Evernight – połykacz Moby (cz. 19)

Drużyna: Las Maquinas de la Muerte

Mirabella aka Mira Belladan (Ata) – wojownicza półefka (dziedzictwo ludzkie), mistrzyni miecza, szabli i ciętego języka. Mistrzyni miecza a teraz zabójczyni upiornego węża – Seta. Potomkini rodu Belladanów i świeżo pasowany Czerwony Rycerz (Rycerka:))

Dalajlana (Madzia) – Elfia czarodziejka kształcona w Kos, miotacz magicznych pocisków i posiadaczka dwuręcznego, okutego kija. Przynosząca pecha heroina z nawykiem do skubania czyichś ubrań i poprawiania kołnierzyków. Jak się okazało zwie się Dalai z rodu Lanów. Paskudnego rodu, należy dodać. Być może przyszła dziewczyna Fulka de Lorche :) .

Edric „Edi” Godspike (Jaro)  – Człowiek, amoralny złodziej bez jakichkolwiek zahamowań. Notoryczny dupcyngiel.  Nie cofnie się przed okradzeniem dziecka, muzeum czy rycerza! Wannabe hero, który równie łatwo pada, co masakruje jednym ciosem demoniczne węże. Przyszły pogromca pająków i przywódca Podziemia.

Cavas (Damian) – Rosły wojownik, mistrz galopady na pająku. Urodzony szwendacz stawiający nieudolny opór próbującym go uwieść kur… dziewczętom. Ostatnio wyrósł na herosa, co to się wrogom nie kłania. Pechowiec, który regularnie poznaje oczyszczającą moc ognia.

Zong Zębatka (Pablo) – Jednonogi, przygłuchy krasnoludzki rusznikarz obwieszony patronami. Chciwy niczym Szkot z poznańskiego. Tzw. „Dziadek”. Oddany dowódca chłopów i spóźniony maestro muszkietu.

Sesja bez Fuksa.

LUNA - artefakt Sa Karanów

Sezon 2 Odcinek 8 Połykacz Moby

Dalai (Czarodziejka) i Mira (Czerwony Rycerz dysponujący mocą cudów) rozdzielają swe pochodzenie:

Dalai (do Miry): Ty jesteś sacrum, a ja profanum.

Bohaterowie bez większych problemów wrócili do Królewskiej Przystani (po drodze „gubiąc” księgi z Mizrindoru, tak by nie zasady konfiguracji portalu nie wpadły w ręce lorda Herreka). Przywiedli kilku magów, truchło Władcy, jego muszkiet miotający proste pioruny oraz dziwny artefakt, o zdobycie którego prosił Aden – sekretarz lorda Herreka i zarazem szef jego wywiadu (szumne określenie!) Ostatnie działania bohaterów (także innych ekip) wpłynęły pozytywnie na ekipę, jednak także mąciwoda – Tawny Downs, na zasypiał gruszek w popiele. Choć została przy nim może 1/3 populacji Królewskiej Przystani, zrobił wszystko, co mógł, by skłócić ocalałych. BG włączyli się do dyskusji z Tawnym, który sugerował, że Herrek celowo opóźnia ucieczkę z podziemi albo co gorsza zamierza uciec tylko z wybranymi.

Herosi po raz kolejny okazali się być raczej kiepskimi mówcami. Ich argumenty tylko pogłębiły podział, co zresztą zauważyła Sara – kapłanka Solariona.

Kłótnia z Tawny Downsem tylko pogarsza sytuację.

Edi: Po co wy z nim dyskutujecie?

Dalai: Jasne, ty byś go przeleciał.

Herrek, jak łatwo się było domyśleć, nie był zbyt zadowolony, że księgi zaginęły i, jak że nie jest idiotą, od razu zaczął podejrzewać Maszyny o prowadzenie własnej polityki. Póki co ich obserwuje. Póki co.

O wiele pozytywniej zareagował, gdy dowiedział się o przyprowadzonych magach, zdobytym artefakcie Sa Karanów czy uśmierconym Władcy. Choć nie bardzo podobało mu się dogadywanie się BG z Adenem za jego plecami, wyraźnie docenił ich osiągnięcia. Niepokoiło go truchło władcy, podobnież jak dziwny artefakt, ale jeden z magów (Arystokles Mocarz) wsparł bohaterów, a Aden przekonał lorda, iż by walczyć z wrogiem, trzeba go najpierw poznać.

