂

  10. jeśli chodzi o evernighta i siły podziemia, to ja osobiście jestem za tym, aby troszkę tu jeszcze zamarudzić. trzeba podbudować siłę w narodzie, zanim wyruszymy w nieznane.

  11. @ Mash
    Quisling też jest przewidziany. :).

  12. Co do Dirlewangera: kilka lat temu przeczytałem w Gazecie wspomnienia z Powstania Warszawskiego, ale z drugiej strony – wspomnienia żołnierza niemieckiego. Bardzo mnie poruszyły. Dirlewanger pojawiał się w nich, co oczywiste, regularnie.

    To jeden z tych artykułów, których treść została we mnie na zawsze. Jest długi, ale myślę, że warto przeczytać. Sam artykuł wzbudził poruszenie, kontrowersje i był we fragmentach cytowany w wielu miejscach. Tutaj link do chyba kompletnej kopii: http://niniwa2.cba.pl/powstanie_warszawskie_moj_warszawski_szal.htm

  13. […] improwizowane były z obróż niewolników uwolnionych z łap Myśliwych, a Fuks posiadał rękawice umożliwiające odpalenie ich na odległość. I pewnie mały niziołek […]

  14. […] się przez wąskie korytarze, wędrując przez rozległe kawerny, dotarli wreszcie w rejon Komnaty Kryształów, w której niegdyś Fuks i Edi śledzili Myśliwych. Tutaj też Fuks odkrył, iż drużynę śledzi nie tylko nieludzki łowca, ale także mały […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s