Evernight (odc. 21) – Drapieżca i dymnica Aragronu

Drużyna: Las Maquinas de la Muerte

Mirabella aka Mira Belladan (Ata) – wojownicza półefka (dziedzictwo ludzkie), mistrzyni miecza, szabli i ciętego języka. Mistrzyni miecza a teraz zabójczyni upiornego węża – Seta. Potomkini rodu Belladanów i świeżo pasowany Czerwony Rycerz (Rycerka:))

Dalajlana (Madzia) – Elfia czarodziejka kształcona w Kos, miotacz magicznych pocisków i posiadaczka dwuręcznego, okutego kija. Przynosząca pecha heroina z nawykiem do skubania czyichś ubrań i poprawiania kołnierzyków. Jak się okazało zwie się Dalai z rodu Lanów. Paskudnego rodu, należy dodać. Być może przyszła dziewczyna Fulka de Lorche :) .

Edric „Edi” Godspike (Jaro)  – Człowiek, amoralny złodziej bez jakichkolwiek zahamowań. Notoryczny dupcyngiel.  Nie cofnie się przed okradzeniem dziecka, muzeum czy rycerza! Wannabe hero, który równie łatwo pada, co masakruje jednym ciosem demoniczne węże. Przyszły pogromca pająków i przywódca Podziemia.

Zong Zębatka (Pablo) – Jednonogi, przygłuchy krasnoludzki rusznikarz obwieszony patronami. Chciwy niczym Szkot z poznańskiego. Tzw. „Dziadek”. Oddany dowódca chłopów i spóźniony maestro muszkietu.

Fart „Fuks” Funterfale (Maro) – Niziołek, kolejny złodziej i nożownik. Obwieszony nożami obwieś, utracjusz i amoralny łupieżca. Miłośnik wielkich kobiet, dzielny zwiadowca, który raz w życiu zrobił coś dobrego dla ludzi (przez przypadek). Na Czerwonych Moczarach zwany Świętym Fuksem od Dobroci i Życzliwości. Piroman, niziołczy saper i bombardier.

Nieobecny: Cavas.

Sezon 2 Odcinek 10 Drapieżca

Po powrocie do Królewskiej Przystani Maszyny przeszły na kilka dni do rezerwy. Był czas na odpoczynek, plotki, rozmowy z Luną, do której BG czuli coraz większe zaufanie. A Podziemie działało. Naukowcy z Uniwersytetu zajęli się konfigurowaniem portalu prowadzącego na inny kontynent, patrole oczyszczały drogę do Dolnych Katakumb, zabezpieczając zalane jaskinie z czerwienicami. Morale rosło, a Tandy Dawns tracił wpływy.

Dyskusja nad tym, jaki by Fuks był jako Solarion

Fuks: Solarion mówi: „Lodzik!”

Mira: Mira mówi: „Okres!”

Fuks (uśmiechnięty); Ech, no to dupa!

Do czasu.

Zaczęli ginąć ludzie. Wpierw jeden z patroli nie wrócił z Dolnych Katakumb. Potem ktoś zaginął podczas zbierania grzybów w Węźle. Wreszcie przypadki zaginięć zaczęły się mnożyć, zdarzając się coraz bliżej Królewskiej Przystani. Ktoś lub coś wzięło sobie na cel ocalałych, waluzjańska enklawa znalazła się w stanie nieformalnego oblężenia. Lord Herrek wycofał patrole, a po żywność ruszały tylko wielkie grupy w silnej obstawie wojowników. Nie na wiele to się zdało. Wreszcie zginęło kilku żołnierzy z oddziału gwardii Herreka wysłanego w celu usunięcia zagrożenia.

Nie powinno więc dziwić, że Maszyny, prawdziwi obrońcy Waluzji, sami udali się do Herreka, by poinformować go, że rozpoczynają polowanie na Drapieżcę.

Analizuję kartę drużyny:

MG: Czy wszystkie wasze pieśni muszą brzmieć jak ludowe przyśpiewki? „W Mizrindorze gorze, gorze…”, „Leci feniks, leci…”?

Nim jednak wyruszyli, zebrali ekwipunek (pochodnie, lampy, oliwę, liny) oraz odwiedzili Jaskinię 51, gdzie zdobyli od Luny trochę informacji o asasynach  Władców.