Lord ostatecznie zgodził się na badanie truchła, ale nie w Królewskiej Przystani, lecz gdzieś dalej, co w jego rozumieniu miało zapobiec wykryciu całej osady, jakby się okazało, ze pająki faktycznie potrafią namierzać swoich panów lub ich ekwipunek.

W ten oto sposób Aden powołał do życia pierwszy ośrodek badawczy, a Edi nadał mu dość dziwną i niewiele mówiącą nazwę: JASKINIA 51.

Aden sugeruje, że potrzebuje personelu do ośrodka badawczego.

MG (Aden): Potrzebujemy naukowców. Panie, panowie, może znajdziecie kogoś. Jesteście specjalistami od headhuntingu.

Edi (kwaśno): Ale w nieco innym znaczeniu.

W zapomnianej, ukrytej komnacie, pod strażą kilku gwardzistów Herreka, którzy wydawali się bardziej pilnować, by coś złego nie wylazło z jaskini niż strzec pracującego w niej Adena, spoczęło ciało Władcy, jego pancerz, zepsuty przez Ediego muszkiet piorunowy oraz dziwaczny artefakt, o którym przed misją Aden mówił, iż potrafi przewidywać przyszłość.

Nie będę dokładnie opisywać, w jaki sposób BG i Aden go uruchomili, bowiem zajęło to blisko 2 h czasu gry. Ostatecznie wpierw próbowali włożyć własne dłonie w dziwne otwory po bokach, w których lśniła obrzydliwa, żywa maź (coś jakby łój, śluz, wszystko drżące, jakby oddychające). Wtedy zalśniło wielkie szklane oko pokrywające pudło (prostopadłościan o podstawie trapezu), a potem wyświetliło ponad sobą dziwne, pajęcze znaki. Dokładnie takie same, jakie BG widzieli na kufrach czy broni Władców.

Po włożeniu łap martwego Władcy znaczki zaczęły się zmieniać i wreszcie któremuś z kolei bohaterowi (Mirabelli konkretnie) udało się całkowicie uruchomić maszynę.

Maszyna (lub nie-maszyna, bowiem maszyny zwykle nie mają żyjących elementów) początkowo przemówiła głosem Władców, ale po chwili znaki krążące ponad szklanym okiem zaczęły się zmieniać w waluzjańskie, a głos z syczącego i bezdźwięcznego przekształcił się w piękną mowę rodem z Królewskiego Portu wygłaszaną cudownym, kobiecym altem.

Maszyna przedstawiła się jako: BOJOWY KOMPUTER ANALITYCZNO-TAKTYCZNY IX KORPUSU UDERZENIOWEGO, SZTUCZNA INTELIGENCJA LUNA, co oczywiście nic kompletnie nie mówiło BG. A potem wyświetliła się nad szklanym okiem trójwymiarową postać (przypominająca matkę Miry), w pełni realną choć bezcielesną.

Nad artefaktem pojawia się trójwymiarowy, lecz bezcielesny obraz matki Miry. Edi oczywiście próbuje jej dotknąć (wetknąć palec, za przeproszeniem)

Dalai (niczym belfer): Edi, zostaw panią mamę Miry.

Po dłuższej rozmowie z postacią „matki Miry herosi wraz z Adenem ustalili:

– Maszyna była jakby doradcą, który mówił Władcom, jak walczyć.

– Ostatnim razem działała podczas poprzedniego Pogromu. Pamiętała powstanie ludzi i innych ras skierowane przeciw pająkom.

– Wiedziała co nieco o rasie Władców (podstawy o rozmnażaniu, dawne mapy wylęgarni Służących, czyli pająków, położenie iglic, czy jak je nazywała „Krążowników Inwazyjnych” itd. Większość informacji tyle niezrozumiałych co już beznadziejnie zdezaktualizowanych).

– Władcy pochodzą z innego świata, ten świat („planeta”) jest czwartym wokół słońca (tu LUNA wyświetliła ognistą kulę i kilka mniejszych kulek latających wokół niej). Władcy pochodzą z zupełnie innego świata krążącego wokół innej ognistej kuli (tu LUNA pokazała dziwny wir z gwiazd, nazywając go galaktyką).

– Maszyna nazywa się LUNA i w pełni zgadzała się zacząć doradzać powstańcom w walce z Władcami. Twierdziła, iż nie czuje się wobec nich lojalna, w końcu jest narzędziem (czy jak to ona mówiła: komputerem pozbawionym możliwości odczuwania emocji). By jednak pomóc ludziom z Królewskiej Przystani musiała dobrze poznać ich siły, możliwości, uzbrojenie, a zarazem zapoznać się ze stosownymi danymi dotyczącymi najeźdźców. Ze względu na połączenie umysłów (nazywała to psioniką) mogła sczytać z Mirzy posiadane przez nią dane.

Kolejna dyskusja? Kłótnia? tym razem przy LUNIE.

Ktoś do kogoś: Bo ty jesteś cipa!

MG (LUNA, bez emocji): Cipa, dość prymitywny sposób rozmnażania się.

Dalai (wskazuje palcem Ediego): Buahahahaha!

Czewony Rycerz się zgodziła na to i LUNA po chwili oznajmiła, że wedle posiadanych danych o siłach powstańców („Używacie prymitywnej broni prochowej! I broni białej? Przeciw ich laserom, rakietom etc.?” i Władców szanse powodzenia powstania wynoszą coś koło 6, a konkretnie 6 milionowych procenta. Dobre i tyle na początek.

W tej chwili BG wciąż nie zdecydowali (wraz z Adenem), czy zaufać LUNIE oraz przekonać Herreka, by zaczął korzystać z jej pomocy.

Mira podłącza się do LUNY.

MG (LUNA): Wykryto prymitywny organizm oparty na węglu.

Ktoś: Jakby się podłączył Zong [dop.: proteza nogi] byłoby: „Prymitywny organizm oparty na drewnie”.

Kilka dni później Herrek przerwał herosom zasłużony odpoczynek, pierwszy od bodaj czterech misji. Zadanie pozornie było proste. O ile zbiór grzybów z Węzła i okolicznych jaskiń wzrósł, to ostatnio zmalała ilość zebranych czerwienic. Wodorosty może nie są smaczne, jednakże zawarte w nich składniki przynajmniej częściowo ograniczają ilość zachorowań na ciemnoskór. Cóż się stało? Podczas ostatniego tarła ogniaczy do zalanych jaskiń jak zwykle wpłynęło kilka połykaczy – wielkich, morskich stworzeń, dla których świecące się ryby są wyjątkowym przysmakiem. Większość z żarłoków odpłynęło poza jednym, którego kapitan Ahab, szef placówki Podziemia w Dolnych Katakumbach, nazwał Mobym.

Moby był ogromnym połykaczem, bestia miała kilkadziesiąt metrów średnicy i cztery wielkie macki przy monstrualnej paszczęce, którą mogłaby połknąć wielką szalupę okrętową.

Ahab próbował ubić połykacza dwa razy. Za pierwszym stracił swoich ludzi, za drugim został solidnie pokiereszowany. Nie, nie stracił nogi, ale został pokiereszowany.

Pozostaje ubić bestyjkę.

C.d. rozmowy z LUNĄ. temat: „Jak załatwić pająki przybyłe z innego świata”.

Cavas: Może chorują?

Edi: To inna bajka.

Marsz w Dolne Katakumby został umilony przez spotkanie z ludzkimi zwiadowcami z innej enklawy ocalałych. Jak się okazało na niższych poziomach osiedliło się ok. 400 ludzi w tym wielu mędrców i profesorów z Uniwersytetu Waluzjańskiego! Kontakt zaowocował obietnicą spotkania i w konsekwencji miał doprowadzić do połączenia się enklaw i wzmocnienia ocalałych. Zaplanowano, iż po załatwieniu Moby’ego herosi spotkają się ponownie ze zwiadowcami i wspólnie udadzą się do Herreka.

Edi: Ja się znam na połykaczach!

Mira: Ahab się zna lepiej.

Edi: Ale moje są pokojowo nastawione!

W wielkich, zalanych pieczarach, gdzie zazwyczaj rozmnażały się czerwienice, było pusto. Ani wodorostów (Moby zeżarł), ani morskich trolli (uciekły przed Mobym). Za to był kapitan Ahab, ponury facet w czarnym sztormiaku i podobnym kapeluszu rybackim. Twarz w bliznach, oczy rozpalone obsesją ubicia Moby’ego. W skrócie: godzien szacunku szaleniec.

Herosi wraz z kapitanem Ahabem i tuzinem harpunów wsiedli do starej szalupy i popłynęli w kierunku majaczącej w ciemnościach góry mięsa. Walka była piekłem. W powietrzu świstały rzucane harpuny, co i rusz ktoś lądował za burtą, ktoś inny skakał na połykacza, ten chłostał wściekle mackami: szalupę, wodę, a jak trafił, i bohaterów. Choć sam toczył krew z dziesiątków ran, Edi, Zong, Mira i Dalai zostali poturbowani. Ostatnią połykacz pochwycił i połknął, elfka (w końcu chojrak) trzepła z wnętrza pękiem wyładowań elektrycznych, toteż rozeźlony Moby zwyczajnie ją wyrzygał. Ahab w dwu pierwszych ciosach solidnie napoczął połykacza, ale w końcu cios macką powalił go bez ducha.