Wreszcie przyszedł czas łowów. Herosi opuścili osadę z taką pompą, że zaraz się podniosło morale. Pojawili się nawet chętni do udziału w wyprawie! Ba, część nawet (konkretnie kilku rekrutów) potajemnie ruszyło za herosami przez płytkie rozlewisko otaczające Królewską Przystań.

Pierwszy atak Drapieżcy nastąpił ledwie kilkaset kroków od osady. Coś z nagła rzygnęło ogniem i jeden z pechowych rekrutów po prostu rozpadł się na kawałki, jakby trafiło go kilkadziesiąt kul muszkietowych. Pozostała trójka poganiana przez Fuksa dotarła szczęśliwie do Przystani.

Od tego momentu rozpoczęła się epopeja herosów. Zamierzali odciągnąć Drapieżcę od osady i stoczyć z nim walkę na swoich warunkach. Przemierzając ostrożnie Górne Katakumby, przeciskając się przez wąskie korytarze, wędrując przez rozległe kawerny, dotarli wreszcie w rejon Komnaty Kryształów, w której niegdyś Fuks i Edi śledzili Myśliwych. Tutaj też Fuks odkrył, iż drużynę śledzi nie tylko nieludzki łowca, ale także mały dziewięciolatek, uciekinier z Przystani, sierota po jednym z żołnierzy. Fuks, czym prędzej zaopiekował się chłopakiem, który wykazywał się nie lada intuicją i spostrzegawczością. Przewidział m.in. atak Drapieżcy na Fuksa, ratując go być może przed naszpikowaniem setką pocisków (niewielkich, płaskich i cholernie ostrych odprysków dziwnego minerału wystrzeliwanego przez broń asasyna Najeźdźców).

W Komnacie Kryształów doszło do kilkukrotnego ataku Drapieżcy na drużynę. Wróg widać czuł się niezwykle pewien, skoro atakował w pomieszczeniu skąpanym w potokach światła i zapłacił za to srogo. Postrzelony przez Zonga, raniony przez magię Dalai zbiegł gdzieś, znacząc ziemię fosforyzującą, zieloną krwią. Maszyny zgubiły niestety dość szybko trop, natomiast przez przypadek znalazły dużą grupę z Uniwersytetu. Mieszkańcy drugiej enklawy, prowadzeni przez profesora Ambrosiusa i Dziesiętnika – weterana armii, byli zaniepokojeni zerwanym kontaktem z Przystanią, stąd zdecydowali się odwiedzić Lorda Herreka. Wynikła z tego powodu ożywiona dyskusja między BG a Ambrosiusem i jego ludźmi. Na to tylko czekał Drapieżca, zaatakował!

Przeciek informacji ze strony drużyny.

Mira: Skoro pan, profesorze Ambrosiusie, interesuje się Władcami, to może pomoże nam podczas badań w Jaskini 51?

MG (Ambrosius): To Jaskinia 51 naprawdę istnieje!?

Mira (poważnie): Nie zaprzeczam ani nie potwierdzam.

W wyniku ataku zginęło dwu ludzi. Jednego rozerwała na strzępu broń palna asasyna, drugiego przecięło na pół potężne ostrze. Jednak Maszyny nie dały się zaskoczyć, po raz kolejny magia Dalai i broń pozostałych poszatkowała przeciwnika. Nim jednak udało się go dobić, zbiegł. Rany jego jednak były na tyle wielkie, że na chwilę wyłączyła się magia maskująca i BG ujrzeli istotę będącą połączeniem korpusu Władcy (a konkretnie asasyna zaprezentowanego przez Lunę) oraz potężnego odwłoka pajęczego na sześciu nogach.

Czar wymyka się spod kontroli Dalai. Błyski, huki, setki błyskawic. Nadciąga apokalipsa.

MG (jako przygarnięty dzieciak): Wujciu, wujciu, jakie to ładne!

Fuks: Schowaj się Jasiu i zatkaj uszy, bo wujciu będzie mówił brzydkie słowa.

Wróg zamierzał zaszyć się gdzieś i zregenerować, jak poprzednio,  rany. Udałoby mu się to, gdyby nie wyjątkowa czujność BG, którzy usłyszeli dziwne szuranie i drapanie nad swoją głową. Wszystko wskazywało na to, że Drapieżca dostał się nieco wyżej i przeciska się właśnie wąskim korytarzem ponad głowami BG.