Rozmowa ze zwiadowcami z Uniwersytetu.

MG (zwiadowca): A my ubiliśmy patrol pająków!

Mira: Pfff, my ciągle bijemy pająki!

MG (zwiadowca): Aha, bijecie, konia.

Edi: Ej! To żaden wstyd!

Ranna bestia próbowała uciec, ale wtedy herosi zasypali ją ciosami. Nozdrza drażnił zapach ozonu od błyskawic Dalai, dźwięk stali mieszał się z przekleństwami, bryzgała krew. Ostatni cios zadał Edi. Moby zadrżał, zaryczał i zdechł.

Pokrwawione Maszyny z nieprzytomnym Ahabem z trudem wróciły w rozpadającej się szalupie na brzeg.

Mira zamierza wypuścić feniksa w Moby’ego.

Cavas: A jak nie trafi?

Dalai (patrząc znacząco na Cavasa): Feniks zawsze trafia, gdzie chce.

STAN PODZIEMIA (Siła 3)

2220 mieszkańców

150 żołnierzy

4 drużyny herosów (Czarne Kły,  niedobitki Młotów na Golemy, niedoświadczeni Pogromcy Pająków, Las Maquinas de la Muerte). W tej chwili wszystkie ekipy są w Przystani.

3 Czerwonych Rycerzy, 4 Kapłanki Solariona, 7 czarodziejów z Mizrindoru

Morale wyraźnie wzrosło. Przybycie magów, informacja o pokonaniu Władcy, zniszczeniu szalupy i uśmierceniu wielu pająków dało ocalałym nadzieję. Społeczność nadal jest skłócona, ale Tawny Downs przewodzi już około 30 % mieszkańców. Mimo to wielu ludzi wciąż ma nadzieję na ewakuację. Niestety ostatni spór z Downsem pogłębił przepaść dzielącą obie frakcje. Naprawdę blisko jest do podziału na dwie osady.

Żywności starczy w chwili obecnej na ok. 9-10 tygodni. Ekipy żywnościowe odważniej penetrują Górne Katakumby. Czarne Kły zdobyły magazyn żywności Myśliwych. Dotarli do niego idąc za ich grupą w pościgu przez Dolne Katakumby. Co ciekawe zdobyli nowe informacje o Władcach (dostępne u Adena).

Żołnierze są do pełnej dyspozycji Herreka, ale 1/3 przygotowuje ewakuację.

Magowie pracują nad portalem (konfigurują go, bez zaklęć jest to dość trudne), wedle Arystoklesa za 2 miesiące będzie możliwa ucieczka na drugi kontynent.

Zdarzają się problemy z istotami zamieszkującymi Katakumby (nieumarli, zgrzytniki, morskie trolle etc.). Patrole Władców od przynajmniej 40 dni zapuszczają się w Górne Katakumby,  jednak akcja Pogromców oczyściła na jakiś czas korytarze otaczające Przystań.

Proch się skończył! Brakuje broni do walki wręcz (nie ma kto jej wytwarzać, nie ma kuźni), pancerzy (wykorzystuje się głównie skórzane). Na Myśliwych zdobyliście ponad 60 sztuk broni palnej i ok. 40 walki wręcz, co pozwala na wyszkolenie kolejnych kilkudziesięciu żołnierzy. Znalazło się 40 chętnych, których intensywnie szkolą rycerze i gwardziści.

Problemem stają się lekarstwa, zioła, nawet opatrunki (starczy na 1 tydzień intensywnych działań zbrojnych).

Ubicie Moby’ego i pozyskanie z niego łoju etc., zapewni sporo zamiennika oleju do lamp (na ok. 12 tygodni).

W Górnych Katakumbach znajdują się jeszcze 3 placówki Podziemia, które pełnią głównie ostrzegawczą rolę. Herrek wymienił ich obsadę. W każdej z nich jest teraz tylko 3 żołnierzy, ale weteranów (wcześniej było pospolite ruszenie).

Kontakt z Przedpieklem – bez zmian.

Nawiązano kontakt z Uniwersytetem – enklawą zamieszkałą przez 400 ludzi, w tym wartościowych naukowców.