Wykorzystała to Dalai. Wyrzuciła z siebie słowa mocy, zamierzając uderzyć w strop jaskini błyskawicami, jednak nawet ona nie spodziewała się tego, co się stało. Powietrze zaczęło pachnieć ozonem, iskry wyładowań zatańczyły między dłońmi czarodziejki, zewsząd uderzyły w nią błyskawice i poczęły łączyć się w sieć, energetyczną sferę otaczającą Dalai. Sfera coraz bardziej kurczyła się, zmniejszała, trzaski stawały się coraz głośniejsze. Oczywiście co rozsądniejsi z herosów (Fuks, Edi) padli na ziemię, szukając ukrycia. I wtedy sfera z hukiem rozpadła się a w ściany uderzyły setki piorunów. Ziemia zatrzęsła się i strop runął! Szczęśliwie tylko kilka osób zostało rannych. Drapieżca natomiast legł w głębokim szoku, co wykorzystali herosi. Nim wróg powstał, broczył bluźnierczą krwią z wielu ran. Mimo to wciąż próbował się podnieść, rany regenerowały się… Na próżno. Maszyny oblały ciężko rannego stwora oliwą i podpaliły. Drapieżca sczezł, skrzecząc w potwornym bólu.

Po potężnym czarze Dalai, który mało nie zabił wszystkich.

Edi: Masz nam coś teraz do powiedzenia?

Dalai: To była intereferencja mocy, bucu!!!

Fuks: Taaaa, królowa jest tylko jedna.

Sezon 2 Odcinek 11 Dymnica Aragronu

Na kolejne zadanie herosi nie musieli długo czekać. Ostatnie sukcesy Podziemia zachęciły Herreka do nieco bardziej ofensywnych działań. Kilka oddziałów zaatakowało patrole pająków na powierzchni, zwiadowcy zbierali informacje, naukowcy z Uniwersytetu i Aden kontynuowali swoje badania nad Władcami, Luną i wszystkim, co wiąże się z najeźdźcami.

Duma herosów z tego co osiągnęli.

Fuks (wskazując na Dalai): Tyle dokonać razem z nią!

Edi: I nie zabić.

Jedna ze zwiadowczych grup przyniosła do Herreka zatrważające informacje. W okolicy ruin Aragronu Władcy wybudowali ponadstumetrową wieżę, na niej montują kolejną dymnicę. Kiedy ją uruchomią, promienie Solariona już nigdy nie pobłogosławią waluzjańskiej ziemi. Jako że w okolicy jest wielki obóz wojskowy pająków, a cały teren został pozbawiony drzew i pokryty stopioną masą kamieni (tworząc kilkunastokilometrowy plac!), nie ma szans na akcję zbrojną. Pomóc może tylko mały oddział, zdeterminowanych sabotażystów!

Czyli Maszyny wróciły do pracy.

Drużyna opuściła Katakumby poprzez kanały, wyłaniając się wśród ruin Królewskiego Portu. Wokół panowały kompletne ciemności, z rzadka rozświetlane przez latające mózgi, czy kufry Władców. Panowała cisza, żadnych odgłosów walk, strzałów etc. Herosi czym prędzej zaczęli się przedzierać w kierunku miejskich murów. Po drodze zauważyli, iż pająki pod ich nieobecność wznieśli wiele kilkunastometrowych masztów zakończonych szpikulcami, trąbami i głowicami. Początkowo, przezornie omijali nowe instalacje Władców, lecz prędzej czy później ktoś musiał podleźć bliżej z ciekawości do masztu. Prędzej czy później musiał to być ciekawski Fuks.

Niziołek wdrapał się na maszt, porozglądał, a potem rozbił dziwne urządzenia na jego szczycie. Jeszcze gdy był na górze, usłyszał wizg kufrów, a potem zobaczył, jak nad nim rozpalają się czarne chmury toksycznego dymu. Kufer wyrzucił z siebie kilkudziesięciometrowy strumień płynnego ognia, który podpalił ruiny! Fuks szczęśliwie uciekł jak i reszta bohaterów, obiecując sobie nigdy nie podchodzić do dziwnych instalacji.

Kolejna niespodzianka czekała ich na krawędzi ruin. Zniknęły resztki murów i bramy, co nie znaczyło, że można spokojnie wyjść na pola popiołów otaczające Królewski Port. Teraz całość ruin otaczała niewidoczna, energetyczna bariera. Próba wkopania się pod zaporę zaowocowała przebudzeniem dziwnych, podziemnych pnączy, które wystrzeliły na powierzchnię, a potem uderzyły kolczastymi wiciami w biednych bohaterów.

Pierwszy widok ogromnej wieży z dymnicą.

Fuks: Wieża Bombel! Coś kiedyś słyszałem.

Bohaterowie skryli się w ruinach, myśląc, co dalej? Po raz kolejny dopisało im szczęście (grunt to wyciągnąć dobre karty w spotkaniach losowych) i nawiązali kontakt z ocalałym mieszkańcem Portu. Okazało się, że on i kilkudziesięciu innych od początku inwazji mieszka na powierzchni. Nie tylko sobie radzą, ale udało im się nawet przekopać tunel pod zaporą energetyczną.

W ten oto sposób wydostali się z ruin i rozpoczęli mozolny marsz w kierunku Aragronu. Martwy las, cisza, ciemności, popioły, gdzieniegdzie brudny śnieg. I ponownie szczęście. Elfi zwiadowca, doskonały wojownik i tropiciel, mistrz łuku, a zarazem przywódca enklawy elfów. To dzięki niemu dotarli do krawędzi lasu, w pobliże Aragronu.

Herosi mogli teraz ocenić, co Władcy zrobili z piękną puszczą i górami, pod którymi wyrósł Aragron. Las wytrzebiono na kilkunastu kilometrach. Jedna z gór została przecięta na pół niepojętą siłą, teraz BG mogli podziwiać wyrastającą na horyzoncie trzykilometrową ścianę skalną gładką niczym szkło. Stamtąd niewolnicy wydobywali kamień, który potem układano na ziemi, tworząc gigantyczny plac. Na tymże placu wyrosła wieża, na której zamontowano iglicę, kilkanaście wielkich budowli z metalu, prawdopodobnie koszar, wiele zakrytych kopuł z dziwnymi armatami, wiele innych instalacji. Całość otaczał 15-metrowe ogrodzenie z wyładowań energetycznych.

Ktoś lub coś jednak wyjeżdżało na zewnątrz. Na oczach BG zapora energetyczna rozwarła się i z drugiej strony wyjechał ogromny pojazd (eskortowany przez 64 pająki), wielki barak na czymś co przypominało taśmociągi z krasnoludzkich kopalni. Pojazd powoli dojechał do terenu, gdzie jeszcze była ziemia, zeschła trawa i otworzył się. Ze środka wyszły ogromne tupacze, o dużo większych korpusach i zaczęły z pysków wysypywać tłuczeń, który potem utwardzały łapami. Kamienny gruz zmieniał się z jakiegoś powodu w jednolitą masę.

BG zdecydowali się dostać do środka pojazdu i tak przeniknąć do bazy. Obstawą pająków zająć się miał elf. I zrobił to skutecznie, strzelając dwiema, trzema strzałami na raz, ranił i zabijał pająki, które uparcie starały się go dopaść. Dzięki temu pojazd pozbawiony był obstawy.

Herosi rzucili się biegiem przez otwarty teren, mając nadzieje, że latające mózgi ich nie dostrzegą. Po kilku emocjonujących przeszkodach wpadli do jeżdżącego baraku, gdzie poza nimi znajdowało się kilka usychaczy, poszukiwaczy i wiele więcej pająków. Wszystko jednak nieaktywne, jakby martwe, przechowywane w dziwnych kapsułach.

Maszyny ukryły się w zakamarkach pojazdu, czekając aż ten wreszcie wróci do bazy. Tak też się stało, a herosi mogli przez szczeliny obejrzeć bazę. Ogromne metaliczne budowle, obóz niewolników, wieżę, wielkie, szerokie, kamienne ulice, z których startowały latające kufry, szalupy i inne pojazdy latające, które widzieli po raz pierwszy.

Sesja skończyła się, gdy herosi opuścili pojazd i skryli się za jednym z budynków.

UWAGI:

1. Nie daję opisu Podziemia. Misja z Drapieżcą zbyt wiele nie zmieniła, a choć już nawiązaliście kontakt z dwoma nowymi enklawami, to obecna jeszcze się nie skończyła, więc na efekt porozumienia z ocalałymi Waluzjanami z Portu i elfami poczekamy do następnej sesji.

2. Przypomnijcie mi, by wziąć pod uwagę wyniki sekcj… pardon, badań nad truchłem Drapieżcy.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s