Ewentualne cele:

1. Obóz pracy na powierzchni.

2. Szczątki kufra (tylko jak się do niego dostać?)

3. Na trupie Moby’ego Edi znalazł topory i włócznie ze Smoczych Wysp, niepordzewiałe. Wychodzi na to, że kilka dni wcześniej ktoś z Wysp zawitał do jaskiń i miał pecha spotkać się z Mobym.

UWAGI:

1. Nie wylosowaliście misji, toteż pozwoliłem sobie to uczynić. Wziąłem dwie karty, czekam na info do jutra:

– „Drapieżca” – ktoś poluje na ludzi z Przystanie. Niewidzialny przeciwnik? Upiór? Potwór? Pająk? Zagrożenie trza usunąć. Akcja trudna, w Gónych Katakumbach.

– „Tylko dla bydląt” – w podziemiach Królewskiego Portu znajdował się wielki magazyn paszy dla zwierząt. W obecnej sytuacji pasza mogłaby wyżywić wielu z nas. Akcja łatwa. Górne Katakumby.

 

 

Reklamy

komentarzy 20

  1. Ja pozwolę sobie głosować za „Tylko dla bydląt”. Te proste misje zawsze wychodzą nam z większym trudem 🙂 Zresztą Edi wojownikiem nie jest więc wolę coś „spokojniejszego”.

  2. Ej, ej!! Nie złapał i połknął! Sama z własnej woli wskoczyłam do paszczy Mobiego, niczym Chojrak oczywiście bohatersko, żeby go od środka rozwalić… a skończyłam chowając się pod językiem przed płomieniami.. a potem… no ok, zostałam niecnie wyrzygana…

    Ja jestem za pierwszą misją. :} Bo mi się kojarzy z takim filmem z Rutgerem Hauerem, „Split Second”… Zgadłam? 😀 Klimatyczny, jeden z moich ulubionych. 🙂

  3. Jak już szukamy skojarzeń to „Tylko dla bydląt” kojarzy mi się z „Tylko dla orłów”. Ale może to być bardzo dalekie skojarzenie 🙂

  4. @ Madzia
    Blisko (ten typ filmów), ale zbyt odległe. Skojarzenie jest wręcz oczywiste.

    @ Jaro
    No pewnie, skojarzenie po tytule. Trudno znaleźć inspiracje w popkulturze o paszy dla bydła :).,

    Czekam na resztę, chyba że obie misje trzaskacie :).

  5. Kuba Rozpruwacz?

  6. E-e. Predator. 🙂

  7. No i po cholerę odpowiadasz?? 😛 To był mój typ trzeci w kolejce… ale chyba druga część, bo klasyka to w dżungli raczej 😀

  8. Maruda :).

    Mniejsza z tym: dżungla, miasto. Chodzi o koncepcję :).

  9. Marudzenia ciąg dalszy:
    Czemu z opcji wyrzuciłeś podróż na ziemie Lanów?? Ja dalej planuję tam się przejść 😀

  10. Ja wyrzuciłem? Nie było nigdy takiej propozycji z mojej strony, to Wy chcieliście iść. Pardon! Ty chciałaś iść! Znasz zdanie pozostałych :).

  11. Pewnie, że „tylko dla bydląt”! Destylarnie w końcu zrobimy 🙂 🙂 🙂 🙂

  12. Aaa tam… bydlęta po drodze, jak bę
    dziemy wracać z PRAWDZIWEGO wyzwania 😀

  13. Wyprodukować „%” z tego syfu to będzie wyzwanie 🙂

  14. Madziu, ile Ci trzeba tłumaczyć, że po dobroci oni Twojej rodziny nie odwiedzą :). Pech przed inwazją był bolesny, pech po inwazji potrafi zabić:).

  15. aaaa, Magda masz bana na wstęp do destylarni!!!! 😉

  16. u Pana Anatola była rodzina Lanów na imieninach 😉

  17. Hehe niby wino, jasne. Zacier mu wybuchł.

    Ale racja, eksplozja w podziemiach, destylarni i to Waszej destylarnie (pewnie z Edim od razu na skalę przemysłową zaczniecie) doprowadzi do wtórnych wstrząsów i zawalenia się Katakumb.

  18. Przemysłową??? A gdzie tam, na potrzeby własne 🙂

  19. Ej ja chcę do lanów po zieleninę. Czy wy wiecie ile witaminy C ma napar z igieł sosny ?? HE? Sie pytam… tyle czasu z Dalai żyjemy a teraz nagle, że pechowa a Cavas śmierdzi spalenizną i co ?

  20. Będą ziemie Lanów, spokojnie. Tylko Madzia musi stosownie sensowny pretekst obmyśleć i przekonać Herreka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s